Nie zeby mi sie nudzilo ale troche z koniecznosci wymyslilam sobie nowy projekt do wykonania - pozbycie sie serii bardzo starych a bardzo wartosciowych ksiazek.
Napisane i wydane sa w roku 1867 przez pania Louise Muhlbach traktujace czasy wojny napoleonskiej. Glowna seria liczy 18 tomow a do tego dochodzi kilka innych o odmiennej tematyce - wszystkich jest 25 ksiazek.
Sa niezmiernie ciekawe, pelne nieznanych szczegolow jako ze autorka byla niemal swiadkiem opisanych wydarzen a zrobila to bardzo dojrzale, ciekawie, dokladnie podajac fakty ktorych lekcja historii nie nauczy.
Czesc tych ksiazek kupilam na Amazon, blisko 30 lat temu, kilka znalazlam na wyprzedazy garazowej - tu wrzuce zazalenie ze te wyprzedaze zniknely glownie dzieki pandemii a tak lubilam po nich szperac.
Oczywiscie cala kolekcja byla moim wielkim skarbem, niektore tomy czytalam kilka razy i cale te lata byly takimi ktorymi sie szczycilam chocby ze wzgledu na ich wiek. Kazdy tom ma pieczatke biblioteki z miejscowosci w Kaliforni, rowniez taka mowiaca o odrzuceniu jej z inwentarza, posiada przyklejona kieszonke na trzymanie kwitka bibliotecznego. Mimo swego wieku, wkrotce 200 lat istnienia, zaden tom nie rozlatuje sie, kartki sa w nieskazitelnym stanie. Niestety ten swietny stan ksiezak nie tyczy okladek ktore bedac plociennymi maja okropne slady zawilgotnienia.
![]() |
Przykleilam im numerki by mi ulatwily trzymanie tomow w porzadku chronologicznym ale sa latwe do usuniecia przed wysylka |
Dochodzi jeszcze cos innego : corka ma powiedziane ze po mojej smierci ma moj ksiegozbior oddac do biblioteki ale ta wspomniana kolekcje chce przekazac antykwariatowi a w moim miejscu zamieszkania nie ma. Wyszukalam wiec online kilka antykwariatow z ktorych wytypowalam 3 i z bolem serca postanowilam ktoremus wyslac by pozniej corka miala mniej roboty z pozbywaniem sie mego dobytku. Nie zalezy mi czy i ile antykwariat mi za nie zaplaci, jesli tylko tyle by mi zwrocil sie koszt wysylki to juz dobrze, chodzi mi o to ze w antykwariacie te ksiazki maja wieksze szanse przejscia w rece kolekcjonera, posluzyc komus, nadal byc docenianymi.
Majac adresy do tych 3ch antykwariatow postanowilam skontaktowac sie z nimi pytajac czy wezma te ksiazki dolaczajac opis i zdjecia, by nie wysylac na darmo. Postanowilam rowniez skontaktowac sie z kazdym po kolei, zobaczyc co powie pierwszy by uniknac sytuacji ze obiecuje tym innym a nie przysylam. Juz ten pierwszy wyrazil zgode wiec wysle jemu.
Zlozylo sie tak ze nadchodza urodziny moich blizniakow co oznacza ze przyjedzie do nas moj syn. Postanowilam wykorzystac jego obecnosc by mi pomogl w "projekcie" spakowania tych ksiazek w pudlo i zawiezienia na poczte - sama nie dalabym rady znosic pudla po schodach, pozniej przenosic ze samochodu na poczte.
Moze to brzmi banalnie dla Was, blogowiczow ale bedzie mnie kosztowalo nastepny wielki bol serca, podobny jak przy likwidacji dawnego domu - dalsze pozbywanie sie czegos z czym zylam wiele lat, bylam przywiazana a takze czesto wracalam do ich kolejnego przeczytania. Jednak swiadomosc ze pojda do antykwariatu, ze moze dostana sie w dobre rece czego im zycze, bardzo mnie uspokaja.
Jest mozliwym ze 3ch tygodniowa wizyta syna bedzie mnie trzymac bardzo zajeta wiec przez ten czas raczej nie bedzie nowych wpisow.