Tak sie zlozylo ze chociaz kazdy czlonek rodziny ma swe hobby to wspolnym i ukochanym jest gra w karty, w remika.
Ja gram w niego od dziecinstwa i wyglada ze przelalam to na swe blizniaki bo tez polubily i graja od wczesnej mlodosci. Zlozylo sie tak ze nigdy nie proponujemy znajomym by nie wyszlo ze narzucamy tym bardziej ze nie kazdy ta gre zna i zabraloby sporo czasu by wytlumaczyc i pokazac. Wyjatkiem byl ziec, jeszcze zanim zostal zieciem. Najpierw sie przygladal, wypytywal, pozniej zaczal uczestniczyc i nie odstraszalo go szlo mu z poczatku powoli i z pomylkami. Nie tylko doszedl do wprawy czyli zdarza mu sie wygrac ale jakos polubil ta zabawe. Samo sie tez ulozylo tak iz nikt z naszej rodziny lacznie z wnukami nie gra w gry elektroniczne nie widzac w nich atrakcji. Maz i starszy wnuk - ktory za dwa tygodnie bedzie mial 21sze urodziny - komputerowo grali ze soba w szachy ale przez krotki okres jako ze wnuk byl zbyt zajety szkola i poza szkolnymi zajeciami. Innym dziwnym jest ze mamy pod nosem kasyno, czasem chodzimy do jego restauracji bo smacznie gotuja ale nikogo z nas gra na maszynach czy przy stolikach nie pociaga. Gdy sie przegra w domu, w remika to przynajmniej nie traci sie pieniedzy - takie to proste nie mowiac ze przyjemniej i weselej jest grac w rodzinnym gronie. Mamy ksiazke uczaca przeroznych gier w karty a takze sztuczek karcianych, mielismy sie nauczyc z niej innych gier ale nigdy do tego nie doszlo, trzymamy sie tego co znamy :
Dopoki moj syn nie rozchorowal sie byl tym prawie zawsze wygrywajacym, ewenementem bylo zeby przegral. Jako ze mieszkal - i jeszcze przez miesiac bedzie mieszkal w Bostonie - okazje do gry z nami mial nieczeste wiec za kazda wizyta ino patrzyl bysmy mieli czas rozsiasc sie do kart. A gra to nie tylko byly karty bo zawsze szykowalismy sobie do partii jakies przegryzki, napoje a rozmowy przy nich byly super wesole i nawet czasem pelne bezsensu co nas tez smieszylo zarazem zadziwiajac jak mozna od jednego slowa dojsc do niezmiernie smiesznych absurdow.
Choroba to zmienila jako ze problemy z kregami staly sie tak powazne iz stracil czucie i wyczucie w dloniach - rozlewa, upuszcza, kazdy wysilek powoduje bol i odretwienie palcow, nie moze dlugo prowadzic samochodu, klikac w klawiature laptopa inaczej niz dwoma palcami a i to przez krotki czas. Nawet nie bede pisac jak choroba zubozyla jego zycie i sprawnosc a 5 operacji nie pomoglo, dosc powiedziec ze w wieku 50 lat musial przejsc na rente.
Oczywiscie jego kondycja odbila sie na kartach tez bo remik wymaga trzymania w dloni 14 a chwilami 15 rozlozonych w wachlarz kart czemu on nie daje rady, nie moze ich przekladac w odpowiedni uklad nie upuszczajac, takze sam uklad palcow i dloni zaraz mu powoduje bol i odretwienie a o ich tasowaniu nie ma mowy, zawsze ktores z nas tasowalo za niego - dopoki nie kupilsmy sobie bateryjnego tasowacza. Bardzo jest wiec biedny nawet jesli chodzi o same karty o reszcie codziennych zajec nie mowiac. Gdy nas odwiedza staramy sie nie grac by mu nie robic przykrosci ale on nas namawia mowiac ze bedzie sie przygladal i donosil z kuchni przysmaki.
![]() |
| TASOWACZ KART |
Gdy go nie ma na Florydzie gramy w trojke, choc czasem gdy corka jest zajeta to we dwoje, ja i ziec, przewaznie w soboty po poludniu. Czasem partia w trojke trwa 2 godziny ale bywa ze blisko 3 tez bo kazde z nas przeciez zrobil sie profesjonalista w tej grze i broni sie jak moze. Tu pochwale sie ze ja najczesciej wygrywam, powiedzialabym ze moze 60-70% gier - ale mam najdluzszy staz wiec moze dlatego.
Dzisiaj dla moich zamowilam nowe pudelko na trzymanie kart bo to jakie mieli bylo fabryczne, kartonowe i zaczelo sie rozlatywac. Oni maja inne drewniane, ladne ale trzymaja w nim komplet pamiatkowych kart, takich ktorymi na codzien nie graja.
![]() |
| PUDELKO JAKIE MAJA |
Szukajac na Amazon podobnego pudelka patrze a tu istnieje urzadzenie do trzymania kart. Ale mnie ucieszylo! i zaraz dolozylam do zamowienia na Amazon. Bardzo proste i tanie a pozwoli synowi uporzadkowac karty i bez poslugiwania sie dlonia miec je przed oczami. Tasowanie zrobi maszyna, rozdawanie my, trzymadlo bedzie mu trzymalo karty i tym sposobem moze bedzie mogl brac udzial w grach.
![]() |
| TRZYMADLA KART, WYBRALAM DRUGIE OD LEWEJ |
![]() |
| PUDELKO KTORE WYBRALAM |
![]() |
| MOJE PUDELKO |
Mam wiec kilka powodow do zadowolenia - syn sie organizuje do przeprowadzki, apartament wybrany i jeszcze znalazlam sposob na umozliwienie mu grania w karty.
Dzisiaj, poniedzialek, odbedzie sie operacja kregoslupa ziecia. Gdy wroci do domu co moze nastapic juz jutro ja mam brac udzial w opiece nad nim zwlaszcza w dnie kiedy corka nie bedzie mogla pracowac z domu tylko jechac do biura. Zrobie to chetnie choc oznacza zaniedbanie Belli i mojego mieszkania ale ciesze sie ze moge byc przydatna. Nie wiemy na czym pielegnacja bedzie polegac, szpital poda instrukcje "obslugi" ziecia a ja trzymam palce zeby byl zdolny samodzielnie chodzic do toalety.








.jpg)



.webp)
.webp)
.webp)
.webp)








