2 grudnia 2019

TAKI PORANEK MOGE MIEC CODZIENNIE

     Dzisiaj rano zaspalam a gdy tak sie zdarzy to cala rutyne mam do gory nogami a takze skwaszony humor ze tak sie stalo.
 Wiec dzisiaj z takim wlasnie skwaszeniem wstalam i widzac jak pozno (a byla raptem 5:15 rano, godzine pozniej niz zazwyczaj), postanowilam za kare zrezygnowac z porannej laptopowej sesji.
 Jednak bylo cos do pilnego zalatwienia w pewnym miejscu wiec poszlam do niego przysiegajac ze tylko tam, ze tylko zalatwie, nigdzie indziej w Internecie nie bede zagladac tylko brac sie za domowe sprawy.
 I tak zrobilam - wchodze na glowna strone miejsca a tu mnie witaja w ten sposob :


Az mi sie zaspane oczy szerzej otworzyly i skwasnialosc zrobila sie slodsza :)
Suma nie jest wielka, nie wzbogaci mnie, chodzi o to ze NIESPODZIEWANA.
 O wszelkich innych dochodach wiem, wiem kiedy i ile mi nadesla ale ze mi sie naleza z tego miejsca, chocby jednorazowo, to wogole nie wiedzialam.
 Czyli Mikolaj czy co?
Moze zaczac od nowa w niego wierzyc?  

26 listopada 2019

A CO WY NA TO ?

     Wczoraj, szukajac anielskich wlosow o ktore tu wcale nielatwo, pojechalam do sklepu do ktorego zagladam moze raz do roku a specjalizujacego sie w sezonowych dekoracjach. Boze Narodzeniowe oczywiscie goruja i pewnie polowa tego przeogromnego sklepu to ozdoby choinkowo-swiateczne. Zeszlam wiele alejek, przepatrzylam wiele polek i wlosow nie widzialam a pod koniec juz tak bylam tym znuzona ze moze i przeoczylam. 
Wiec wyruszylam do wyjscia a tu natknelam sie na takie stoisko i zatrzymalo mnie jak wryta :




Tak, dobrze widziecie - to do gory nogami choinka !!!!
Raz gdzies czytalam ze ludzie tak robia ale myslalam ze to zarty, a tymczasem wcale nie. 
Nie wiem w jakim celu, pewnie by byc innym, bez rozumienia ze wyrozniac sie to najlepiej madra rzecza.
     Choinkowe suknie mnie zaszokowaly ale gdy pierwszy wstrzas mi minal to nawet zaczely mi sie podobac.
 I gdybym znow miala 16 lat i szla na swiateczne czy noworoczne party z rowiesnikami, to kto wie? 
Wybralabym ta czerwona albo dluga.
Zdjecia mozna powiekszyc i zobaczyc ich niemala cene.
 Nie, nie pomacalam wiec nie wiem z czego sa zrobione galazki sukni. 
      

10 listopada 2019

DZIEKUJE

     Dzisiaj jest Dzien Weterana.
 Nie wiem czy ktores inne swieto daje mi wiecej wzruszen i wdziecznosci niz to. Ani Thanksgiving ani Wigilia ani Wszystkich Swietych  nie wyciskaja  mi lez z oczu. 
Wszyscy zolnierze, weterani kazdej wojny sa dla mnie wielkimi bohaterami i bardzo ich szanuje.
 Sa rowniez jedynymi ktorym posylamy wsparcie finansowe - bo wszystkie inne cele i instytucje nas zawiodly oprocz tej jednej.
 W dodatku pomalu znikaja - juz nie ma weteranow I wojny swiatowej, weteranow II-giej coraz mniej, zostaja jedynie weteranie tych wspolczesnych nam wojen. 
Czesto sie zastanawiam czy byloby mnie stac na to czego oni sie podjeli? Watpie. I wcale nie rozpatruje tu potrzeby lub nie danej wojny - to jest drugorzedne bo kazda jedna odbiera zycie albo czyni kaleka albo skazuje na psychiczny dyskomfort, zostawia jakis slad.
     Czesto przejezdzam kolo miejsca spotkan weteranow. W USA, w moim miescie, jest ich wiele i sa uczesczane, ich czlonkowie spotykaja sie w celach wzajemnej pomocy, wymiany doswiadczen, organizowania spotkan z mlodzieza, obywatelami, innymi organizacjami, prowadza archiwa i muzea. Wczesniej brali duzy udzial w poszukiwaniach i odzyskiwaniu wiezniow wojen koreanskiej i wietnamskiej.
To miejsce ktore widuje ma na froncie budynku helikopter, umieszczony na wysokim palu.
 Dla mnie wyglada przerazajaco bo jest maly, kruchy, o slabej konstrukcji, prymitywny pod kazdym wzgledem - tym bardziej ze oswoilismy sie z wielkoscia i wygladem tych wspolczesnych.
 Ze zgroza wiec patrze i mysle jak nawet mozna do takiego czegos wsiasc, i wzniesc sie w powietrze a na dodatek wyruszac w "tym" w walke?



Dziekuje Wam Weterani. 
    
  

7 listopada 2019

O WSZYSTKIM PO TROCHU . . . . .

     Nie pamietam czy kiedykolwiek na blogu pisalam ze jednym z Gwiazdkowych prezentow bedzie jedno-rybkowe akwarium?
 Nie, nie dla wnukow tylko dla corki kici o imieniu PEA.
 Ze wzgledu ze corka pracuje dla Amazon a duza jego czescia jest CHEWY, online miejsce na zakupy dla zwierzat, jej kicia , gdy to byla jeszcze w powijakach, zaczela pozowac do zdjec reklamowych, do katalogow. Trwa to do dzis choc jest juz duza dziewczynka a takze po operacji kastracyjnej znacznie sie jej utylo. Mimo to nadal ja zapraszaja bo dobrze i latwo sie z nia pracuje, jakby rozumiejac na czym polega pozowanie i czego od niej chca.




 I tam, w ich studio, maja duze akwarium z egzotycznymi rybkami. Pea zakochala sie w nim i gdy tylko nie robia jej zdjec (czasem ubierajac w kocie ciuszki czego nienawidzi) to oprocz drzemek przesiaduje blisko akwarium i z fascynacja przyglada sie rybkom. I pewnie pazury az ja swedza by jedna z nich sobie moc zlowic..........
     Te opowiadania podsunely mi pomysl by na Gwiazdke kupic dla PEA male, jednorybne akwarium - niech sobie ma swe wlasne i napatrzy do syta.
 W zeszlym roku wciaz siedziala i spala przed kominkiem - wieczorami bo tylko wtedy byl zalaczony - zafascynowana ogniem. 




Lubila rowniez wspinac sie na choinke i nawet drzemac w jej galeziach - dopoki nie popsula swietelek i na ten rok musielismy kupic nowa choinke.
    To akwarium bede kupowac dopiero w grudniu  ale wczoraj mialam czas by pojsc do sklepu zoologicznego i rozpatrzyc wybor i mozliwosci. Jeszcze wczesniej znalazlam na internecie obszerny artykul jak i co, kiedy  - poczynajac od rozmiaru akwarium i wszystkiego co ono wymaga czyli "mebli", jak urzadzic i co musi sie kupic by rybce zapewnic wesole i zdrowe zycie. 
     Dobrze zrobilam ze poczytalam na ten temat bo nie mialam pojecia ze akwarium i jedna rybka tyle wymaga i ze opieka nad nia tez jest bardzo szczegolna.
 Nie wiem dlaczego ale najbardziej rozsmieszyl mnie fakt  - nie ze istnieja rozne rodzaje pozywienia dla welonek bo taka rybke chce kupic, ze np wola bardziej krewetki niz dzdzownice, jak to ze powinno sie im kupic i zainstalowac w akwarium ..... HAMAK.... bo lubia sobie lezec na hamaku !!!!!!
Ten hamak to listek i kosztuje bardzo malo i nie o to chodzi tylko o fakt ze sie nieraz rybkom chyba przewraca z nudow w glowie :)
 Ale kupie, niech ma. 


Okazalo sie ze choc poszczegolne elementy tanie to nazbiera sie ich bo potrzebuja rowniez grzalke do wody, kondycjoner wody, narzedzia do czyszczenia, siatke do wylapywania, kilka rodzajow karmy i mase rzeczy.
 Najgorsze ze to wszystko kupilabym i trzymala tylko tydzien, tylko na czas wizyty, pozniej rybke odnoszac do sklepu a akwarium trzymajac na nastepny raz - bo nie chce miec a takze czasem wyjezdzam i co wtedy?
Ale tym sie bede martwic pozniej, narazie zrobilam liste zakupow i nabylam duzo wiedzy w temacie.
      Przy okazji zobaczylam lozko-sanie dla zwierzaczka. Niby pisalo ze dla malego pieska ale co za roznica? kot tez moze w nim spac. Wiec kupilam i polozylam na "probe" przed kominkiem, zdjecie calosci poslalam do corki i ziecia do aprobaty i nawet ja dostalam.
      Czy Pea polubi to sie okaze. A lozeczko takie miekkie i puszyste i przytulne ze nawet ja takiego nie mam.......





 Dokladnie za tydzien lece na ten wspomniany slub a tak mi sie nie chce......
Tymczasem korzystajac z cudnej jesieni jezdze po sklepach, glownie ogladajac nie kupujac bo jak juz wspomnialam w tym przedswiatewcznym okresie tyle specjalnych towarow i rzeczy.... i widze jak to z dnia na dzien drzewa bardziej kolorowe, niektore w ogniu. 
     Odezwe sie po powrocie a tymczasem wszystkich mocno pozdrawiam i zycze milego weekendu. 



  

5 listopada 2019

VERTIGO

     Juz pare lat temu sie zaczelo i jakby sie pogarszalo - vertigo czy jakis jego krewniak. 
O tyle dziwne ze bedac mloda nie odczuwalam choc nie bylo we mnie pragnienia karkolomnych wspinaczek lub bojazni gdy juz sie znalazlam na jakichs szczytach.
 Jeszcze mieszkajac w Polsce pracowalam w ogromnym kompleksie chemicznym jako laborant i po probki materialow do analiz trzeba bylo lazic po wysokosciach i kratownicach, nieraz trzesacych sie, a glownie pozwalajacych widziec co pod nogami a to byly czeluscie i przestrzen - i znosilam to bez problemow.
     Dopiero w bardzo dojrzalym wieku zauwazylam zmiany w tym temacie a z czego wynikly, co je spowodowalo to jest zagadka i nawet nie probuje rozwiklac.
Wiem ze tak teraz mam i ze zdarzaja sie sytuacje komplikujace me poczynania a smieszne dla ludzi. 
Mowie nie tylko o zawrotach glowy ale o jakims leku powstajacym gdy jestem na wysokosciach, w dodatku patrzac z nich w przestrzen, w czelusc.....
 A z drugiej strony staje sie ona jakas przyciagajaca, jakby budzila uczucie ze lepiej sie rzucic w nia i skonczyc z tym wydarzeniem niz przechodzic co przechodze. I wiem ze nie jestem jedyna, ze istnieje wielu ludzi tak majacych.
     Nawet nie wspomne ze na wszelkie karuzele czy inne diabelskie kola ani nie patrze, ze gdy samochodem wjezdzam na odcinek autostrady typu "wiszacy" to zamykam oczy zamiast podziwiac widoki, a to gdy kierowca jest maz - bo jesli kierowca jestem ja to takimi trasami nie jezdze. 
Jednego razu jechalismy na Key West a do tego miejsca jedzie sie mostem, wielomilowym, tak ze po obu stronach tylko ocean, doslownie moznaby reke wyciagnac i dotknac (lekka przesada autorska ), i znow zamiast podziwiac zwlaszcza ze wiadomo bylo ze to pierwszy i raczej jedyny raz, to cala trase czytalam ksiazke albo mialam zamkniete oczy.
     Innym razem narobilam moim "wstydu" gdy w pewnym sklepie w Miami, wielopietrowym  czyli z ruchomymi schodami, zamiast wjechac w gore to w polowie drogi narobilam wrzasku i placzu, i rzucilo mna na posadzke -  wlasciwie to nie byly schody tylko tasma. Juz mnie chciano zabrac karetka do szpitala ( i moze ubrac w kaftan) ale sie jakos wybronilam mowiac ze bede ok jesli tylko sie znajde nogami na poczciwej, nieruchomej ziemi.      
     Jadac wyciagiem krzeselkowym na jakas gore, chcialam zeskoczyc bo lepsze mi sie zdawaly zlamane nogi niz jazda w przestrzeni i wszystko pode mna ruszajace sie, przesuwajace sie. I to jest najgorsze - bo powoduje u mnie nie tylko zawrot glowy ale ten dziwny, paniczny lek, nie do pokonania. Balam sie nawet oddychac jakby najdrobniejszy ruch z mej strony mogl spowodowac sama nie wiem co.  Na tym wyciagu to sie strasznie trzeslam, spocilam, dlonie tak zacisnelam z od paznokci mialam rane, znow siedzialam z zamknietymi oczami zamiast podziwiac cudne widoki a z gory zeszlismu dlugogodzinnym szlakiem zamiast zjechac wyciagiem w pare minut. 
Jedyne co przemoglam to nie posikalam a bardzo mi sie chcialo i bylo trudne do utrzymania.
     Innym razem wybralismy sie zwiedzac okret podwodny, zabytek z II Wojny. Nawet sie cieszylam ze zobacze - ale tak mi sie tylko zdawalo bo gdy przyszla moja klejka znalesc sie nad wlazem, gdy zobaczylam ten waski tunel wejsciowy i czarna czelusc to zaraz mi sie zaczelo cos dziac, juz wiedzialam ze nie dam rady - i wycofalam sie z kolejki i calego zwiedzania.  
Podobnie bylo w miejscu gdzie robia MRI - malo mnie nie zabilo i od tego czasu korzystam z otwartego bo u nas istnieja takie i ludzie maja wybor - i bardzo duzo woli te otwarte co mi znow poprawia samopoczucie ze nie ja jedna.......
     A moze najgorszym bylo gdy z poczatku problemu, jeszcze nie wiedzac ze taki powazny, gdy bylam w N. Yorku to zachcialo sie nam pojechac do obrotowej kawiarni umieszczonej na milionowym pietrze budynku i w dodatku wjezdzalo sie na nia ZEWNETRZNA I OSZKLONA winda, taka wjezdzajaca po scianie budynku. Wtedy naprawde o malo nie umarlam i pozniej w tej kawiarni nie tylko nie podeszlam do panoramicznych okien by podziwiac widoki ale nawet nie moglam jesc czy pic i tylko myslalam o tym jak zjade? Z zamknietymi oczami oczywiscie, inaczej sie nie dalo a w mym odczuciu trwalo wieki.
Nawet scen filmowych przedstawiajacych wysokosci nie moge ogladac. Znacie film "WIRE" ? O facecie spacerujacym pomiedzy juz niesistniejacymi budynkami-wiezami World Trade Center po linie? Osiem razy? Wykonujac na niej akrobacje? Dodam ze ten facet nadal zyje a wszystko co pokazano na filmie to dokladna prawda.   
      Jako ze to trwa od kilku lat to juz wiem, wiedza moi tez, gdzie moge a gdzie nie moge pojsc i z czego korzystac. 
      Wczoraj ponioslo mnie do sklepu z ruchomymi schodami. W sumie bez potrzeby ale czasem po prostu lubie pojsc i popatrzec co nowego a obecnie, gdy juz sie zaczal przedswiateczny szal, tyle po sklepach pieknych rzeczy!!!!!!! - takich co nie ma w innych porach roku. Co roku robie taki obchod choc bardzo malo lub wogole niczego nie kupuje bo albo mi nie potrzebne albo juz mam, albo moi maja........Sa tez nowe i inne ale jak mowie my juz ich nie potrzebujemy. 
Obeszlam parter i jaki diabel mnie skusil jechac na gore to nie wiem? Juz to bylo troche emocjonalne ale dalam rade. Obeszlam, poogladalam, na nic sie nie skusilam i podeszlam do schodow by zjechac w dol...... 

Dokladnie takie same schody jak te ktorymi nie moglam zjechac.

Patrze a to nie schody tylko jakis potwor wiodacy w czelusc albo do nikad, dookola przepasc, w glowie zaczelo mi sie krecic wiec nawet nie moglam dokladnie rozroznic gdzie rzeczywisty schodek a gdzie zludzenie, gdzie stapnac, wszytko zaczelo plywac i rozplywac sie. I ten wewnetrzny lek.......
Dla mnie te schody zaczely wygladac tak, a nawet gorzej bo trudno znalesc w sieci zdjecie ktore by to oddawalo :


 Na szczescie nie calkiem mna zawladnelo, pozwolilo mi sie wycofac i zrezygnowac. 
Przystanelam z daleka trzymajac sie za glowe i z wnioskiem ze musze poprosic obslugujacych by schody zatrzymali, ze to jedyne dla mnie wyjscie.
Na to podeszla do mnie kobieta ktora juz wczesniej widzialam pomiedzy stojakami i ciuchami - i nawet nie pytala CO bo bylo dla niej jasne, jedynie mowi ze mi, bidoczce, pomoze. Zapytala sprzedawczynie gdzie jest winda i razem ze mna do niej poszla, nawet zjechala ze mna w dol wiedzac ze winda tez moze byc problemem dla takich jak ja.
     Wiec ze sklepu nie tylko wyszlam z niczym ale narobilam kobiecie klopotu - nawet pytala czy dzwonic do rodziny  czy w jakis inny sposob pomoc, moze posiedziec ze mna na laweczce, dac mi czas na uspokojenie sie? 
To bylo pociagajace bo pogoda byla cudna - sloneczne 20 st C, u nas jeszcze duzo zieleni i kwiatow, chodzimy przez czesc dnia tylko w sweterkach, smialo mozna siedziec na laweczkach i duzo ludzi siedzi a uliczne kawiarenki pelne klientow.
 Wiec teraz juz wiem ze ten sklep to klopot - moze bede mogla jakos wjezdzac na gore ale zjezdac na pewno nie - czyli zostala mi tylko winda. 
Dopoki i ona mnie nie wystraszy.