Zawiadamiam ze nie tylko jeszcze zyje ale zabieram sie za...pedicure! Dziwne a nawet nieprzyzwoite biorac pod uwage szalenie zajete i meczace dni.
Przeprowadzka idzie nie tylko zgodnie z planem ale i wyprzedzeniem a w ogrodzie zostalo zrobione wiecej niz sie spodziewalismy. Duzy sukces biorac pod uwage ze grzebalismy w nim nie baczac na 40to st temperatury.
Malowanie wyszlo pieknie, sprzatanie od dachu do podlog za nami, dzisiaj przenosimy drobna czesc gratow a jutro reszte. Jutro spedzimy noc w nowym miejscu.
A za jeziorem wciaz placze, zal mi tracic piekny widok z balkonu.
Dzisiaj mam dac podlogom czyli polowie domu osteteczne mycie gdyz rozsadek dyktuje poustawiac meble na czystej podlodze - wbrew poradom syna ktory mowi ze i tak sie zadrepcze.
Jedyne pomieszczenie ktore oprocz dywanu jest urzadzone to pokoj sloneczny. Wyszedl pieknie - ma komplet wiklinowych mebli i kilka uroczych roslin.
Mam wolne trzy godziny pomiedzy porankiem w apartamencie a pojsciem do mycia podlog wiec wykorzystuje by zrobic to na co pozniej nie bedzie czasu: robie przepiorke ciuchow, recznikow i poscieli, kompletuje pudlo podstawowych kosmetykow dla trojga by jutro nie przekopywac pudel za kazdym drobiazgiem. Firma pakuje pomieszczeniami, opisuje i w nowym miejscu zostawia gdzie nalezy ale po co mi grzebac i szukac w setce kosmetykow skoro w ten sposob bedzie prosciej?
Cale zamieszanie ktore trwa juz 10 dni spowodowalo ze jestem troche zaniedbana kosmetycznie, tylko dorywczo i pobieznie robiac kolo siebie co absolutnie koniecznie. A kobiety potrzebuja zabiegow i pielegnacji, niestety. Czekam by zrobila sie kolejna porcja prania i suszenia a aby sie nie nudzic i moze przez to ze pomalu zapomnialam jak to sie siedzi bezczynnie na sofie, postanowilam zrobic pedicure. Przeciez nie moga moje stopy wygladac na bardziej zarosniete niz grzadki, co nie?
Z czy kolor paznokci harmonizuje z podłogą?Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńHehe - nie, nie harmonizuja. Poza bardzo specjalnymi okazjami nie lakieruje paznokci a wowczas kolorem przezroczystym by tylko nadac polysku. Antoni - jestem w trakcie bardzo duzego projektu, ledwie zyje ;)
OdpowiedzUsuńSerpentyno, jak juz wszystko zrobisz i sprzatniesz, i zalegniesz - to bedziesz sie strasznie nudzic!:) Wiec mysle, ze nie ma co sie tak spieszyc, zeby wszystko bylo zapiete na ostatni guzik - bo wtedy co ci zostanie ??? :)) Ino pedicury i manicury...:)) Wiem, wiem przy domu, czy to duzym czy malym zawsze jest robota. Mieszkanie sie sprzatnie, pouklada , zamyka i czesc. A przy domu ciagle sie dlubie, chocby nie wiem co....No w kazdym razie az milo posluchac, jak tam furczy u ciebie i "pali ci sie w rekach" , jak to mowi moja mama. I te kosmetyki dla trojga ....jak to milo brzmi, prawda? Nie wszyscy beda wiedzieli co to jest pokoj sloneczny, bo po polsku to oznacza dobrze nasloneczniony :)), mysle, ze oszklona weranda, to bardziej polskie okreslenie. My czasami nazywamy nasza szklarnia, a czasem akwarium, zalezy od pogody :)) Buziaki
OdpowiedzUsuńGino - wczoraj nadeszla czesc mebli i oczywiscie jeszcze nie zdazylismy sie z nimi uporac a tymczasem dzis ostateczna przeprowadzka i bedzie gorzej bo dojdzie wiecej plus masa pudel. Ale to normalne kiedy sie przeprowadza. Tak, gdy sie ma dom i ogrod to wciaz jest zajecie, konczy sie jedno i idzie do drugiego by za moment zaczynac od nowa. Coz, zachcialo mi sie to mam:) Ale zamieszanie minie ktoregos dnia i nadejdzie czas czerpac przyjemnosc z calego pomyslu.
OdpowiedzUsuńNo pewnie, ze bedziesz miala przyjemnosc ! I to jaka :)) Cudny dom, nowe zajecia i obowiazki, zupelnie inna energia w ciebie wstapila, to sie czuje nawet poprzez taka odleglosc:)) Powodzenia z przeprowadzka, aby szybko i sprawnie - i milego wikendu! BuziakiP.S. A ja zabieram sie dzis za ogrod w pojedynke - wylatuje we wtorek, ale caly wikend bede juz sama( moj mezczyzna polecial przede mna ) i bede walczyc z dzungla :)) Ponoc po 9 tygodniach deszczu ma byc slonce i cieplo...Uwierze , jak zobacze.
OdpowiedzUsuńI my trzebilismy dzungle wiec wiem jak to jest a cala robota w 40st upale! Ostatnio to przynajmniej mamy przelotne deszcze a nic nie podlewa nowych sadzonek tak jak natura. Wyobraz sobie ze pewne kwiaty rozwinely sie na drugi dzien bez zwyczajowgo szoku z przesadzenia i okresu adaptacji. Poniewaz w nowym domu podlacza internet dopiero w poniedzialek przez kilka dni nie bede miec do niego dostepu, jednym slowem milczac na blogu i google. Zycze powodzenia w Twych projektach:)
OdpowiedzUsuńSerpentynko, dobrze, ze w ferworze pracy chociaz przez chwilke pomyslalas o sobie, usciski:)Domownicy powinni zafundowac ci tygodniowy pobyt w osrodku Spa, po zakonczeniu wszystkich prac zwiazanych z przeprowadzka.
OdpowiedzUsuńPodziwiam Cię :))) mja bym pewnie nie była w stanie sobie takiej przerwy zrobić. ;) ale! bede miała okazję potrenować, tak za około miesiąc. będe mianowicie robić remont w przedpokoju, malowanie, płytki, nowy kinkiet, takie tam, więc potem też będzie troche sprzątania, bo reszta mieszkania na pewno się uświni, jakkolwiek bym go nie zabezpieczała. i wtedy postaram się pamiętać, że poza sprzątaniem trzeba też zadbac o siebie. :))) pozdrawiam serdecznie i czekam na wieści z nowego domu. :)
OdpowiedzUsuńNajciezsza i najbrudniejsza robote wykonuje chyba moj syn zajmujac sie, oprocz innych prac, ogrodem. Przeistoczyl go w inna forme nie baczac na upaly. Najgorsze za mna - rozpakowanie sie i ulozenie, chociaz kuchnie bede musiala kiedys bardziej logicznie zorganizowac. W tym wszystkim dziwie sie jak moj apartament pomiescil tyle dobytku bo z niego pochodzi wiekszosc rzeczy. Pracuje od wczesnych porankow do wieczora i me wlasne zaniedbanie poglebia sie - masz racje ze gdy burza przejdzie to powinnam dostac nagrode w postaci zabiegow w spa ;)
OdpowiedzUsuńPomimo iz najgorsze poza mna to jednak jeszcze sporo do zrobienia, Shaak Ti. Pracujemy i wewnatrz i w ogrodzie, mimo upalow. Dom nabiera formy, ucze sie gdzie co poukladalam, nawet znajduje, haha. To nie smieszne, to sztuka umiec znalezc w ogromie mieszkania. Nawet nie wiem ile tu wylacznikow do swiatel i nie wszystkich przeznaczenie znam. Natomiast swietnie poznalam pralke, suszarke i kuchenke. Poprzedni ludzie musieli sie kochac w elektronice gdyz wszelkie urzadzenia z wieloma programami i przyciskami. Moze w pazdzierniku i ja bede kafelkowac gdyz chcemy polozyc plytki przy glownym wejsciu i na werandzie. Moje nowe roslinki i kwiaty rosna i kwitna co mnie cieszy a narazie nie mialam czasu tesknic za jeziorem - moze pozniej, kiedy minie szalenstwo. Zycze Ci udanego przemodelowania mieszkania i zadowolenia z zamierzonego wygladu :)
OdpowiedzUsuńNoooo, wszystko po mojemu !! Ja także tego typu prace z reguły kończę wcześniej, miewam zryw totalny. Bo lubię , gdy już jest "po". Pochwalam pamięc o estetycznym wygladzie mimo nawału pracy. Buziaki, Serpentyno, może jakieś zdjęcie domu ???
OdpowiedzUsuńCzesc, kochana. Nie potrafie opisac calej przeprowadzki ani wczesniejszych przygotowywan!!!! Od wczoraj dopiero nastal lad, porzadek i docelowy wyglad. Zostala kosmetyka wnetrza jak obrazy, czesc firanek. Dom rozlegly wiec sie po nim szukamy, hehe, i choc moze dziwne do uwierzenia to oboje z synem tesknimy za apartamentem i spokojnej, nieskomplikowanej gospodarce w nim. Jestem zmeczona ale pewnie jakos dojde do siebie. Pomysle czy umiescic zdjecia, w tej chwili nie potrafie dac odpowiedzi na propozycje. Zauwazylam ze mamy duzo wspolnego, Ty i ja, co najbardziej widac w zamilowaniach do porzadku i systematycznosci - rozumiesz wiec jak pilnie i ciezko pracowalam nad nowym siedliskiem - zaslugujac na weekend odpoczynku i pielegnacji. Serdecznie Cie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba ten tytuł, tym bardziej, że ja jak jestem zmęczona i mam wszystkiego dość, to robię sobie paznokcie u nóg i rąk i od razu czuję się lepiej, piękna i zadbana:) I znów mamy coś wspólnego:) uściski:)
OdpowiedzUsuńPoza zwykla potrzeba kosmetyczna jest to tez czesc naszych przyzwyczajen, czesc dobrego wygladu wiec gdy z jakiegos powodu odwlekamy odczuwamy brak, niekompletnosc, a takze, przynajmniej mnie, wydaje sie ze kazdy zaraz zauwaza. Tak, masz racje mowiac ze nasze samopoczucie poprawia sie kiedy jestesmy zadbane. Nawet sam rytual robienia manicure to swego rodzaju relaks. Ello - wreszcie urzadzanie sie jest poza mna, zaczynamy normalnie zyc i mieszkac - a Ciebie serdecznie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńBardzo dobrze, że potrafisz rzucić wszystko, żeby sobie poświęcić chwilę. Robota nie ucieknie, a o siebie trezba dbać:) Mam nadzieję, że juz przeszliście przez najgorsze i zaczynacie codzienne zycie w nowym domu:) Pozdrawiam serdecznie z upalnego Szczecina:)
OdpowiedzUsuńPedicure robilam pomiedzy kolejnymi ladunkami prania wiec nie bylam calkowicie bezrobotna, ale masz racje mowiac ze mimo nawalu pracy probowalam nie zaniedbac sie. Ale to juz historia - mamy za soba przeprowadzke i tydzien rozpakowywania sie, urzadzania sie. Brak slow do opisania trudu i potu wlozonego w cale przedsiewziecie! Np. prace ogrodowe musielismy wykonywac w ponad 40 st ukropie, ktory nadal nie zelzal. Nareszcie mieszkamy w ladzie i porzadku a pozostaly mi firanki, obrazy i inne drobne kosmetyczne zabiegi. Nachodze sie w tym nowym domu bo rozlegly + zajmuje sie nowymi sadzonkami. I tesknie za jeziorem ;)Sierpien tuz za pasem i zarazem Twe wielkie wydarzenie - pamietam o nim i z niecierpliwoscia oczekuje sprawozdania. Mam nadzieje ze przygotowania przebiegaja dobrze?
OdpowiedzUsuńja bym chyba tak nie mogla, u mnie najpierw robota a potem przyjemnosc, i laba, ale masz racje nie mozna o sobie za bardzo zapominac :) :)
OdpowiedzUsuńAlez ja robilam pedicure w trakcie innej pracy - prania! - bo inaczej tez nie moglabym. Ze mna podobnie jak z Toba - obowiazek pierwszy, przyjemnosc pozniej. Na szczescie przeprowadzkowa najgoretsza goraczka juz poza mna wiec znajduje czas na wlasna pielegnacje w dawnym rytmie. Serdecznie pozdrawiam Cie.
OdpowiedzUsuń