na to ze starzeje sie zdobylam kilka dni temu. Zwykla checia zakupu koca z rekawami.
Mimo pozorow jedno z drugim bardzo sie wiaze i oznacza wlasnie ten przykry fakt.
Koce z rekawami zawsze mi sie podobaly ze wzgledu na praktycznosc. Nieraz widzac osobe z niego korzystajaca wyobrazalam sobie co potrafi dac: cieplo, opatulenie, dotyk miekkiego i puszystego materialu. Nie kupowalam bo jestem osoba ktorej jesli nie goraco to przynajmniej cieplo i zwyczajnie nie byl mi potrzebny, a jesli nawet to taki tradycyjny byl wystarczajacy.
Cala droga prowadzaca mnie do zakupu byla kreta i skomplikowana czyli serpentynowata ;)
Poprzedni weekend, ten pracujacy, byl okropny jesli chodzi o temperature. W dzien zaledwie 8 st a to ze na dodatek bilo zabami tylko pogarszal sprawe i dodawal poczucie przenikliwego zimna. Bylam zaopatrzona w dlugi rekaw i jeansy ale nic nie pomogly - wilgotne zimno przenikalo do szpiku kosci. Rozmyslajac nad swa niedola zobaczylam ze jedna z podopiecznych, tez przemarznieta, wyciagnela swoj koc z rekawami, rozmiaru mlodziezowego, i wygodnie ulozyla sie na sofie, mruczac pod nosem ze wreszcie troche jej cieplej. Zazdroszczac dostalam pierwszy przeblysk ochoty na taki koc. Pozwolila mi go nawet przymierzyc: byl fajny dopoki w nim siedzialam ale na lezaco troche za krotki. I omal nie plakalam gdy przyszlo sciagnac i oddac :)
Po weekendzie wrocilam do domu a tam chlodno. Wchodze do slonecznego pokoju - jeszcze zimniej. Ma ogrzewanie jak kazde inne pomieszczenie ale wyglada ze cieplo ucieka gdyz sklada sie przeciez niemal z samych okien.
Usiadlam i podsumowalam sytuacje - pokoj sloneczny bedzie wymagal przez zime dogrzewania czyli musze kupic jakis grzejnik, najlepiej imitujacy kominek, a ja, skoro w nim ciagle przesiaduje/przeleguje, powinnam kupic sobie koc z rekawami!!!
Taki koc jest fantastycznym rozwiazaniem gdy zaistnieje potrzeba wlozenia czegos na siebie, czegos ogrzewajacego plecy i nogi a rownoczesnie zachodzi przymus swobodnego poslugiwania sie rekoma. Obojetne czy zaklada sie go od przodu czy od tylu, rekawy sa tak usytuowane ze zadowalaja oba sposoby. Mozna wiec w nim siedziec przy komputerze, czytac, haftowac czy koralikowac. Jest dlugi i obszerny, zakrywa od stop po szyje a gdy sie w nim polozy to fajnie opatula cale cialo. Dzieki rekawom mozna nawet i pochodzic w nim bo nie obsuwa sie. A gdy rekawy niepotrzebne to uzywa sie jak zwyczajny koc. One nie maja zapiec ale przeciez latwo doszyc guzik i petelke czy "koniki". To nie dla mnie gdyz nie uznaje chodzenia w szlafroku, tym bardziej w kocu, poza pierwszym okresem po przebudzeniu, rytualu picia kawy i nadejscia kapieli. Ale przytulny, obszerny koc z rekawami dajacy mi swobode poslugiwania sie rekoma gdy czytam lub robie manicure bedzie przydatny i wchodzi na liste zakupow, tuz przy grzejniku.
Tak wiec wyglada moj zimowy plan na walke z chlodem jesli nadejdzie potrzeba.
Wtedy tez dotarlo do mnie ze dawniej nie mialam potrzeb dogrzewania sie, raczej odwrotnie - wciaz mi bylo za goraco. Klimat sie nie zmienil, dom ma dobra izolacje i system ogrzewania, ubrania mam odpowiednie do sezonu - co sie wiec zmienilo, w czym problem? Ze smutkiem dotarlo ze pewnie to sprawa wieku i tyle.
Jak mozna spokojnie zyc skoro kazdy dzien zwala na ma bidna glowe przerozne problemy? Koc z rekawami...kto to widzial?
Jak ja mogłem żyć do tej chwili bez takiego koca z rękawami?Może dlatego że nawet nie miałem świadomości jego istnienia.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńRozgladnij sie za takim kocem bo naprawde jest pozytecznym "wynalazkiem". Moze bedzie przydatny dla zony? Pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńPowinnien byc jeszcze z czapeczka, bylby komplet:)) Generalnie tez rozwazalam zakup takiego koca ( tez mi coraz zimniej Serpentyno, z roku na rok:), ale niestety w naszych warunkach nie spelnilby zadania. Siadywanie w tym kocu przypadaloby jedynie na godziny wieczorne po pracy, kiedy to mozna w koncu spoczac na sofce i odsapnac. Tyle, ze w ciagu wieczora wstaje z tej sofy chyba z setke razy, bo robie rozne rzeczy w miedzyczasie i doszlam do wniosku, ze musialabym wskakiwac i wyskakiwac z tego koca jak pajacyk, wiec sama sie od tego pomyslu odwiodlam:)) Za to mam specjalna cudowna rzecz na stopy , bo zawsze siedze z wyciagnietymi nogami na podnozku i one marzna. Mam taka sliczna futrzana mufke na stopy, kremowa krowke z wielkim pysiem, w ktory wklada sie stopy. Jest to cos cudownego , uzywam tylko ja ( bo to jak skarpetki i szczotka do zebow), wklada sie i wyklada blyskawicznie i moje wyskakiwanie dziala niezle;)) Do tego oczywiscie futrzany pledzik , z tak milusinskiego futerka, ze nic tylko sie przytulac...mam kremowego misia polarnego i szara karakulke ( oczywiscie faux fur nie prawdziwe )....Oczywiscie jak spedzasz dlugie godzinki w pokoju slonecznym w ciagu dnia ( konserwatorium po naszemu) to twoj koc z rekawami jest trafiony w dziesiatke :)) Bedzie nieoceniony. Pozdrawiam i zycze samych cieplych dni
OdpowiedzUsuńProjektanci takiego koca przewidzieli czeste wstawanie i skonstruowali go tak ze mozna w nim bez klopotow zrobic krotka wedrowke po herbate albo zwyczajnie latwiutko sie z niego wyslizgnac. Duza zaleta jest wlasnie to ze sluzac glownie jako koc moze byc i czyms ogrzewajacym plecy i przod, nogi i stopy, bez zakladania kilku ciuchow rownoczesnie, co krepuje ruch i wygode. Pozwala tez swobodnie wykonywac wszelkie zajecia . Poza tym jesli komus nie odpowiada to nie uzywa a kosztuje tak malo ze warto proby. I w moich sklepach sa takie ogrzewacze stop o jakich wspominasz ale jeszcze nie dojrzalam do nich. Co narazie po trzech dniowym zimnym froncie wrocila sloneczna pogoda i mozna nadal sie rozkoszowac krotkim rekawem, oprocz wczesnego poranka i wieczorow.
OdpowiedzUsuńJa takiego w Polsce nie widziałam, a kupiłabym sobie z chęcią... A starzenie się dopada każdego. I ja je czuję, a dawniej tak nie miałam...
OdpowiedzUsuńja takie koce tez widzialam i sama sie zastanawialam czy by sobie go nie kupic, tyle tylko ze chyba nie mialabym kiedy go zalorzyc, bo jak mam juz na tyle dosc i troche spokoju to brykam po prostu do wyra, jedynie co nosze zawsze zimoa i jesienia to sa cieple "walonki"bo w mojej chalupie ciagnie od ziemi dom niestety stary :( niestety tez dostrzegam u siebie nadchodzaca starosc i zmiany z tym zwiazane :( no ale co zrobic :( :(wlasnie zauwazylam na Twojje stronie reklame pani w cudownym plaszczyku :)
OdpowiedzUsuńZaraz po przeczytaniu Twojego wpisu zaczęłam szukać takiego koca w sklepach internetowych. Wybór jst spory i na pewno sobie takie cudo sprawię, bo bardzo często jest mi zimno, a w przeciwieństwie do Ciebie, lubię chodzić po domu w swobodnym stroju. Dziękuję za podopwiedź:)
OdpowiedzUsuńElla - przeczytaj sobie wpis Maskikropki, troche nizej pod Twoim. Pisze ze zwertowala internet i widzi ze mozna taki koc w Polsce kupic a ja goraco zachecam. I, prosze - daj znac czy Ci sie udalo bo chcialabym bys spedzila zime w jego objeciach:)
OdpowiedzUsuńLewe Oko - mimo tego co opisujesz taki koc warto miec pod reka. Jesc mu nie trzeba dawac a moze okazac sie przydatny. Zycze Ci lagodnej zimy i duzo slonca.
OdpowiedzUsuńJest mi niezmiernie przyjemnie byc w czyms pomocna, chocby tylko rada. Nie pozalujesz - bo i koc i cos w rodzaju szlafroka, cieple, obszene a pozwalajace na swobode rak. Daj mi znac czy kupilas i czy zdaje egzamin. Zycze duzo pozytku z niego.
OdpowiedzUsuńSerpentyno, nie pamietam dokladnie, ale zdaje sie, ze w tym kocu nie da rady chodzic po mieszkaniu? Bo w tym caly jest ambaras. Musze sie podnosic z mojej kanapy kilkanascie razy w ciagu wieczora , wiec zdejmowanie i zakladanie go chyba by mnie wykonczylo. Jesli da sie w nim chodzic, to chyba sie skusze:))Na spokojne popoludnie z ksiazka czy robotka jest jednak idealny.A swoja droga zawsze myslalam, ze amerykanskie domy sa cieple ??? No w porownaniu do tych angielskich na pewno o wiele cieplejsze. Angielskie domy sa praktycznie nieizolowane ( dopiero te budowane od paru lat), niepodpiwniczone i nieotynkowane. Gola cegla na betonie ( dwie cegly plus tapeta jak mowi moj brat) - chlona ziab i wilgoc jak gabka! I niesamowite jak ciagnie od podlog , od nog. Ochrona nog to w Anglii podstawa, mowie ci. Do reszty sie przyzwyczailam, ale jak tylko zaczyna sie jesien, to zaczyna ciagnac od podlog niesamowicie . Teraz wiem, czemu Anglicy slyna z grubych ciezkich kotar, welnianych wielkich dywanow i tapet! Zakrywali wszystko co sie da, zamiast ocieplic i zaizolowac sciany i domy.Pozdrawiam cieplo
OdpowiedzUsuńGino - wyglada ze cieplo to rzecz relatywna. Po moim przykladzie widzisz ze co bylo dla mnie odpowiednie kilka lat temu teraz wydaje sie niewystarczajacym. Kazdy dom ma termostat ktory pozwala ustawic temperature odpowiednio do potrzeb i jest niezwykle latwo bo polega doslownie na przycisnieciu go, w gore lub dol. Jednak sama wiesz jak to jest gdy za oknami hula wiatr albo temperatura kreci sie okolo zera. Poza tym gdy sie siedzi to, gdy brakuje ruchu, chlod zaczyna byc odczuwalny. Moje "komserwatorium" ma klimatyzacje ale duza ilosc okien powoduje ze w upalne lato jest w nim cieplej niz w reszcie mieszkania a przelotny zimny front pokazal mi ze w zimie bedzie chlodniejsze - bo jednak kazde okno ma jakas szparke a i szyba nie tworzy takiej izolacji jak mury. Absolutnie nikogo do niczego nie namawiam, napisalam o sobie i moim kocowym planie. Wspomnialam ze mozna w nim przejsc by np. zrobic sobie herbate ale pewnie ze nie jest on szlafrokiem, dopasowanym do figury. Jest glownie kocem a rekawy po to by bedac nim okrytym, moc swobodnie poslugiwac sie rekoma. Moim zdaniem najlepiej sprobowac i przekonac sie - wydatek nieduzy a jesli nie potrafisz w nim chodzic to napewno potrafisz lezec i czytac albo stukac w klawiature.Kazdy dom ma koc albo kilka - nie rozumiem jaki problem miec jeden z rekawami?
OdpowiedzUsuńPewnie ze tak, w kazdym domu jest zazwyczaj po kilka kocy ( kocow ?), i jak dla mnie to nigdy za duzo:)) Moge przyjac kazda ilosc, z rekawami lub bez :)) Nawet latem sie przydaja na chlodne wieczory w ogrodzie - o, wlasnie wpadlo mi do glowy doskonale zastowanie koca z rekawami : wlasnie na letnie wieczorne grille w ogrodzie, w czasie ktorych zostaje zawsze, ale to zawsze pokasana przez komary od gory do dolu!! Ze tez wczesniej na to nie wpadlam - zakrywanie sie zwyklym kocem nic nie daje, bo nie ma plecow, rekawow , itp - a taki bedzie rewelacyjny.No widzisz, wyszlo jeszcze jedno zastosowanie :))
OdpowiedzUsuńJuż kilka razy przymierzałam się do takiego koca, można kupić bez trudu na internecie . Ale zawsze jakoś to odkładałam, za to kupiłam sobie spodnie z polaru i takież wdzianko, więc koc na razie odszedł w przyszłość. Zresztą nadal mi raczej częściej za gorąco niż za zimno w domu. No ale wiesz, ja mam miejskie c.o, a zimą to zawsze wyłączam ogrzewanie na noc, bo bym się w nocy ugotowała chyba. I wtedy wieczorem siedzę w wytwornej białej lizesce, takiej mięciutkiej, "kiciowatej":)))Miłego, ;)P.S.Moja córka posiada taki koc, no a gdzie jej do starości jeszcze.
OdpowiedzUsuńZnalazłam kocyk w necie i to tanio! zaraz kupuję:) Dzięki Tobie Serpentyno:) Dziękuję Ci bardzo. Jest piękny, niebieski i już nie mogę się doczekać, kiedy go będę miała:) Uściski:)
OdpowiedzUsuńNiezmiernie sie ciesze i zycze by spelnil oczekiwania :) Znow poprosze o wiadomosc czy tak sie stalo.
OdpowiedzUsuńOj tam, oj tam , wymyśliłaś ! Żaden to dowód, moja droga. Skoro do tej pory nie był potrzebny, znaczy cały czas płynie w Tobie gorąca krew. Jasne, że kup, bo każdy potrzebuje w chłodne dni otulic sie kocykiem, to normalne. A jeszcze takim kocykiem , to oczywista oczywistośc. Buziaki ślę, życzę Ci więcej optymizmu :))))
OdpowiedzUsuńPocieszylas mnie, nie powiem. Jednak czym wytlumaczyc inna odczuwalnosc temperatury? Dziekuje za zyczenia, Gajo.
OdpowiedzUsuńEj, no co Ty? to ma byc dowód? to ja chyba od dwudziestu lat mam siedemdziesiątkę co najmniej na karku, bo wiecznie mi zimno. ;p też bym chciał mieć taki koc, ale nigdy niczego takiego w sklepie nie widziałam. musze poszukac, może internetowo będzie łatwiej. :))) pozdrawiam gorąco :)))
OdpowiedzUsuńBo podobno starym ludziom, ze slabym krazeniem krwi, wiecznie zimno! A jeszcze niedawno nie bylo tak, Shaak Ti. Zartuje - i ja nie mysle na serio ze to znak starzenia sie, potraktuj z przymruzonym okiem.Tak, popatrz po Internecie bo juz dwie komentatorki mi napisaly ze sprawdzily, znalazly i zamowily. Zycze i Tobie sukcesu z zakupem a takze by koc spelnil oczekiwania. Zawiadom mnie czy sie udalo, prosze, a tymczasem zycze cieplej jesieni i slonca:)
OdpowiedzUsuńStarosc to nie jest Serpentynko, tylko wygoda. Jesli mozna miec lepiej, wygodniej i cieplej to trzeba z tego korzystac.Nie widzialam takiego koca, musze sie rozejrzec, bo ja straszny zmarzluch jestem.Usciski przesylam:)
OdpowiedzUsuńBardzo chetnie zgadzam sie na wygode zamiast starosc, Ataner. Koniecznie rozgladnij sie za takim kocem - moim zdaniem strasznie pozyteczny ze wzgledu na rekawy pozwalajace korzystac z rak bedac zarazem opatulonym pod szyje. A Chicago potrafi miec srogie zimy wiec bedziesz przygotowana. Serdecznie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMadziu, to nie starość, może klimat się zmienia. Mnie jest wciąż gorąco. Najlepiej się czuję przy temp. 19 stopni w domu. Moja córka odwrotnie. Nawet jak jest w domu 23 stopnie, to ona i tak chodzi w kangurce z kapturem na głowie( haaa..haa). Kocyków u mnie pod dostatkiem, ale leżą spokojnie na dolnej półce w szafie i nie pamiętam kiedy ich używałam. Może kiedyś się przydadzą. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńI ja jestem raczej goracej natury, Azalio, lepiej sie czujac i funkcjonujac w chlodniejszych temperaturach. Ale widze zmiany, zwlaszcz gdy przypomne sobie okres przejsciowy kiedy to meczyly mnie gorace uderzenia a mialam je w najciezszym wydaniu i przez wiele lat. Porownujac wiec teraz a wtedy widze ze moje receptory inaczej odczuwaja chlod, ze potrafi mi byc zimno gdy jest zimno. I moja corka jest zmarzluchem a syn podal sie do mnie - woli chlod. Azalio - a czy zauwazylas ze ta sama temperature w mieszkaniu odczuwa sie inaczej w zimie a inaczej w lecie? Moj termostat jest ustawiony na 70F co dla mnie komfortowe w lecie rownoczesnie nakazujac jednak nosic szorty i lekkie bluzeczki a ta sama temperatura nie wystarcza w zimie choc wtedy nosze legginsy, skarpety i dlugie rekawy. A przy czytaniu lub ogladaniu tv zmusza wlasnie do narzucenia na nogi czegos dodatkowego. Obecnie mamy powrot lata mimo opadajacych lisci, co przy wysokich temperaturach wyglada dziwnie. Kwitnie to co normalnie kwitnie w marcu. Same cuda i dziwy na tym swiecie :)
OdpowiedzUsuńtez wiecznie marznę, więc chyba to jednak nie sprawa wieku:) a u nas już w nocy nawet przymrozki. rano trudno wyjść spod kołdry.
OdpowiedzUsuńWitaj Rut. Ja zmarzluchem niby nie jestem ale jednak inaczej niz dawniej odczuwam chlod. Wyraznie cos sie u mnie zmienilo ;)
OdpowiedzUsuńE tam starość, jaka starość? U nas mówi się, że starość to stan ducha a nie metryka :) Poza tym nie wiem skąd Ci do głowy przyszło, że taki super koc z rękawami jest dla ludzi starszych? Przecież taki koc to zimowy znak rozpoznawczy moli książkowych. Długie zimowe wieczory z książką to bardzo przyjemny czas, a herbata z sokiem malinowym, czy imbirem i koc z rękawami to taka wisienka na torcie ;)))pozdrawiam zimowo (u nas biało)
OdpowiedzUsuńaha a tu coś do kompletu z kocykiem z rękawami ;)
OdpowiedzUsuńAlez milo uslyszec od Ciebie, droga Ami! Czesto mysle o Tobie bo nigdy nie zapomnialam mimo iz nie kontynuujesz bloga, ze nie mam od Ciebie wiadomosci. Pewnie ze koc to nie metryka ale jednak starszym czesciej niz mlodszym jest potrzebny a w mym wypadku na pewno bo sygnalizuje ze cos sie zmienilo, ze nie jestem jak dawniej. Sciskam mocno i serdecznie.
OdpowiedzUsuń