23 listopada 2012

Z PRYWATNEGO PODWORKA

        Sprobuje odtworzyc tekst ktory niemal przy koncu pisania uciekl mi w przestrzen i nigdy sie nie odnalazl.

        Ten tydzien byl o tyle inny ze przedindykowy a takze ferii szkolnych. Ale nie zostalam bez pracy gdyz przez cale dwa dni musialam opiekowac sie podopiecznymi plus bede z nimi w sobotni wieczor, kiedy to rodzice maja wychodne.

        O swiecie indyczym nie pisze bo to juz i znane i wiele razy opisywane (udal sie jak zwykle, smaczny, soczysty i w sam raz doprawiony). Wspomne ze jak zawsze im blizej swieta to ludzie byli bardziej lagodni, pokorni, jeszcze bardziej przyjazni i wrazliwi.

 Zdarzylo sie ze pare dni przed swietem bylam z kims na kolacji w czasie ktorej kelner wprost zalewal nas opiekunczoscia i checia dogodzenia, az do punktu natretctwa i przeszkadzania w rozmowie. Ale to nic - gdy roznoszacy dania przyniosl nam talerze to zasygnalizowal chwile ciszy i wyglosil krotkie blogoslawienstwo.

        Nie zrazilo mnie to, nie oburzylo, nie wywolalo protestu ale i ja i osoba towarzyszaca stwierdzila ze obeszlibysmy sie bez, ze troche niewlasciwym i ryzykownym jest narzucanie gosciom modlitwy. Widze po restauracjach ludzi ktorzy rozpoczynaja posilek od modlitwy ale to ich sprawa, ich inicjatywa i zwyczaj, cos co powinno byc sprawa prywatna i dobrowolna a nie narzucana. Wciaz czytam i slysze o wszelkiego rodzaju protestujacych i aktywistow, broniacych praw wolnego czlowieka i mysle ze pomocnik kelnera mial duzo szczescia nie trafiajac ze swym blogoslawienstwem na jednego z nich. Ja przyjelam ze spokojem - nic zlego ze mi ktos zyczy dobra i smacznego posilku.

       Zaraz na drugi dzien poszlam do fryzjerki, do nowo otwartego salonu tuz w sasiedztwie a byla to moja dopiero druga wizyta w nowym miejscu. Nawiasem mowiac dla reklamy i przyciagniecia klientow bardzo podstawowe podstrzyzyny kosztuja 2.99. Blogowiczki mieszkajace w USA wiedza ze w salonach z wysokiej polki czesto za podciecie i stylizacje mozna zaplacic ponad stowke, wiec taka zaplata za usluge to prawie za darmo. 

Trafilam na poprzednia fryzjerke z ktorej bylam zadowolona. Kuknela w komputer by zarejestrowac wizyte ale gdy przyszlo do posadzeniu mnie na fotelu a ja otwarlam buzie by oznajmic me zachcianki i zmiany w obcieciu Kristen zatkala mnie recytujac: clippers nr 6, czubka nie ruszac, kolo uszu ostroznie (nie bede sie chwalic dlaczego), zadnych spreyow czy musow!

       Zdziwila mnie jej dobra pamiec o mych wymaganiach zwlaszcza ze, jak wspomnialam, miala ze mna do czynienia tylko raz a na ogol takie szczegoly pamieta sie po dluzszej znajomosci. Wiec na glos pochwalilam a Kristen mi mowi ze to nie jej pamiec, ze to jej komputer. Po podstrzyzynach pokazala mi moja strone gdzie oprocz danych typu adres, telefon byly zapisane me zyczenia, co mi robila i czym. Istnial nawet prosty rysunek mej glowy i fryzury, z uwzglednieniem ktore miejsce czym ciela itp.

       Rozumiem ze dla fryzjerek to duze ulatwienie ale smutno mi sie zrobilo bo jakos dla mnie oznacza zatracanie tego osobistego elementu ktory zawsze istnial: odebrano mi uczucie ze jestem pamietana, ze przychodze do "swego" miejsca, ze nie jestem traktowana mechanicznie.

       I jaki kontrast pomiedzy opisanymi wydarzeniami: w jednym przypadku odnioslam wrazenie ze zbytnio ma prywatnosc byla przekroczona a w drugim zabolal mnie jej brak.

       A pogoda byla wprost letnia, codziennie 20 st, krotkie rekawy, okna pootwierane, przymus korzystania z samochodowej klimatyzacji. Smiesznie wyglada bo liscie z drzew leca, miasto ozdobione swiatelkami i choinkami a pogoda drwi sobie ze wszystkiego i postepuje po swojemu. Pewnie i ona sygnalizuje prawo do prywatnosci i wlasnego widzimisie. 

  

 

18 komentarzy:

  1. Hmmmm, wiesz co, nie traktuj tego aż tak niegatywnie. pomyśl raczej, ze ta fryzjerka chciała Cię dobrze potraktować, a pamięc jest zawodna. Kto wie, może nawet Ciebie jako Ciebie pamiętała, ale co Ci robiła ostatnio na głowie - lepiej miec zapisane. jak karta pacjenta u dentysty. :) jesli klikniesz "Ulepsz bloga" zostanie Ci wiekszośc ustawień, ale nie wszystkie, musisz się przygotowac, że częśc rzeczy się zmieni. zresta widzisz u mnie. wiem juz jak sobie radzić z komentzrzami - zatwierdzać, odpowiadać itd, z jeden z blogerów powiedział mi, ze nie ma mozliwości zmiany w szablonie. zmiany całego szablonu nie polecam - brzydkie są, a poza tym wtedy straszna ilość rzeczy ginie - robiłam podglady. no i zawsze pozostaje Ci zmienic adres. ja sie odgrazałam,z ę pójde do innej blogowni, ale jak sobie pomyslałam, ile roboty miałabym z przeniesieniem wszystkiego - ufff..... a zostawić to i zacząć gdzieś "od początku", od zera? nieeeee..... :( i tak się waham.... jedyna pociecha - jak już dostałam dostęp do panelu administratora - to na razie wszystko działa. pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Mysle podobnie jak Shaak_Ti - pamiec ludzka jest bardzo zawodna, a ona chciala Cie obsluzyc jak najlepiej. Jest rzecza niemozliwa, zeby fryzjerka pamietala dokladnie, co robila kazdej klientce. A takie dane moga byc jej przydatne do doskonalenia sie w zawodzie.Wez tez pod uwage mozliwosc, ze to cos w rodzaju karty stalego klienta - jestes u niej w bazie danych, z czasem lepiej zapamieta Twoje upodobania, zwlaszcza przegladajac swoje notatki i zacznie doradzac, jak najlepszej znajomej. Taka wiez moze i powstala w sposob nieco sztuczny, ale ona sama jest przeciez zupelnie naturalna i mila - czyz nie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesli chodzi o fryzjerke to pewnie gorzej zabrzmialam niz zamierzalam gdyz rozumiem ze zastosowala sie do przemian jakie zachodza a komputery umozliwiaja, jednym slowem to nie ona tylko zycie. Uprzytomnilam sobie ze komputeryzacja klientek zubozy osobista bliskosc jaka zawsze istniala tzn. przedyskutowanie fryzury i podstrzyzyn, zwyczajowe plotkowanie w czasie zabiegu o pogodzie, chorobach, dzieciach i pracy, o czymkolwiek sie plotkowalo. Przyszlo mi na mysl ze uslugi sa coraz bardziej wspomagane technika i technologia, ze te wdzieraja sie w kazda strone naszego zycia. Moze odczulam to tym wyrazniej iz tyle co dzien wczesniej zaszlo zdarzenie z kelnerem i kontrast byl ogromny - jeden zbyt sie wdarl na me podworko a druga jakby sie z niego odsunela. Ktoregos dnia musze przeprowadzic swoj blog, dnia kiedy dostane do tego natchnienia. Twe rady i wskazowki w tej sprawie sa bezcenne a pewnie bede miec sto pytan zanim przycisne decydujacy klawisz. Mam nadzieje ze na 100% wrocilas do zdrowia? Buziaki, Shaak Ti.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kristen jest mila osoba i robi solidna robote. Moje uzalania sa raczej ogolnej natury - jak to technologia wdziera sie w kazda strone zycia. Czescia podstrzyzyn jest dyskutowanie o nim z fryzjerka a komputer okradl mnie z tej przyjemnosci!!!! Wiem ze wiekszosc facetow ze swym fryzjerem dyskutuje sport a ktoregos dnia siadzie na fotelu, fryzjer bez slowa przejedzie mu nozyczkami po glowie i zanim sie ogladniesz uslyszysz : nastepny prosze. Czy nie bedzie to ubozsze od tego co bylo? Rozmyslajac o komputaryzacji zycia wyobrazilam sobie ze kiedys salon fryzjerski to bedzie tylko rzad jakichs baniakow do ktorych sie wlozy glowe a zainstalowane w nim nozyczki i maszynki same zrobia co nalezy wg programu stworzonego dla ciebie, bez udzialu zywej osoby. Moze nawet bedzie mozna taka kupic i samemu robic w domu? Nie podobaloby mi sie takie "pojscie do fryzjera". Ale w poscie chcialam podkreslic jakie kontrasty mnie spotkaly i to dzien po dniu: jeden zbyt wdarl sie w ma prywatnosc a druga troche mnie pozbawila zwyczajowej bliskosci jaka istniala miedzy klientka a fryzjerka. Serdecznie pozdrawiam, Nitager.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyznaję zasadę złotego środka, tz. z niczym nie przesadzac. W tym wypadku dotyczy to kelnera. Ale bywaja przecież nadgorliwi ludzie. Co do wizyty u fryzjera - niestety, jestesmy w każdej dziedzinie coraz bardziej skomputeryzowani: robimy przez internet płatności, zakupy, wysyłamy życzenia. A teraz ustalamy fryzury. Znak czasu. Całuski śle : )An-Ula / gaja

    OdpowiedzUsuń
  6. nio niestety wszyscy teraz jestesmy w komputerach hahaha, jakbys za kazdym razem zmieniala fryzure to mialby problem ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zasade zlotego srodka stosuje i ja. Jest najlepsza zwlaszcza w stosunkach miedzyludzkich bo pozwala utrzymac balans moje podworko contra czyjes podworko, jednym slowem o pewnych sprawach osobistych wolalabym decydowac samodzielnie. Kelner mial dobre intencje i doceniam je ale moze sie nabawic klopotow jesli trafi na osobnikow ktorzy uznaja je za zbytnia ingerencje w swa prywatnosc.Pozdrawiam Cie serdecznie, Gajo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Z tym blogoslawienstwem posilku przez kelnera bardzo mnie zaskoczylas. Jeszcze nigdy z czyms takim nie spotkalam sie w zadnej restauracji, uwazam, ze jest to wrecz niegrzeczne.Gdyby to trafilo na mojego p. to nie chcialabym byc w skorze tego kelnera:)To kolacja byla gratis, co?!Ale czasy, juz nawet fryzjer ma nasze dane w komputerze.Usciski Serpentynko:)

    OdpowiedzUsuń
  9. ~maskakropka2listopada 27, 2012

    Zupełnie inaczej widzę oba te zdarzenia. Kelner - moim zdaniem - zachował się dość bezmyślnie. Mogłaś być np. innego wyznania, mogłaś nie obchodzić święta z jakiegoś innego powodu, a on narzucił Wam pewien rytuał. Pewnie tak samo traktował każdego klienta, bardzo ingerując w prywatność. On wcale nie myślał o Tobie, nie potraktował Cię osobiście. Zachował się zgodnie z szablonem.Natomiast fryzjerka wykazała bardzo duzo inicjatywy, żeby przy kolejnej wizycie obsłużyć Cię najlepiej, jak mogła. Przecież nie mogła mieć pewności, że do niej wrócisz, a jednak poświęciła czas na stworzenie notatki, która oszczędziła Ci wyjaśnień i tłumaczenia wielu rzeczy po raz kolejny. Zadbała o Ciebie naprawdę. Właśnie ona nie była bezduszna. Trudno zapamiętać wymagania każdej klientki, a ona się stara. Gdyby to było 30 lat temu, pewnie by miała notesik z zapiskami. Dziś może sobie tę pracę ułatwić. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakos nie spodobalo mi sie komputeryzowanie mej fryzury bo chociaz zdaje sobie sprawe jak ono ulatwia fryzjerce robote to mnie pozbawilo przyjemnosci dyskutowania o tym. Nie znaczy ze nie moge wprowadzac zmian i nowych zachcianek. Zasylam duzo calusow, LO.

    OdpowiedzUsuń
  11. W poscie wspomnialam ze wydarzenie tym dziwniejsze gdyz panuje ogolna atmosfera wolnosci religijnej, nie wkraczania w sprawy prywatne, nie narzucania. Ataner - ja wiem ze duzo podrozujac mialas stycznosc z poludniem USA ale dopiero zyjac tutaj widzi sie jakie mamy kontrasty z polnoca, widze ile tu jest przezytkow z "dawnych" czasow, jednym slowem ze bodaj duzym palcem od nogi tkwimy w innym wieku i zwyczajach. Mysle ze czesciowo to odegralo role w zachowaniu sie kelnera bo tu naprawde goscinnosc, bliskosc, poczucie jednej wielkiej rodziny jest przeogromna. A w okresach takich jak Thanksgiving, Boze Narodzenie jeszcze wieksze, wszyscy zalewaja drugich miloscia i zyczliwoscia. Niech tam, nie przeszkadzalo mi ale zdziwilo. Kelner mial szczescie ze nie trafil na zadnego aktywiste bo faktycznie narobilby sobie klopotow. P niech sie przygotuje ze gdy odwiedzi poludnie w takim okresie niejedno moze go spotkac :), hihi. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i meza.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak naprawde to nasze opinie, Maskokropko, sa podobne. Napisalam ze kelner moim zdaniem przekroczyl granice obowiazkow i prywatnosci, ze gdyby natknal sie na osobe mniej wyrozumiala nabawilby sie klopotow. Z kolei o fryzjerce napisalam ze rozumiem i widze zmiany jakie technologia nam narzuca. Jedynie wyrazilam nutke nostalgi za dawnymi zwyczajami kiedy to fryzjerki pamietaly nas i nasze fryzury, kiedy to dyskutowalo sie z nimi nie tylko o wlosach ale i dzieciach, wnukach i pogodzie. Bardzo mi to przypomina sytuacje kiedy to dzwonimy do urzedu i rozmawiamy z tasma. Kazdy sie na to zali, kazdy narzeka na brak osobistych kontaktow, okazji do przedyskutowania problemu itd. Czyz to nie sa sytuacje majace wspolne zrodlo?Serdecznie Cie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. ~maskakropka2listopada 29, 2012

    Masz rację. Rozmowa, a właściwie wysłuchiwanie poleceń z automatu jest po prostu przykre.Co do fryzjerki, to myślę, że za jakiś czas nawiążesz z nią bliższą znajomość i będziecie rozmawiały o wszystkim. Ona bardzo się stara zapamiętać klientki - to chyba jest bezsporne. A jeszcze wracając do technologii to co by było, gdyby nie ona? Nie miałybyśmy szansy, żeby się poznać. Ale to już zupełnie inna historia;)Pozdrawiam z zalanego deszczem Szczecina:)

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie sucho ale nie tak wiosennie jak w zeszlym tygodniu. Najbardziej dokuczaja mi ciemnosci gdyz koncze prace okolo szostej i musze wracac do domu nie tylko kiedy najgorsze korki ale swiatla innych samochodow oslepiaja mnie i robia podroz bardzo meczaca. Z utesknieniem czekam kiedy zacznie dnia przybywac i ulatwi moje jezdzenie. Z drugiej strony zajecie pomaga jakos przetrwac dluuuugasne wieczory. Serdecznie pozdrawiam i zycze lepszej pogody.

    OdpowiedzUsuń
  15. Po prostu kelner i technologia wdarli się w Twoje życie z buciorami:) No, może nie tak ostro jak piszę, ale jednak:) Uściski serdeczne:)

    OdpowiedzUsuń
  16. ~Serpentynagrudnia 01, 2012

    I zawsze pierwszy raz jest szokujacy i wywolujacy bunt a pozniej staje sie codziennoscia. Z tych dwoch wydarzen bardziej sklonna jestem znosic kelnera bo wydaje mi sie ze jego "przekroczenie" bylo spowodowane przedswiateczna atmosfera a tych okazji w ciagu roku mniej niz wizyt u fryzjeerki ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. A czy Ty przypadkiem nie jesteś przewrażliwiona? Kelner strzelił gafę, to fakt, ale Cie nie obraził. A fryzjerka dba o klienta i jednocześnie ułatwia sobie pracę. W mojej przychodni jestem w komputerze od a do z. Każda wizyta, zapisany lek, badania, wszystko. Mnie to nie przeszkadza, a pogadać sobie można i tak. Mnie się podoba taki sposób pracy fryzjerki. A ciepełka Ci zazdroszczę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. ~Serpentynagrudnia 03, 2012

    Nie, nie jestem przewrazliwiona, Azalio. Napisalam przeciez ze blogoslawienstwo kelnera przyjelam spokojnie i bez slowa. Jednak caly pomysl byl zaskoczeniem poniewaz pelno w USA religi i przekonan, pelno aktywistow dbajacych o integralnosc praw cywilnych, az sie roi od procesow i akcji przeciw np. modlitwom w szkolach, umieszczniu symboli religijnych w imie ze kazdy powinien robic to w prywatnosci i niczego innym nie narzucac. W swietle takiej atmosfery postepek kelnera byl nie tylko dziwny ale i niebezpieczny.Ja tez jestem we wszelkich mozliwych komputerach, Azalio. Mozliwosci jakie daja, np to ze niemal wszystko moge zalatwic z domu, jest wygodna ale czesto przychodzi mi na mysl ze rownoczesnie zabija osobiste kontakty.W sobote bylo tak cieplo ze pobilismy 30letni rekord temperaturowy - 25 st.Zycze Ci przyjemnej pogody i serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń