4 października 2026

SOBOTNI LUNCH

Choc w czworke to jednak udalo sie nam jednoglosnie, bez fochow, zdecydowac na lunch w azjatyckiej restauracji bo naszym panom chcialo sie sushi a corka i ja wiedzialysmy ze i dla nas sie znajdzie cos bardziej jadalnego. Jako azjatycka serwowala dania typowe dla kilku azjatyckich krajow wiec ich karta menu byla dluga na kilka stron, samych rodzajow sushi mieli ponad 40.

 Dobrze wiem jak i czym karmia te azjatyckie restauracje wiec z gory wiedzialam co zamowie czyli to co zawsze - mongolski beef (wolowina) z warzywami i ryzem. Panowie na zakaske pozamawiali sobie jakis salaty, my z corka azjatyckie pierogi nadziane warzywami i podsmazone.

 Gdy panom przyniesiono sushi to troche mi oczy wyszly na wierzch widzac sposob podania i ogrom ilosci. Azjaci zawsze pieknie podaja swe dania dekorujac w ladny i zachecajacy sposob ale wczoraj pierwszy raz widzialam zestaw sushi podany na ....lodziach. Syn mial troche inny zestaw niz ziec ale byly ludzaco podobne. Czego tam nie bylo oprocz sushi - owoce, warzywa, sosy ladnie poukladane na lodziach. A przez te dwie lodzie ktore byly duze to zabraklo nam miejsca na stoliku choc mielismy duzy no bo jeszcze przystawki, napoje, talerzyki deserowe, inne sosy.

 Moim daniem wcale nie bylam zachwycona bo ich wolowina byla dosc twarda, niektore kawalki musialam odrzucic bo sie nie dalo ani kroic ani gryzc i jakas bez smaku. Znam wiele innych azjatyckich miejsc a smaczniejszych - choc wszyscy troje swoje chwalili a mnie jak zwykle nazwali grymasna. Niech im bedzie, nie przeszkadza mi taka opinia.

 Zdjecie pokazuje lodz ziecia :



 Gdy na moment wyszlam na zewnatrz to uderzyl mnie piekny, dorodny , zdrowo wygladajacy krzew a rosl w donicy majac kilka drobniejszych wspolokatorow. I to mnie zaskoczylo - ze donica mu wystarcza a przeciez nie zawiera zbyt duzo ziemi. To sa popularne tu krzewy, mozna je spotkac na kazdym kroku czy przy kazdym domu a powiedzialabym ze nigdzie tak dorodnego i wysokiego nie widzialam. Jakos z calego lunchu najwieksze wrazenie, oprocz lodzi, zrobil na mnie ten krzew.


 Wczoraj musialam wstapic do biur kompleksu a ze panie byly akurat zajete innymi lokatorami to czekajac zrobilam zdjecia lobby ktore jest bardzo szykowne :


Zwroccie uwage na dlugosc firan


4 komentarze:

  1. Uwielbiam jedzenie azjatyckie, moja ulubiona restauracja to zawsze japonska, bo tam najsmaczniej, najpiekniej podaja wszelkie dary morza, wlasnie sushi. Lubie surowe ryby, najbardziej tunczyka a takie to jedzenie jest proste, troche ryzu, kawalek ryby i odrobina wasabi i pysznosc dla mnie.
    Zjadlabym wszystko z lodki, co pokazalas na zdjeciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jadam owocow morza. Jesli korzystam z azjatyckiej restauracji to zadowalam sie czyms neutralnym, miesnym. W dawnym miejscu mialam fajna bo nie tylko smaczna ale typu bufet wiec sama sobie wybieralam co chce i ile chce.
      Nie kazdy lubi seafood a ja na dodatek troche gardze rybami wolac mieso. Zjem wigilijnego karpia, salatke z tunczyka i to wszystko. Znasz mnie juz troche wiec wiesz ze moje ulubione to tradydycjne polskie potrawy.

      Usuń
  2. Hi hi Serpentyno my mozemy sobie raczki podac , bo ja tez sushi nie jadam. Surowa ryba do mnie nie przemawia, a naczytalam sie dosc o tym co moze zawierac, wole nie tykac. Zreszta nie sadze, by pobila w smaku wedzonego wegorza czy lososia, ktorego uwielbiam.Tez wzielabym wolowine i akurat wczoraj mielismy ochote na " Chinczyka". Taka, ktora robi malenki " take away" kolo nas, jest wysmienita. Biore zawsze moj ulubiony : "beef in black pepper and green pepper sauce", jest mieciusienka, rozplywa sie po prostu w ustach. Moj maz tez niezmiennie zamawia jedno i to samo danie : chow mein :)) I to podwojna porcje:)) Ten krzew jest przepiekny👌Mysle, ze tajemnica tkwi w czestym zasilaniu go odzywka do roslin, mam w dwoch donicach ogromne iglaki, nie ma jak powiekszyc im donic, ale pare razy w roku dostaja duza porcje " plant food" i rosna zdrowe. Tylko nie wolno ich przesuszyc, co w Anglii nie jest problemem, tu pada prawie codziennie. Mialam duzy klopot tego lata, bo przez 3 miesiace nie mielismy deszczu, nie do uwierzenia, ale to przez super El Nino, ktore rozgoscilo sie nad Europa. Musialam podlewac co drugi dzien, bylo po 30-32 st. Iglaki przetrwaly :) Fajnie, ze piszesz co sie u was dzieje, pozdrawiam Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jakiegos powodu wolu wole mieso niz rybe a surowej bym nie wziela do ust. Zjem karpia, szproty z wody, salatke z tunczyka i to w zasadzie wszystko jesli chodzi o morskie stworzenia.
      Jednak pamietam cos z dziecinstwa, gdy to bylam na kolonii w Dziwnowie czyli nad Baltykiem - jednego razu na drugie byly sznycle rybne. Oczywiscie ino uslyszalam to juz mnie ciarki przeszly ale bylam glodna wiec sie zmusilam. Zgadnij co? Byl pyszny!!!!!! Zalowalam ze nie dawali dokladek. Pozniej opowiadalam to Mamie proszac by zrobila ale nie byl taki sam a mysle ze pewnie uzyla inna rybe bo skad mialam wiedziec jaka mnie nakarmili na tej koloni.
      Zagladam do kilku roznych azjatyckich miejsc i w innych mieso jest ok, nie wiem dlaczego w tym bylo twarde i suche - moze zaopatruje sie w nie w tanim miejscu?
      Palmy, o ile nie sa ogromnie wysokimi by sie nie przewazyly, tez mozna trzymac w donicy bo one maja malenkie korzenie - z tego powodu huragany je latwo wyrywaja z ziemi.
      U mnie jest pora deszczowa a temperatura troche zelzala czyli zamiast codziennego 36+ mamy 30 i ogromna wilgotnosc powietrza, caly czas okolo 90 % .
      Dziekuje - postanowilam pisac gdy "cos" mnie skloni, bez zadnedgo schedule wiec moze byc raz na tydzien albo na miesiac.

      Usuń