16 września 2026

PRZEZ ZOLADEK DO KRAJOZNAWSTWA

Jak wiecie jestesmy w trakcie przeprowadzania syna . Byla u niego siostra by zorganizowac i pomoc co kosztowalo duzo wysilku ale oplacilo sie bo poszlo sprawnie, planowo i jeszcze otrzymala od czlonkow firmy przeprowadzajacej ogromna pochwale.

Pakuja - 







To opuszczenie syna apartamentu odbylo sie w poniedzialek, corce starczylo czasu by go oddac w czystosci, takze oddac klucz zanim administracja skonczy dzien pracy. Nocowali w hotelu z mysla ze wczesnym rankiem wyrusza w droge na Floryde - 1400 mil co corka obliczyla ze powinni pokonac w dwa dni wliczajac nocleg  gdzies po drodze. Od firmy dowiedziala sie ze meble dotra tutaj za tydzien a moze nawet pozniej - czyli syn mial racje nie chcac kwiatow przeprowadzac firmowo gdyby nawet przepisy pozwalaly na to.

W obecnej chwili , sroda, po noclegu w Savannah GA, sa znowu w drodze pokonujac ostatni odcinek trasy - z Savannah do nas jest 6 godzin jazdy , w stosunku do calej trasy pikus, beda tu w porze lunchowej. Bardzo zmeczeni juz samym sortowaniem, pakowaniem tego co brali samochodem, nawet objezdzaniem znajomych by sie pozegnac a o tej dlugiej trasie, najgorsza czescia calosci to nawet nie chcieli myslec.

Wtrace ze nie udalo mi sie z moimi pomyslami ktore wydawaly mi sie dobre - jeszcze przed odlotem corki slyszac ze chcemy zalozyc zaslony, urzadzic balkon - zabronil nam mowiac ze to sie zrobi gdy on juz tu bedzie bo chce w tym brac udzial. Drugie - nie zabronil mi robic zdjec ale zabronil publikowac wiec nie bede mogla w przyszlosci pokazac jego apartamentu . Jestem ciekawa czy mu sie nowe mieszkanie spodoba?

 W miedzyczasie ja pilnie dyzurowalam opiekujac sie jej kotem, podlewaniem, powierzchownym sprzataniem, jej mezowi pralam  - on, biedak odkad ustapil mu pooperacyjny bol to zaczal odczuwac ten pierwotny i to mocniej niz przed operacja wiec jest tym zdewastowany choc chirurg powiadomil ze tak bedzie, ze mina miesiece nim zobaczy poprawe.

Skoro dzieci sa juz tak blisko domu to wyglada ze moze dotra tu w poludnie, akurat na wspolny lunch. Mnie zmienila sie poranna godzina jazdy do ich domu a juz byla wczesna co zmuszalo mnie do bardzo wczesnej kapieli, obsluzenie mego kota bo w pierwszy poranek stalo sie tak ze OSLEPLAM w czasie powrotu do domu! Jechalam akurat na tyle co wschodzace slonce a przeciez tutaj , blisko rownika tak promieniuje ze laserowo. W dodatku mglily mi sie szyby bo trasa jest krotka, nie wliczajac czasu marnowanego na swiatlach zajmuje mi 5 minut, zbyt krotko by temperatura i klimatyzacja tak sie ustawila by szyby byly przejrzyste. Na dwoch zakretach bardzo mnie oslepilo, nic a nic nie widzialam, doslownie cud ze nie spwodowalam wypadku jadac na wyczucie. Okulary sloneczne nie pomogly a uklad byl taki ze slonce wdzieralo sie od horyzontu, od dolu czyli przyslonki go nie blokowaly. Bardzo mnie to roztrzeslo. Pozniej zastanawialam sie nad rozwiazaniem problemu jak : jechac inna trasa. Nie bedzie pomocne bo wczesniej czy pozniej i tak sie musze skierowac na wschod. Zostalo mi zmienic godzine wizyty - na pozniejsza, gdy slonce jest wysoko nie moglam bo Pea by byla glodna, zostalo mi tylko przyjezdzac wczesniej, zrobic co trzeba wyrabiajac sie na przed siodma. Tak zaczelam robic i bylo dobrze bo wracalam jeszcze po ciemku, choc musialam wstawac jeszcze wczesniej. Wszystkie te noce gdy corki nie ma, gdy trwaly przygotowania sypiam jeszcze gorzej niz zawsze - wstajac okolo 2 w nocy. Moze teraz, gdy nadjada nadrobie ten brak wyspania.

 Ale mialo byc o czym innym - bo wyszlo tak ze we wtorek nocujac w hotelu, rano zjedli sniadanie jeszcze w Bostonie, pozniej zatrzymali sie w Baltimore Maryland na lunch, a pod wieczor dotarli do Savannah Georgia na kolacje i nocleg. Nie zwiedzali zadnego z tych miast jako ze to byla podroz "sluzbowa", ze chcieli jak najszybciej dotrzec do domu ale troche widzieli i bawilo ich ze w tym samym dniu jedza posilki w roznych stanach i miastach, co widzieli to ze samochodu, cale 1400 mil pieknych krajobrazow. Corce na dodatek podobala sie tamtejsza pogoda, umiarkowana a nie upalna jak nasza - niestety nadal mamy tu +36 albo wiecej kazdego dnia .

 Zdjec nie robili, nie to im bylo w glowie ale ich brak rekompensuje fotkami wzietymi z internetu. Zawsze chcialam zwiedzic Savannah ale nie udalo mi sie. Ona jest bardzo zabytkowa i piekna, zywcem podobna jak pokazuje film Przeminelo z wiatrem. Nie mowili mi co jedli po drodze wiec tego nie wiem.

 Tak czy siak dzis zakonczy sie projekt "przeprowadzka" bo mimo iz zostanie jeszcze urzadzanie sie syna to juz bedzie proste, lekkie i na miejscu.

BOSTON :






BALTIMORE:



SAVANNAH:








18 komentarzy:

  1. Jak dla mnie, to Pani bardzo dużo zrobiła z córką i niektóre rzeczy trzeba dać synowi zrobić. W pewnym sensie on teraz musi na nowo siebie zdefiniować. I jakby mu wisiały zasłony wybrane przez mamusię, to codziennie przypominałoby mu to jak wiele rzeczy nie może - zamiast tego co jeszcze może. Ja tak to widzę. Savannah jest piękna! Może się Pani tam jeszcze wybierze? Pozdrawiam serdecznie. Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani nas ta odmowa nie zrazila ani zdziwila - kazdy przeciez chce swe gniazdo urzadzic wedlug swych upodoban.
      Nie, nie wybieram sie do Savannah ani gdzie indziej, juz nie chce mi sie podrozowac, najlepiej mi w domu albo przy domu.
      Dziekuje i pozdrawiam.

      Usuń
  2. Podziwiam ich za tak długą podróż, nawet z przystankami jest to męczące.
    Domyślam sie, że siedzisz jak na szpilkach i pewnie bardzo chciałabyś brać udział w całym projekcie, dużo pomagasz, zwłaszcza że i zięć potrzebuje pomocy.
    Piękne zdjęcia, piękne okolice!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotarli do domu wczoraj - sroda - niemal w samo poludnie, umeczeni na smierc.
      Mysle ze zrobili fantastyczna robote przybywajac tak wczesnie ale duzo w tym pomoglo to ze bylo dwoch kierowcow wiec nie musieli robic wielu postojow. Pod koniec jechali w takiej ulewie co ja to sie mowi ze swiata nie widac.
      O tak, straszny kamien mi spadl z serca widzac ze sa w domu cali i zdrowi, rosliny tez. Nawet mialam dobra noc z tej okazji bo przespana, nawet swiadomosc ze rano nie musze sie spieszyc na dyzur byla pomocna.
      USA ma multum pieknych okolic i miast, ja znam tylko mala ich czesc.

      Usuń
  3. Mam nadzieje, ze dojechali szczesliwie i planowo, i ze juz te najwieksze emocje za Wami. Teraz mozecie na spokojnie zajac sie urzadzaniem , rozpakowywaniem , przyzwyczajaniem do nowego rytmu dnia i zycia, bo przeciez ta przeprowadzka syna wplynie na zycie was wszystkich. Dla syna zapewne duzo wazniejsze od zaslon byly jego rosliny :)) Mam nadzieje , ze i one dotarly szczeslie i zaaklimatyzuja sie w nowym klimacie. Mile zajetego wikendu Serpentyno! Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjechali niemal w samo poludnie, niezmiernie umeczeni. Wedlug mnie zrobili swietny czas pokonujac dluga trase w poltora dnia.
      Dopoki meble i rzeczy nie przyjada niewiele mozemy zrobic, co najwyzej kupic sofe, fotel, dywany. Moze i przydatne sa te dni bezruchu by dzieci otrzasnely sie z przeprowadzki i podrozy tym bardziej ze przeciez corka pracuje. Troche pracowala zdalnie z Bostonu ale nie w ostatnie dnie pobytu tam i mowila mi ze za ten czas dostala 300 emali w sluzbowym komputerze - kazdy musi przegladnac a to oprocz biezacych spraw.
      Po przyjezdzie pierwsze co zrobili to zawiezli rosliny do syna pustego apartamentu - sa w dobrym stanie, moze lepszym niz umeczone dzieci :)
      Skoro mamy takie bezczynne dnie to umowie sie na reparacje mojego samochodu.
      Ty tez miej mily weekend, dziekuje.

      Usuń
    2. Zapominalam dodac , ze Savannah jest przepiekna, znam te widoki z wielu filmow i zdjec i zawsze sie nimi zachwycam. Ta aleja drzew z wiszacym hiszpanskim mchem po pp prostu bajeczna... Swoja droga ten mech o ile wiem, jest "native " w poludniowych Stanach i Ameryce Poludniowej, a wcale nie rosnie w Hiszpanii, wiec ciekawa jestem czemu to akurat oni sobie przypisali te nazwe :) Asia

      Usuń
    3. Dla mnie zawsze starsza architektura byla nie tylko ciekawsza ale rowniez piekniejsza. Dawniej nie tylko budowano by miec dach nad glowa ale starano sie by domy i innego rodzaju budynki mialy swa osobowosc.
      Szkoda ze nigdy nie bylam w Savannah, wydaje mi sie ze nie tylko spodobala by mi sie ale czulabym sie w niej dobrze. Zdjecia pokazuja jedynie malenki fragment miasta, ono prawie cale wyglada bajecznie. Moje obecne miasto tez zawiera wiele hiszpanskich nalecialosci jednak gdzie mu tam do tych savannowych.
      Nie mam pojecia dlaczego wiszaca trawa nazywa sie akurat tak, mysle ze byl ku temu jakis powod ale nie chce mi sie dociekac.

      Usuń
    4. Mnie tez nie Serpentyno :)) To bylo pytanie retoryczne.,Tak, architektura Savannah jest przecudowna, nikt juz tak dzisiaj nie buduje, a szkoda . Asia

      Usuń
    5. Troche sie buduje na stara modle bo gdzienigdzie istnieja historyczne dzielnice lub ulice wiec co nowe albo restaurowane musi sie zgadzac z wczesniejszym stylem - lacznie z kolorem domu. Tak jest na Florydzie, Kalifornii, obu Karolinach , moze jeszcze w innych stanach.

      Usuń
  4. Najważniejsze, że udalo się zrealizować cały skomplikowany plan, ale jeszcze trochę czasu upłynie, zanim syn się urządzi w nowym miejscu. Jak rośliny zniosły podróż?
    Mam takie pytanie: Czy zdarza Wam się, że rozmawiacie ze sobą po polsku?🌹

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cokolwiek bedzie sie teraz dzialo bedzie latwe bo na miejscu i trzy osoby do wykonywania. Rosliny bardzo dobrze zniosly podroz a dzieci zawiozly je do nowego apartamentu. Z pewnoscia lepiej niz dzieci ktore dotarly bardzo umeczone, niedospane.
      Bardzo czesto rozmawiamy po polsku, glownie gdy jestesmy w swoim towarzystwie, przy zieciu nie bo nie byloby ladnie wykluczac go z rozmowy. Moje dzieci doskonale mowia po polsku, gorzej jest z czytaniem i pisaniem.
      Dziekuje i pozdrawiam.

      Usuń
  5. Świetnie , że macie najtrudniejszą część poza Wami. Córkę podziwiam . Naprawdę przeprowadziła brata po mistrzowsku.
    Życzę miłych chwil razem. Hanna z Kolorado

    OdpowiedzUsuń
  6. Brak mi slow podziwu i wdziecznosci za to co zrobila dla brata. Gdy pisze o tym to poniekad jednym slowem - byla, pomagala, sortowala, pakowala , zalatwiala , na dodatek pracujac zdalnie - a ilez sie kryje pod kazdym slowem!!!!!! Brat pomagal ale uczestniczyl w drobniejszych czynnosciach. Przeciez i tu na miejscu nalezalo znalezc apartament i pozalatwiac formalnosci.
    Ona jeszcze nie ochlonela , jeszcze odczuwa zmeczenie i zagonienie.
    Obecnie, zanim przyjada meble mamy kilka dni w miare spokojnych wiec zajmujemy sie drobnostkami - wczoraj syn i ja bylismy u fryzjerki skad syn wyszedl bardzo zadowolony, w poniedzialek mam weterynarza w czym mi pomoze bo Balla + torba to duzy ciezar do noszenia po schodach, we wtorek daje samochod do reperacji a beda go trzymac dwa dni wiec syn bedzie mym chwilowym szoferem. On musi przerejestrowac swoj samochod, wyrobic sobie nowe prawo jazdy itp. Po umeblowaniu sie - narazie przebywa w domu corki - musi poszukac sobie lekarzy, dentyste wiec co jedno zajecie sie skonczy bedzie mial nastepne. To nawet dobrze, niech ma cos do roboty. Co narazie to narzeka na pogode bo za cieplo dla niego.
    U nas nadal codzienne deszcze, czy u siebie nadal masz susze?
    Dziekuje i pozdrawiam i zycze deszczu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z komentarzy wiem ze Twoje dzieci - syn i corka sa juz na miejscu, No i ze kwiaty sa juz w nowym mieszkaniu. Tez mysle ze dobrze ze meble dotra pozniej, jest ten czas na odpoczynek po tej intensywnej podrozy, szczegolnie wazne dla corki, bo ona ma tak duzo na glowie, lacznie z praca, ona jest wyjatkowa, dzielna, dobra, pracowita, podziwiam ja.
    Savannah jest przepiekne, doslownie bajeczne sa te zdjecia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tereso - dziekuje za odwiedziny ktore zawsze z tej okazji mi mowia ze jestes cala i zdrowa :)
      Dla corki doprawdy brak mi slow podziwu, uznania i wdziecznosci zwlaszcza ze przykro mi iz podczas calego procesu moglam pomagac w bardzo maly sposob. Zreszta mialam przyklad na jej przedsiebiorcznosc gdy likwidowalam wlasny dom choc przy nim fizycznie bardzo duzo zrobilam.
      Jak widzisz jeszcze nie skonczone ale przynajmniej doszlo do latwiejszej fazy.
      Corke powinnam wyslac do jakiegos SPA na dwa tygodnie regeneracji ale sie nie da bo przeciez pracuje, bo z jej mezem nie calkiem dobrze no i nadal chce trzymac oko na sprawach brata.
      Niemniej zblizamy sie do konca a swoj pobyt tutaj zaczal od tego ze odwiedzil rodzinna fryzjerke - i wyszedl bardzo zadowolony. Oby wszystko inne tak mu spasowalo jak fryzura......
      Zycze zdrowia, odwiedzania mnie i milego weekendu.

      Usuń
  8. No to jeden duuuży problem z głowy, , teraz już zaczyna się "jazda z górki". Savannah jest dla mnie pięknym miastem, choć znam je tylko z filmów i zdjęć. Teraz, gdy już jesteście wszyscy razem w jednym rejonie będzie o wiele łatwiej. Jakimś cudem rozpakowywanie zawsze idzie jakoś szybciej niż pakowanie, co już, jak wiesz, wypraktykowałam. A jakiej wprawy nabrałam te kilka lat temu w rozcinaniu kartonów na części pierwsze, żeby je można było wrzucić do odpowiedniego kontenera!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zebys wiedziala - choc duzo jeszcze do zrobienia, synowi dojda sprawy administracyjne, to jednak bedzie latwiej bo na miejscu.
    Moze w ten weekend pojdziemy do meblowego sklepu po nowy salon bo praktycznie wyrzucil stary jako ze mial bardzo sfatygowany, nie wartalo przywozic. No i dywany, stojaca lampe albo dwie, nazbiera sie ....
    Oj, mialam kilka przeprowadzek w zyciu i nawet lubilam, teraz juz nie mam sil na duza pomoc. Takze nie bedziemy miec pomocy ze strony ziecia ktory niejedno moglby skrecic, przymocowac ale obecnie nie moze. Damy rade a jesli nie to najmiemy pomocnika .
    Moze i mnie czeka ciecie pudel, kto wie?
    We wtorek zaczna mi naprawiac samochod - chce go zrobic zanim nadejda meble i zaczniemy dalszy ciag urzadzania.
    Dziekuje i zasylam serdecznosci.

    OdpowiedzUsuń