......a jeden z gosci ani nie zaproszony ani chetnie widziany.
Tym witanym z radoscia bedzie corka a drugim niejaki Isaac.
Wizyte corki oczekuje z wieksza niz zazwyczaj niecierpliwoscia gdyz bedzie pierwsza w nowym domu. Jak sie jej spodoba? Co powie i jak oceni me dekoracyjne zdolnosci? Niby widziala zdjecia ale nie oddaja one rzeczywistosci poza tym niewiele mowia o ukladzie domu, nie ma na nich pewnych szczegolow a takze od czasu ich zrobienia niejedno sie zmienilo.
Zawsze czysty dom wysprzatalam jeszcze lepiej, jej sypialnie i lazienke pucujac ze szczegolna uwaga. Nawet wynioslam z niej moj rower by miala wiecej miejsca i by mechaniczny przedmiot nie psul kobiecej atmosfery pokoju.
Z Miami gdzie mieszka do mego miasta nie ma bezposrednich lotow wiec zawsze w swych przelotach zahacza o inne miasta, ktore wcale nie sa "po drodze" a tylko przedluzaja podroz. Tym razem padlo na Houston a bilet wykupila kiedy jeszcze ani sie snilo o Issac, tropikalnym huraganie, ktory mial dotknac tereny lezace nad Zatoka Meksykanska.
Ostatnie dni spedzilysymy na sledzeniu raportow o Issac, ktory nigdy nie byl oceniony jako wielkie zagrozenie ale kazdy huragan moze i miesza plany lotow, sa opoznienia, odwolania. U mnie tym gorzej iz pierwszy i doskonaly plan przewidywal iz odbiore ja z lotniska w poludnie, nacieszymy sie soba i spokojnie pojde na kilka godzin do pracy zostawiajac ja w innych rekach. Jesli nastapi opoznienie przylotu to nie bede mogla jechac na lotnisko, muszac pojsc do pracy.
Wczoraj po poludniu nadszedl Issac - chociaz moj stan nie lezy nad oceanem ale bedac sasiadem tych objetych huraganem sila natury doznaje skutkow ubocznych. Zaczelo sie od silnych wiatrow, targania lisci i drobnych galazek, szarpaniem zaslon przeciwslonecznych na mej werandzie z ktorej usunelam meble by je wiatr nie pchnal na francuskie drzwi i rozbil szyby. A gdy bylam pod szkola czekajac na podopieczne to zaczelo lac jak z cebra. Kiedy indziej witalabym ten deszcz z wdziecznoscia bo pewnie jest pierwszym naprawde duzym w tym roku i bardzo potrzebnym. Wczoraj mi nie pasowal bo martwilam sie co bedzie dzisiaj, w dniu przylotu.
Moj i innych sasiadow trawniki zaslane liscmi i malymi galazkami, pod drzwi wejsciowe nawialo mi organicznych smieci, weranda mokra z zaslonami wygladajacymi jakby sie psy o nie prawowaly, i jakas pusta bez mebli. Nie tak sobie wyobrazalam pierwsza wizyte corki. A co z naszymi planami na spacerowanie, leniuchowanie w ogrodzie, wspinaczke na pobliska gore? Bo deszcze maja sie skonczyc w niedziele a ona wraca do siebie w poniedzialek. Bardzo nieladnie ze strony pogody ze akurat umyslila sobie wiac i lac w ten jeden bardzo specjalny weekend.
Bardzo wczesnym rankiem sprawdzilam pogode i loty i wszystko wyglada dobrze, niemila pogoda narazie nie namieszala w lotach. Oby tak dalej :)
Lepszy Isaac huragan, niz nieproszony Isaac z krwi i kosci.Ten drugi moglby byc o wiele nieprzyjemniejszy :)) Zalozmy, ze by mlaskal, dlubal w nosie, krytykowal dom, jedzenie, i zwyczaje domowe, zostawial po sobie brud i balagan i oczekwial obslugi 24 h na dobe... Huragan chyba lepszy :))
OdpowiedzUsuńGino, huragany potrafia narobic bardzo wielkich szkod, nawet uszkodzic dom, doprowadzic do wypadku samochodowego itp. Wiec mlaskajacy Isaac mimo wszystko lepszy bo jego szkody latwiej posprzatac i mniej kosztowne. Ale rozumiem Twoj tok myslenia ktory uprzytomnia ze niektorych gosci mozna porownac do kataklizmu. Nadal wieje i pada i tylko trzymam palce by nie bylo gorzej. Zasylam moc pozdrowien.
OdpowiedzUsuńNo wlasnie :)) To mialam na mysli :)) Niektorzy goscie to katakliazm - ale mam nadzieje, ze Isaac nie bedzie taki grozny. I zycze milych chwil z corka i milego wikendu. Usciski
OdpowiedzUsuńMimo iz pogoda byla nieciekawa, corka przyleciala punktualnie a pozniej popoludnie bylo suche i przyjemne. Dom bardzo sie jej spodobal wiec i pod tym wzgledem wyszlo dobrze. Isaac, choc niby nie duzy, narobil wiele szkod Louizjana gdyz pozalewal wiele domow. Dobrze ze do nas nie dotarlo z niego nic poza deszczami. I Ty miej mily weekend, Gino:)
OdpowiedzUsuńZ komentarzy widzę, zę na razie nie jest tak źle jak się tego obawiałaś. Ech, huragan.. i po co to komu? u nas też rózne anomalie pogodowe, skoki temperatury o kilkanaście stopni, czasem nawet kolo 20, a to burze, a to upał, a to grad. dzis jest całkiem ok, bo nie gorąco. leje wprawdzie, ale mnie nie przeszkadza, bo nie musze nigdzie dzis wychodzić, za to świetnie się spałao przy tym pluskaniu. udanej wizyty i żeby Izaak sobie jak najszybciej poszedł. ;) uściski :)
OdpowiedzUsuńJak narazie wizyta przebiega milo. I dzis pada i pochmurno chociaz cieplo. Isaac nie narobil szkod w moim stanie jedynie polatal ludziom plany weekendowe ktory poniewaz swiateczny jest czterodniowy co wiazalo sie ze zwyczajowym robieniem krotkich urlopow. Mamy tutaj fajne gorki i lasy a na jedna z nich moja corka zawsze sie skrabie, czesto nawet codziennie - bo i gimnastyka i przyjemnosc dla takich jak ona - mieszkajac w Miami widzi tylko plaszczyzny, piasek, zadnych gor, nawet zielen zupelnie innego gatunku bo tropikalna. Mimo ze deszcz wisi nad glowa to obstaje przy swym postanowieniu pojscia. A Tobie zycze milego odpoczynku przy odglosach kapiacego deszczu. Ma to swoj urok i nie dziwie sie ze wplywa kojaco :)
OdpowiedzUsuńImc Isaac rzeczywiście okazał się nietaktowny. Najważniejsze jednak, że wizyta się udała, że nacieszyłaś się córcią, a tego jegomościa najlepiej zignorowac. No i jaka satysfakcja, że pierwszy i to tak ważny gośc pochwalił Twoje wysiłki w urządzeniu domu ! Pozdrawiam, Serpentyno :))
OdpowiedzUsuńNam, tzn mieszkancom mego stanu, Isaac nie narobil szkod - przyniosl duzo deszczu co po wielkiej suszy bylo mile widziane. Problem w tym ze nadszedl w czasie dlugiego, swiatecznego weekendu i pomieszal plany ewentualnym wycieczkom i piknikom. Trudno bylo bowiem przewidziec jak przebiegnie wiec "od wypadku" masa ludzi zrezygnowala z wyjazdow. I nas trzymal w niepewnosci i nieustannym sprawdzaniu prognozy. Jak juz wiesz skonczylo sie dobrze a corka zachwycona domem i nawet przemysliwa skad wziac urlop na nastepna wizyte, haha. Troche mi poprzestawiala w kuchni i innych miejscach ale niech jej bedzie na te kilka dni - gdy odjedzie poustawiam po mojemu i juz. Ze swym bratem uzgodnila ze pozamieniaja sie sypialniami a mnie to wystraszylo bo zabrzmialo jakby mieli sie tu osiedlic na stale;) Zartuje, Gajo - znaczy ze czuja sie tu dobrze. A Ciebie serdecznie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńA przysłowie mówi Gość w dom Bóg w domPozdrawiam
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że wszystko u Ciebie dobrze. Ja śledzę wiadomości o Isaacu, faktycznie nieproszony gość. Napisz potem jak było i z wizytą córki i z tym podłym huraganem. Uściski.
OdpowiedzUsuńPrzyklad moich dwoch gosci, tak roznych, daje dobre wyobrazenie jacy goscie sa i jak niejednakowo witani - jeden z radoscia a drugi z niechecia. Sprawdza sie to w codziennym zyciu - nie kazda osoba jest mile witana a jej obecnosc irytujaca. Pozdrawiam, Antoni.
OdpowiedzUsuńDzisiejsza niedziela ma byc wreszcie sucha i spokojna, nawet wczoraj bylo niemal bezopadowe, czyli wyglada ze Isaac jest juz historia. Pobyt corki przebiega fajnie, dobrze sie czuje w nowym domu ktory bardzo sie jej podoba. Jutro odjezdza muszac wracac do pracy, syn wraca do Bostonu i Serpentyna zostanie samiutka w tym duzym domu:(
OdpowiedzUsuńNo Serpentyno przedwczesnie sie zamartwialas:) Juz nie raz to pisalam , ale wyczytalam kiedys bardzo madre zdanie, ktore sie sprawdza w 100%. Otozjest udowodnione , ze ponad 95% z tego, czym ludzie zamartwiaja sie na zapasnigdy sie nie sprawdza! Praktycznie nigdy nie dzieje sie tak, jak sobie wyobrazamy, nie sprawdza sie nasz czarny scenariusz, zakladanie najgorszego,przewidywanie, co sie stanie zlego za iles tam dni, miesiecy, lat. Okazuje sie, zew ciagu tego czasu sytuacja zmienia sie, zycie i wydarzenia ida w zupelnie innym, nowym kierunku i ze to, czym zamartwialismy sie przez lata staje sie utopia. IA jednak zamartwialismy sie, gzyzlismy sie tym, powodowalo to nasze przygnebienie, troske, podly nastroj, i bardzo psulo nasze codzienne zycie. i co?I na koniec okazuje sie, ze bylo to zupelnie niepotrzebne i ze moglismy spokojnie zyc i nie zawracac sobie tym glowy, bo zycie i tak zmienilo caly swoj tor. I tak dzieje sie w wiekszosci wypadkow. Nie ma wiec zuplenego sensu banie sie na zapas, martwienie sie na zapas, przewidywanie zlego na zapas. Mozna i nalezy martwic sie jedynie tym, co dzieje sie na biezaco i wokol nas. Tego jest az naddto:))
OdpowiedzUsuńGino - odpowiedz bedzie zlozona bo niestety niemal zadna sytuacje nie jest jednoznaczna i bezwariantowa. Jako ze corka mieszka w Miami od pewnie 18 lat czyli odbyla dziesiatki (lub my) podrozy samolotowych i to w roznych porach roku, kiedy to pogoda niejednokrotnie nie dopisywala, me obawy o opoznienia czy odwolania nie byly oparte na niczym - niejeden raz byla opozniona, zmieniala trase, nawet przymusowo nocowala po drodze pogoda zmuszona lapac inne polaczenia. Nic zlego wiec ze bralam to pod uwage - nauczona wczesniejszymi doswiadczeniami. Ze tym razem skonczylo sie dobrze to raczej wyjatek w tych okolicznosciach. A ogolnie - nie umialabym inaczej niz wlasnie bez uwzglednienia faktu ze kazda sytuacja moze sie potoczyc inaczej niz plan A, ze dobrze miec plan B. Czyz nie rozsadnym jest pomyslec np. o starosci, niedomaganiach, wszystkim co zmieni tryb zycia i znalezc dobre rozwiazanie? Istnieja i inne strony zycia wymagajace ogolnych wytycznych, robimy to na codzien i zawsze jakos w podswiadomosci bierzemy pod uwage ze jesli "to" nie wyjdzie, zrobimy tak..... Rozumiem ze pewnie masz na mysli "krakanie" ale jak Ci wyjasnilam, opiera sie ono na wieloletnich doswiadczeniach - skoro szanse sa 50:50 to nalezy obie brac pod uwage. Oj, dobrze wiem ze nigdy nie przewidzimy wszystkiego, ze moga sie zdarzyc niespodzianki o ktorych nigdy nam sie nie snilo ale zyc calkiem beztrosko i bezplanowo, z dnia na dzien, to troche nieodpowiedzialnie. A Ciebie pozdrawiam i sciskam serdecznie.
OdpowiedzUsuńSerpentyno, to nie o to chodzilo. Nie chodzilo o zycie bez ladu i skladu i bez planu. To stwierdzenie mowi o czyms innym : o bezsensownym marnowaniu zycia na zamartwianiu sie rzeczami odleglymi, ktore "moga" sie wydarzyc. To wlasnie one nie wydarzaja sie wcale. A my zostajemy ze zmarnowanym czasem, zszarganym zdrowiem i nerwami, uciekaja nam radosci dnia codziennego , nie cieszy nas nic , bo wszystko martwi. To wlasnie nalezy odwrocic.Natomiast jak najbardziej popieram sensowne planowanie , marzenia, dazenia, stawianie sobie celow i ich realizowanie. Mam nadzieje, ze teraz wyjasnilam.:))Usciski
OdpowiedzUsuńDobrze ze wyjasnilas bo obawy iz samolot moze byc opozniony kiedy to naookolo jest huragan wydaja mi sie naturalne i nie maja nic wspolnego z jakims bezpodstawnym zamartwianiem sie. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńTakie sa jak najbardziej "podstawne" :)) Zycze jak najslabszych huraganow w naturze i w zyciu Serpentyno :))
OdpowiedzUsuńGino - gdy wspomnialam o niepokojach zwiazanych z niepewna pogoda a to nie znaczylo ze jestem absolutna pesymistka, tyczyly niestabilnej pogody :)
OdpowiedzUsuńSerpentynko, ja bardzo wspolczuje ludziom ktorych dotknal ten nieszczesny huragan, niektorzy stracili dorobek calego zycia.Mam nadzieje, ze mimo wszystko pobyt corki byl udany i wspolnie spedzilyscie wspaniale chwile.Pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuńWitaj, kochana. Podobno Katrina przyniosla silniejszy wiatr a Isaac wiecej deszczu. Nas dotknely tylko jego rozlegle macki, nic wielkiego oprocz upragnionych opadow. Wizyta minela wiec bez zaklocen i przyjemnie. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńdeszcze niespokojne..... :) czlowiekowi to zawsze zle, a pogoda ma to w nosie co my o niej myslimy,nigdy nie ma tego zlego coby na dobre nie wyszlo :9 musze sie do Ciebie odezwac bo juz dawno nie pisalam :) :)
OdpowiedzUsuńTo prawda, LO - zawsze albo za goraco, albo za sucho lub na odwrot. Poza tym czesto slysze zazalenia ludzi jak to mieszkaja w klimacie ktory im nie odpowiada i zazdroszcza innym. Jednak duzo w tym prawdy - gdy sie mieszka w okolicach niemal tropikalnych zaczyna sie tesknic za czterema porami roku, chlodem, odrobina sniegu.....
OdpowiedzUsuńoj z huraganem to nie ma żartów, to co potrafi zrobić jest przerazające.
OdpowiedzUsuńOby ten huragan ustał. Potężna siła natury.
OdpowiedzUsuń