Historie zaslyszalam od Kryski, ktora zyjac samotnie i nie udzielajac sie socjalnie jakims sposobem wie co sie dzieje u znajomych. Historia zaczela sie moze miesiac temu a chodzi o jej dlugoletnich pracodawcow.
On ma 68 lat, zona niewiele mlodsza, sa malzenstwem od 45 lat. On cale zycie byl w armii a na emeryture przeszedl jako czterogwiazdkowy general, z pensja 600 tys $ rocznie. Byl bowiem zasluzonym generalem, oprocz funkcji pelnionych na amerykanskim podworku mial "pozycje" w NATO a takze byl glownodowodzacym dzialaniami w Bosni. Byl rowniez prezydenckim kandydatem w ktorychs wyborach. Poza tym pelni mase funkcji CO w wielu firmach, jest wlascicielem jakichs przedsiebiorstw, wciaz jezdzi udzielajac odczytow i na sympozja, bierze udzial w ciaglych spotkaniach czy to natury politycznej czy gospodarczej. Przez swe zycie mial okazje nie tylko czynnie uczestniczyc w historii ale poznac i mieszac sie z glowami panstw, swiatem aktorskim i biznesowym. Kariera wojskowa zmuszala do ciaglych przeprowadzek a nawet zyciem poza USA - tych bylo 32! Ale poniewaz on pochodzil z mego stanu i miasta tutaj maja staly i oficjalny dom. Zona cale zycie znosila niewygody i przeprowadzki bez slowa skargi, ulatwiala, organizowala, zajmowala sie synem ktory ojca malo na oczy widzial. Gdy nadeszly lata sukcesow i slawy, nalezalo prowadzic otwarty dom, organizowac przyjecia na duza skale i ta strona byla solidnie przez zone wykonywana. Ostatnie lata staly sie o tyle stabilniejsze ze general przeszedl na emeryture i zostaly mu na glowie odczyty, lektury, sprawy biznesowe. Zona miala i ma swoje gdyz zaangazowala sie w swe wlasne mniejsze projekty biznesowe. Te i czeste odwiedziny u syna powodowaly iz malzonkowie byli czesto w rozjazdach, doslownie goscmi w swym domu. Jednak malzenstwo wygladalo na bardzo solidne i zgodne i z oboma malzonkami doskonale sie uzupelniajacymi.
Az nagle bomba, najpierw powiedziana mi przez Kryske a za pare dni oficjalne ogloszenie w gazecie - rozwod! Chociaz zona nie podala Krysce przyczyny to o fakcie powiadomila, bardzo zaskoczona i zdruzgotana. Zaskoczenie mi mowi ze "pomysl" wyszedl od meza.
A pierwsze co nam przyszlo do glowy to inna, mlodsza kobieta. No i zwyczajowe zdziwienie naiwnoscia takich bardzo dojrzalych wiekowo capow ktorzy mysla ze mlodsza chce ich dla urody czy sexappeal? Tak, zdarza sie ze moze fascynowac osobowosc ale w jego wypadku watpliwe, raczej appeal robi ogromny majatek i slawa.
Ale to byly tylko gdybania skoro nie znalyzmy calej prawdy.
Pozniej Kryska byla na swych wakacjach i dopiero wczoraj miala okazje znow spotkac sie ze swa znajoma. Ta podobno schudla nie do poznania, jest zalamana i zrozpaczona. Trudno sie dziwic bo jej swiat nagle runal i to w punkncie zycia kiedy wreszcie mogli z niego korzystac w sposob bardziej prywatny.
Krysce oznajmila ze kraza rozne plotki ale nie, nie ma w tym innej kobiety a maz zazyczyl sobie rozwodu bo potrzebuje wiecej "przestrzeni".
Slyszac to az mnie zadlawilo i nie wiem czy przez to ze nigdy nie slyszalam bardziej glupiego wykretu czy dlatego ze nielojalni mezowie maja nas za kompletne idiotki?
Same powiedzcie ilu znacie mezczyzn ktorzy sie rozwiedli by zostac samemu? Jesli nawet nie mial juz przygotowanej kobiety to szybko takowa znajdowal. I niemal zawsze mlodsza.
A facet o ktorym mowa mial napewno wiecej niz przecietniak do spotkania mlodych, atrakcyjnych kobiet. On nawet posiada kilka biur rozrzuconych po USA a zaloge tutejszego poznalam przy pewnej socjalnej okazji - same mlode i atrakcyjne osobki, dziwnym przypadkiem zadna brzydka czy ulomna.
Wiec choc zatkana ale wypowiadam swa opinie do Kryski a ta twierdzi ze wierzy w potrzebe "przestrzeni" i brak kobiety. Pytam - a dlaczego wierzysz? Bo go zna!!!!
Tutaj zatkalo mnie po raz drugi bo kto jak kto ale Kryska jest doslownie ostatnia osoba znajaca sie na ludziach.
Czy znala swego meza, ktory w 35 roku malzenstwa ni stad ni zowad oznajmil ze jedzie odwiedzic rodzine w Polsce i nigdy nie wrocil? A po wyjezdzie odkryla ze zabral dokumenty, pamiatki i inne ulubione ktorych nie bierze sie ze soba w krotka wizyte. Czyli dobrze wiedzial ze nie wroci a zgodnie z tchorzliwa natura takich typkow raczyl jej to oznajmic po roku czasu.
Czy znala innego znajomego, ktorego dlugoletnie malzenstwo bylo uwazane przez Polonie za idealne i przykladowe a tymczasem wyszly na jaw takie jego sprawki iz zona, mimo ze lamie jej to serce, jest zdecydowana na rozwod?
Sama, gdy napomyka o tych przypadkach, mowi: kto by to o nim pomyslal? albo: jak to nigdy nic nie wiadomo!
A tymczasem wydaje sie slepo wierzyc generalowi tylko przez to bo go zna 8 lat i jako pracodawce, przelotem bo czasem nie widzi go przez miesiace.
Pytam wiec: Krysiu, czy naprawde szczerze wierzysz w to ze ktos na stare lata opuszcza dlugoletnie malzenstwo i chce zostac sam?
Wierzysz w potrzebe "przestrzeni" ktorej zona mu nie ograniczala, ktora nie byla jego cieniem, nie byla zaborcza, natomiast tak lojalnie pomagala w budowaniu kariery? Czy zycie, to co widzisz dookola siebie i wlasne doswiadczenie nadal pozostawilo cie tak naiwna?
Moze raczej powinien polikwidowac czesc swych interesow i zobowiazan i tym sposobem uzyskac przestrzen? A jesli uznaje ze to ona mu ogranicza to wyglada ze jest mu przeszkoda i jakos wychodzi na to ze chce sie jej pozbyc. I jeszcze raz powtarzam ze nie slyszalam aby ktos konczyl malzenstwo by pozostac samemu. Z jego pozycja i powinnosciami to poniekad musi miec towarzyszke zycia i organizatorke funkcji socjalnych.
Uzgodnilysmy ze kazda z nas wie swoje a czas pokaze - ja twierdzac ze narazie general ukrywa prawdziwy powod by uniknac skandalu a szydlo wyjdzie z worka po rozwodzie, gdy cokolwiek zrobi bedzie mniej szkodliwe dla jego dobrej opinii jaka sie szczyci.
Jaka jest szansa ze sie myle - jedna na tysiac, jedna na sto?
P.S.
Z osobistych wydarzen - tylko jedno: nadchodzacy weekend mam przemieszkac z podopiecznymi gdyz rodzice robia sobie romantyczny wyjazd we dwojke a ja doznalam honoru i zaufania jako opiekunka corek (i psa).
Dobrze miec prace ktora nie ciezka a urozmaica nudna codziennosc.
Ciekawe co na to wszystko pewna K?
hmmm bo to jest tak, ostatnio sie nad tym zastanawialam i doszlam do wniosku ze meszczyzni to tchurze, w malzenstwie zadko kiedy mowia ze cos im przeszkadza niepodoba sie, uwiera etc.kobieta predzej sie do tego przyzna szczegolnie jesli wchodzi w role drugi meszczyzna i jest zakochana albo jej sie tak wydaje, no nie wazne tak czy siak tez mysle ze zaden facet nie decyduje sie na starosc odejsc od swojej zony tym bardziej pod 70 predzej godzilby sie na milosne igraszki za kurtyna,znam z autopsji ( praca ) dostaje takie propozycje nawet od 90-latkow hahaha, ale wiesz czasami sama mam tak dosc wszystkiego ze rzucilabym to wszystko w diably i po prostu wyniosla sie z domu zeby sobie byc samej i zyc tak jak bym chciala, no ale ja nie mam 68 lat ;) ale sa ludzie ktorzy sie na to decyduja tzn jak dotad to znam to tylko z filmow hah, nie ma idealnych malzenstw,pewne sprawy sie toleruje i znosi w malzenstwie nigdy nie jest tak ze oboje sa tak naprawde zadowoleni ,ale do tego malo kto sie przyznaje.Zasze sie zastanawiam co kieruje mlodymi kobietami ktore biora sobie starych facetow np roznica wiekowa 30 lat,duzo tego w niemczech szczegolnie w polityce,bylabym jeszcze w stanie rozumiec gdyby byly to tylko romanse ze wychodzic za maz za starego dziada ?chyba tylko po to zeby go pielegnowac na starosc, mnie by tam zadne pieniadze nie skusily
OdpowiedzUsuńno tyle sie napisalam no i gdzie ten komentarz ???? wejde pojzniej jeszcze raz moze sie uda
OdpowiedzUsuńWiesz co, Serpentyno? Są tacy padalcy, którzy dla jakiejś wyimaginowanej "przestrzeni" mogą odejść od żony... Ja znam takiego. Powiedział, że mnie nie kocha, chce żyć inaczej, nie tak rodzinnie i potrzebuje przestrzeni... I poszedł... Trzy lata nie mogłam w to uwierzyć. Po 2 miesiącach znalazł sobie panią, z którą dzielił te przestrzeń. Nie chce już wiedzieć, czy znał ją wcześniej, już mnie to nie obchodzi. Ale współczuje tej kobiecie, a Kryśka może mieć rację... choć pan pewnie zaraz sobie przestrzeń zapełni...
OdpowiedzUsuńI ja zauwazylam to o czym piszesz - ze mezczyzni tchorzliwie nie potrafia przeprowadzic szczerej rozmowy z zona a pierwszym i jedynym lekarstwem na bolaczki zwiazku uwazaja inna kobiete. Zadziwia mnie tez fakt iz jakos to oni sa strona dominujaca i dyktujaca a potrzeby kobiety sa pominiete i nie brane pod uwage. Przeciez normalne ze w zwiazku sa we dwoje ale jakos slyszy sie ze to on nie byl zadowolony, on byl zawiedziony itd. Zadnemu nawet nie przychodzi do glowy iz moze to on nie spelnia pewnych oczekiwan, ze zmiany nalezy zaczac od niego? Tak, niejedna kobieta ma chwilami dosc codziennosci, ma ochote rzucic wszystko ale tak naprawde zawsze konczy sie na gadaniu gdyz my mamy i wiecej odpornosci i obowiazkowosci. Poza tym wydaje mi sie ze nasz swiat ani nie zaczyna sie ani nie konczy na seksie, nie uwazamy to za podstawe zwiazku a tylko dodatek, jeden z elementow i wcale nie najwazniejszy. Nie rozumiem co wyobraza sobie stary dziad poslubiajacy duzo mlodsza kobiete - dla mnie to kompletny brak rozsadku i rzeczywistosci. A jesli takie zwiazki koncza sie zle to tylko spotyka ich o co sie prosili ;)
OdpowiedzUsuńUkazal sie, ukazal :)
OdpowiedzUsuńSerpentyno, och jak wkurzaja mnie takie stereotypowe historie, a wlasciwie stereotypowe obrzucanie blotem mezczyzny, jako tego ostatniego drania i chama itp.A odpowiedz jest prosta : general juz nie kocha swojej zony, zreszta chyba przestal juz dawno. I teraz, kiedy przechodzi na emeryture zdal sobie sprawe, ze bedzie musial z nia spedzac o wiele wiecej czasu niz kiedys, a tego on juz nie chce.On rzeczywiscie chce przestrzeni – i wolnosci! Jak widac z opowiesci – jest czlowiekiem, ktory musi zyc w ciaglym ruchu, przemieszczac sie, spotykac z ludzmi, dowodzic i przewodzic projektom. Jego idealem nie jest siedzenie w domu i zajmowanie sie ogrodkiem, to czlowiek, ktorego nie udomowisz. Do tej grupy na pewno nalezy, jak nie polowa to jakies 20-30% mezczyzn i nic tego nie zmieni. Nie wszyscy ludzie sa tacy sami. Sa i kobiety, ktore zamiast zycia rodzinnego wola zabawe i kariere.Dom, syn, zona, zycie rodzinne – nie leza w jego priorytetach ani jego potrzebach.Nalezy on do tego typu mezczyzn, ktorzy nigdy nie powinni zakladac rodzin, ale robia to, bo tego wymaga od nich ich pozycja, a czesto z wygody!W pewnym momencie nie da sie jednak tego dluzej ciagnac – on czuje sie teraz przygwozdzony i uziemiony, wiec szuka ucieczki od tego.Tak jak slepa byla Kryska, tak i zona generala rowniez wybrala nieodpowiedniego mezczyzne , ale czy nie kierowaly nia tez pobudki materialne, wysoki status spoleczny itp ? Zyla dlugie lata na wysokiej stopie – wlasnie dzieki generalowi.Moze gdyby wybrala skromniejszego czlowieka, domatora, kochajacego dom (a jest mnostwo takich), jej zycie potoczyloby sie inaczej. Nie ma co tu gdybac, general chce definitywnie zmiany , a czas pokaze, czy faktycznie byla w tym inna kobieta czy nie. To jest w sumie bez znaczenia, bo jesli kochalby zone i chcialby z nia byc, nie rozwodzilby sie.Przykro , ze tak sie dzieje, ale natura czlowieka nie zmienia sie od wiekow – kazdy dazy do tego, aby jemu samemu bylo jak najlepiej. I to dotyczy i kobiet i mezczyzn.
OdpowiedzUsuńKryska moze miec racje ale nie na dlugo. Jakos nie chce mi sie wierzyc by facet konczyl malzenstwo by zostac sam. W dodatku, jesli me przepowiednie spelnia sie, to dopiero przy nowej, mlodej zonie facet odczuje brak przestrzeni - bo ta bedzie korzystala ile moze z jego pozycji i majatku. A on bedzie zyl w wiecznej obawie by go nie zdradzala i podpieral sie Viagra. I jesli niejeden raz zateskni za dawnym stabilnym zyciem to dobrze mu tak, staremu, glupiemu pierdziochowi ;)
OdpowiedzUsuńMoze i cos jest w Twoich obserwacjach ale nie znaczy ze mozna isc przez zycie wykorzystujac a pozniej porzucajac i raniac - zony to nie znoszone skarpetki. To nie stereotypowe myslenie - zwyczajnie mamy prawo oczekiwac od malzonka lojalnosci i uczciwosci - on oczekuje tego od nas a malzenstwo narzuca taki obowiazek. Po co zawierac malzenstwo jesli trwa dopoki nam odpowiada, dopoki daje to co potrzebne a pozniej juz nie? Gino, gdyby kazdy niezadowolony, z obojetnie jakiego powodu, odchodzil to wkrotce nie byloby malzenstw. Ja nie podchodze lekko do tematu - dobrze rozumiejac problemy, konflikty - zadziwia mnie latwosc z jaka meska strona szybko znajduje diagnoze i lekarstwo a w kazdym przypadku jest taka sama - i niezmiernie wygodna dla mezczyzn. To jest zlozony temat i pewnie nie da sie znalezc dobrej odpowiedzi ale czy nie widzisz ze stereotypem to raczej jest postepowanie mezczyzn? Ja to dostrzegam bo jakos 98% przypadkow stereotypowo przebiega i konczy sie - nie ma w tym wielkiej zagadki ani filozofii.
OdpowiedzUsuńSerpentyno, to ja to odwroce. Skoro postepowanie mezczyzn konczy sie w 98% stereotypowo, to po coz w ogole kobiety sie z nimi wiaza? Skoro z gory wiadomo, ze skonczy sie stereotypowo ? Mowisz, ze gdyby ludzie przy byle problemie sie rozstawali i porzucali , to nie byloby malzenstw. Skoro oni wytrzymali 45 lat malzenstwa, to chyba nie jest od razu, juz i od byle czego? Ja podkreslam , ze jest pewien procent , wcale niemaly, ale tez nie wiekszosc mezczyzn, ktorzy sie tak zachowuja : klamia, oszukuja, maja podwojne zycie i w ogole nie nadaja sie do zycia rodzinnego - im najbardziej odpowiada zycie w takim domu jak mieli u matki : wikt i opierunek, bezpieczna przystan, zero obowiazkow, za to pelna swoboda i robienie dokladnie tego, co sami chca, tak, aby nikt ich nie wiazal. I takich mezczyzn nikt nie zmieni. Biora sobie zony, bo potrzebuja seksu , no i ktos te matke musi w koncu zastapic, ale to nie znaczy, ze rezygnuja ze swoich upodoban. No i potem konczy sie to "stereotypowo", badz kobieta przymyka oczy i akceptuje zdrady i taki styl zycia w imie korzysci materialnych. Byc moze i generalowa przymykala oczka przez lata, poki czula sie bezpiecznie i czula sie pelnoprawna zona - teraz rozpacza, bo traci status i grunt pod nogami. Nic nie poradzi - general i tak zrobi swoje.
OdpowiedzUsuńA propos statystyki - powinnam podac tu przyklad mojego taty, mojego wujka, taty kolezanki i wielu innych ktorych znam.Sa to absolutnie cudowni mezowie dla swoich zon! Sa rodzinni, oddani, cale swoje zycie dopasowuja i tworza wraz z zonami i dziecmi, razem sie starzeja, spedzaja czas, razem planuja przyszlosc - i takich mezczyzn jest przewazajaca wiekszosc. Gdyby tak nie bylo, to faktycznie rozwiedzeni byliby wlasciwie wszyscy. Ze swojego zycia moge poprzec te statystyke - bylam w 4 powaznych zwiazkach ( z tego w dwoch malzenstwach). I tylko jeden, ten pierwszy mezczyzna okazal sie "stereotypowy" - czyli zupelnie do malzenstwa nienadajacy sie, dla ktorego zycie rodzinne bylo ciezarem, kotwica, a nie potrzeba czy radoscia. Pozostali trzej mezczyzni , to jego przeciwienstwo, oddani zonie, partnerce, domowi i spragnieni ciepla domowego i zycia we dwoje.Wiec 1 : 3 , to daje jak nic 25 % tych "zlych", a 75% dobrych. I tak tez obserwuje to w zyciu innych ludzi. Raz na ilus tarfia sie osobnik, o ktorym jest dzisiejszy post - ale takie jest zycie. Nie mozna ludzi zaszufladkowac, ze wszyscy beda spelniac oczekiwania ksiazkowe, nie ma ludzi tylko dobrych ale nie ma tez tylko zlych. Oni sa inni. Niestety czesc kobiet musi trafic na te nieodpowiednie 25% ,poniewaz jak podaja statystyki, malzenstwa zawiera prawie 95% ludzi, albo i wiecej.
OdpowiedzUsuńBardzo dziwne imię dla kobiety- Przestrzeń - prawda?Jak się komu chce przestrzeni, niech lata codziennie do lasu lub wypływa kajakiem na ocean, przestrzeni mu nie zabraknie.Może również w maratonie biegać. Wiesz, chłopom to na starość odbija, takie ostatnie podrygi zdychającej na talerzu ostrygi.Buziaczki.;)
OdpowiedzUsuńNie wierzę w potrzebe wiekszej przestrzeni. Kobitka świeża czeka za rogiem, teraz ukryta, żeby rozwód nie był z jego wyłącznej winy, bo wtedy większe zobowiązania wobec żony. Faceci Serpentyno droga fiksują, myslą, że młodośc do nich wróci, jak będą miec młodą kobitkę przy sobie.Chcą rozwinąc skrzydła i leciec, leciec. Żeby tylko nie spadli z wysokości.... A z pracą to rzeczywiście tylko pogratulowac. I tak trzymaj. Buziaczki ślę :))
OdpowiedzUsuńAnabell, 68 lat to nie starosc ! W tym wieku po pierwsze jeszcze sie pracuje zawodowo, a po drugie jesli nie jest sie przewlekle chorym, to mozna prowadzic bardzo aktywne i dziarskie zycie. Nie rozumiem, czemu caly czas padaja stwierdzenia "staruch", "piernik " , dziad itp - to jest jakies pomylenie pojec. Rownie dobrze jego zone mozna nazwac starucha i starym babsztylem. ( jest w podobnym wieku). Zaloze sie , ze to zadbany i przystojny facet, a Harrisona Forda przyjelabym z otwartymi ramionami nawet po 80-tce.Co do przestrzeni - zgadzam sie w pelni, jak ja zwal tak zwal, on sie chce po prostu uwolnic i sprobowac czegos innego >Jesli przyzna sie do nowego zwiazku to przeciez rozpeta histerie i pieklo. Nie oplaca mu sie absolutnie. Swoja droga dobry strateg - typowy general :)))
OdpowiedzUsuńO to kocham pracę która nie jest powtarzalna. Tamte czynia z nas automaty.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńI dla mnie ta "przestrzen" podejrzana a takze zenskiej plci. Zalosne to i niesmaczne. Eeeech.....
OdpowiedzUsuńWe wczesniejszym komentarzu pogdybalam sobie ze general przy mlodej "przestrzeni" dopiero odczuje wszelkie stresy - by nie zdradzala z mlodszym, by z zadan bojowych, hihi, wychodzil zwyciesko. Czyz nie wstyd niszczyc dlugoletnie malzenstwo? Albo przynajmniej rozprzestrzeniac sie dawno temu, gdy zona byla mloda i mogla znalezc swa wlasna przestrzen? Jak to wygodnie wykorzystac, wziac co potrzebne a pozniej rzucic. Serdecznie pozdrawiam, Gajo.
OdpowiedzUsuńMasz racje mowiac ze powtarzalnosc robi z nas automaty ale niestety niemal kazda praca tym sie charakteryzuje. Moja jest fajna a tym bardziej pociagajaca iz nieprzymusowa - wykonuje w duzej czesci dla zabicia czasu i moge przestac jesli zechce. Zycze sukcesow w Twojej, Antoni.
OdpowiedzUsuńAnabell - komentarz dla Ciebie zamiescil mi sie troche nizej - wyglada ze Onet nadal chochlikuje;)
OdpowiedzUsuńSerpentyno, general jest egoista, wazne zeby jemu bylo dobrze i juz. Jest czlowiekiem, ktory zawsze mial wladze i o wszystkim decydowal, i w pracy i w malzenstwie. Zona jak widac godzila sie z ta rola, ale niestety, jak generalowi zachcialo sie przestrzeni, to jak widac nawet zony nie bierze pod uwage....Na szczescie nie wszyscy mezczyzni sa tego samego pokroju i jest ich zdecydowana wiekszosc.
OdpowiedzUsuńno ja zakonczyłam małżeństwo, zeby zostac sama, ale ja nie jestem mężczyzną ;p;p;p mam takie samo zdanie jak Ty - cos jest na rzeczy. głupio, że ludzie nie potrafią powiedziec jak jest naprawdę. jeszcze głupiej, kiedy swoja wine zwalaja na tę druga osobę. pozdrawiam
OdpowiedzUsuń