8 listopada 2012

MALY C.D. PRZESTRZENI I INNE NIEWAZNE WIADOMOSCI

         Kryska, ktora ma informacje z samego zrodla czyli nie przekazuje plotek, ze dwa tygodnie temu zapewniala mnie ze mimo ludzkich domyslow nie ma w zyciu generala nowej kobiety - zadzwonila do mnie i bardzo konspiracyjnie, operujac symbolami i niedomowieniami, podala najnowsza wiadomosc. Powod konspiracji - bo mysli ze jej telefon jest na podsluchu!!!!!! Nie rozumiem takich podejrzen, nie ma powodu tak myslec ale moje zdziwienie i prosto z mostu oznajmienie: co ci przyszlo do glowy? nie odegralo najmniejszej roli. Kryska obstala przy swoim ze nie bedzie operowac ani imionami ani szczegolami, ze mam sie domyslec co i jak a reszte opowie gdy sie zobaczymy.

        Tym co nie pamietaja o co chodzi przypomne ze glowny "bohater" historii jest osoba publiczna i stad przekonanie Kryski iz ona i jej telefon podlega inwigilacji.

        Po uzgodnieniu tych zasad wreszcie doszla do sedna sprawy oznajmiajac: od poczatku mialas racje, tak jest jak mowilas!

        Domyslilam sie ze general, o ktorym mowila ze niemozliwe by znalazl nowa kobiete i potencjalna nowa zone a oparte na tym "bo go zna" - ma kobiete i dla niej chce skonczyc 45 letnie malzenstwo. Nic nowego, takich historii  jest kazdego dnia tysiace ale naiwnosc Kryski a takze zony ktora wierzyla w potrzebe "przestrzeni", jest zadziwiajaca.  Dodala tez ze wprawiloby mnie w oslupienie gdybym poznala wiek nowej zabawki. Pytam - moglaby byc corka? Nie - wnuczka!!!!!!

        Mam nadzieje ze general dostanie to o co sie prosi a na dodatek wieczne podpieranie sie Viagra plus nieustanna obawe czy nowa, mlodziutka zona nie zdradza go? I gdy zobaczy topniejace konto bankowe nie przyjdzie mu na mysl czy to milosc do niego czy pieniedzy? Moze nawet poczuje sie zenujaco i smiesznie prezentujac sie z tak mloda osoba?

        Kryska oznajmila takze wydarzenie osobiste i o tym mowila otwarcie, bez symboli, hihi.

        Zaczela od tego ze w kosciele do ktorego uczeszcza co niedziele, widuje pewnego faceta. Zwrocila na niego uwage bo bardzo schludny, czysciutki, zadbany, chociaz nie jakis Apollo. W ostatnia niedziele zaczepil ja zwyczajowym powszechnym "jak sie masz?", oznajmil ze ja widuje i czy przjdzie do kosciola w nastepna niedziele?

        Niby Kryska nie robila z tego wielkiej historii ale jednak byla podbudowana wydarzeniem i juz sie zastanawiala jaki bedzie dalszy ciag i co powinna zrobic gdyby dostala jakies propozycje? Troche obawiala sie mej reakcji bo przeciez choc maz ja opuscil to rozwiedzeni czy odseparowani nie sa a znajac me wiktorjanskie zasady nie byla pewna co powiem.

Cos powiedziec musialam choc nie lubie sie mieszac w sprawy osobiste innych ludzi i malzenstw, nie chce nic doradzac, zwlaszcza ze Kryska ma 57 lat i powinna sama decydowac o swym zyciu. Wyrazilam zadowolenie z wydarzenia, dodajac ze chocby odrzucila cokolwiek by to mialo znaczyc to pewnie jednak dodalo jej to animuszu, podbudowalo i pozwolilo poczuc sie chciana kobieta. Przytaknela, mowiac ze bardzo jej to schlebilo. Do kosciola pojdzie, nie odtraci faceta, porozmawia jesli bedzie okazja i zobaczy jak sytuacja bedzie sie rozwijac.

        Bede obserwowac i ja - a Krysce zycze jak najlepiej bo i ona, jak kazdy, ma prawo do szczescia i spokoju.

 

       Bardzo kuleje z blogowaniem a takze odwiedzaniem Waszych blogow. Nie wynika to z lekcewazenia - wynika z samopoczucia, bycia w dolku psychicznym co nie sprzyja aktywnosci blogowej. Chce powiedziec ze pamietam o kazdym z Was, mysle i z niecierpliwoscia czekam na powrot checi do pisania i odwiedzania.

       W dodatku nie ma u mnie zadnych nowosci - dom, po poludniu praca i znow dom. W tej chwili kroluje piekna pogoda, drzewa w pelni jesiennych kolorow, spacery sa przyjemnoscia i radoscia dla oczu. Od poniedzialku ma sie ochlodzic i zrobic bardziej dokuczliwie no ale to przywilej jesieni i nadchodzacej zimy.

       Duzo slonca i milych dni zyczy -    

                                                       

36 komentarzy:

  1. Jak nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o nową kobietę lub pieniądze a najczęściej o jedno i drugie. To tak , jak z moim byłym, on chciał nowej kobiety a ona pieniędzy. I wszyscy są zadowoleni. Z wyjątkiem mnie, oczywista! Serdeczne pozdrowienia i życzenia powrotu weny! Zaba

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie i moje wrazenie bylo slyszac o tajemniczej "przestrzeni". Zaginiety blog wrocil a wena to wielkie pytanie. Caluje, Zabo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sepentynko, a więc miałyśmy rację. Pani Przestrzeń jeszcze nie raz da popalić naiwniakowi. Ale nie podejrzewałam,że Krystyna taka naiwna. Z tym podsłuchem to może i ona ma rację, czasem nawet takie kontakty jak Krysi z osobami "na świeczniku" mogą zaowocować podsłuchem. Był czas, że i mój telefon był na podsłuchu, bo przyjaznię się z żoną pewnego ważnego faceta.Wiesz, mąż Krystyny nie jest wobec Niej w porządku i chyba nie będzie nic złego w tym jeśli się będzie spotykać z tym schludnym panem.Martwię się Twoim złym nastrojem i to bardzo się martwię.Buziaczki, ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Serpentyno, wiadomo bylo, ze general grubymi nicmi te przestrzen chcial sobie utkac :)) Klamstwo bilo na odleglosc, ze wzgledu na finanse i podzial majtku, teraz jak prawda wyszla na jaw, bedzie musial za to zaplacic....Masz racje, prawdopodobnie zaplaci duzo wiecej niz to co w sadzie. Historia stara jak swiat i taka banalna, ale w gruncie rzeczy bardzo smutna. Mam nadzieje, ze twoj nastroj poprawi sie, skoro jeszcze dostrzegasz uroki jesieni i jej piekno, to dobrze. Nigdy nie wiadomo, kiedy zycie sie do nas usmiechnie - patrz : Kryska :))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do podsluchu to Kryska moze miec racje! Wszelkie osoby publiczne i powiazane z nimi osoby na 100 procent sa inwigilowane, a tym bardziej w kraju takim jak Ameryka - najbardziej w tym zaawansowana. Na miejscu Kryski nie robilabym "aluzji" przez telefon, bo moze to miec dla niej przykre konsekwencje. Zamiast mowic, ze nie moze mowic, powinna w ogole nic nie mowic. Chyba , ze osobiscie. Niestety w dzisiejszych czasach cos takiego jak prywatnosc nie istnieje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niby zle od razu myslec co najgorsze ale w tym wypadku samo sie narzucalo, wprost nie bylo innej mozliwosci i dlatego naiwnosc zony i Kryski byla zadziwiajaca. Zone moge rozumiec bo lapala sie mniej bolesnej prawdy ale Kryska jest dosc na ziemi stojaca osoba i powinna od poczatku zalapac co w trawie piszczy. Pozdrawiam, Anabell.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, historia jakich wiele ale jednak gdy spotyka ludzi ktorych znamy to staje sie blizsza. Z ciekawoscia bede obserwowac co u Kryski a jak Ty zycze jej powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie wierze w podsluch telefonu Kryski ale to moje osobiste zwatpienie. Smieszne bo mieszkamy dosc blisko siebie a widujemy sie niezmiernie rzadko - Kryska wciaz pracujaca, nawet w soboty i okazji na wspolna kawe nie ma. Widze ze Onet zamiescil poprzednia odpowiedz nie tam gdzie trzeba ale mam nadzieje ze znajdziesz, Gino.

    OdpowiedzUsuń
  9. ~An-Ula/gajalistopada 09, 2012

    Cóż, pan potrzebuje więcej przestrzeni, musi rozwinąc skrzydła, jak orzeł. To takie męskie. Tylko aby nie połamał skrzydeł, aby nie zleciał jak trafiony gawron....Życzę Ci, moja droga, szybkiego wygrzebanai się z dołka. Bo to destrukcyjne, a szkoda każdego dnia. Wiem po sobie, jak dołki mnie wycienczają. Sciskam więc mocno, przesyłam dobrą energie w uśmiech zawiniętą :)))) Nos do góry, jutro juz będzie lepiej, jak mówiła Scarlett O^Hara :) An-Ula/gaja/ www.an-ula1951.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystko mi sie pomieszalo. Na poczatki piszesz, ze general nie ma nowej kobiety, a potem, ze moglaby ona byc jego wnuczka. Nie kumam - i moze to lepiej!Ale takiego generala to chcialbym kiedys poznac, pod warunkiem, ze mieszkalby wystarczajaco daleko ode mnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Generala to juz nawet nie komentuje bo nie warty tego. Siedze i siedze w dolku ktory nie pozwala mi sie zen wygrzebac. I ja wiem ze szkoda kazdego dnia ale to sa rzeczy na ktore rozsadek nie ma wplywu - albo sam przejdzie albo zabije? Jednym slowem miotam sie a z drugiej strony takie jasne co nastapi bo innego wyjscia nie widze - nigdy nie mialam szansy. Chcialabym miec charakter innych kobiet, zdolnosc do przyjecia zmian i kazda widziec jako cos pozytywnego. Staram sie jak moge dotrzec do takiego punktu i byc w pozycji kiedy nowe przyjme bez bolu, kiedy pomysle to bylo dawno i nieprawda, teraz czas na osobiste zycie i tyle.Pozdrawiam i zapewniam ze pamietam a kiedys wroce do dawnej regularnosci.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak wyszlo bo osoby zainteresowane tak twierdzily - ze wszystko co general chcial domagajac sie rozwodu to "przestrzen". Ja od poczatku wysmialam tlumaczenie mowiac ze musi byc w tym kobieta. I teraz, po pewnie 3 mies okazuje sie ze tak. Dlatego Kryska stwierdzila ze mialam racje, jakbym odkryla Ameryke. Tego generala poznalam, majac dwa razy okazje. Jakos patrzylam jak na mezczyzne, nie generala, bo samo sie narzucilo przez jego spojrzenia, sliski sposob zachowania i chociaz mialo to miejsce rok przed opisanymi wydarzeniami to jakos nie poczulam ani sympatii ani podziwu. Pozdrawiam serdecznie i zycze spotkan z milymi, cichymi wronami.

    OdpowiedzUsuń
  13. Taaa, jednak kobieta, i to młodziutka... Szkoda generała i jego żony... Ale cóż, nic nie poradzimy. A ja czekam na powrót Twojej weny blogowej i dobrego humoru, Serpentyno. Dochodze do wniosku, że nie warto się martwić i przeżywać, bo to nic nie da, a dotyczy to praktycznie wszystkiego. Całuski serdeczne:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiesz co Serpentyno, twoja opowiedz dziwnie zbiega sie najnowszymi doniesieniami o pewnym amer. generale, ktory wlasnie musial przyznac sie do posiadania kochanki...To mu umozliwi gladkie zrzeczenie sie urzedu (bradzo wysokiego) i unikniecie skladania zeznan, ktore moga byc dla niego bardzo niebezpieczne. Nawet jesli akurat nie chodzi o tego generala, jedno jest pewne, nigdy nic nie jest takie, jak sie ludziom wydaje.

    OdpowiedzUsuń
  15. I ja pragne wrocic do dawnej siebie, uwierz mi. Trudno to zrobic bo nie zalezy od dobrej woli, rzadza tym inne sily. Szkoda ze odbilo sie na mym blogu. Pozdrawiam Cie serdecznie i zycze dni z usmiechem :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie, to nie o tego generala chodzi. Pomyslec ilez to karier zostalo przekreslonych przez glupi romans i pomyslec ze ludzie powinni nauczyc sie czegos z gorzkich doswiadczen innych! Ale nie, nic ich nie powstrzymuje i az prosi sie powiedziec: dostales o co sie prosiles.

    OdpowiedzUsuń
  17. Serpentyno, w tym wypadku ten caly romans i afera jest sfingowana, po to, aby mogl z "honorem" ustapic ze stanowiska. W przeciwnym wypadku bedzie musial zeznawac jako bardzo niewygodny swiadek w pewnym bardzo powaznym wydarzeniu. Smieszne jest to stwierdzenie , ze " EF-BI-AJ przypadkowo trafila na trop romansu", akurat pare dni przed skladaniem zeznan, prawda? Przed tygodniem innym mlody czlowiek ppplenil "samobojstwo" tez niby z powodu wykrycia jego romansu ( te same sfery w twoim kraju ). Sorry, ale to jest papka dla mas - nie zdziwie sie, jak temu generalowi tez w niedlugim czasie cos sie przydarzy. Bedzie to tlumaczone " zalamaniem psychicznym, depresja itp". To mialam na mysli, mowic, ze nic nie jest takie jak sie wydaje. A szczegolnie nic jesli chodzi o polityke i ludzi z nia zwiaznych.

    OdpowiedzUsuń
  18. Moge sie zgodzic ze afera jest wykorzystana do specyficznych celow ale faktem jest i tego general zaprzeczyc nie moze. Niestety ale od ludzi "na swieczniku' wymaga sie pewnego kodu etycznego a wszelkiego typu afery, nie tylko sex, dyskredytuja i dyskwalifikuja. I ja zdaje sobie sprawe ze general bedzie ofiara polityki ale gdyby nie jego nieuczciwe zycie osobiste czy nie wyszedlby z tego bardziej honorowo? Dla mnie to jest sednem sprawy - i tu widze to o czym wspominasz - ze kazdy jest inny nim sie wydaje.

    OdpowiedzUsuń
  19. Serpentyno, czytaj miedzy wierszami - afera z romansem jest sfingowana, czyli nie bylo zadnego romansu.! W Ameryce kazda taka afera konczy sie smiercia polityka, wiec mozna ja wykorzystac jako deske ratunkowa. A deski tej general potrzebuje, w duzo grozniejszej sprawie. A swoja droga to co w Ameryce dyskwalifikuje polityka we Francji czy we Wloszech zupelnie nie. Uwazane jest za dowod meskosci... taka "kultura"...

    OdpowiedzUsuń
  20. Gino - jak rozumuja i co przyjmuja Wlosi czy Francuzi to ich sprawa - ja tam nie mieszkam i mam to w nosie, zreszta jak kazdy amerykanin. Drugie to romans generala P. jest prawda a nie fikcja i nie wiem skad czerpiesz takie wiadomosci. Jednym slowem to wszystko wyglada inaczej niz myslisz. Moze masz racje ze wykorzystuje sie ja do okreslonych celow ale gdyby afery nie bylo nie byloby czego wykorzystywac. Wydaje mi sie ze musze szerzej opisac sposob myslenia amerykanow i calego procesu obejmowania publicznych stanowisk, nawet na malym, prowincjonalnym szczeblu. Moze pomoze Ci to w zrozumieniu ze zainteresowanie nie wyplywa jedynie z "pieprznej" strony wydarzen. Pierwsza zasada jest ze kandydat na stanowisko musi byc czysty, jego przeszlosc bez zarzutu i skandali a tu nie chodzi tylko o poza malzenskie zachowanie - moga to byc afery finansowe, narkotyki, alkoholizm, nawet choroba ktora mialaby wplyw na zdrowe, racjonalne decyzje. Gdy chodzi o kandydatow na faktycznie pozycje wazne dla kraju, polityki, bezpieczenstwa spolecznego to taki wglad i przesiew odbywa sie na wyzszym szczeblu bo wglad w zyciorys maja agencje roznego typu a kandydat ma obowiazek zgloszenia czegokolwiek bedacego przeszkoda czy nawet byciem kontrowersyjna sytuacja. Chyba slyszalas ze takie osoby musza przejsc przez przesluchanie przez komisje Kongresu, nie moga niczego zatajac i zostac uznane za odpowiednie i wiarygodne. Gdy osoba zostanie zatwierdzona i obejmie stanowisko te zasady nadal zobowiazuja. I to nie jest bagatelka albo czyms bezpodstawnym. Nie mysl ze chodzi tylko o postawe moralna, jednym slowem kobieciarstwo. My to przyjmujemy plytko, jako ciekawostke ale przeciez istnieje inna strona takiego zachowania. Nie jest bowiem tajemnica ani niczym nowym ze ktos majacy kochanke jest potencjalnym kandydatem do szantazu, do wyjawniania tajemnic panstwowych, takiemu sposobowi bycia czesto towarzyszy alkohol i narkotyki. Bywa ze przeciwnik podstawia kobiete do wyciagniecia tajemnic albo zwyklego spowodowania sytuacji do szantazu. I moze chodzic o tzw. szpiegostwo gospodarcze, nie koniecznie polityczne, slyszy sie bowiem i o takowym. A przy tym tak, Gino, takie zachowanie swiadczy o niestalym, slabym i poddatnym na pokusy charakterze i nie daje poczucia ze mozna na takim osobniku polegac. Jakos zaraz nasuwaja sie watpliwosci i nieufnosc, zaraz nasuwa sie pytanie jaka to jego integralnosc jest mocna - czy pojdzie na narkotyki czy kobiete a moze forse? Co bys nie myslala o amerykanach to jednak nie chca takich przywodcow, takich politykow i maja racje. Zreszta podobny proces stosuja i inne kraje, np. Izrael.Afera generala P moze i jest bardziej skomplikowana i nietypowa, jak mowisz jego zycie prywatne zostalo wykorzystane ale chcac objac to stanowisko, skladajac przysiege, zwyczajnie biorac udzial w zyciu politycznym przez dlugi czas dobrze wiedzial co robi, wiedzial czego nie powinien robic i zawsze, Gino, zawsze, jakos tak jest ze zaluje sie i placze po fakcie. Czemu, chcac miec romans, nie zrezygnowal ze stanowiska, nie wzial rozwodu i WTEDY zyl swym prywatnym zyciem? Czemu robi sie to w ukryciu i wielkiej tajemnicy? Czyzby przez to ze jest niewlasciwe i nieuczciwe? Czyzby przez to ze automatycznie dyskwalifikuje a on, bidak, chcial miec i jedno i drugie. Wyobraz sobie ze u nas mozna za afery finansowe stracic stanowisko trenera druzyny sportowej - bo nikt i nigdzie nie chce miec do czynienia z takimi ludzmi, ludzmi nieuczciwymi. My uwazamy ze stanowiska sa wyroznieniem i zaszczytem, ze nie powinny isc do byle kogo a osoba wybrana musi to szanowac. Wiec mimo pierwszego wrazenia, tej szczypty pikantnosci, sprawa siega duzo glebiej, Gino. I nic zlego ze tacy ludzie sa eliminowani. Nie poruszam strony politycznej zajscia bo za wczesnie bysmy znali szczegoly i mogli bez cienia watpliwosci osadzic co zaszlo.

    OdpowiedzUsuń
  21. Serpentyno, doskonale zdaje sobie sprawe z tych wszystkich amerykanskich oficjalnych wymagan, podkreslane jest to przy kazdej okazji, tyle, ze to jedno wielkie zaklamanie - bo jak sama widzisz, co innego mowia , a co innego robia. Roznica miedzy tym wzorem amerykanskim a np. wloskim jest taka, ze w Ameryce nakryty polityk musi ustapic ( z wyjatkiem Billa C.? ) , a we Wloszech premier zabawial sie jawnie przez cale lata ( prowadzil wrecz burdello ) , a wylecial z urzedu wcale nie przez to. Amerykanie tym sie roznia, ze poki sie o tym glosno nie powie, to sprawy jakby nie bylo. Dopiero, jak ktos to wywlecze na swiatlo dzienne, to wtedy robia "pokazowa czystke".JFK prowadzil bardzo aktywne zycie pozamalzenskie, jego zona znosila to lata cale w milczeniu i w cierpieniu - tyle, ze starannie to ukrywano...Dla mnie to podwojna moralnosc i tyle.Dlatego tez nie wierze, ze zona "twojego " generala nie przymykala przez te wszystkie lata oczu na jego zdrady i kobieciarstwo - afera rozpetala sie dopiero jak wystapil o rozwod.... Nie chodzi tu o porownania, ktory model jest "lepszy" - amerykanski czy wlosko-francuski ,bo oba sa niemoralne i tyle. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Podsumowywujac - u nas sie cos z tym robi, prawo wprowadza w zycie. Pewnie ze ludzi nikczemnych i hipokrytycznych nie brakuje ale wlasnie prawo biorac to pod uwage istnieje i dziala. Wole to niz przymykanie oczu lub poblazanie bo takie postepowanie prowadzi do gorszych praktyk. Twoj przyklad wloskiego sposobu na zycie ani niczemu nie pomogl ani nie zmienil - czyli wcale nie jest dobrym modelem postepowania. Okazuje sie ze jednak kary dyscyplinarne a czasem i wiezienne sa najlepszym i skuteczniejszym sposobem bo najskuteczniej odstrasza innych od podobnego postepowania. I znow nie zrozum zle - ze karze sie za nic i dla przykladu. Gino - czy dozyje chwili a takze tematu, ktorego nie widzialabys bardzo indywidualnie, w ktorym choc troche zgadzalabys sie z ogolna opinia czy zwyczajami a nawet prawami innych ludzi czy krajow? Zrozumiale ze nie musisz sie zgadzac ale zarazem pojmij ze i inni maja takie prawo a Ty nie jestes nieomylna. Nie zapominaj ze swiat ma swoje, kraje maja swoje i Twoj poglad tego nie zmieni. Masz prawo sie dziwic czy wyrazic swa opinie ale nieraz wykracza poza zwykle wyrazenie swego zdania. I nie moge zignorowac uczucia jakby zawsze i wszedzie Ameryka byla najgorsza. Nawet nie wiesz jak sie mylisz a moze tylko mylisz groch z kapusta - polityke ze spleczenstwem, a takze zapominasz ze na kazdy Twoj przyklad "zlej" USA moglabym przytoczyc podobny z Europy czy innej czesci swiata.Przyznam ze zmeczona jestem ta dyskusja bo wszelkie informacje mozesz znalezc w Internecie, nawet i ta ze general publicznie przyznal sie do poza malzenskiej afery - a mnie az tak nie pasjonuje bym siedziala w temacie. Nie lekcewaze Twej osoby i pogladow ale czy nie szkoda wzajemnego czasu ?

    OdpowiedzUsuń
  23. Chyba tego nie dozyjesz Serpentyno, bo moje zdanie na obojetnie jaki temat zawsze bedzie moim zdaniem, a nie zdaniem "ogolu", a juz na pewno nie bedzie oparte na mediach i papce, ktora ludziom podaje sie do wierzenia. Wnioski kazdy wyciaga sobie sam, w oparciu o swoja wiedze, inteligencje i doswiadczenia. Twoj wniosek, ze zawsze i wszedzie krytykuje Ameryke jest absolutnie bledny - jak i pare innych. Czlowiek zyjacy wiele lat w jakims kraju zaczyna identyfikowac sie z jego kultura, zwyczajami, ze stylem zycia i podswiadomie wszelka krytyke, czy inne spojrzenie przyjmuje jako krytyke swojej osoby. To zupelnie naturalne. Na poczatku emigracji wiele rzeczy nas dziwi, wiele wydaje sie gorszych czy innych niz te, ktore znamy z kraju rodzinnego, ale po latach sytuacja zmienia sie o 180 st. Kraj naszej emigracji staje sie naszym krajem i podswiadomie broni sie jego zwyczajow, prawa, tradycji czy mentalnosci. Podswiadomie zaczynamy sie z nim identyfikowac. Nie dziwi mnie wiec, ze Ameryke uznajesz za kraj stojacy ponad innymi i skupiasz sie na tym, co w nim dla Ciebie najlepsze.Prawda jest jak zwykle posrodku - w Ameryce dzieje sie wiele zla, zachodzi w niej wiele bardzo groznych i zlych rzeczy, ktore niestety maja wplyw na zycie ludzi w bardzo wielu innych krajach, jest ona sila sprawcza w bardzo zlym tego slowa znaczeniu i na to ja oczu przymykac na pewno nie bede.Ty uwazasz, ze Ameryka jest panstwem prawa - moim zdaniem rzadzi tam najwieksze bezprawie z mozliwych, a w imie tego "prawa" dokonuje zbrodni na skale wrecz niepojeta. Masz racje - dalsza rozmowa ( bo dyskusja tego nie mozna nazwac )jest meczaca i bezcelowa.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nareszcie sie w czyms zgadzamy, Gino. Zegnam Cie z podziekowaniem za dotychczsowy czas i udzial.

    OdpowiedzUsuń
  25. ~maskakropka2listopada 15, 2012

    Generał czy szeregowy - rzadko który facet mysli, kiedy na starość jakaś podfruwajka powie mu, że jest wspaniały, męski, że spełnia jej marzenia i tym podobne bzdury. Taki bajdurzenie niszczy im wzrok, słch i resztki rozumu.Wydaje im się, że nagle odmłodnieli, w lustrze widzą pewnie Adonisa i zaczynają wierzyć, że panienka się zakochała w nich, a ona widzi tylko... portfel. Żałosne.Co do Kryśki, to myślę, że przesadza z tą telefoniczną ostrożnością, co może być początkiem choroby (oby nie). Ale jeśli ten pan z kościoła się nią jakoś poważniej zainteresuje,to może to będzie początek jej nowego życia? Może się rozwiedzie? A na pewno przestanie mysleć o generale i jego panience, bo będzie miała swoje sprawy. Równie interesujące. Uważam, że każdy ma prawo do szczęścia, jeśli nie krzywdzi tym innych. A Kryśka już chyba wystarczająco długo jest sama.Serpentyno kochana! Nie daj się dołkowi. Pewnie wynika on ze zmiany w życiu. Masz już za sobą emocje związane z nowym domem i teraz dopadła Cię chwilowa zniżka nastroju. Nie można ciągle być w dobrym humorze, ale jeśli nie ma kłopotów finansowych, a zdrowie fizyczne dopisuje, to i chandra szybko minie. Może właśnie powinnaś zaglądać na blogi, czytać , komentować? A może więcej pisz? To, co dla Ciebie jest oczywistą codziennością, dla mnie jest odkrywaniem Ameryki, więc zawsze z zainteresowaniem czytam Twoje wpisy. Domyślam się, co Cię tak naprawdę gryzie, ale pamiętajmy, że życie musi się toczyć dalej, że czeka nas jeszcze wiele dobrego, że każdy nowy dzień trzeba witać uśmiechem. Pozdrawiam Cię cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo milo uslyszec od Ciebie. Mysle ze mam cos wiecej niz chandre czy jesienno-swiateczny spadek nastroju. Wciaz postanawiam troskliwie zajac sie moim blogiem, regularnie czytac inne ale nie udaje mi sie. Pewnie wiesz cos na temat gdy to czlowiek w dolku to nic go nie interesuje i nie potrafia skupic sie na zadnym zajeciu. Pochlebilas mi piszac ze z mego bloga dowiadywalas sie nowych faktow o USA. Moj blog mial byc wlasnie taki - cos osobistego przeplatane malo znanymi wydarzeniami z historii kraju. Miejmy nadzieje ze ktoregos dnia wroce do tego a co narazie pisze "co mi slina na jezyk przyniesie". Pozdrawiam Cie serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  27. ~maskakropka2listopada 15, 2012

    Kochana! Jeśli podejrzewasz, że to jest depresja (nie bójmy się nazywać rzeczy po imieniu), to nie ma się nad czym zastanawiać, tylko trzeba iść do lekarza. Gdybyś np. złamała nogę, to na pewno byś się nie zastanawiała tygodniami czy iśc do lekarza, czy czekać, aż samo przejdzie. Wiem, co to za dziadostwo, ale wiem też, że można się wyleczyć. Kiedyś ktoś mi powiedział, że nie wierzy, iż leki spowodują, że jego sytuacja się zmieni, więc nie ma zamiaru iść do psychiatry. Oczywiście, że leki nie spowodują zniknięcia naszych problemów, ale na pewno zmienią nasze spojreznie na rzeczywistość. A im szybciej zacznie się leczenie, tym lepiej, bo będzie krócej trwało. Kiedy, dzięki lekom, inaczej spojrzałam na swoje życie, ono zaczęło się zmieniać na lepsze. Jeśli masz ochotę pogadać, napisz do mnie na maskakropka2@wp.pl Buźka:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Zachowania generala nie skomentuje, bo takich generalow jest mnostwo, samo zycie. Jak spadnie do stopnia szeregowca, to wtedy przejrzy na oczy.Serpentynko a Twoja Kryska, to prawie wypisz wymaluj moja Petronela:))))Co sie dzieje u Ciebie, miedzy wierszami wyczytalam, ze jakas melancholia Cie dopadla. Przegon ja szybko!Dobre mysli przesylam, glowa do gory!

    OdpowiedzUsuń
  29. Kryska ma zlote serce ale jest meczaca gadula a takze troszke dziwaczka. Moze te przywary a moze moj odmienny charakter trzymaja nasza znajomosc na pewnym dystansie.Dziekuje za troske Ataner. Powiedziec ze jestem oklapnieta to za malo. Serdecznie Cie pozdrawiam i zapewniam ze staram sie jak moge.

    OdpowiedzUsuń
  30. Dziekuje za troske i rade, wiem ze wyplywa z serca a oparta na doswiadczeniu.Nie chcac poruszac bolesnego tematu powiem tylko ze zostawiam sprawy czasowi i naturze, albo mi sie uda albo nie. Zasylam moc usciskow :)

    OdpowiedzUsuń
  31. ~maskakropka2listopada 16, 2012

    Z całegop serca życzę Ci, żeby się udało. Ale jakby co, to pamiętaj, że jestem. Ściskam Cię mocno:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Czasem nawet lubię takie "ploteczki". :) a co do podsłuchu w telefonie - mam na co dzien takie skargi od mojej mamy, tzn może nie dokładnie takie, ale w tym stylu. chyba ma jakąs manię przesladowczą...a ja chora byłam, zapalenie płuc. jeszcze jestem własciwie, ale już mi lepiej. a poza tym mój blog uległ "unowoczesnieniu". w związku z tym przez tydzien nie miałam dostepu, nic nie mogłam napisac, zrobić, nic!!!! Naprawili, ale w dalszym ciągu słabo sie orientuje w tych wszystkich zawiłościach ustawień. :/ nie daj sie przygnębieniu, kochana. uszy do góry!!! pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Przykro ze chorowalas ale milo ze wracasz do zdrowia, Shaak Ti. Zapalenie pluc to nie bagatelka i fajno ze minelo bez komplikacji. Pewnie i moj blog doczeka sie przeistoczenia i zmusi mnie do studiowania co i jak. Niewykluczone ze bede od innych blogowiczow zebrac wskazowek ;)Gdybym mogla zniesc bezustanna paplanine Kryski to uslyszalabym nie jedna ciekawa historie, gdyz ona doslownie na kazdy temat ma przyklad wziety z zycia.Trzymaj sie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  34. Wpadam na chwilę, aby zapytac o stan duszy i ciała. Mam nadzieję, że chandry i wszelkie smutki za Tobą. Nie pozwól im na dłuzsze goszczenie u Ciebie. Ściska Cię mocno, Serpentyno, nie jesteś sama :)))

    OdpowiedzUsuń
  35. Twe odwiedziny i slowa sa bardzo pokrzepiajace, Ulko. Czesto rozmyslam nad samotnoscia a pozniej gdy widze na blogu slad czjejs troski i pamieci to jestem niezmiernie wzruszona. Laptop niby maszyna, niby skladanka metali a tyle przynosi radosci:)

    OdpowiedzUsuń