.....jakas tajemnicza chorobe, pewnie preludium grypy. Jednak nie jestem pewna gdyz biore antybiotyki ktore zazywalam juz wczesniej i nie czulam sie po nich najlepiej bo wysysaly ze mnie cala energie i robily mnie oprocz powolnej bardzo obolala istote.
Wczoraj czulam sie niezmiernie mizernie: bolal mnie kazdy miesien i kazdy kwadratowy centymetr skory, bylam oslabiona i ospala ale raczej ospaloscia wynikajaca z braku energii niz snu. Trzepalo mna zimno i nawet nie wyobrazacie sobie ile ciuchow na mnie bylo zanim poczulam jakies cieplo.
Caly dzien spedzilam leniwie, bezrobotnie i uzalajac sie na los. W tej leniwosci przypomnialo mi sie o Mikolaju, istocie od dawna zapomnianej jako ze stosujac sie do obecnych warunkow zniknal z mego zycia. Ale co za roznica czy Mikolaj czy Gwiazdka?
Myslalam, myslalam i doszlam do wniosku iz dobrze ze nie przyszedl bo nie ma niczego co bym chciala, czym sprawilby mi przyjemnosc.
Nawet wspomnienie tego ze dawniej bylo inaczej, ze chcialo mi czegos, ze na mojej liscie zyczen istnialo to i owo, wydaje mi sie dziwny i smieszny.
Nawet gdyby mi przylozono noz do gardla to dzis nie potrafilabym wymienic jednej upragnionej rzeczy bo takiej nie ma.
Jedyne co bym z checia przyjela to wygrana w loterie jako ze moglabym nia obdarowac moje dzieci ale to nie byloby zupelnie osobiste a takze podarunkiem skoro trzeba grac.
Swego czasu mialam przyrzeczony rejs okretowy - kombinacja prezentu urodzinowego i rocznic ale nigdy nie doszlo do tego bo byly wazniejsze projekty o ktorych nie wiedzialam. Teraz za pozno i tego wymarzonego prezentu nigdy nie otrzymam.
Pewnie w okresie swiat bede pytana co chce na Gwiazdke i wiem ze odpowiem: nic - bo tak jest.
Sama sobie kupilam nowy portfel i wystarczy.
Dzis czuje sie odrobine lepiej choc nadal nienadzwyczajnie i wiem ze pracujac po poludniu na mojej mysli bedzie tylko powrot do domu i lozka.
Życzę zdrowia, Serpentynko! Ja po chorobie jestem nadal tak osłabiona, że też jak Ty marzę tylko o tym, zeby odpoczywać, leżec w łózku, żeby mi było cieplo i żeby mi wszyscy dali święty spokój...p.s.znalazłam koce z rękawami w internecie. :)
OdpowiedzUsuńRejs pozostanie marzeniem, a marzenia jak wiadomo nie są do spełniania a do wzdychaniaPozdrawiam
OdpowiedzUsuńNiedobrze, niedobrze Serpentynko, że znów Cię coś "dorwało". Wesz, funkcjonuje takie powiedzenie, że jeśli Bóg chce kogoś pokarać, to spełnia jego marzenia. I wiesz, coś w tym jest. I pewnie dlatego bardzo mało marzę.Buziaczki, ;)
OdpowiedzUsuńShaak Ti - bol ciala byl niezmiernie dokuczliwy i nie wiedzialam co zrobic by mi bylo cieplo. Dzisiaj jest lepiej i mam nadzieje ze najgorsze poza mna. Ciesze sie ze znalazlas koc - moze zrobisz sobie z niego prezent pod choinke? Serdecznie Cie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńWzdychalam do rejsu przez jakis czas a teraz to go nie potrzebuje. Wspomnialam o nim jedynie by przedstawic jak to zyczenia i zachcianki zmienialy sie na przestrzeni lat i jak stracily na znaczeniu.
OdpowiedzUsuńMoje wspominki to byly tylko wspominkami bo jak Ty przestalam marzyc. Serdecznie pozdrawiam, Anabell.
OdpowiedzUsuńPrzykra dolegliwość. Współczuję, Madziu. Może od antybiotyków jesteś taka osłabiona? Kochana, ja juz dawno nie czekam na Mikołaja ani na prezenty gwiazdkowe. Dla mnie największym prezentem jest dobre zdrowie i to, gdy si e rano budzę. Trzymaj się jakoś. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńProponuję zająć się czymś aby nie myśleć o chorobie. Na przykład poczytać dobrą książkę.Pozdrawiam i zapraszam do siebie: www.szeptyduszy.blog.onet.pl
OdpowiedzUsuńCzesc, Azalio. I ja zaraz swe niedomaganie zrzucilam na antybiotyki, zwlaszcza ze po wczesniejszym razie czulam sie podobnie. Przestalam zazywac i jest o wiele lepiej. Teraz tylko pojsc do lekarza po zmiane lekarstwa a z tym sie nie spiesze. Mnie tez juz Mikolaj nie bawi - jak Ty chce zdrowia i dobra dla dzieci, majac cala reszte w nosie. Wyglada ze nasze potrzeby, przyjemnosci zmieniaja sie zaleznie od wieku by dojsc do punktu w ktorym jestesmy - zdrowia i spokoju chcemy.Trzymaj sie dobrze, Azalio.
OdpowiedzUsuńZ przyjemnoscia odwiedze :)
OdpowiedzUsuńee no kto wie moze mikolaj planuje rejs na przyszly rok :) a moze trzeba mikolajowi pomoc bo te mikolaje to ju tez nie te same co byly kiedys ;) zycze polepszenia
OdpowiedzUsuńHehe - masz racje mowiac ze teraz Mikolaje jakies do kitu. Czuje sie lepiej, dziekuje.
OdpowiedzUsuń