Nie pamietam jak dawno temu i z jakiego powodu przestalam lubiec swieta Bozego Narodzenia ale przestalam. Prawdopodobnie dorastanie dzieci dla ktorych swieta i ceremonie z nimi zwiazane wczesniej byly magicznym wydarzeniem, z roku na rok tracilo swa atrakcje az doszlo do tego co jest - choinka, prezenty i przede wszystkim okazja do rodzinnego zjazdu.
Nigdy w nich nie utrzymywalam religijnej czesci i tradycji skupiajac sie na laickiej a i ta strone tak uproscilam iz nasze swieta niewile sie roznia od innych okresowych wizyt. Kocham nasza choinke bo jest przepiekna wiec co roku mamy, takze troche zewnetrznych dekoracji, zawsze uzbiera sie pod nia setka prezentow, milymi sa wieczorne wspolne posiadowki przy niej i kominku, ogladanie filmow, rozmowy pelne zartow i smiechu - ale to wszystko, oprocz choinki , ma miejsce przy innych wizytach tez.
Jesli chodzi o dnie swiateczne to sa u nas dwa - Wigilia i nastepny dzien z wielkim obiadem, w ktorym przewaznie pieke indyka, reszta dni rutynowa, kazdy robi co chce a przewaznie sa to spacery, gra w karty, kino - zajecia nie majace nic wspolnego ze swietami. Gdy sie goscie rozjada doprowadzam dom do normalnosci caly czas myslac przy tym ze po co rozbieram choinke skoro ani sie ogladne bede musiala ja od nowa dekorowac?
Bo tak czas leci, niestety, i zmusza mnie juz do myslenia o swietach. Pomaga w tym ekonomia tez - juz spotykam po sklepach choinki, dekoracje.......Jeszcze niewiele, jeszcze bez rozmachu ale pierwsze oznaki sa.
W tym roku jest jeszcze gorzej z tym przypomnieniem o swietach jako ze jestesmy zaproszeni do corki a ona juz chyba od miesiaca wierci nam dziure w brzuchu zakupem biletow. Bo im wczesniej to nie tylko taniej ale dobra okazja na wybor najwygodniejszej trasy lotu, godzin. Wykrecamy sie jak mozemy, szczegolnie ja mowiac ze za wczesnie, ze go grudnia niejedno moze sie wydarzyc i pomieszac plany ale corka nie uznaje tego za argument mowiac ze to tylko rezerwacja, ze mozemy bilet zmienic. Jednak poza zabezpieczeniem sie ma dobry argument jako ze w USA ostatnio stala sie dziwna rzecz - bardzo duzo pilotow zrezygnowalo z pracy. Nie wiem ilu ale mowa o setkach, moze tysiacu? Ten ich krok narobil ogromnego zamieszania jako ze zwyczajnie zabraklo pilotow do latania, do utrzymania tras przelotowych, czestotliwosci lotow, zmuszajac wiele lini lotniczych do okrojenia swych dotychczasowych rozkladow. Nie mozna przewidziec jak sytuacja bedzie wygladac przed swietami kiedy to zawsze jest wzmozona frekfencja pasazerska ale corka uwaza ze wczesna rezerwacja biletow zabezpieczy nas przed niewiadoma.
Chce do niej leciec na swieta bo da nam to okazje do zobaczenia sie, do ogladniecia nowego domu, bo da mi to wykret od ubierania duzej choinki - dla swietego spokoju meza ktory by nie przezyl swiat bez zadnej zrobilabym malutka, symboliczna - bo dobry bylby taki przerywnik w corocznym organizowaniu swiat u siebie - ale w tym roku mamy w domu Belle i ten fakt mi psuje przyjemnosc z wizyty. Mam wyjscie jesli chodzi o opieke nad nia bo juz jeden raz wyjechalismy do Bostonu zostawiajac ja pod piecza sasiadow ale wcale mi to nie dalo spokoju i zadowolenia, cala wizyte u syna myslalam o niej i martwilam sie choc wiedzialam ze glodna nie bedzie. Ona jest bardzo przywiazana do mnie wbrew przekonaniu ze koty przywiazuja sie do miejsca a nie osoby. Wciaz mi asystuje przy wszystkim, uwielbia byc noszona na rekach, przytulana, calowana, razem ze mna siedziec na dywanie i bawic sie zabawkami, lubi by do niej przemawiac i nawet mowi do nas po swojemu niemo poruszajac szczekami. Gdy jestem w lazience siedzi pod drzwiami czakajac az wyjde, czesto lazi za mna jak piesek - gdzie ja to i ona. W tej chwili, gdy to pisze przy stole, spi na sasiednim krzesle. Gdy widzi ze sie ubieram do wyjscia z domu, kuli ogon pod soba i ze smutkiem siada gdzies w kaciku, wyraznie z tego niezadowolona. Wtedy gdy zostala pod opieka sasiadow nie miala fizycznej krzywdy ale gdy wrocilismy byla wyraznie nie ta sama przez pare dni - i jakby chudsza bo pewnie stres i tesknota nie pozwalal jej jadac do syta.
Wiec mimo tych dodatnich stron spedzenia swiat u corki , ja, osoba zawsze widzaca szklanke do polowy pusta, gnebie sie tym wyjazdem i odwlekam kupno biletow jakby zwloka uratowala mnie przed nieodzownym. Nie, nie bedziemy Belli zabierac ze soba jako ze wszyscy wlasciciele kotow i weterynarze mowia iz z dwojga zlego lepsze dla kota zostac w domu zamiast przejsc traume samolotowa. Co narazie maz mnie popedza do pogadania z sasiadami, upewnic sie ze w swieta beda w domu i chetni do nianczenia Belli bo jesli nie to musze zwrocic sie do innej sasiadki, takiej ktora ma pieska wiec nie wiadomo czy rownie dobrze potrafi opiekowac sie kotem. A ja nie ide popytac bo dopiero jest lipiec, naprawde zbyt wczesnie zawracac ludziom glowe.
Z innych wiadomosci : pamietacie mame-kaczke i jej 11cioro dzieci lazacych po corki obejsciu? Corka i ziec w tygodniu, jako ze pracuja, nie maja czasu by siedziec na zewnatrz i obserwowac faune ale w weekendy tak - i odkryli ze z calej gromadki zostaly tylko dwie kaczuszki. Reszta pewnie zostala zjedzona przez duze ptaki jak pelikany, czaple, moze weze?
Inna niebywala wiadomosc - po pieciu tygodniach suszy i ogromnych upalach wczoraj wieczorem mielismy sredniej mocy burze ale z duzym DESZCZEM ! Takim bylo zjawiskiem ze pomimo iz zacinal na moj balkon to stalam na nim moknac i podziwialam. Ale to wczoraj, dzisiaj powrot do normalki czyli goraca i suszy.
Jeszcze jedno "cos" - czytam wypowiedzi blogowiczow tyczace/popierajace Bidena a to dalo mi wiele roznorodnych odczuc i juz mialam zamiescic swe wlasne uwagi ale na szczescie dotarlo do mnie ze byloby bezuzyteczym - bo ci znawcy maja swa wyrobiona opinie i nic tego nie zmieni ale najwazniejszym jest przeciez nasza opinia, Amerykanow, ktorych to dotyka a nasze poparcie i aprobacja to niewiele ponad 30%. Chyba musi cos w tym byc, w tym ogolnym niezadowoleniu? Niech wiec sobie mysla i pisza co chca, tak naprawde nie ma to dla nas znaczenia, my widzimy i odczuwamy, my zdecydujemy. Poniekad dobrze ze istnieja te opinie - bardzo otwieraja oczy........

O świętach nie myślę wcale, ani o wylotach zagranicznych, bo taka niepewna sytuacja, ze strach cos planować.
OdpowiedzUsuńInne sprawy nas absorbują, więc święta to odległy czas. Syn przeprowadza sie do nowego domu, więc trzeba będzie pomóc , no i załatwiam różne rzeczy przed emerytura.
Może dlatego kaczy ród tak się rozmnaża, gdyż wiele ma przeszkód w przetrwaniu?
Pogoda ostatnio jest tak zmienna, ze niemal codziennie mam ból głowy, co wcale mi sie nie podoba...
jotka
Ja mysle, zwlaszcza ze nigdy nie wiem ile osob sie do mnie zjedzie, na ile sie przygotowac, co mnie czeka poza dekoracjami i prezentami.
UsuńMy tez zawsze bierzemy udzial w przeprowadzkach dzieci chociaz one sa bardzo dorosle. Jako ze mieszkamy w roznych miejscach nie mozemy pomagac fizycznie ale bierzemy udzial finansowy co moze nawet wola.
U mnie czerwiec byl niezmiernie goracy i suchy , teraz lipiec jest taki sam - stabilna, upalna pogoda.
Ja tez miewam migreny przy zmianie pogody wiec bardzo wspolczuje bo wiem jak potrafia dokuczyc.
Najpierw o tym co piszesz w ostatnim paragrafie, bo tez nie rozkrecilam sie w tym temacie i nie napisalam co naprawde mysle o Bidenie, bo nie chce byc napadana, wiec dobrze ze nie zabralas glosu, gdybys sie odezwala dalabym Ci wsparcie, ale i tak bylybysmy pozarte. Napisalam ze duzo czytalam o nim na stronach angielsko-jezycznych, zeby przynajmniej dac do zrozumienia ze nie sa to wymysly polskich mediow. Napisalam cos o wspolczuciu ale nie podalam szczegolow, wiec nie sadze ze mozna sie domyslec o co chodzi. Ogladalam kiedys taki fragment z jakiegos przyjecia, gdzie byly rozne wazne osoby, no i byl Biden, byl Obama (przyjecie u Was w USA) takie przyjecie nie przy stole, tylko sobie chodza, stoja, drink i przegryzka w reku, no i rozmawiaja i Biden taki zagubiony, nikt z nim nie rozmawial, podchodzil do roznych osob, probowal sie dolaczyc, cos mowil, byl naprawde ignorowany, a przeciez to byli jego ludzie i dlatego mu wspolczulam.
OdpowiedzUsuńOn nigdy nie powinien zostac prezydentem, to po pierwsze. Drugie to jego decyzje bo nimi narobil wiele nieodwracalnych szkod. Trzecie to ostatnio zajmuja sie interesami jego syna bo stalo sie jasne ze ma wplywy na ojca i decyzje ktore sa mu wygodne jako ze ma wiele interesow wiec tak kieruje ojcem by byly intratne dla niego, z nich bardzo duzo z chinczykami.
UsuńBiden bardzo stracil jesli chodzi o aprobate i poparcie, nawet demokraci maja go dosc i zrozumieli ze jesli straca w nadchodzacych wyborach prezydenture to dzieki niemu.
Swiat osmieszal Trumpa ale my, obywatele, dobrze widzielismy ze jaka by nie mial osobowosc to kraj stal dobrze ekonomicznie i to sie liczy a nie jego fryzura.
Masz racje on nigdy nie powinien zostac prezydentem. Ma mocno zaburzona osobowosc, czesto nie kontaktuje, mowi bez sensu, nawet jak ma napisane to pomiesza. I oczywiscie od samego poczatku zniszczyl to co prezydent Trump osiagnal. I wiem ze juz tylko 30 % jest za nim. A te rozne machlojki, przekrety, dla pieniedzy jego syna a tym samym jego ciagle sa ukrywane.
UsuńZapomnialam dodac ze mnie tez sie nie chce wdawac w dyskusje i klotnie tym bardziej ze zdaje sobie sprawe iz swiat widzi Bidena inaczej niz my, na odleglosc, oceniajac jego administracje na podstawie korzysci dla siebie, bez znajomosci wszystkich faktow i szczegolow a nade wszystko nie mieszkaja w USA wiec nie maja porownania i pojecia jak jego rzady ugodzily w kraj.
UsuńByle do nastepnych wyborow Tereso.
Serdecznie Cie pozdrawiam.
A Belli mi zal bo bedzie bardzo cierpiala przez te wszystkie dni kiedy Was nie bedzie. Tez tak raz zostawilam kota pod opieka innych, ale mialam naprawde gowniane wakacje, bo mnie caly czas to meczylo, nawet o dwa dni skrocilam pobyl.
OdpowiedzUsuńDokladnie tak mam - az mi sie nie chce jechac mimo iz chodzi o wizyte u corki, o zobaczenie nowego domu.
OdpowiedzUsuńJako ze maz pracuje a ma tak ze nigdy nie wie na ile bedzie zawalony praca to nawet nie wiemy czy pojedziemy na tydzien czy 10 dni? Wiem ze 10 dni odrzuce bez wahania bo byloby naprawde okrucienstwem na tak dlugo Belle zostawic sama.
Widzisz, corka ma podobnie ze swoim kotem, tez na czas wyjazdu ma dochodzaca kolezanke ale jej kot jest przyjazny wiec sie bawi i piesci z ta kolezanka czyli ma chwile kontaktu z ludzmi, odrobine ale ma - Bella nie bo gdy slyszy ze ktos obcy nadchodzi to sie chowa pod lozko. Zeszlym razem gdy pojechalismy do Bostonu to sasiad przychodzil do niej dwa razy dnia i ani razu jej nie widzial , do dzis nie wie jak wyglada. Zrobil dobra robote z ta opieka ale Bella byla pozniej troche nieswoja i jakby obrazona. Oczywiscie ze gdy bede u corki to mysl o Belli i zal bedzie mi psul cala wizyte.
Moj kot byl taki sam w zachowaniu jak Bella, tez zawsze chowal sie jak ktos przychodzil, przez cale zycie unikal obcych. Jak kot jest taki jak kot Twojej corki, przyjazny do innych to nie ma problemu zostawic go na troche.
UsuńGdyby Bella byla towarzyska to mogloby byc jeszcze lepiej z tym zostawianiem jej bo ci sasiedzi byli chetni ja na te pare dni wziac do siebie, zwlaszcza ze maja kota i liczyli ze we dwoje byloby im razniej. Byloby wspanialym wyjsciem ale nie z Bella - nawet gdybym ja tam na sile zaniosla to przesiedzialaby w ukryciu dzien i noc, moze o glodzie, a pozniej mialabym problem ja znalesc , zlapac i odebrac.
UsuńPozwol ze wroce do tematu Bidena bo znowu mi sie cos przypomnialo :
skoro nie czytam polskiego Internetu, nie ogladam polskiej telewizji to odrobine ktora znam o Polsce czerpie z wpisow blogowiczow. Polega to na tym ze im, jako ludziom zyjacym w Polsce i jej warunkach, ufam. Spoleczenstwo danego kraju wydaje mi sie najlepszym termometrem, papierkiem lakmusowym pokazujacym zadowolenie lub jego brak do swego rzadu. Wiekszosc krytykuje, narzeka, wiec wierze i popieram ich no bo kto lepiej wie niz oni sami? Tymczasem spotykam blogi , na szczescie nie te z mojej listy, ktore uwagi amerykanow, krytyke administracji Bidena odbieraja odwrotnie i najczesciej dlatego ze robione przez osobe o orientacji republikanskiej. A rzeczywistosc wcale nie musi sie na tym opierac i obecnie mamy tego przyklad : bardzo wielu demokratow zmienilo zdanie o Bidenie, wielu krytykuje, tych zdrowo myslacych i rzeczywiscie w pierwszym rzedzie o ogolnemu dobru kraju a nie na sile usilujac byc lojalnymi swej partii, bez wzgledu na agende prezydenta. To mi sie podoba bo swiadczy o rzeczywistym patriotyzmie, bo widac w nich troske i kraj i obywateli.
Jestem republikanka ale nie zaslepiona i np niedawne nowe prawo tyczace aborcji, slusznie czy nie zwalane na republikanow, nie popieram.
Tereso - jestem tu od czasow Reagana czyli przeszlam przez wielu prezydentow i jeszcze tak nieudanego jak Biden nie widzialam. Powiem nawet wiecej - on w swej glupocie i zagubieniu jest niebezpieczny.
Chyba jestem naiwna liczac ze wrazenia i opinia kogos z USA bedzie mniej wiarygodna niz ta z CNN czy innych liberalnych mediow. Zmilczalam, nie warto sobie psuc nerwy.
Mam podobnie ze o Polsce dowiaduje sie na polskich blogach, niewiele wiem co sie tam dzieje w polityce czy innych dziedzinach i tak szczerze to malo mnie to interesuje a moze i wcale. Ja tez lubie w komentarzach tak sie troche powyglupiac, szczegolnie jak mnie temat nie interesuje. Natomiast to co sie dzieje w USA obchodzi mnie bardzo, bo rozumiem jaki to ma wplyw na swiatowa polityce, dlatego to co wyprawia Biden interesuje mnie i niepokoi. Sledze nie poprzez regularne media, bo klamia i udaja ze nic nie jest zle, ale sa angielsko-jezyczne wiadomosci, ktorym ufam, poza tym to sa przekazy filmowe z roznych wypowiedzi i zachowan obecnego prezydenta i to jest przerazajace, no wiec nie sa to jakas tam fake news, tylko stoi pan prezydent i mowi.
UsuńZ naszych mediow najbardziej, wlasciwie jedynie, ufam Fax News, za najbardziej klamliwy uwazajac CNN. Ostatnio, oprocz ogolnej krytyki Bidena, mamy pelno informacji podpartych cytatami, dokumentami, o sprawkach bidenowego syna. W glowie sie nie miesci Tereso ! Pamietasz jak to Obama byl holubiony i nieomylny? Teraz tez i o nim sie slyszy choc co a to mnie nie dziwi bo zaliczam go do grona nieudanych prezydentow. Zreszta jakos sie utarlo ze prezydenci/demokraci to bawidamki i lwy salonowe.
UsuńJak piszesz o bawidamkach i lwach salonowych to od razu przypomina mi sie taki filmik- clip na you tube jak Obama tanczy tango z profesjonalna tancerka.
UsuńA dzisiaj jaki wstyd jakie zaambarasowanie kiedy Biden mowi o Holocaust i zamiast horror mowi honor, zreszta czytal i tak przekrecil.
Powinno byc Fox oczywiscie - nie pierwszy raz napisalo mi sie tak jak sie wymawia bo dyktuje sobie pod nosem. .
UsuńTereso - za najgorsza, oprocz terazniejszej, uwazam prezydenture Obamy. Nie dalej jak dzisiaj czytalam ranking i wyszlo ze jego ocena teraz, z pespektywy, jest niewiele wyzsza jak Bidena. Trumpa tez . Tymczasem gdy Obama "panowal" byl wychwalany pod niebo, zachwytom nie bylo konca i nie slyszalo sie slowa krytyki w imie "he can do no wrong". Wszystko przez to ze byl czarny. Jakie to jest fair? Dopiero pozniej, gdy zarzucano Trumpowi to i tamto, m. in. wyliczano godziny poswiecone na golf, na podroze wyszlo, gdy juz mozna bylo cos powiedziec na Obame, ze wlasnie on i jego rodzina pobili rekordy i w golfie, wczasowaniu sie w atrakcyjnych miejscach, w co tygodniowych party. Co prawda nieraz zapraszal na nie przecietnych ludzi ale w wiekszosci aktorow, sportowcow, bisnesmenow a kazde party kosztowalo tysiace dolarow. Wyliczano ile zona Trumpa wydala na przedekorowanie B. Domu lacznie z jej gustem, na Obamowa nie padlo jefno zle slowo bo jej wolno bylo. Wlasnie to bardzo mi sie nie podobalo gdyz wszyscy czarni jak jeden chca byc traktowani jednakowo ale jak to mozliwe skoro nie toleruja krytyki, domagaja sie specjalnego traktowania a to jest przeciwnoscia rownosci przeciez. Sama wiesz ile roznego blota wylano na Trumpa, najczesciej nieslusznie a czy slyszalas jedno zle o Obamie? Byl nietykalny bo czarny.
Przy tym, czego tez nikt nie zauwaza i nie bierze pod uwage, republikanscy prezydenci mieli pecha bo oba Bush-owie, Trump, niemal na poczatku kadencji zostali obarczeni katastrofami - Kuwejt, 9/11, pandemia. Clinton i Obama tak nie mieli, mogli spokojnie sie bawic i uzywac. Kto wie jak by postapili gdyby to oni znalezli sie w tych sytuacjach. Popatrz na sama pandemie - czy nie kazdy kraj i przywodca z poczatku nie wiedzial co robic, jak z tego wybrnac? I tak USA bylo pierwszym ze szczepionkami, pomocami finansowymi, dzieleniem sie szczepionkami.
Przyznaje ze gdy jestem w rekach republikanow czuje sie bezpieczniejsza a takze bogatsza. Demokraci sa wielkimi obludnikami, co robia to nie z milosci do bliznieggo tylko dla glosow wyborczych.
Oczywiscie ze nie mozna bylo zlego slowa powiedziec na Obame, wszedzie na calym swiecie, od razu jestes nazwana rasistka, niepoprawna politycznie, rownosci juz nie ma masz ciemniejszy kolor skory od razu jestes lepsza, lepiej traktowana, nawet kryminalista jest lepszy niz uczciwy bialy. Kiedys na jednym polskim blogu pewna pani prowadzaca ten blog tak jest rozpedzila w krytykowaniu ‘bialasow’ a pod niebo wychwalala Aborygenow, ze doszla do punktu ze bialych trzeba wykonczyc zeby Aborygenie mogli zyc spokojnie, a ona sama jest bardzo biala w kolorze skory. No tak sie narobilo ze mamy rasizm w druga strone.
UsuńTak masz racje poprzednicy Trumpa ciagle sie bawili, jak nie tango argentynskie to jakies inne hulanki. Dlatego takie logiczne bylo jak Trump powiedzial ze zrobi porzadek z tym bagnem.
Czasami ogladam Fox News ale my mamy tez uczciwy, prawomowny Sky News i ja tam mam ulubiencow jak Rita Panahi.
U nas jest podobnie - nie mozna zlego slowa powiedziec nawet gdy sytuacja az sie prosi o to. Z pracy, chocby nie wiem jakim zlym byl pracownikiem, nie zwolnisz, w urzedach widzac niekompetencje nie mozna dac uwagi itp. A jesli to nie rozumieja ze sie czlowiek upomina o lepsza usluge bo zaraz jest podciagane pod rasizm. To ich jedyny argument i wciaz go uzywaja.
UsuńWiec ta "rownosc" jest bardzo nierowna, polegajaca na przywilejach. Zawsze twierdzilam i nadal twierdze ze na szacunek trzeba sobie zasluzyc a nie wymuszac. Przeciez i wsrod bialych istnieje naturalna reakcja na zachowanie sie niektorych, na nieudolnego pracownika, na sasiada itd - i dobrze rozumieja ze chodzi o ich postepki a nie ze blondyn albo grubas albo jeszcze inny. U czarnych nie, zaraz wywlekaja swoj kolor.
Nic dziwnego ze wszyscy maja dosc tej poprawnej polityki i wiecznego uwazania by przypadkiem czarnego nie urazic czego rezultatem ze robia co chca.
@ Anabell i @Teresa... mam pytanie . Czy wy wierzycie w to co wypisujecie powyzej? Czy sobie po prostu tzw : "jaja" robicie?
UsuńJakoś mi nie przychodzi na myśl Boże Narodzenie. Tak naprawdę to śmierć mojego męża w jakiś sposób przemeblowała moje myślenie o przyszłości. To pewnie nic dziwnego, bo o północy jeszcze z nim rozmawiałam, czuł się dobrze, a o 9 rano już był martwy i to od wielu godzin. Co do kaczątek - wyobraź sobie co by było, gdyby wszystkie wylęgłe kaczątka wyżyły - bo taka kaczka za każdym razem znosi 8-13 jaj. Toż ptactwo wodne opanowałoby cały świat w kilka lat. Co do prezydentów - tak naprawdę to rządzi partia, która go na to stanowisko wybrała. A jak im coś nie wychodzi to wtedy jazgoczą, że zły pomysł nie był ich wymysłem, tylko prezydenta. No tak- jak się ma w domu jakieś zwierzątko to zawsze jest problem gdy się wyjeżdża- przeżyłam już problem z rybkami w akwarium, żółwiem stepowym, parką ryżowców i psem. W efekcie końcowym -rybki pozostały u koleżanki, bo jej mąż był zapalonym akwarystą, żółw pojechał z nami i był atrakcją dla całego wczasowiska, potem wrócił do sklepu , w którym był kupiony, ptaszki raz były z nami w Borach Tucholskich i potem trafiły do znajomej, która bardzo chciała je mieć, a pies jeździł z nami wszędzie i zwiedził kilka krajów i tylko raz był zostawiony na 3 dni w domu (ślub mojej córki) i mieszkała z nim moja przyjaciółka. Bellę możesz wziąć ze sobą - może się nie pobiją z kicią Twojej córki. Kicia Iwony wędruje z nią samochodem - minimum dwa razy w roku spędza kilkanaście godzin w transporterku na trasie znad ujścia Wezery do Warszawy i z powrotem.
OdpowiedzUsuńU mnie wczoraj wieczorem ok. godz. 22,00 było 26 stopni. Czułam się jakbym była w lutym w Singapurze. Tu w tym roku jakoś temperatura zaczyna rosnąć w godzinach popołudniowych, więc muszę wychodzić z domu raczej rano.
Serdeczności Ci posyłam;)
Nie watpie ze smierc meza odbila sie na Tobie, zmienila pewne zwyczaje i myslenie. Dzielnie to znioslas i dostosowalas sie.
UsuńPoza tym , czy by zyl czy nie, to masz uklady rodzinne inne od moich jako ze wszystkich swoich masz kolo siebie, dzien w dzien. Nie musicie wiec planowac odwiedzin, przynajmniej na duza skale, tylko przejsc z jednego domu do drugiego.
U mnie wciaz musimy planowac pod katem kogos - wnukow kiedy plany matki pozwola im znalezc tydzien dla nas i musimy dostosowac sie do podanego terminu, syna podobnie bo tez kiedy mu praca albo plany z zona pozwola. Przy tym W pracuje wiec i to tez musi byc brane pod uwage - wiec nie dziw sie ze juz mysle i planuje i nawet jeszcze nie wiem ile nas bedzie w swieta, czworo czy wiecej? Jak bylo mowione od zarania swiata ex-synowa realizuje plany - jej ojciec przeszedl na emeryture wiec oboje przenosza sie na stale do USA, do Bostonu i beda mieszkac u niej i chlopcow. To moze miec wplyw na "inne" swieta, nie wiem jak ona urzadzi swoje i czy chlopcy beda mieli okazje do nas dolaczyc ,a ona swoim zwyczajem pewnie da decyzje w ostatniej chwili.
Nie, nie bedziemy brac ze soba Belli bo z tego co mam mowione gorzej znioslaby podroz i pobyt w obcym miejscu niz samotnosc na wlasnych smieciach. I pamietaj - my lecimy samolotami, bedziemy miec przesiadke, czekanie na lotniskach wiec kot by spedzil z 8-10 godzin w torbie. Gdy corka dwa razy przywozila tu swa kotke to Pea bardzo to odczula, nawet gdy wyprowadzali ja do miejsc przeznaczonych dla zwierzat na sikanie to nie sikala tylko caly czas sie trzesla i trzesla. I zanim jako tako przyzwaczaila sie do mojego domu to byl czas odlatywac.
Moze Iwona swojego przyzwyczaila od mlodosci? Wydaje mi sie ze zwierzeta sa w duzej mierze jak ludzie - kazde inne, kazde ma swe wlasne usposobienie. Wiem tylko ze byloby gorzej dla Belli gdybysmy jej zafundowali taka przyjemnosc.
Wczesniej w moim zyciu miewalam psy i tez kazdego zabieralismy ze soba jadac na urlop samochodem co nawet znosily dobrze.
Gdyby nie bella to juz teraz pojechalibysmy ogladnac nowy dom ale postanowililismy tak nie zrobic i odczekac do swiatecznej wizyty by jej zaoszczedzic choc jednej przykrosci. Jak W z poczatku nie chcial kota to teraz zakochany po uszy - czyli oboje zwariowalismy na starosc :)
26 st - przyjalabym z pocalowaniem reki!!!!!!! U nas w nocy jest wyzej bo 32 albo 35. Przedwczoraj mielismy deszcz po 5 tyg suszy! Ale oczywiscie zar wrocil i caly lipiec tak bedzie a co w sierpniu to zobaczymy.
Badz zdrowa, mocno Cie sciskam.
To pojechałaś - w lipcu o Gwiazdce! A myślałem, że hipermarketów nikt nie przebije. Nawet one wystawiają u nas pierwszych Mikołajów dopiero drugiego listopada.
OdpowiedzUsuńSam widzisz na zalaczonym zdjeciu - Halloween, Thanksgiving i Swieta.
OdpowiedzUsuńJa tego nie wymyslilam. Owszem, juz je planujemy by sobie zaklepac wygodne przeloty a i dobrze byloby wiedziec na ile osob corka ma sie przygotowac ale w domu ozdob jeszcze nie wyciagam :)
Nitagerku - zleci ani sie ogladniesz!!!!!
Przykro mi ze pobilismy Twoje hipermarkety i nawet nie wiem komu to zglosic by tak wiecej nie robili bo Cie gniewaja.
Wydaje mi się, że NIC nie zapewni lotu na 100%, ani wcześnie zakupione bilety, gdy po prostu nie będzie obsługi, czy to pilotów, czy wieży, czy naziemnej. Jest faktycznie wielki kryzys i powiem szczerze, że moje zdanie jest takie, iż czas byłby najwyższy skończyć z tym lataniem, w 90% niepotrzebnym, bardzo szkodzącym środowisku - nie tylko samym w sobie, ale i rozwijaniem w ten sposób masowej turystyki, która jest czymś okropnym.
OdpowiedzUsuńI popatrz, Tobie też byłoby lepiej, gdybyście nie musieli lecieć - ze względu na Bellę oczywiście 😀
Mimo problemu braku pilotow nie jest tak ze powstal kryzys. Nasze wczesnie zakupione bilety daja prawo pierwszenstwa w razie czego, ludzie kupujacy w ostatniej chwili beda zmuszeni brac co jest a nie tak jak my ze kupujac teraz mozemy przebierac w liniach i godzinach a takze miejscem w samolocie.
OdpowiedzUsuńTo co proponujesz jest niemozliwe do wykonania. Moze Ty nie widzisz potrzeby latania ale ludziom jest potrzebne i niejednokrotnie jedynym dostepnym srodkiem komunikacji.
Mieszkajac w Europie gdzie to jest blisko do kazdego jej zakatka wystarczaja wam autobusy czy pociagi, u nas albo w innych krajach nie. Nie mowiac ze sa szybsze niz np autobus .
My nawet nie mamy bardzo rozwinietej sieci kolejowej bo nie ma takiej potrzeby jako ze wszyscy wola samoloty albo w niektorych wypadkach, gdy docelowa odleglosc nie jest ogromna, wlasny samochod. Nasz kraj, albo Kanada dla przykladu, jest ogromny co powoduje ze tylko przelot samolotem robi sens. Wyobraz sobie mieszkanca Alaski chcacego odwiedzic nasza czesc kraju . Tam zreszta ludzie mieszkaja w takich pustkowiach iz wielu posiada swoj maly samolot sluzacy im za samochod. Zreszta zimy jakie maja nie pozwalaja na uzycie innego srodka lokomocji , tylko samolot, czesto z plozami do ladowania na wodzie.
Lotnisko w Bostonie gdzie mieszka moj syn obsluguje rocznie prawie 40 milionow pasazerow.
Ja mysle ze maly rozmiar Europy pozwala na to co wspomnialam - autobusy, pociagi - wiec nie zdajesz sobie sprawy iz samoloty sa koniecznoscia. Wiem iz wielu europejczykow i Polakow nigdy w zyciu nie latalo samolotami bo nie mieli potrzeby wiec ten fakt zrodzil w nich mysl ze nie sa wogole potrzebne. Dodam ze autobusy tez zatruwaja atmosfere a gdy by bylo ich jeszcze wiecej na miejsce samolotow to zatruwalyby jeszcze bardziej.
To nie tak, wręcz odwrotnie - wielu Europejczyków (głównie z Europy Wschodniej) nie miało dawniej możliwości latać samolotem, więc teraz uważają, że są w świętym prawie skoczyć gdzieś na weekend. Po prostu nadużywają obecnych możliwości, gdyby zlikwidować to przekleństwo czyli tanie linie, to zaraz by się okazało, że podróże krajowe im wystarczają 😉
UsuńI odnoszę się właśnie do Europy, nie do Ameryki, która ma oczywiście zupełnie inne warunki. Choć u Was też... z jednej strony rozumiem, że ludzie chcą się po kraju poruszać i to jak najszybciej, z drugiej kiedyś większości nie było na to stać - i jakoś żyli, a dla środowiska było lepiej 😉 no a z trzeciej strony oczywiście trudno wymagać powrotu do sytuacji sprzed stu lat - pytanie tylko, czy przyroda za nas tej decyzji nie podejmie?