Gdy zapytalam corke co beda robic w weekend, jak go spedza, dostalam taka bezslowna odpowiedz :
a mowi mi ona ze beda miec leniwy weekend kolo domu.
Moj bedzie jak zawsze aktywny tym bardziej ze powoli nadchodzi dzien wylotu do syna, do Bostonu, co wymaga kilku przygotowan. Zaczne od przeszkolenia meza jak opiekowac sie kotem :) Dobrze sie sklada iz moja nieobecnosc przypadnie glownie na weekend kiedy to on bedzie w domu i towarzyszyl kotu.
A syn w miedzyczasie pilnuje grzybow w lesie !!!! On mieszka przy samym lesie i jest w nim dwa razy dnia spacerujac z psem. Ich klimat, tak odmienny od mojego, pozwala rosnac grzybom a tym co je lubia na grzybobranie. Przez okres ich wysypu uzbieral cala mase - czesc zjedli , reszte ususzyli na zas. Gdy uzgodnilismy ze przyjade ich odwiedzic zamiast on do nas jak bylo wczesniej planowane a wiedzac iz grzybobranie uwielbiam, pilnuje ostatnie grzyby jakie jeszcze rosna, mala kepka 4ech grzybow - by sie utrzymaly do mego przyjazdu. Ostatnio podal ze sa nadal , nikt ich nie zebral ale dobiera sie do nich robactwo.
To nic, zbiore nawet jesli uszkodzone - przeciez nie musze ich jesc, ucieszy mnie sam fakt chodzenia po grzybowym lesie i fakt znalezienia jakiegos, cos czego nie robilam pewnie od 40tu lat.
Dobrego weekendu wszystkim zycze.



Ciężko w to uwierzyć ale nigdy w życiu nie byłem na grzybach. Zwyczajnie się nie znam. Nie odróżniam jadalnych od trujących. Ale jeść lubię. Co roku dostaje od rodziny wysuszone.
OdpowiedzUsuńRzeczywiscie trudno uwierzyc ale kazdy ma swoj ulubiony rodzaj zajec rekreacyjnych - a grzybobranie takim jest bo popatrz - spacer po lesie, ogldanie przyrody i jej odglosow, towarzystwo osob z ktorymi wedrujesz, sam czas spedzony w przyrodzie zamiast w murach miasta - a takze grzyby. Wcale nie trzeba sie na nich samemu znac bo z reguly w grupie znajdzie sie znawca. Ja tez sie nie znam wiec polegalam na slowie innych a przy tym jesli zadnego nie znalazlam to nie rozpaczalam rozkoszujac sie sama wyprawa. Najczesciej chodzilismy w czworke, my i dzieci ( i pies) i te wyprawy sa mymi wspanialymi wspomnieniami.
UsuńA jakie zajecie rekreacyjne jest Twoim ulubionym?
To szykuje Ci się fajny wyjazd, relaks w lesie dobrze robi, nazbieraj grzybów, ususz i ciesz się wszystkim wokół.
OdpowiedzUsuńDobrych dni i pozdrowienia dla rodzinki:-)
jotka
Mysle ze faktycznie na dobre mi wyjdzie wedrowka po innego rodzaju lesie, w dodatku grzybowym - dziekuje jotko - postaram sie nie zmarnowac okazji.
OdpowiedzUsuńW lesie byłem milion razy ale raczej na spacerach. Grzybów nigdy wtedy nie zbierałem. Ale lubię las, zwłaszcza powietrze i zapach.
OdpowiedzUsuńJa tez lubie lazic po lesie a tutaj raczej sie nie da bo za goraco, lasy sa bez poszycia bo mamy suchy klimat, poza tym nie chodzi sie polasach spacerowo bo niebezpiecznie zwlaszcza dla kobiet. Czy wiesz ze w naszych lasach zyja rowniez niebezpieczne zwierzeta? - niedzwiedzie, boars (rodzaj dzika), w niektorych rejonach pantery, polnoc ma bizony na lakach, wilki, Floryda ma weze boa i pytony. - ach, zbyt wiele by wyliczac.
UsuńZ wlasnego doswiadczenia wiem, ze meza nie ma co przeszkalac, bo i tak polowe wyleci mu z glowy i zrobi po swojemu. :)
OdpowiedzUsuńKot przezyje te rozlake tez po swojemu, bo kotow nie da rady po naszemu ustawiac:) Moze byc jeszcze tak, ze to nieprzeszkolony kot ulozy, pod Twoja nieobecnosc, rytual dnia Twojemu Malzonkowi:)
Grzyby. Ja nie umiem zbierac, las zas lubie. Mnie na grzyby kolezanka zawsze ciagnela. Ona sie przy zbieraniu grzybow relaksowala. Ja to wrecz uwierzyc nie moge, ze np.: w Niemczech autochtoni majac tak zagrzybione lasy nie zbieraja. Oni sa baaardzo ostrozni, boja sie zatruc i umiejetnosc zbierania grzybow zanika w narodzie:))
Maz juz truchleje czy mu dobrze pojdzie, hihi. Mysle ze oboje przezyja ma 4ro dniowa nieobecnosc. Wiesz co? przeciez gdy blizniaki byly niemowlatami a szlam do pracy to zostawal z nimi i przetrwaly wiec nie powinien miec wiekszych problemow z kotem - ale zobaczymy.
OdpowiedzUsuńAniu - w USA to samo z tym zbieraniem grzybow - po pierwsze pytaja dlaczego skoro w sklepach pelno, drugie to panicznie sie boja zatrucia.
U mnie nistety nie rosna bo goracy i suchy klimat im nie pozwala czyli tym bardziej nie ma tu zwyczaju grzybobrania i gdy slysza nasze opopwiadania o nich to sie drapia w glowe. Wedlug nich mialo sens gdy USA sie zaludnialo, wieki temu i brakowalo zywnosci ale teraz?
Na polnocy USA grzyby rosna i istnieje grzybobranie ale raczej jedynie przez Polakow, Rosjanow.
Mnie tez chodzenie po lesie i grzybobranie relaksowalo chociaz nie tak to zajecie nazywalam - po prostu bylo ulubionym bo przyjemnym.
Jak to nie umiesz zbierac? Patrzy sie i tyle. Jedynie powinno sie umiec rozpoznawac miejsca w ktorych lubia rosnac.
Pozdrawiam mocno.
Popieram leniwe weekendy 😁
OdpowiedzUsuńNa grzyby nie chodzę. Ale pamiętam z dzieciństwa, jak chodziliśmy z rodzicami na maślaki. A potem był sos do ziemniaków.
Moje weekendy sa zawsze aktywne, zwlaszcza sobota i ogolnie mniej lubiane od powszednich dni. Gdy jeszcze pracowalam bylo inaczej, lubilam bo oznaczalo bycie w domu.
UsuńOd dziecinstwa lubilam lasy i grzybobranie a najwiecej nachodzilismy sie za grzybami gdy dzieci byly mlode i mysle ze synowi do dzisiaj to lubienie zostalo. Ostatni raz na grzybach bylam gdy mieszkalam w Polsce czyli jakies 40 lat temu.
Uwielbiam sos grzybowy - polany po golabkach, kaszy, plackach ziemniaczanych, zrazy w sosie grzybowym. Czesto robie sobie jajecznice na grzybach a grillujac steki przypiekam i robi sie z nich jeszcze jeden dodatek do miesa. Bardzo duzo potraw mozna z nich zrobic.
W Polsce uwielbialam chodzic na grzyby. Od dziecka ojciec mnie zabieral na grzyby, jechal rowerem a ja siedzialam w takim siodelku z przodu. A potem duzo bylo siedzenia pod drzewem , kiedy ojciec szukal grzybow, chyba bylam posluszna ze jak mi kazal siedziec to siedzialam, na pewno sie troche balam, ale przezylam i zawsze uwielbialam lasy i zbieranie grzybow. Tutaj sa rydze i tylko ludzie z Europy zbieraja grzyby.
OdpowiedzUsuńPodobnie bylo ze mna ale najwiecej chodzilismy na grzyby gdy dzieci byly mlode. Dla mnie oprocz satysfakcji ze znajdywania grzybow byla sama wedrowka po lesie razem z dziecmi, psem i mezem, pikniki pod drzewami.Oczywiscie ostatni raz byl w Polsce, prawie 40 lat temu.
UsuńU mnie grzyby nie rosna poza dzikimi - jest zbyt goraco i sucho.
Amerykanie nie chodza na grzyby, wrecz sa przerazeni pomyslem bo po co skoro sklepy maja ich wielki wybor. Na polnocy gdzie mieszka syn na grzyby chodza tylko europejczycy, najczesciej Polacy i Rosjanie, czyli podobnie jak u Ciebie.
Dopadla mnie pokrzywka czyli hives - tuz przed piatkowym wyjazdem do syna. Swedzi i piecze ze o malo sie nie wsciekne :(
Oj to zle, czy musisz isc do lekarza, czy wiesz jak to leczyc ? Oby minelo do piatku.
UsuńSmarowalam mleczkiem na wszelkie wysypki i swad - przechodzi a najlepsze ze juz nie swedzi. To mi sie stalo drugi raz, wczesniejszy byl duzo gorszy - musialam pojsc do lekarza ktory dal mi zastrzyk cortizonowy i przeszlo w ciagu 5ciu minut.
UsuńJa się na grzybach totalnie nie znam i trochę żałuję, bo widzę, ile w tym frajdy.
OdpowiedzUsuńTo rzeczywiscie frajda, zreszta samo lazenie po lesie, wedlug mnie, jest przyjemnoscia.
Usuń