25 października 2022

PRZEDWYJAZDOWY KOGEL - MOGEL

Tytul mi przypomina ze gdy sie zrobi zimno to ABSOLUTNIE MUSZE sie napic kogel-mogel z piwem. Moi pewnie sie zdziwia ze pije piwo ale nich im bedzie.........

Dodam ze jak znalazlam czas by zrobic blogowy wpis w tych niezmiernie aktywnych dniach to sama nie wiem - pewnie przez to ze wyjezdzajac zdecydowalam nie odswiezac bibliotecznych ksiazek wiec oprocz wlasnych, znanych mi na pamiec, nie mam co czytac.

 A zajec mi nie brakuje bo chce mezowi zostawic sprawy pozalatwiane, dom czysty, lodowke dosc zaopatrzona, kocie szkolenie jest zalatwione.

  Tymczasem doszly extra zajecia tez, dzieki wycietemu debowi. Pogode mamy taka ze wprost chcialo mi sie byc na powietrzu wiec zamiast czekac na ogrodnika wygrabilam z trawy zoledzie - 4ry wiaderka - i z przyjemnoscia. To nie byla ciezka praca jako ze wlasciwie na stojaco. Pewnie mi bylo malo bo nazajutrz wyzbieralam wszysciutkie zoledzie z grzadki - nastepne 4 wiadra. Z tym poszlo gorzej bo kolana sie buntowaly ale zrobilam.

 Poza tym codziennie oprocz tych domowych zajec wykonuje te zwiazane z wyjazdem - i pomalu wykreslam zalatwione z mojej listy - oprocz banku gdzie to musze zglosic ze wyjezdzam i gdzie bede wydawac pieniadze (to taka wiadomosc dla nich zeby nie mysleli iz mi zginela i ktos uzywa i zablokowali) i wybrac gotowke na rozdawanie dzieciom (!!!), zostalo mi tylko manicure i depilacja twarzy. I spakowanie sie . Jade na 4ry dni wiec chyba jedna walizka mi wystarczy?

  Z piatkowym wyjazdem do Bostonu troche zamieszania i niepewnosci bo jakby sie tam wszyscy umowili i choruja : syn ma klopty z kregoslupem a scisle kregami szyjnymi co sprawia bole a takze odretwienia prawej reki i ograniczenie jej sprawnosci. Ciagnie sie to dosc dlugo i dotychczasowe kuracje nie pomagaja wiec chlopak jest zmartwiony i przybity. Dostal na poniedzialek w trybie przyspieszonym wizyte u specjalisty, pewnie trzeciego juz a to znaczy ze chociaz wzial na ten dzien wolne by mnie odstawic na lotnisko, musi poswiecic na wizyte a dla mnie znalezc ochotnika do odwiezienia albo odjade taksowka. Przez to tez wizyta nie bedzie aktywna jak zawsze - bedac tam zawsze znajdowalismy czas bym mogla obejrzec cos historycznego albo zwiedzic muzeum, ze dwa razy bylam w ich Filharmonii. Tym razem bedziemy siedziec w domu, spokojnie grajac w karty albo ogladajac filmy i jedynie wyprowadzac psa na spacery - i wtedy bede miec okazje sprawdzic co z grzybami ktore syn pilnowal. Mowil mi ze gdy je ostatnio widzial byly kupka brzydkiej galarety. Ale to nic - wazne ze bede u niego, ze sie zobaczymy chociaz wolalby by sie odbylo gdy ma swoj normalny pogodny nastroj i sprawnosc.

 Oprocz tego Starszy wnuk przywlokl ze szkoly grype i zarazil Mlodszego i matke wiec nie zobacze sie z nimi. W domu syna tez jedno z dzieci synowej ma grype i tylko patrzec jak sie reszta pochoruje. Mam wiec powiedziane ze jesli sie decyduje przyjezdzac w takie warunki to na wlasna odpowiedzialnosc.

  Z kolei mnie, raczej konskiego zdrowia, dopadla pokrzywka! Piekla i swedziala ze myslalam iz sie wsciekne! Smarowalam mleczkami na wysypki i swad i po trzech dniach uspokoila sie. Jade wiec w pochorowane towarzystwo.......

 Przy tym wszystkim stalo sie tak ze UKRADLAM PIEROGI !!!!!! Niechcacy ale tak! Ostatnio bywalam w sklepie Fresh Market ktory ma same produkty typu organic, veg, mieso i nabial pochodzace z naturalnych farm itp. bo tam sprowadzaja polskie ruskie pierogi : one sa bardzo smaczne, jeszcze troche i bylyby jak mego wyrobu. Gdy je ugotuje to omaszczam przysmazonym boczkiem i cebula i sa pyszne. Czesto odsmazam na patelni i wtedy sa jeszcze lepsze.



 Ostatnio ich nie mieli wiec jezdzilam tam raz na tydzien sprawdzajac czy sa (przy okazji kupujac sobie drozdzowki ze serem albo owocami - pycha) a pech chcial ze obsluga przeze mnie zaczepiana, sami swiezo przyjeci, nie umiala powiedziec kiedy nadejda. Bylam wiec przedwczoraj i tym razem jednemu opakowaniu jakie mialam w zamrazalniku zrobilam zdjecie by tym ktorzy nie bardzo rozumieli czego szukam, rozpoznali. I tak zaczepiony nie wiedzial wiec zaprowadzil mnie do menagera a ten mowi: o, to Ty jestes ta ktora o nie prosila i zrobilem specjalne zamowienie? Przytaknelam wiec wielce uradowana. Poszedl na zaplecze i przyniosl 3 opakowania mowiac wyraznie : trzy, jak prosilas. Pytam co sie stalo ze juz nie ma na biezaco - bo nie szly wiec przestali sprowadzac. Tak czy siak wzielam, zaplacilam i odeszlam. Pozniej w samochodzie zaczelo mnie gnebic ze cos tu nie tak bo wprawdzie pytalam o pierogi ale nigdy nie zlozylam specjalnego zamowienia wiec pewnie inna osoba, mozliwe ze inna Polka, zlozyla a ja jej niechcacy PODKRADLAM ! Moglam sie wrocic i oddac ale ten pomysl tylko przelecial mi przez mysl i uciekl .......... Co o tym myslicie ? - ukradlam czy samo spadlo mi z nieba?

Odezwe sie po powrocie - trzymajcie sie zdrowo.   

22 komentarze:

  1. Zawsze lubiłam kogel-mogel, kiedyś nawet dzieciom w przedszkolu podawano, ale teraz to ryzyko.
    Jedziesz w oko cyklonu chorobowego, ale może twoja obecność ich uleczy?
    Dali pierogi, to bierz, to już problem sprzedawcy!
    Udanego pobytu i pozdrowienia dla rodzinki:-)
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla formalnosci - zaplacilam przeciez wiec nie ukradlam - ale wyglada ze komus podebralam :)
      Dziekuje, jotko, bede sie starac nie zlapac wirusow.

      Usuń
  2. Przygotowania pelna para. Sprawa kot maz- maz kot rozwiazana . Pozostaje zyczyc Ci szczesliwej podrozy i milego pobytu u syna:)
    A z pierogami nie przejmuj sie. Sprzedawca dostal zaplate. Najwyzej zamowi jeszcze dla tej drugiej klientki. To chyba nie problem dla niego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszylas mnie Aniu bo wciaz mnie drecza te podkradzione pierogi - dziekuje.
      Wyjezdzam jutro i tylko sie ciesze ze wypadlo na weekend wiec Bella bedzie miala towarzystwo meza.

      Usuń
  3. Na 4 dni to bym pojechała z malutką walizką typu "bagaż podręczny". Na tydzień do Szwecji, zimą, tak byłam spakowana. Jakoś osobiście nie tęsknię za stricte polskim jedzeniem - w końcu kuchnia niemiecka jest teraz tak międzynarodowa, że nie odczuwam braku typowo polskich dań. A może po prostu nigdy nie byłam zbyt mocno zainteresowana jedzeniem? To możliwe, bo zawsze łatwiej mi powiedzieć, czego za nic w świecie nie zjem niż powiedzieć, co lubię jeść. A odkąd jestem sama to tylko wysilam mózg by nic nie gotując coś jednak jeść. Miłego pobytu Ci życzę!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale moze prezenciki rodzinie wiezie:) Wtedy bagaz podreczny moze byc niewystarczajacy. :)
      Niemiecka kuchnia jest dosc nieroznorodna ( miesiwa , zawiesiste sosy...) a miedznarodowosc jej polega na tym, ze tyle nacji tutaj mieszka iz wystarczy sie obrocic i juz mamy kuchnie balkanska, za rogiem kebab, gdzies tam pizza - Wlosi kucharza.... ale to samo maja i Amerykanie. Mysle, ze podobnie jest obecnie i w Warszawie. :)
      Natomiast pierogi i to domowej roboty, wedlug wlasnej receptury ( robilam z corka w niedziele na jej zyczenie) nie- tego w sklepie nie dostaniesz.

      Usuń
    2. Anabell - jak sie czujesz, lepiej?
      Ja mam inaczej mimo iz tutaj tez jest bardzo miedzynarodowa kuchnia. Jem to co lubie, nie co mi narzucaja wiec z tych miedzynarodowosci wielu potraw wogole nawet nie probuje. Nie mam rowniez przeciwskazan dietetycznych oprocz orzechow, nie musze patrzec co jem - wiec lubiac pierogi jem gdy mi sie ich zachce.
      Widzisz - o ile pamietam Ty jechalas w towarzystwie jeszcze innych osob i samochodem a to narzuca ograniczenie bagazy. Ja nie musze lecac samolotem wiec biore tyle i to co mysle ze bedzie mi potrzebne i bez koniecznosci prania na miejscu. Przy tym biore taka mala izolowana walizeczke by przywiezc wedliny z polskiego sklepu, prezenty. Buty sztuk 3 bo dwa rozne kolory plus dodatkowe w razie deszczu, pantofle. Zawsze woze swoja poduszke i reczniki co zajmuje miejsce. Cud ze biore tylko jedna kurteczke, ale z kolei ubranie przeciez musi byc inne kolo domu, inne na wyjscia. Kosmetykow biore niby malo ale zajmuja miejsce w walizce. Wiec uzbiera sie - a ogolnie stosuje zasade ze lepiej dzwigac niz scigac.
      Serdecznie pozdrawiam, miej zdrowy i mily weekend.

      Usuń
    3. Ania - cos dzisiaj bloger miesza, nie udalo mi sie wlozyc komentarzy we wlasciwe miejsce.
      Bedac w N. Y. sama widzialas jakie tu mamy miedzynarodowe towarzystwo co wiaze sie z roznorodnoscia restauracji, ich menu i sklepami. Latwo wiec kazdemu prowadzic styl zywienia sie wedlug gustu. Moje miasto tez to ma chociaz jednak w okrojonej ilosci - moje miasto liczy 250 tys mieszkancow. Powiedzialabym iz najmniej mamy restauracji europejskich, najwiecej meksykanskich i innych poludniowoamerykanskich a takze azjatyckich. To wszystko jest odbiciem skladu naszej populacji - faktycznie najmniej tutaj europejczykow, tym samym nie robiac popytu na europejska kuchnie. Z europejskich najwiecej mamy wloskich a akurat ta nie jest moja ulubiona bo nie znosze olejow ani ich przypraw. Pizze smakuja mi z innych miejsc, nie wloskich.
      Masz racje - nie ma jak domowe pierogi. Gdy jeszcze je robilam w domu byly pyszne, teraz ani mi sie nie chce ani nie oplaca na dwoje. Te na zdjeciu sa zupelnie przyzwoite, prawde mowiac lepsze niz z niejednej restauracji a nawet takich ktorymi bylam czestowana w innych domach.
      Ciesze sie ze Tobie sie udaly i wszystkim smakowaly - jestes wspaniala mama, wciaz spelniasz corki zyczenia a to pamietam z czasow gdy mialam dzieci w domu - tez gotowalam wedlug zyczen.

      Usuń
    4. Nie wiem jak to sie dzieje, ale te same produkty zakupione np.: w Polsce i w Niemczech ( ta sama firma, ta sama nazwa chociazby pierogow) bardzo sie od siebie roznia. Wierze Ci, ze te zakupione pierogi sa przyzwoite. Firmy bardzo sie staraja na rynki zachodnie. Chca dac dobry produkt, lepszy niz na swoj rynek .
      Moja znajoma z pracy- pochodzaca z Turcji mowi, ze tureckie produkty sa smaczniejsze te kupione w Niemczech, niz gdyby kupila je w Turcji. I ja to samo zauwazam z polskim jedzeniem.

      Usuń
    5. Tak dawno nie bylam w Polsce, pewnie ze 12 lat, ze nie mam porownania ale co piszesz jest bardzo mozliwe. Wiem ze tak bylo z innymi produktami eksportowanymi wiec dlaczego nie z zywnoscia?
      Z kolei jesli chodzi o jakosc dan w polskich restauracjach w Bostonie to jakosc bardzo spadla. Dawniej gotowali nie tylko smacznie ale faktycznie po polsku, tradycyjnie, obecnie kazda potrawa tak zmodernizowana ze malo przypomina orginal. To takie naprawianie tego co nie zepsute. Nie rozumiem tego - idzie sie do polskiej restauracji by jesc polskie potrawy, co nie? inna sprawa ze starsze pokolenie wymiera i szefostwo restauracji obejmuja dzieci a one nie bardzo znaja kucharskie tajniki i prawdziwy smak potraw. Dawniej zawsze odwiedzalam polskie restauracje w Bostonie ale sie skonczylo, niestety.
      Tesciowa syna niby gotuje po polsku ale tez modernizuje, syn mi czasem mowi ze wlasciwie byl poczestowany nie wiadomo czym. Na przyklad poprosil o fasolke po bretonsku a otrzymal jakby zupe jarzynowa z odrobina grochu, jakby leczo.

      Usuń
    6. Na tym to ja sie zupelnie nie znam, bo w Niemczech nie spotkalam polskich restauracji. W sumie to niewiele sie od nich zywieniowo roznimy. Oni nie jedza takich ilosci zup, ale maja za to konkretne sosy do potraw. Schabowy to i u nich jest i nazywa sie wiedenski sznycel i skrapiaja go sokiem z cytryny. Surowke z kiszonej kapusty robia inaczej niz Polacy, jak polski bigos, ale troche jednak inny- mi smakuje. Znaja nasz bigosu. Nasz bigos u nich zastepuje jarmuz ( warzywo z kategorii kapustnych). Dziczyzne uwielbiaja i robia ja na rozmaite sposoby. Dlatego tez tradycyjny kuchnia polska nie ma tu wiele do zaoferowania , bo kiedy o tradycje chodzi w jedzeniu to autochtoni sa konserwatywni i nie zachwyca sie naszym. No chyba ze pierogami, ale w tym Rosjanie rej wodza.
      Ci zas z krajow bliskiego wschodu slabo chodza do restauracji europejskich bo ta ich czystosc zywieniowa mocno ich ogranicza.
      To co napisalas, ze kuchnia polska w Stanach przechodzi transformacje - tak moze byc, jak mowisz. Dzieci przejmuja interes po rodzicach, wprowadzaja wlasne rzady . Zapomnieli polskich tradycyjnych smakow i modernizuja tradycyjny polska kuchnie.

      Usuń
    7. Masz duzo racji myslac ze w Niemczech nie ma polskich restauracji bo po prostu sa tam niepotrzebne.
      my tutaj jestesmy bogaci w restauracje meksykanskie i inne poludniowo-amerykanskie a takze azjatyckie. Sa na kazdym kroku, natomiast europejskich brak. Tym dyktuje sklad pochodzenia mieszkancow miasta.
      Amerykanie tez lubia dziczyzne. W polnocnych rejonach to ona jest podstawowym miesem - chyba slyszalas jak popularne sa tu polowania - wiec upolowane mieso zamrazaja i maja wystarczajaco do nastepnego sezonu. Wiele rodzin nadmiar odsprzedaje sklepom i restauracjom, podobnie robia z rybami.
      Coz - co kraj to obyczaj, wazne ze jest dostatek wszystkiego wiec kazdy moze sobie dogodzic.

      Usuń
  4. Tak dobrze przygotowalas caly dom, meza i kota, ze az trudno mi uwierzyc ze wybywasz tylko na cztery dni. Pierogi ruskie tak uwielbiam, ze ani troche nie mialabym wyrzutow sumienia ze komus zwinelam przed nosem, udalo sie ze masz je, ciesz sie i smacznego.
    Udanej podrozy, pobytu, powrotu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi - zebys wiedziala ze dogladam i szkole, zostawiam zabezpieczonych. Maz strasznie przejety tym iz zostanie opiekunem bo przeciez do tej pory z kotem mial do czynienia tyle co ja poglaskac, pobawic sie, reszta nalezala do mnie.
      Cale szczescie ze wypada glownie na weekend wiec Bella nie bedzie calkiem osamotniona. Ona patrzy na moja walizke i jakby rozumiala ze to niczego dobrego nie wrozy. U mnie, gdy to pisze, jest 4ta nad ranem a samolot mam o 11tej, z przesiadka w Charlotte, N. Carolina. W Bostonie bede tuz po 7mej, prosto na kolacje i do lozka......
      Faktycznie moj maz jest troche rozpieszczony tym ze ma wszystko zawsze zapiete na ostatni guzik wiec nie zaszkodzi gdy odczuje brak gospodyni w domu.
      Czy masz u siebie mozliwosc kupienia ruskich pierogow lub innych produktow? pamietam ze jednego razu chcialo Ci sie zupy szczawiowej.....
      Dziekuje za zyczenia - Ty tez pozostan w zdrowiu.

      Usuń
    2. Sa ruskie pierogi w polskich sklepach, ale tez mam latwy zakup w takim sklepie miedzynarodowy w ktorym jestem co tydzien, tylko ze te pierogi sa troche oszukane bo nadzienie to tylko ziemniaki z cebulka.
      Pozdrawiam, uwazaj na siebie, badz zdrowa.

      Usuń
    3. Przekonalam sie ze ile gotujacych gospodyn albo sklepow tyle rodzajow pierogow - kazda robi troche inaczej wiec takich idealnych ciezko napotkac.
      Moje byly najlepsze, gdy jeszcze je robilam w domu ale te pokazane na zdjeciu sa zupelnie udane.
      Wrocilam wczoraj wieczorem - tesciowa syna zrobila specjalnie dla mnie golabki - byly takie sobie bo ona niczego nie doprawia, u niej wszystko nie dosc slone czy bez odpowiedniego kick. Ale docenilam wysilek, podziekowalam i w ciagu tych dni zjadlam cztery. Dosolilam, dopieprzyszlam i jako ze jej sos pomidorowy tez byl zbyt lagodny polalam marinara - wtedy byly duzo lepsze a syn powiedzial ze dobry wynalazek, teraz bedzie sobie tak doprawial.
      Dziekuje Tereso - uwazam na siebie - Ty rowniez badz zdrowa.

      Usuń
  5. Na wszelki wypadek lepiej się w tym sklepie nie pokazuj przez jakiś czas (nie że tylko 4 dni), żeby zdążyli zapomnieć, jak wyglądała ta klientka, która podebrała cudze zamówienie 😂
    Udało Ci się z tymi pierogami 😂
    Mam nadzieje, że żadnego choróbska nie podłapiesz. A siedzenie w domu i granie w karty może być całkiem sympatyczne.
    Piwa z koglem moglem w życiu nie piłam (za to uwielbiam z sokiem malinowym). Pamiętam za to, że mój eks-mąż bardzo lubił kawę z koglem moglem, więc i ja czasem takiej próbowałam. A w dzieciństwie mama nam robiła kogel mogel z kakaem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez czasem pilam kawe z kogel-mogel - byla bardzo smaczna.
      Piwa nie pije ale cos mnie naszlo zrobic sobie takie z dodatkiem tylko musze czekac na zimna pogode i uruchomienie kominka - bo u nas nadal cieplo, np dzisiaj moze byc blisko 30 St w ciagu dnia.
      Udalo mi sie nie podlapac grypy - chlopakom tez przeszlo jeszcze zanim tam dotarlam.

      Usuń
  6. Kupilam w naszym polskim sklepie w Colorado, juz jedno opakowanie zjedzone , z boczusiem, dziekuje za polecenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smakowaly Ci? Jesli tak i bedziesz z nich regularnie korzystac to bardzo sie ciesze.
      Mnie juz sie nie chce robic pierogow w domu a odkad wykrylam te na zdjeciu to okazaly sie dobrym zastepstwem.
      Siostra synowej mieszka w Denver, prowadzi wlasny maly salon masazowy ale nie znam jej amerykanskiego nazwiska. Mamy zaproszenie od niej na odwiedziny ale chyba nigdy nie zrealizujemy.
      Trzymaj sie dobrze, daj mi znac, prosze, czy pierogi smakowaly.

      Usuń
  7. Uwielbiam pierogi ruskie i też bym wzięła bez wahania ;)
    A na podróż chyba najlepiej zdrowia Ci życzyć przy tych całych zawirowaniach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba kazdy lubi ruskie pierogi - chociaz moja corka woli z kapusta i grzybami. Ja kocham, zwlaszcza podrumienione na patelni.
    Okazalo sie ze z obu domow chlopaki byli po grypie wiec mnie ominelo.
    Wczoraj wrocilam i jak zawsze mowiac - nie ma jak w domu.
    Dziekuja za zyczenia - trzymaj sie dobrze Krolowo.

    OdpowiedzUsuń