Jako wstep do tej czesci wpisu podam ze mitem jest stwierdzenie iz emeryci prowadza nudne i nieaktywne zycie! Mnie sie ani jedno ani drugie nie zdarza. W tym tygodniu (jeszcze nie minal niby ale wiem co bede robic przez weekend czyli wiem ze bede bardzo zajeta) mialam tylko JEDEN dzien ktory nazwe malo aktywnym.
Wyczytalam ze w USA jest 290 milionow samochodow - nie wiem czy wliczono w nie ciezarowe - i ze mamy 2 biliony (europejskie miliardy) miejsc parkingowych. Tak, nie ma u nas problemu z parkowaniem co nie znaczy ze ulice starych dzielnic nie sa zapelnione samochodami. Ale to rzadkosc , pozostalosc dawnego stylu planowania struktury miast. Przecietny obywatel przejezdza 16 000 mil rocznie - nie tyczy to mnie bo przejezdzam moze 3 tys, z kolei moj syn 40 tys.rocznie.
Na wyspie Sanibel nigdy nie bylam i pewnie nigdy nie bede, zwlaszcza ze huragan tak ja zdewastowal iz stala sie nie nadajaca do zamieszkania a jedyny most laczacy ja z ladem zostal zburzony.
Mimo to znam ja bardzo dobrze - jej geografie, klimat, plaze, to co oferuje turystom a nade wszystko poznalam doglebnie styl zycia czesci mieszkancow, tych o ktorych wspomnialam we wczesniejszym wpisie.
Wszystko dzieki serii ksiazek Randy Wayne White. Napisal ich moze 18, nie liczylam i jak nigdy nie dyktuje na blogu co kto ma czytac, gdyby byla wydana w Polsce, polecam. Chyba nie musze dodawac ze jesli sie przeczyta tyle ksiazek o tym samym miejscu, mieszkancach, to staje sie ono bliskie, poza tym znalam ja ze zdjec internetowych - i dlatego wiadomosc o jej dewastacji bardzo mnie zasmucila. Pokazuje tylko jedna - ta jest super ciekawa :
Zamieszcze duuuuzo zdjec pokazujacych wyspe Sanibel przed huraganem i po - byla doprawdy piekna, nie dziwi mnie ze jej mieszkancy kochali ja i z przyjemnoscia na niej mieszkali uwazajac za Raj.
Te ksiazki sa zaliczane do kategorii thiller ale oprocz sensacyjnych watkow zawieraja caly skarbiec informacji z historii Florydy, jej geografii, biologii i zoologi, a takze oceanobiologii. Ta czesc ksiazek jest prawda.
Jej glownym bohaterem jest oceanobiolog, dr Marion Ford. Ford mieszka wlasnie na wyspie Sanibel i zajmuje sie polowem przeroznych okazow oceanicznych, okazow ktore albo w postaci spreparowanej albo zywej rozsyla po kraju do szkol, uniwerstetow jako okazy do studiowania. Poza tym zajmuje sie obserwacja zycia pewnych stworzen, piszac prace na ten temat, czesc trzymajac w domu w akwariach albo specjalnie do tego wybudowanych basenow.
Jego specjalizacja czesto gna go do podrozy po swiecie co dalo mu znajomosc kazdego oceanu, kazdego rodzaju ich wod i zycia biologicznego , roznic i podobienstw. Stal sie w tym temacie slawnym specjalista.
Ale to bylo jego oficjalna praca bo mial inna, nieznana dla swych przyjaciol sanibelowskich. Znikal czasem na cale tygodnie mowiac ze wyjezdza na ekspedycje np do Ameryki Poludniowej czy inny ocean a wyruszal z misja nadana mu przez NSA. Byl bowiem z nimi zwiazany jako ze jego wygodna specjalizacja byla dobra przykrywka by wyslac go w jakies miejsce na swiecie w celu zdobycia potrzebnych dla NSA informacji.
Czesto te wyprawy wplatywaly go w niesamowite przygody i choc ta czesc ksiazki byla fikcja czytalo sie z wielkim zaciekawieniem.
Kazda jedna ksiazka ma wiec kilka watkow bardzo zgrabnie ze soba polaczonych - mowiacych o samej Florydzie, o Sanibel, o okazach zycia oceanicznego ktore obserwowal i badal, takze prywatnym zyciu wsrod mieszkancow Sanibel. Ta czesc bardzo dobrze pokazuje styl zycia mieszkancow, ich losy i historie, troski i radosci. Z tych ksiazek dowiedzialam sie niezwykle ciekawych szczegolow z oceanobiologii, ze tylko napomkne jak to mial w akwarium w domu osmiornice zlodziejke - nigdy nie myslalam ze one maja tak wysoki stopien inteligencji, ze potrafia myslec a nie tylko poslugiwac sie instynktem.
Stad, z tych ksiazek znam wyspe Sanibel i bardzo mi przykro ze ulegla kompletnej zagladzie. Oczywiscie z czasem sie odbuduje ale pewnie nigdy nie bedzie taka jak byla.
Zdjecia, zdjecia :
![]() |
| do wynajecia w sezonie |
![]() |
| Do wynajecia |
![]() Most laczacy z ladem |
Po huraganie :

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)


Potwierdzam, ani jeden dzień na razie nie był u mnie leniwy, wręcz brak mi na wszystko czasu.
OdpowiedzUsuńZdjęcia robią niesamowite wrażenie!
Czy wszystko uda się odbudować?
Straszne to wszystko...
jotka
Floryda ma za soba wiele huraganow czyli zniszczen tez - i zawsze sie odbudowala wiec mam nadzieje ze ta wyspa z czasem wroci do swego piekna.
UsuńPamietaj ze oprocz miejsca zamieszkania byla ogromnym osrodkiem turystycznym co oznacza dochod - nie da sie tego zlekcewazyc.
Ach... moja Droga, to była przepiękna wyspa. Jakże przykro to pisać - była. Tak, kojarzy mi się z takim współczesnym rajem. I jeszcze mam takie skojarzenie - człowiek latami budował i zagospodarowywał wyspę, wyszło świetnie i przyszedł huragan, który w try miga rozwalił coś tak pięknego. Zanim zaczęłam pisać komentarz, napatrzyłam się na Twoje fotki. Dobrze, że je zrobiłaś, będą pamiątką. Zawsze jest mi przykro, jak dzieło człowieka jest niszczone i przez człowieka i przez naturę. Niektóre zniszczenia są nie do odbudowania. Chyba dwa dni temu usłyszałam, że na Wyspie Wielkanocnej specjalnie wzniecono pożary i między innymi zostały zniszczone te ogromne figury, duma Wyspy, wzniesione ręką człowieka właśnie. Nawet nie mam na takie zachowania, słów. Do czego to dochodzi? Kolejne Twoje ciekawe opisy miejsc, w których nie byłam.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i słonecznie...
I jeszcze coś dopiszę - na przykładzie Nowego Orleanu, który dzisiaj tętni życiem po tak spektakularnym tsunami, myślę, że i Twoja ulubiona wyspa zostanie odbudowana. Ważne, że nie została zatopiona, a skoro tak, to rokuje to dobrze na przyszłość. Trzymam kciuki. Pa...
UsuńNie wiedzialam o pozarach na W. Wielkanocnej i zniszczeniu tych figur. Komu przeszkadzaly tymbardziej ze byly atrakcja turystyczna przynoszaca wyspie dochod?Nie mysl ze podchodze do sprawy czysto materialistycznie , jedynie wydaje mi sie ze jesli nie inne powody to przynajmniej te finansowe mogly zawazyc. Przypomina mi to zburzenie ogromnych kamiennych posagow przez Taliban - nie pamietam w ktorym kraju - ale mialy po kilka tysiecy lat co ich nie uchronilo przed zaglada.
UsuńWłaśnie, to dobre pytanie - komu przeszkadzają figury, posągi, czy wiekowe świątynie? Ktoś kto to niszczy, to nie jakiś zwykły ignorant, dla mnie to najgorszego gatunku bandyta. Wiesz, od razu przypomina mi się Neron, który spalił Rzym. I jakimi słowami tu określić coś takiego? Nie ma takich słów, przynajmniej w moim słowniku. Biorąc pod uwagę takie wydarzenia, stawiam tezę, że człowiek nie zasługuje na dobra, którymi na co dzień jest otoczony.
UsuńPozdrawiam serdecznie...
Mysle dokladnie jak Ty. Powinno sie osoby odpowiedzialne karac ale skoro te decyzje wychodza chyba od grup rzadzacych nie byloby proste - powinno powstac prawo zakazu wychodzace od jakiejs miedzynarodowej organizacji, moze UN?
UsuńTego nie mozna nawet nazwac wandalizmem tylko zbrodnia historyczna.
Odpowiadajac na dopisek - nigdy w N. Orleans nie bylam wiec nie mam osobistych wrazen z niego chociaz mieszkajac w USA nasluchalam sie sporo. Ci co znali to miasto przed i po Katrinie mowia ze chociaz sie odbudowal to nie jest taki sam, cos z niego zniknelo i mowa nie o strukturze tylko "duszy" miasta. Zreszta same statystyki mowia o tym - obecnie N. O. nie jest tak odwiedzany przez turystow jak dawniej.
OdpowiedzUsuńDziekuje - Tobie rowniez zycze samych slonecznych i pogodnych dni.
Ja też nie byłam, ale oglądam w TV pewne programy, w których o takich sprawach informują. I rzeczywiście, miasto, a raczej jego "dusza" jak piszesz, nie jest już takie samo. Tak jak twoja wyspa może się okazać już nie taką, jaką była. Szkoda. Turystom nie dziwię się, po prostu się boja. Niestety, musi upłynąć jeszcze trochę czasu.
UsuńPozdrawiam najmocniej... i Tobie spokojnych dni życzę...
Floryda sie odbuduje, wyspa tez ale nigdy to pierwotne nie bedzie tym samym.
UsuńZ ogromnym bólem i niedowierzaniem się patrzy na to wszystko.
OdpowiedzUsuńO tak, trudno uwierzyc ile zniszczen narobil huragan ale nic dziwnego bo sila wiatru wynosila 250 km/godz. W sekundach przerocila tamtejsze tereny do gory nogami, zycie ludzi tez.
OdpowiedzUsuńOstatnio oglądając czeski dziennik telewizyjny natknęłam się na reportaż z Florydy po huraganie i tam pewna kobieta brodziła na bosaka wśród szczątków swego domu, mówiąc, że została tak, jak stoi. Ja się pytam - nie wiedziała o zbliżającym się huraganie, żeby nie mówię ewakuować się, ale przynajmniej przygotować torbę z najpotrzebniejszymi rzeczami?
OdpowiedzUsuńI cóż potem oznajmia z dumą:
- Ja jestem z Polski, z socjalistycznej Polski!
Stan umysłu, naprawdę...
Może bez związku z Twoim postem, ale przypomniało mi się, gdy oglądałam u Ciebie te zdjęcia...
Oj, napewno wiedziala bo kazdy wiedzial przeciez. Miala tez mozliwosc ewakuacji chociaz to nie ocaliloby jej domu ale przynajmniej pozwoliloby zabrac dokumenty i troche odziezy ze soba. Niestety wiekszosc ludzi nie stosuje sie do ostrzezen decydujac przetrwac huragan w domu.
OdpowiedzUsuńSa tacy ze w czasie jego trwania ida na plaze ogladac bardzo wysokie fale.
Natomiast z kobieta ktora slyszalas - kompletnie bezsensowne i niezrozumiale. Jej pochodzenie nie ma znaczenia dla huraganu, takze pozniejsza pomoc . Absolutnie nie potrafie pojac jej zachowania sie chyba ze szok pomieszal jej w glowie.