Zanim zapomne : synowa mnie wystraszyla mowiac ze skoro na poczatku grudnia mam miec poprawiane oko na ktorym nie udalo sie usuniecie katarakty, to moge miec zakazane leciec do corki na Swieta samolotem! Falsz czy prawda? Oczywiscie moge zapytac okuliste jednak sprawniej zapytac Was - i jesli tak przesunac operacje.
Moje szybkie odwiedzenie syna i calej reszty minelo bardzo przyjemnie, zaczynajac od faktu ze przynioslam im przepiekna pogode, taka typu iz najstarsi bostonczycy nie pamietaja o tej porze roku. Moze to i prawda bo nazajutrz po moim odlocie znowu wrocily im deszcze i zimniejsza temperatura.
A ta wspaniala pogoda pozwolila mi kilka razy pojsc do pobliskiego lasu - ze synem i jego psem Toby - i nawet zobaczyc GRZYBY. Nie pozbieralam bo po co?, w dodatku mialy troche zmeczony wyglad, ale bylo przyjemnoscia je widziec.
Do Bostonu dolecialam z wielkim opoznieniem gdyz w Charlotte, Polnocna Karolina, gdzie sie przesiadalam, odkryto usterke samolotu. Najpierw informowano ze jeszcze 20, min, jeszcze pol godziny, pozniej przestano podawac nowe terminy odlotu by w koncu powiadomic ze musimy dostac nowy samolot co wiazalo sie ze zmiana terminalu czyli dluuuuuga wedrowka w inna czesc lotniska - ktore i tak lubie, bardzo przyjemne. Dobra wiadomoscia bylo to ze o usterce zorientowali sie na lotnisku a nie w powietrzu!!!!!!!!Ten nowy samolot tez nie odlecial na czas bo przekladano bagaze, czekano na opieszalych pasazerow. W sumie na miejsce przybylam prawie 3 godziny pozniej niz nalezalo a to zmienilo plan wieczoru - kolacji ze synem i wnukami ktorzy ze wzgladu na pozna pore nie mogli w niej uczestniczyc.
Oczywiscie to czekanie na lotnisku na mnie bardzo syna umeczylo - mnie tez chociaz towarzyszyla mi bardzo ciekawa ksiazka. Mam upodobanie do grubych ksiag pisanych maczkiem i ta oprocz ciekawej tresci taka byla - 800 stron maczkiem.
Tam na lotnisku skoro przewijaly sie tlumy mialam okazje zaobserwowac nowy trend u mlodych kobiet - sztuk trzy, widziane osobno czyli nie jakas grupa ktorej przynaleznosc tego wymaga - na brwiach lub ponad nimi przyklejone drobne sztuczne diamenciki. Glupio to wyglada no ale ktoz sie pyta o moje zdanie?
Sobota minela bardzo aktywnie no bo wyskoki do lasu z psem, odwiedziny dwoch drugich domow, zakupy w Mall, glownie dla mlodziezy, sztuk 4, a takze moje w polskim sklepie. Pies sie zrobil moim najwiekszym wielbicielem zwlaszcza przy posilkach bo ukradkiem dostawal keski ludzkiego jedzenia, a w ostatnia noc wybral sie spac ze mna. Kto wie czy nawet nie pojechalby ze mna gdyby mu pozwolono?
Niedziela minela na nastepnym spotkaniu z wnukami co bylo super przyjemne bo pogoda wspolpracowala wiec nie tylko mielismy smaczny lunch ale wedrowke po parku tez. W miedzy czasie dostawalam meldunki ze maz radzi sobie z Bella ale ona wyraznie nie byla soba, malo jadla, szukala mnie popiskujac i duzo czasu spedzala siedzac pod lozkiem widocznie w ten sposob wyrazajac swa frustracje. Tesciowa syna upiekla dla mnie pyszny sernik i zrobila kapusniak a takze golabki. Naszykowala rowniez niedzielny obiad ale skoro spedzilam ja z wnukami to przepadl :( - rosol i pieczen w sosie chrzanowym.
Obecnie czekaja mnie dwa "projekty" bo ma przyjsc kobieta do mycia okien, ma przyjsc ktos do ogladniecia i pomierzenia gornej czesci okna jadalni, tej lukowatej, bo skoro nie ma teraz drzewa i jego cienia to mi do pokoju wchodzi za duzo slonca nagrzewajac go. Calkiem zaslonic nie moge bo to Belli obserwacyjne okno, musi byc odkryte dolem.
Zdaje sobie sprawe ze to wszystko nudne dla Was ale nic nie poradze na to ze moje zycie jest takie codzienne, rutynowe, ulozone.




Miło, że już jesteś, a do tego cała i zdrowa! Nie mam pojęcia jak to jest po tej operacji z podróżą samolotem- mnie tylko nie wolno było się schylać przez kilka dni. I chyba po prostu musisz się dowiedzieć "u swojego źródła", bo to może zależeć od tego co i jaką techniką będzie wykonywane. Ja miałam oczy robione w odstępie dwóch tygodni, ale znam osoby, którym wyznaczono minimum miesiąc przerwy między zabiegami i wszyscy się dziwili, że u mnie tak szybko jeden zabieg po drugim. Z jednej strony to było dobre, ale z drugiej to takie sobie, bo nagle miałam do obsługi strasznie dużo wkraplania. U mnie też piękna jesień, cieplutko, chociaż dziś tylko 14 stopni, ale słońce hula na całego.
OdpowiedzUsuńSerdeczności dla Ciebie;)
Dziekuje - a do tego cala i zdrowa mozesz dodac "szczesliwa" ze w domu, gdzie to najlepiej.
OdpowiedzUsuńMialam podobnie z operacjami tyle ze trzy tygodnie jedna po drugiej. To znaczy ze moje kropelkowanie (3 rozne) tez sie pokrylo, jedno oko w innej fazie czestotliwosci, drugie od poczatku. U nas ulatwiaja w ten sposob ze daja jakby kalendarzyk. To jest kartka z fotografia kazdej buteleczki i harmonogramem. Na fotografii stawia sie buteleczke czyli latwo widziec ktora uzywasz, obok pisze kiedy i ile. Gdy dostalam druga tylko oznaczylam kazda "prawe, lewe" a takze sama zaznaczylam tygodniami. Proste a ulatwia unikniecie pomylki.
Poza tym zrobilam wywiad w sprawie przelotu - mozna latac, zwlaszcza ze zawsze na drugi dzien po operacji idzie sie na kontrolna wizyte wiec gdyby lekarz wykryl cos nie tak to by powstrzymal, ale jesli nie ma problemu jest ok latac. Jednak dobrze ze K mi zwrocila na to uwage bo wiesz co wykrylam? Sprawdzilam dzien operacji a data jest 20 grudzien, doslownie 2 dni przed wylotem ale jeszcze zdaze odbyc ta kontrolna wizyte . Maz slyszal jak dzwonie do okulisty i smial sie mowiac - po co pytasz ich? pytaj mnie!. Przeciez ja mialem robione gdy pracowalem w Kentucky to wiem ze mozna bo sie pytalem!
Jednak moje tak na styku ze wolalabym inne terminy no ale wtedy gdy dawali nie pamietalam ze bede leciec na Swieta. No i wreszcie, jesli mi to oko naprawia, bede mogla dopasowac okulary bo narazie mam stare, niezupelnie dobrane do obecnej sytuacji. Ale podwojne widzenie mi zostalo a to mi bardziej przeszkadza niz katarakty ktore wcale nie byly duze, mogly czekac.
Moja pogoda nadal ciepla i sloneczna, teraz wreszcie liscie zaczynaja opadac bo inaczej nie odczuwalibysmy ze jesien.
Milych i zdrowych dni zycze.
W żadnym razie nudne, życie i spotkania są najciekawsze, każdy dzień przyniósł Ci wiele dobrego, mimo usterki samolotu.
OdpowiedzUsuńNie wiem, po co te kryształki, ale tyle teraz dziwnych rzeczy w modzie, że chyba nic już nie dziwi.
Nie wiem co z oczami i lotami, nie znam się, wiem, że nie można dźwigać, ale czy latać?
Najważniejsze, że wróciłaś zadowolona i masz kolejne zadanie, nuda Ci nie grozi!
jotka
Zadzwonilam i dowiedzialam sie ze jesli kontrolne ogledziny nie wykaza usterki mozna latac.
UsuńRozumialabym te przylepione krysztalki np u tancerzy, na czas wystepu, ale byle kiedy na codzien nie robia sensu.
codzienne, rutynowe, ulozone i przez to fajne.
OdpowiedzUsuńdobrze, ze mialas ze soba ksiazke- czas Ci szybciej na lotnisku plynal. Ja z takich obszernych ksiag to o Grenlandii jedna czytalam.
Teraz nasypaly mi sie na glowe projekty okienne czyli mimo rutyny codziennie cos sie dzieje.
UsuńGdzie sie da to nosze ksiazke i jak inni patrza w telefony to ja w ksiege. Odkad nauczylam sie czytac a stalo sie jeszcze przed pojsciem do szkoly, to czytam i czytam.........Oczywiscie te prawdziwe, papierowe ksiazki.
Ja ze wzgledow typowo wygodnickich zakupilam elektroniczny czytnik.Nie trzeba odkurzac ksizek , ktore w nim sie znajduja. Zaoszczedza kupe pracy i mozna cala biblioteke z soba zabrac:)
UsuńDo tej pory nie zakupilam chociaz widze zalety czytnikow, jak ten ze jest wygodnym w podrozy. Zostawiam ten sprawunek na czas gdy nie moglabym jezdzic do biblioteki, odwiedzac ksiegarni. Ksiegarnie to skarbiec ksiazek, albumow, atlasow - czesto je penetruje chociaz niekoniecznie kupujac jedynie podziwiajac. Byloby mi przykro pozbyc sie tej przyjemnosci i tylko korzystac z elektronicznych. Przy tym taniej jest ksiazke tylko wypozyczc a jesli mi sie nie podoba zlekcewazyc, za elektroniczne sie placi a jesli ksiazka mi nie odpowiada i nie czytam jej to stracone pieniadze.
UsuńCzyli nie zarzekam sie ale narazie nie odczuwam potrzeby.
Grube ksiazki sa ciezkie, wiec nie lubie, drobnym maczkiem tez nie lubie, jak kupuje to sprawdzam, gorzej jak zamawiam, chociaz zdajsie to tez mozna sprawdzic. W podroz juz sie nie wybiorem, ale w przeszlosci latalam bez ksiazek, uwielbialam lotniska, zwiedzac i obserwowac ludzi, wiec nie bylo czasu na czytanie.
OdpowiedzUsuńPies wyglada kochanie, uwielbialabym mieszkac blisko lasu i miec takiego psa.
To masz kompletnie odwrotnie ode mnie z tymi ksiazkami ale na szczescie istnieje taki ich wybor ze kazdy znajdzie taka jaka lubi.
OdpowiedzUsuńO tak - jak widac na zdjeciu Toby to nie pokojowy piesek, to pies ktory musi byc wyspacerowany i wybiegany. Syn z rodzina mieszkaja wiec w idealnych do tego warunkach - jeden las zaczyna sie od tylu domu moze w odleglosci 30 metrow - wystarczy otworzyc drzwi i pies jest w lesie a nauczony jest krecic sie w zasiegu oczow i glosu. Na dluzsze spacery ida do innego lasu a on jest po drugiej stronie ulicy, bliziutko. Super wygodne dla psa i wlascicieli.
Ja tez bym kochala takiego psa ale nie moglabym zapewnic spacerow i wedrowek bo nogi juz mnie nie nosza jak dawniej - wkrotce, w lutym, osiagne 75 lat :(
No, nie wiem, czy Twoje życie jest nudne i ułożone. Ja na przykład, chciałbym kiedyś polecieć do Bostonu (albo gdziekolwiek indziej) i coraz mniejszą mam na to nadzieję.
OdpowiedzUsuńPiesio bardzo łady. Ma sympatyczną mordkę. Taką zamyśloną... A pani z diamencikami faktycznie wygląda dziwnie, ale cóż - moda. Coś z definicji niedefiniowalnego.
Piesio za kazdym razem widzac mnie jedzaca, robil "glodne" oczy. W imie zasady do serca przez zoladek, stal sie mym najwiekszym wielbicielem. Oczywiscie wlasciciele nie byli tym zachwyceni....
UsuńJako ze odwiedzamy dzieci w ich miejscach zamieszkania - Boston i Fort Lauderdale, Floryda - regularnie po dwa razy w roku, stalo sie to rutyna. Boston posiada wiele historycznych miejsc i budynkow ale juz je poznalam wiec stracil na atrakcji. Natomiast zawsze chcialam odwiedzic pobliski stan Vermont ktory jest piekny krajobrazowo a nigdy program odwiedzin nie pozwolil na to i tego bardzo zaluje. To by mi troche urozmaicilo rutyne.......