Niespodziewana 10-cio dniowa wizyta syna dobiega konca a spowodowala zmiane moich zajec i blogowania.
Oboje z mezem skupialismy sie na spedzaniu tych dni na wspolnych zajeciach - bylo troche gry w karty, ogladanie filmow i meczow, zajadanie sie, jedna wedkarska wyprawa, inna poza miasto gdzie mamy spora gore i piekne szlaki wedrowkowe nad rzeka - tych wiele nie bylo gdyz przez caly czas wizyty mielismy niezmiernie goraca pogode - taka ok 35 st w sloncu - a takze nadal mamy wielkie zapylenie powietrza spowodowane kwitnieciem drzew.
Jest pieknie bo nowa, mloda zielonosc drzew ma specjalny swiezy wyglad, obecnie kwitna roze i azalie a tych pelno przy kazdym domu i miejskich klombach co daje miastu ciagly kolor i podziw, jak bysmy nie mieli tego co roku.
Miasto, ktore zostalo w kilkunastu miejscach zdewastowane tornadami, sprzata sie i odbudowywuje. Jadac nim spotyka sie tereny pelne gruzow, mniej lub wiecej uszkodzonych domow i biznesow, powalonych drzew, po to by pare metrow dalej natknac sie na nietkniety. Samych prywatnych domow uszkodzilo albo calkowicie zniszczylo 400, a to oprocz biznesow i apartamentow. Chociaz prace porzadkowe trwaja caly proces potrwa bardzo dlugo.
My za wiele nie moglismy korzystac z wypadow w przyrode gdyz bylo nam za goraco ( w domach, sklepach, restauracjach klimatyzacja dziala na calego), poza tym zapylenie daje synowi alergie a ja nie moge przebywac na sloncu - czyli wiekszosc czasu przesiadywalismy albo w domu albo w samochodach.
Najgorzej miala Bella - bojaca sie obcych a dla niej syn jest obcym. Chowala sie pod lozko meza, gdy wylazila spod niego to przekradala sie ukradkiem by wyjsc na zewnatrz, nie jadala regularnie tylko kiedy jej glod zywcem dokuczal, najczesciej nocami. Synowi jest przykro z tego powodu bo chetnie by ja poglaskal, pogadal z nia ale sie nie dalo.
Podczas wizyty nie zajmowalam sie domem tak solidnie jak zawsze sprzatajac powierzchownie, nie uzywajac odkurzacza , nie myjac podlog, jedynie robiac co konieczne dbajac o kuchnie, lazienki a takze lad i porzadek w lodowkach - bo bardzo nie lubie gdy ktos wklada produkty jak mu wygodnie zamiast rodzajami na odpowiednie polki.
Wczoraj, w sobote, mielismy sobie urzadzic grillowanie ale bylo super goraco i duszno, odstraszylo nas od piknikowania na ogrodzie a takze zapowiedziano na popoludnie burze i deszcze wiec przelozylismy na dzisiaj, niedziele. Z reguly burze odswiezaja powietrze wiec liczymy ze dzisiaj bedzie chlodniej a takze czesc pylow sie zmyje deszczem. Faktycznie burza nadeszla, nie jakas ogromna ale byla, polalo, odswiezylo i nawet umylo drzewa ktore oprocz swej naturalnej, wiosennej zielonosci dostaly wyrazniejszego koloru. Nie mialam okazji wyjsc na zewnatrz by zlapac ciekawszy fragment sasiedztwa bo nie chcialam sie zmoczyc wiec zalaczone zdjecia wykonalam z balkonu.
Wizyta dala nam duzo radosci i byla wazniejsza niz Swieta ktorych i tak nie celebrujemy, zwlaszcza ze wypadla na urodziny syna - i corki, blizniaczki ktora swoje obchodzila w Las Vegas bedac tam na wyjezdzie sluzbowym i gdzie obrabowano ja w kasynach ze wszystkich pieniedzy ktore na to przeznaczyla 😢
Jutro syn odjezdza a ja bede miec generalne, duze sprzatanie domu, duzo prania itd a to oznacza ze do Waszych blogow, komentowania wroce za pare dni.


U nas z kolei pada i pada, nawet wczoraj syn nastawił się na pierwsze grillowanie w nowym domu, a że lało, to grillował pod balkonem, a jedliśmy w domu i było fajnie.
OdpowiedzUsuńDobrze, że spędziliście wspólny czas na przyjemnościach, to daje dużo radości i na długo zostaje w pamięci!
jotka
Rodzinne grillowania sa fajne - bardzo radosne, wiazace ludzi i smaczne tez.
UsuńNasze wczorajsze udalo sie w sensie ze maz kazdy kawalek miesa a mielismy rozne, odpowiednio wysmazyl. Zalezalo nam by stek syna byl idealny i taki wyszedl.
U nas nie ma zbyt duzo deszczu, przydalby sie bo jesli nie teraz to pozniej, gdy przyjdzie lato i duze upaly nie bedzie wogole i zacznie sie podlewanie spryskiwaczami. Poza tym splukalo by pyly kwitnieniowe - codziennie zmywam wezem balkon a za chwile znowu zolty, nie mowiac ze alergicy bardzo przez niego cierpia.
Oj, ale tych temperatur to Wam trochę zazdroszczę. Bo u nas wiosna coś w tym roku nie może się wykluć. Ciągle w kurtkach, słońca jak na lekarstwo i zieleń też tak nieśmiało się pojawia.
OdpowiedzUsuńJak na kwiecien to u nas jest zbyt goraco, chociaz poranki i wieczory sa w sam raz.
OdpowiedzUsuńNasza mala rodzina tak sie rozmiescila po USA ze kazdy ma inny klimat. Obecne kwietniowe temperatury mamy troche zbyt wysokie a takze przydaloby sie wiecej deszczu.
Zycze by i do Ciebie ciepla i kwitnaca pogoda dotarla.
U mnie dziś rano było 8 stopni i chłodny wiatr. Około południa zaczęło padać. Taka to wiosna w Szczecinie. 😉
OdpowiedzUsuńRozne kontynenty, rozne strefy klimatyczne, maskokropko - i oby nie bylo gorzej jesli chodzi o zmiany klimatu bo wyraznie sie dla wszystkich zmienil.
UsuńNp czesto macie prawie bezsniezne zimy a to jest cos czego dawniej, za mej mlodosci, nie bylo.
My pragniemy wiecej deszczu bo gdy nadejdzie pelne lato to szanse na niego spadna do zera i bedziemy musieli uzywac spryskiwaczy. Czyli wszedzie pogoda ma jakies kaprysy.
Zycze Ci wiosny, takiej cieplej i kwitnacej.
O to mieliscie fajny rodzinny czas. Moglas sie nacieszyc synem, 10 dni to calkiem duzo.
OdpowiedzUsuńJak tak goraco jak piszesz to rzeczywiscie tylko siedziec w domu. Mam jesien, dzisiaj juz od rana jest pieknie, slonecznie i ma byc 22 stopnie tak jak lubie. W taki dzien nie siedzi sie w domu, zaraz wyruszam na male spotkanie z kolezanka do ogrodkowej kawiarenki.
Ja tez uwazam ze 22 st to idealna temperatura. Fajnie bedziesz miec w takiej posiedziec w kawiarence.
UsuńAkurat na czas pobytu syna mielismy zbyt goraco co trzymalo nas w domu, w klimatyzacji - chociaz prawde mowiac zadnemu z nas nie chcialo sie wycieczek. Syn urzadzil sobie chyba ze dwie a wracal z nich umeczony, spocony, poza tym nalykal sie pollen bo mamy taki okres, a to spowodowalo u niego alergie wiec pozniej wystrzegal sie lazenia w przyrodzie.
Wizyta byla bardzo przyjemna a zaczela sie od tego iz ja wspolnie z mezem zaplanowali, bez mej wiedzy, robiac mi niespodzianke.
To jest właśnie najlepsze, czas spedzony z rodzina. Jezeli ludzie sie kochaja to lepsze niz wszystko inne.
OdpowiedzUsuńNie przepracowuj sie. A tymi porzadkami mnie zawstydzasz.
Masz racje - najlepsze chwile to te rodzinne - swobodne w zajeciach i rozmowach, spedzone na znanych i ulubionych zajeciach, wolne od pewnych regul jakie narzuca towarzystwo ze znajomymi. Syn, a takze corka, gdy przyjezdzaja to zawsze czuja sie tu dobrze, prawie jak u siebie w domu.
UsuńWysprzatalam goscinna sypialnie i lazienke, lodowke, reszte domu zostawiajac na piatek - lubie miec czysto, lubie sprzatac - czego nie lubie to gotowania.
U Ciebie lato a u mnie licho wie co to za pora roku- kalendarzowo to wiosna. Są dni, gdy pada z uporem maniaka , deszcze przelatują jeden za drugim. Temperatura na termometrze to 8 -10 stopni, ale odczuwalna jest znacznie niższa. Moje podwórkowe brzozy to już nawet zaczynają kwitnąć i są obwieszone tymi wyglądającymi niczym robale żółtymi "kwiatami", ale 99% drzew wciąż stoi naga, bez liści. Wczoraj odniosłam wrażenie, że pogoda robi na złość-gdy tylko się "przymierzałam" do wyjścia z domu natychmiast zaczynało padać. Z punktu widzenia roślin, to fajnie, że pada i że nie są to ulewy, ale takie przelotne niewielkie deszcze. No to miałaś radochę z pobytu syna- jeden gość w domu to nawet miła sprawa, nieco mniej radośnie gdy jest to kilka osób na raz. Serdeczności posyłam;)
OdpowiedzUsuńMy mamy zbyt malo deszczu. Z reguly marzec-kwiecien jest w nie obfity, w tym roku nie. A przeciez lato tuz tuz i wtedy nie bedzie ich prawie wogole. Nasze trawniki tyle co sie zazielenily a juz sa miejsca gdzie zaczyna zolknac. Widze ze musimy uruchomic podlewanie. Natomiast drzewa pelne lisci, brzoza zrzuca te swoje kitki, roze i azalie pieknie kwitna. Wczoraj widzialam ze panowie od basenu juz go przygotowywuja, czyszcza, sprawdzaja - jako ze sezon letni i wakacje nadchodzi z koncem maja. A to oznacza iz wkrotce bedzie polrocze - niewiarygodne jak czas leci! Dla nas - upaly, upaly i ustawiczne podlewanie spryskiwaczami.
OdpowiedzUsuńSyn odjechal wczoraj - troche z zalem bo przeciez milo mial z nami a miasto dobrze zna i lubi, ma tu dawnych znajomych ktorych poodwiedzal. Lubi nasze male trafiki samochodowe, male odleglosci i w porownaniu do Bostonu bardzo spokojny styl zycia i bycia, bez pospiechu, bez ciaglego gnania. Nawet ludzie tu inni, bardzo przyjazni i swojscy, bez bostonskiego snobizmu. Po raz tysieczny wspolnie stwierdzilsmy ze LR jest idealne dla nas - bedac niezbyt duzym miastem ma wszystko co potrzebne a przeciez my juz nie robimy karier zawodowych, nie mamy dzieci do ksztalcenia, a syn dodal iz wcale by sie nie obrazil gdyby mogl z rodzina przeniesc sie tu.
Masz racje - lepszy jeden czy dwoch gosci, nie pieciu jak mialam jednego razu tym bardziej ze byli zroznicowani wiekowo. W dodatku syn i corka to tacy swoi goscie, dobrze nam razem bo sie znamy, bo mamy wspolne tematy do rozmow, wspolne upodobania rozrywkowe i zywieniowe tez. Oni maja tu swe sypialnie, komody w ktorych trzymaja na stale swe pewne rzeczy i chociaz to takie trywialne to cieszy ich i pomaga czuc sie komfortowo i po domowemu. Nawet ziec czuje sie u nas doskonale.
Nie jest jasnym czy w czasie wakacji wnuki nas odwiedza bo jak zawsze ich matka ulozyla ogromny plan wyjazdow zostawiajac im tylko jeden wolny tydzien dla nas - a chlopcy raczej mysla o odwiedzinach ciotki na Florydzie niz nas co zrozumiale. Oni to juz mlodziency - 17 i osiem miesiecy, drugi 15 i cztery miesiace - maja inne zainteresowania niz to co nasze miasto i my mozemy im zapewnic.
Zycze wiosny, slonca, ciepla i zieleni a takze duzo zdrowia.