Wodowstret dopadl mnie juz wiele lat temu ale nie potrafie dokladnie okreslic przyczyny. Jest ona chyba zlepkiem kilku.
Jednak nie myslcie ze mowie o wstrecie do picia wody ktora, jesli butelkowana, zrodlana, uwazam za najbardziej idealny napoj, albo o myciu sie czy wylegiwaniu w wannie. Nie pije ogromnych ilosci wody lecz tyle ile mi pragnienie podpowiada, kapie sie co rano, czesto drugi raz w ciagu dnia gdyz w moim klimacie nietrudno sie spocic i byc nieswiezym, a o czym mowie to korzystanie z basenow a takze kapieli w oceanie.
Dla mnie taka "wspolna" woda stala sie niebezpieczna i odrzucajaca. Nie zawsze tak bylo gdyz za mlodu chodzilam w lecie na basen i uwazalam to za przyjemnosc chociaz nie umialam plywac i moczylam sie w plytkiej wodzie, tyle co dla ochlody. Wtedy nie zwracalam uwagi na fakt iz ta woda basenowa, chociaz czyszczona, ma w sobie istnia kopalnie ludzkich "roznosci" - jak siki, wyciek z nosow, plwociny, moze nawet slady miesiaczkowania bo znalam kolezanki ktorych ten fakt nie powstrzymywal od korzystania z basenu.
Do USA przyjechalam w roku 1984tym kiedy to AIDS byl w pelnym rozkwicie co wiaze sie z tym iz istniala ogolna panika i stosowanie srodkow ostroznosci. Istnieli ludzie bojacy sie wizyty u dentysty jako iz slyszalo sie o wypadkach zlapania wirusa wlasnie przy zabiegach dentystycznych, podobnie ostrzegano przed publicznymi basenami. Moze to byl ten punkt wzrotny w moim widzeniu kazdej wspolnej wody? Nawet nie konkretnie AIDS ale wszystkie ludzkie i innego pochodzenia bakterie, wirusy, choroby skory? Nabylam sie wiec uprzedzenia i unikania.
Sami pomyslcie o tym co znajduje sie w oceanach bo w basenach latwiej sobie wyobrazic - mimo oczyszczania ich co administracje robia raz na tydzien. W wodzie oceanicznej jest wszystko : zgnite rosliny, zdechniete ryby i rybne odchody, smieci z calego swiata do nich wrzucane bo nie wiadomo co z nimi zrobic, oleje z pol wydobywczych a takze statkow i okretow plus odpadki z nich wyrzucane, zardzewiale wraki, ludzkie trupy, rybne trupy, jest nawet magazynem dla materialow radioaktywnych i to co ludzie sami robia bo przeciez tylko maly procent plazy ma toalety i prysznice.
Niestety tak jest ze jesli rodzina czy pojedynczy osobnik przebywa na plazy kilka godzin to pomyslcie gdzie sie w tym czasie zalatwia? Oczywiscie wlazi do wody i zanieczyszcza ja a drugi plywa sobie obok i niejednokrotnie zachlystuje sie taka woda czyli czescia sikow tez. A jemu moze sciekac z nosa, moze pluc, moze miec chorobe skorna........

Przy takim tlumie ta pieknie
wygladajaca woda nie moze
byc czysta
Powiecie ze byliscie w miejscu gdzie woda oceaniczna byla czysta, przejrzysta, ze wrecz zachecajaca - ja tez bylam w takich miejscach, tez widzialam piekna, przejrzysta wode ale widzialam tez kapiacych sie i z pewnoscia zalatwiajacych sie w niej, widzialam mnostwo lodzi i motorowek ktore niestety tez zostawiaja po sobie jak nie smieci to oleje i benzyne.
Dodatkowo patrzenie w wode czy plywanie lodzia po niej szybko mnie nudzi bo czemu nie? Co sie widzi to tylko woda. Plaze mnie tez nudza a takze nie lubie chodzic po piasku, nadmiar slonca mnie meczy. Wole gorskie krajobrazy, zalesione, z czysta rzeka. Ludzie widza gory jako cos na co nalezy sie wspinac czyli wysilac a przeciez tak nie jest bo mozna tylko spogladac albo wjezdzac na szczyt kolejka. Czyli wolalabym z okna domu miec widok na gory zamiast na sama wode. Gorskie rzeki, zwlaszcza zanim dotra w cywilizacje, sa czysciejsze.
Przy okazji napomkne iz Alaska jest ogromnym stanem a wiecie ilu posiada stalych mieszkancow? 750 tysiecy. Czyli jest na niej pustkowie, brak przemyslu zanieczyszczajacego rzeki i jeziora - jesli chce sie lowic ryby z czystej wody to napewno tam. Inna ciekawostka - Alaska posiada niezmierna ilosc rzek, jezior, gor i dolin, istnieje czesc bardzo slabo zwiedzona a takze bez imion w zastepstwie noszac jakies oznaczenia numerowe.
Nie bede obrazac Waszej inteligencji i oczytania podajac statystyczny stan zanieczyszczen rzek - a to sciekami przemyslowymi, a to nonszalancja ludzka. Nieraz sami przytaczacie fakty podajace nie tylko brudny stan wod rzecznych ale ubytek ryb i nadbrzeznych roslin z powodu zatrucia zanieczyszczeniami. Z oceanami nie jest inaczej tyle ze ze wzgledu na ich ogrom nie widzimy tego ale kazdy oceaniczny biolog moze potwierdzic i podac procent chorych i znikajacych gatunkow ryb i roslin. Jesli sa grozne i zabojcze dla ryb to musza byc szkodliwe dla ludzi tez.
Wracajac do tematu - rosala i rosla we mnie ta swiadomosc niebezpiecznych basenow i morskich wod az doszlo do tego ze przestalam z nich korzystac.
Moze uprzedzenie do "wspolnoty" zaczelo sie u mnie jeszcze w dziecinstwie? Mialam tak ze jesli jadlam posilki byle ktora lyzka zaraz dostawalam bolesne zajady. W koncu mama wykryla co jest przyczyna i przenaczyla dla mnie nowo kupiony komplet sztuccow a reszta rodziny miala zakaz uzywania ich. Z tym zestawem jezdzilam na kolonie, odwiedzanie znajomych i wszystkie inne podroze lacznie z poslugiwaniem sie "moimi" w restauracjach. Pozniej wyroslam z tego ale zostalo mi inne - np reczniki. W domu rodzinnym kazdy mial swoj ale nie wszedzie tak bylo wiec gdy odwiedzalam inne domy i korzystalam z lazienki a widzialam w niej doslownie jeden lub dwa wspolne reczniki to rece wycieralam we wlasne ubranie. Prawde mowiac to nie lubialam sie niczym dzielic z kolezankami, wolac ofiarowac na zawsze niz pozniej uzywac takie obmacane. Na szczescie bylam corka-jedynaczka majac brata wiec latwo nam bylo on miec swoje a ja swoje bo gdybym miala siostre a ta by mi tknela moja suknie czy buty to juz bym tej rzeczy nie chciala, dalabym jej na stale. Do dzisiaj podrozuje z wlasna poduszka i recznikami a u corki leza "moje" na stale.
Obecnie jako ze mamy juz od miesiaca wakacje i czynny basen, wciaz widze mieszkancow osiedla wedrujacych do niego, widze plywajacych i baraszkujacych we wodzie, glownie duzo dzieci i mlodziezy, widze ich zadowolenie i frajde - ale widze tez to co niewidoczne - to co w tej wspolnej wodzie sie znajduje. Pandemia tez miala wplyw na moje ustosunkowanie sie do "wspolnot" - tak wpoila we mnie unikanie dotykania sie wspolnego iz zostalo we mnie raz na zawsze - klamek drzwi, jesli nie sa automatyczne nie tykam sie inaczej jak przez chusteczke higieniczna, nadal uchwyt sklepowego wozka przeciaram chusteczka dezynfekcyjna, unikam toalet publicznych czy restauracyjnych a jesli musze to tez dotykajac wyposazenia przez chusteczke jesli nie maja bezdotykowego kranu czy automatu z recznikami.
Skoro tak to jakbym mogla wejsc do basenu? A wode oceaniczna tez tak widze - jeden wielki zbiornik wirusow, bakterii, trupow, zlomu, oleju - i moze nie przesadzam skoro sa plaze i wody z ostrzezeniami o tym iz nie nadaja sie do plywania w nich ze wzgledu na zbyt wysoki procent zanieczyszczenia.
Przeciez oceany to naczynie polaczone - dzisiaj moze spelnia warunki czystosci, jutro moze byc inaczej bo skazona przyplynie z innego rejonu.
Nie probuje Was odstraszac, o nie, dziele sie tylko moimi uprzedzeniami i nawykami.

Nie wiedziałem, że to może być taki problem wodowstręt. Ale na wszystko się możemy uczulić niestety. Moja mama piła całe życie kawe z mlekiem. I w pewnym momencie coś się jej porobiło i teraz nienawidzi takiej kawy i pije czarna parzoną.
OdpowiedzUsuńTrudno ocenic co odmienilo zwyczaj Twej mamy i tylko swiadczy jak sie zmieniamy z wiekiem.
UsuńMoj wodowstret na szczescie tyczy tylko wspolnych wod, a gdyby nie to wtedy mialabym problem. Z takim co mam polega wylacznie na unikaniu basenow i oceanow a z tym mozna latwo zyc.
Mnie tam nic nie odstraszy, bo woda to moj zywiol. Oczywiscie zdaje sibie sprawe, ze zaden zbiornik wodny nie jest krystalicznie czysty, ale nic mnie nie powstrzyma przed plywaniem, bo uwielbiam plywac, a w wode moge sie gapic godzinami i nigdy mnie to nie znudzi. Moim najwiekszym, choc niespelnionym, marzeniem jest mieszkac przy wodzie, najchetniej nad jeziorem, ale rzeka czy morze tez moga byc. Nie wzruszaja mnie bakterie czy inne malo apetyczne rzeczy, moglabym z wody nie wychodzic. Moze to kwestia "wodnego" znaku zodiaku? Nie zanosi sie, zebym przestala kochac wode, moze jeszcze bede miala w zyciu szczescie i przydarzy mi sie dom nad woda.
OdpowiedzUsuńGdybym miala swobode wybrania miejsca zamieszkania to tez wybralabym takie z widokiem na wode ale nie tylko - musialaby byc rowniez z gorami. Idealnym byloby : gory w tle, u podnozy rzeka czy jezioro. Nie ciagnie mnie natomiast zamieszkanie nad oceanem bo co bym widziala z okien to tylko nudna woda jak okiem siegnac.
UsuńMialam w zyciu dwuletni okres gdy mieszkalam nad malym jeziorem ze wzgorzami w tle - cudowny widok choc na mala skale. Mialam wode, wzgorza, lasy i moglam patrzec bez znudzenia calymi dniami.
Wiesz ze moja corka mieszka na Florydzie tyle ze nie nad samym oceanem, moze 20 min jazdy od niego. Gdy jestem u niej co najmniej raz jedziemy nad Atlantyk gdzie jest plaza a takze mnostwo restauracji, butikow, promenada, dziwacznych ludzi i scenek do ogladania, muzyka do ktorej mozna tanczyc itd. Moze sie zdziwisz ale przy tych wypadach zdarzylo mi sie skorzystac z tych wszystkich rozrywak zapominajac spojrzec na sama wode, nie mowiac wejscia na plaze bo nie lubie gdy mi sie piasek dostaje do butow ani chodzenia po nim na bosaka. Jakos nie oszalamia mnie ocean, jest mi nudny - gory i lasy nigdy mnie nie nudza. Co z tego wynika? Kazdy ma swe wlasne ulubienia, kazdemu co innego przynosi przyjemnosc.
Ja tez jestem Wodnik, 15 luty, a jednak nie zrobil mnie oceaniczna ani nawet plywajaca. Prawde mowiac to nie wierze zodiakowym predykcjom.
Pantero - zapomnialam dodac jeszcze co innego :
Usuńcorka i ziec mieszkajac tak blisko oceanu zgadnij jak czesto jezdza nad Atlantyk? Moze raz na 3-4 miesiace i nigdy sie nie kapia, co najwyzej patrza na wode z tarasu restauracji. Oni planuja kiedys kupic jeszcze inny dom i wlasnie nad oceanem ale nie ze wzgladu na plywanie w nim tylko dla widoku i jako inwestment. Nigdy nie pytalam dlaczego sie nie kapia po prostu przyjmujac ze jak ja nie kazdy lubi wspolna wode.
Zadnych gór!!! Nienawidze gór i gdybys chciala mnie unieszczesliwic, to wyslij mnie w góry. Sa domy nad oceanem z plazami zarosniezymi palmami i inna zielenina, ale mnie bardziej pociagaloby jezioro w lesie i w domu z taka lokalizacja czulabym sie szczesliwa.
UsuńDwie osoby a tak rozne upodobanie i opinia. Niemniej przypadkiem samo sie tak ulozylo ze mieszkasz w dosc plaskiej okolicy a ja bardzo wzgorzastej czyli obie jestesmy na swym ukochanym miejscu.
UsuńMnie jeszcze bardziej odpowiada calkiem plaski teren w okolicach morza, tutaj mamy sporo wzgorz, moje miasto lezy w takiej niecce, ale zabudowane sa tez otaczajaca ja pagorki i ci na gorze maja calkiem fajna panorame na cale miasto. Na rowerze juz bym tam do nich nie dala rady podjechac, wiec moje okolice wcale nie sa takie plaskie, jak Ci sie wydaje.
UsuńOd dziecka miałem poczucie, że woda to coś nadzwyczajnego.
OdpowiedzUsuńMoże wynikało to z ograniczeń, w naszych kolejnych mieszkaniach nie było bieżącej wody, w jednym była atrakcja - wyciąganie kubełka z wodą ze studni.
Z drugiej strony fascynacja morskimi przygodami. rezultat lektury książek przygodowych.
W rezultacie stosunkowo wcześnie (jak na tamte czasy) nauczyłem się pływać i korzystałem z każdej okazji.
Jeśli chodzi o czystość wody czy powietrza, to zbyt się nie przejmowałem i nadal nie przejmuję, skoro w takich warunkach przyszło mi żyć, to... staram się żyć.
Dopiero jedna rzecz mnie zraziła - ludzie kąpiący się w ubraniu., nie chcę tu wyróżniać kobiet z krajów muzułmańskich, ale oczywiście one są na czele listy.
A jednak jesli wladze zamykaja plaze, jesli ostrzegaja przed kapiela - to chyba maja do tego dobry powod?
UsuńMnie tez nie podoba sie kapanie w ubraniu, muzulmanczyk czy nie.
Spotykam takich noszacych tshirt i kapiacych sie w nim gdyz chronia sie nimi przed nadmiernym opaleniem sie i to moge zrozumiec tym bardziej ze jest tshirtem do tego przeznaczonym.
Z twoimi przypadłościami skórnymi to nic dziwnego, ze unikasz takich miejsc.
OdpowiedzUsuńZa basenami itp. nie przepadam, albo jeszcze nie trafiłam na luksusowe, choć nie, na krecie mieliśmy basen przy małym hotelu, kapało sie kilka osób, a woda była przelewowa, morska.
Na krytym basenie mój syn kiedyś złapał strasznego grzyba na stopie, trudny do leczenia...
Nie mam wodowstrętu, ale uważam, choć podobno naturalne zbiorniku, zwłaszcza przepływowe samooczyszczają się.
jotka
Widzisz po przykladzie syna ze cos mozna zlapac w basenowej wodzie nawet gdy jest samowymienna i naladowana chemikaliami. Przeciez zanim cala ilosc wody sie wymieni to w miedzyczasie pelno w niej ludzkich roznosci a ilez przyczepia sie do kafelek basenu ! Zazwyczaj wszystkie baseny czyszcza raz na tydzien co wydaje mi sie niewystarczalnym.
UsuńNa szczescie nie umiem plywac wiec nie mam pociagu do basenow.
Nie plywam, nigdy sie nie nauczylam, wiec baseny mnie nie odchodza. Ale lubilam chodzic pustymi plazami wzdluz oceanu, i nie ze lato, gorac, o kazdej porze roku i najczesciej poznym popoludniem, moglam isc i isc, tylko musialam pamietac ze trzeba bedzie wrocic.
OdpowiedzUsuńA wiesz ze ja ostatnimi laty, moze od 10 lat nabieram wstretu do jedzenia w restauracji czy gdziekolwiek, zdecydowanie wole sama przygotowac i nie ze duzo gotuje, czasami tylko kanapki, czy jakies warzywa, salatki, owoce.
Ja tez nieraz spacerowalam wzdluz wybrzezy ale dawno temu - jednak tak mnie meczylo chodzenie po piasku ze szybko zaprzestalam. Nie jestem rowniez osoba muszaca ogladac wschod-zachod slonca.
OdpowiedzUsuńBardzo czesto jadam w restauracjach a wynika to z innego rodzaju wstretu - do gotowania - i powiem Ci ze popandemiczne restauracyjne potrawy sa nie te same! Wyglada ze nowi kucharze sa do niczego i jedynie drogie restauracje maja dobrych. Zreszta wszystko jest inne i nizszej jakosci niz przed pandemia.
Zgadzam się jak najbardziej z Tobą , ze baseny są dość obrzydliwe ale trójka wnukow uwielbia nasze wspólne”pływanie” są jeszcze bardzo mali wiec nie wchodzi w rachubę obserwowanie ich spod parasola.
OdpowiedzUsuńOwszem , brzydzę się w szczególności starych dziadków , którzy z reguły nie lubią się myć. Te brody , tluste włosy fuj!
Czytelniczka z Kolorado
Baseny szczegolnie wydaja mi sie zbiornikami bakterii i ludzkich wydzielin - maly wodny zbiornik, duzo plywajacych.
UsuńJak mowisz brudasow tez nie brakuje.
Na naszym osiedlowym niby nie widze starych dziadkow ale to nie znaczy ze cala reszta jest czysta albo bez chorob skornych.
Mna rzadzi nie tyle wielki strach przed zlapaniem czegos co ogolna niechec do korzystania z takiej posikanej, poplutej wody. Basen ma toalety ale nie wierze ze gdy komus sie zachce gdy jest we wodzie to pedzi do ustepu.
Ciesze sie ze podzielasz moja opinie - i mocno pozdrawiam.
Jako częsta bywalczyni basenów widzę, ze ludzie korzystają z toalet. Moja 3 letnia wnuczka tez.
UsuńRównież serdecznie pozdrawiam
PS Twoje wpisy nawet o rzeczach codziennych pobudzają do refleksji. Jak chociażby ten.
Twoja wnuczka zaimponowala mi no ale oczywiscie takie higieniczne zachowanie sie jest nauka wyniesiona z domu. Wspaniale robicie, corka i Ty iz od mlodosci dziecko uczycie pewnych zachowan.
UsuńZawsze wierzylam ze nikt nie jest tak dobrym nauczycielem i przykladem jak rodzice i rodzinne wspolzycie.
Ciesze sie iz moje wpisy, wlasnie o codziennosci i drobnostkach, sa Ci ciekawe.
Od dawna chce Cie zapytac a zapominam - czy znasz inne blogi ludzi zamieszkalych w USA i jesli tak czy moglabys podrzucic mi linki? Z checia bym czytala, porownala me wrazenia z innymi.
Dziekuje i mocno pozdrawiam.
Za basenami nie przepadam, raczej ich unikam, bo niestety nie grzeszą czystością ani dobrymi filtrami. W morzu ( ale nie w Bałtyku, bo za zimna dla mnie woda) kąpałam się wiele razy, a plaże, na których bywałam posiadały sanitariaty - nawet w Bułgarii i w Rosji. Plaże są zamykane głownie z powodu rozrostu pewnych morskich żyjątek, które mogą powodować dolegliwości skórne. Serdeczności;)
OdpowiedzUsuńanabell
Anabell - u nas tez wiekszosc plazy ma toalety i prysznice ale nie wszystkie bo przeciez plazy mamy tysiace, niektore slabiej zagospodarowane.
UsuńCzytalam, choc pobieznie, statystyke czystosci wod oceanicznych a takze sklad tego co zawieraja - i czescia niestety byly ludzkie wydzieliny, a to oprocz tych innych ktore sie w nich znajduja. Nie jestem "zielona" ale slepa tez nie wiec gdy pomysle co oceany w sobie zawieraja wybieram trzymac sie od nich z daleka. Kapalam sie miejscach gdzie to ryby i rybki ocieraly sie o mnie przeplywajac, wodorosty oplataly nogi, stapalam po oszlamionych, sliskich kamieniach - i wcale mi nie bylo przyjemnie.
Pozdrawiam.
Nie powiem, żebym miała wodowstręt, ale do wód publicznych nie wstępuję od mojego 22 roku życia. Ostatni raz na studiach, kiedy trzeba było w ramach tzw. w- f zaliczyć zajęcia na pływalni. A wszystko to za sprawą moich dziecięcych doświadczeń.
OdpowiedzUsuńU nas było jezior i dzikich plaż multum. Rodzice bardzo się bali abyśmy jako dzieciaki pod ich nieobecność same na plażę nie wybywały- wielu rodziców tak samo swoje dzieci przestrzegało, a już nie daj panie na jakąś dziką, niestrzeżoną plażę.Mając 11 lat przekroczyłam ten rodzicielski zakaz i po szkole wybrałam się w to miejsce, ale nie dzikie tylko strzeżone- rodzice byli w pracy, więc wiadomo, że nikt nie będzie kontrolował. No i mało brakowało a bym utonęła, choć pływać umiałam. Pan ratownik, bardzo atrakcyjny mężczyzna, słynący z urody na cały powiat- dziewczyny kociokwiku dostawały na jego widok- stał na pomostku z zapałkami pomiędzy palcami u rąk, coby się równomiernie opalić i nie reagował na moje tonięcie. Gdyby nie młoda sąsiaska z bloku, już by mnie nie było. Mówią, że przed śmiercią widzi się swoje życie... i to jest chyba prawda, bo ja walcząc o przeżycie widziałam sceny z mojego młodego życia. Mamie się oczywiście do zdarzenia nie przyznałam.
Wcale mnie nie dziwi iz Twe traumatyczne przezycie zostawilo uraz do wody - i bardzo sie ciesze ze sasiadka uratowala Cie.
UsuńNieraz slysze rozne historie o ratownikach ktorzy wlasnie swa pozycje wykorzystuja na pokaz i podrywanie dziewczat bo na ogol sa mlodzi, przystojni i dobrze zbudowani.
Natomiast pierwszy raz uslyszalam o takim sposobie na rownomierne opalanie sie, to z zapalkami pomiedzy palcami ! Doprawdy czego ludzie nie wymysla , nawet kosztem bycia wysmianym przez innych. Zarazem mowi o wielkim narcyzmie.
Ten pan i obecnie jest mężczyzną bardzo zadbanym. Odstającym, w pozytywnym znaczeniu od swojej grupy wiekowej. Ma ponad 60 lat a wygląda o dwie dychy młodziej. Teraz po latach mam takie wrażenie, że go na te tonięcia dziewczyny, nastolatki podrywał, i on już nie reagował.
UsuńNo właśnie, nie reagował ... a w moim przypadku skończyłoby się tragicznie. Umiałam pływać, ale wpadłam w panikę, bo mi się jakiś wodorost do nogi przyplątał, przykleił i nie chciał puścić...i zaczęłam się szamotać zamiast skoncentrować na uspokojeniu i płynięciu.
Pan ratownik zaś jawił się nam jako ktoś z innego świata. Tu lata osiemdziesiąte, jeszcze tych ubrań, rzeczy z zachodu na rynku było niewiele, a on w stringach na plaży paradował. Świetnie zbudowany, ładnie opalony... całe 35 tysięczne miasteczko o nim mówiło. Dziewczyny szły na plażę go popodziwiać, mężczyźni podpatrzeć co to za jeden...więc stał i zdawało się, że "podziwiajcie mnie" wszystkim mówił.
Ten facet kojarzy mi sie z celebrytami - nie chce sie zestarzec, robi wszystko do podtrzymania swego dawnego wygladu i stylu zycia. Iloz aktorow czy piosenkarzy, nie tylko w USA, staje na glowie by wygladac jak za mlodu, czesto przesadzajac i osmieszajac sie.
UsuńNo tak, w okresie ktory wspominasz, byl kims innym wsrod pospolstwa, wyroznial sie, byl popularny i pewnie takim umrze bo to wszystko swiadczy iz jest narcystycznym.