Na wstepie melduje ze nadal mamy nadzwyczajne upaly. Podobno nadchodzi ochlodzenie ale uwierze gdy odczuje.
Ubiegly tydzien minal pod znakiem kilku napraw - oprocz czwartku codziennie mielismy jakichs fachowcow po ktorych zostalo nam troche kosmetycznego uprzatniecia ale tyczy ogrodu na szczescie, nie domu. Ja stwierdzilam ze nie dam rady pracowac w ogrodzie w takie upaly wiec maz sam zrobil ile dal rady ale troche zostalo. Nie koniec na tym bo jedna ekipa ma wrocic a jutro moj samochod maz bierze do mechanikow bo wyglada ze wysiadlo lozysko. Jezdze ale mam stukot i troche bojazni by mi po drodze kolo nie odlecialo.
Wszyscy jestesmy umeczeni goracem chociaz wiekszosc pracuje wewnatrz, siedzi w domach a jak upaly znosza ci pracujacy na zewnatrz to doprawdy nie wiem. Texas ma podobnie i stamtad doszly meldunki o zgonach spowodowanych przegrzaniem.
Jedynie moj doniczkowy , powitalny kwiat cieszy sie goracem i sloncem. Juz go pokazywalam ale i tak pokaze drugi raz bo zasluguje na to. Jego kwiaty zyja dosc krotko, pare dni, ale ma duzo pekow, wciaz nowe sie rozkwitaja wiec nigdy nie jest od nich pusty :
U syna w Bostonie sa juz grzyby. Fajnie ma bo do lasu tylko przejsc na droga strone szosy, chodzic musi by psa wybiegac wiec ma dwie przyjemnosci za jednym zamachem - a nawet trzy bo go bawi moja zazdrosc. U mnie rosna tylko dzikie i trujace :(
![]() |
| Starozytny |
![]() |
| Japonski |
Wydaje mi ze pamietam liczydla z mlodosci, byly w sklepach chociaz nie pamietam by kiedykolwiek byly uzywane w szkole czyli nie za bardzo rozumiem po co istnialy?
Dlaczego o nich wspominam? Dlatego ze drobne wydarzenie jakos przywiodlo mi je na mysl. Ja proste dzialania matematyczne robie "w glowie" , te dodaj, odejmij, pomnoz, podziel - o ile nie sa skomplikowanymi i wielocyfrowymi. Moj telefoniczny kalkulator sluzy mi jedynie do bankowosci i ma malo roboty bo tylko odejmuje albo dodaje, to wszystko. Zawsze mam na nim zostawiona ostatnia biezaca sume a inne drobne obliczenia robi glowa .
Pare dni temu musialam kwote 795.87 $ podzielic na pol. Najpierw ja zaokraglilam na 796 bo nie musiala byc precyzyjna co do centa i podzielilam w glowie. Jednak chcialam sie upewnic ze nie zrobilam pomylki i wyszlo ze nie mam innego sposobu jak tego starego, tradycyjnego - na papierze, obliczajac w sposob ktorego uczono nas wieki temu.
Dlaczego tak zamiast na komputerze, telefonie albo kalkulatorze? Bo komputer byl wylaczony, musialabym zalaczac, czekac az sie ulozy, telefonicznego kalkulatora nie uzyje bo musialabym najpierw wymazac moja bankowa sume, pozniej wpisywac a to byloby za duzo roboty (tak, za duzo, haha), moj malutki a wspanialy kalkulatorek ktory ma 38 lat bo byl kupiony gdy jeszcze nie bylo komputerow czy telefonow komorkowych a ktory nadal dziala i lubie go bo kupujac wybralam malutki, bardzo plaski, taki by mi nie przeszkadzal i nie ciazyl w torebce, a przeciez nie potrzebowalam wypasionego na moje potrzeby - lezy w szufladzie biurka, w naszym biurze ktore jest osobnym pomieszczeniem ale wchodzi sie do niego przez glowna sypialnie gdzie to spal maz - musialabym tam pojsc, swiecic swiatlo, grzebac w szufladzie, budzic go a pamietacie pewnie ze nie byl zadowolony gdy niedawno go budzilam by pokazac zolwia - widzicie ile komplikacji? Mimo iz mamy biuro, ze mam w nim wlasne biurko to utarlo sie ze jednak mym biurem jest stol przykuchenny, gdzie to urzedujac nikomu nie przeszkadzam wstajac do dnia, robiac kawy, zajmujac sie kocimi sprawami, czasem gotujac na pozniej. Bardzo wygodne a takze ta wygoda jest potwierdzona przez corke bo u siebie zrobila podobnie ignorujac domowe biuro, tym bardziej ze pracuje z domu wiec jej jeszcze bardziej praktycznie jest urzedowac w kuchni bo codziennie rownoczesnie gotuje. Gdy u mnie sa corka i ziec to wlasciwie jestem wyeksmitowana z mego kuchennego biura - corka mimo urlopu zawsze pracuje a do tego uzywa dwoch komputerow wiec by zostawic choc mala czesc do jedzenia wyrzuca moj komputer, ziec ktory tez przewaznie ma roboczy urlop zamiast urzadzic sie w biurze przy mym biurku, lubi uzywac do tego sloneczny pokoj, i wtedy by byc blisko kuchni z mym komputerem przeprowadzam sie z nim do jadalni. Jesli przyjdzie nam posilkowac w jadalni to znowu mnie stamtad wyrzucaja ale wiecie co? wszyscy wola jesc przy kuchni bo jest ona w centrum domu i z niej latwo widac co sie dookola dzieje.
Wiec zdecydowalam liczyc na kartce co nawet mi sie spodobalo bo kiedy mialam ostatnio okazje na to? Nawet nie pamietam kiedy wiec zaciekawilo mnie czy jeszcze pamietam jak sie to robi.
Zwlaszcza majac na uwadze dzisiejszy swiat gdy to ludzie kazde proste dzialanie nie wykonuja inaczej niz elektronicznie i nawet nie wiem czy szkoly nadal ucza wykonywac je na piechote? Nieraz mysle co bedzie gdy stanie sie katastrofa cybernetyczna, wysiada komputery i jak wtedy mlodzi beda liczyc? Beda musieli wrocic do szkol podstawowych.
Wiecie co? - obliczylam ale przyznaje ze musialam sie zastanowic jak sie to robi - w dodatku nie uniknelam pomyki co widac , a pozniej mnozac dla sprawdzenia wyszlo ze glowa lepiej wyliczyla niz "piechota".
Liczycie kiedy tym sposobem? Sprawdzajac Internet, glownie Amazon, widze ze w sprzedazy jest cala masa roznych liczydel, tak nowoczesnych jak antycznych i bardzo mnie ciekawi kto je kupuje i czy ich uzywa ?
Inny rodzaj donosu : nagle Bella zrezygnowala z ogrodowego ustepu, juz nie uzywa, przychodzi sie zalatwiac w domu. Dlaczego to nie wiem ale mnie ucieszylo a miejsce zarasta trawa i prawie go juz nie widac. Corki sasiedzi wyjezdzaja na caly miesiac do Europy wiec ona ma sie zajmowac ich kotem - dwa razy dzienie odwiedzac i oporzadzac. Nawet sie cieszy z tego bo daje jej okazje do wzajemnosci gdy przyjedzie do nas na swieta B. Narodzenia, nie musi daleko szukac opiekunow nad swym kotem.
Jutro swieto - 4 July, czyli steki, sztuczne ognie, pikniki i imprezy nad rzeka.
Dobrego tygodnia wszystkim zycze.


.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

A wiesz co? Ja policzylabym to jeszcze inaczej, moze po kozacku, ale za to w pamieci. Najpierw 700 na pol = 350, potem 90 na pol = 45, co daje razem 395, potem 5 na pol = 2,50, dodane daje 397,5, a na koncu 87ct na pol = 43,5. Calosc 397,935
OdpowiedzUsuńNo nie smiej sie! Za to nie potrzebowalabym kartki.
Ale faktycznie zanika w narodzie umiejetnosc liczenia, takiego ze szkoly, bo kazdy praktycznie ma liczydlo w telefonie czy komputerze i malo komu sie chce ryzykowac pomylke, skoro maszyna poda wlasciwe rozwiazanie. Podobnie jest z pisaniem recznym, rzadko teraz sie pisze cokolwiek, wiec kiedy jest taka potrzeba, to czlowiek jakos tak glupio sie czuje, nieprzyzwyczajony do uzywania dlugopisu czy piora. Latwiej stukac w klawiature.
Mozna i tak liczyc. Twoj i moj sposob jest "prymitywny" w stosunku do obecnych ale dziala w kazdych warunkach - gdy nie ma pradu albo komputera pod reka. Nie zginelybysmy po jakiejs Apokalipsie a moze nawet mogly mlodych uczyc matematyki :)
OdpowiedzUsuńOznacza ze najlepsza ta wiedza ktora jest w glowie.
Przypomnialo mi sie jeszcze co innego - wiara w komorki i GPS-y. Nie dalej jak 3 lata temu przejezdzalismy w nocy tak nieobwiezowana okolice ze nic nie bylo widac bo pustkowie, slabe oznaczenia, absolutnie nie wiedzielismy gdzie jestesmy i gdzie skrecic, zywej duszy dookola - a telefony bez sygnalu , samochod oczywiscie bez GPS. Wtedy tesknilismy za zwykla papierowa mapa. Zreszta tak ma wieksza czesc Alaski ( i na kontynentalnej USA nie brak takich bialych plam) gdzie to musza komunikowac sie przez radio albo telefony satelitarne ktore tez nie wszedzie zlapia sygnal, poza tym oprocz paru miast reszta to dzicz bez dobrej komunikacji wiec malymi samolotami posluguja sie tak powszechnie jak my samochodami. Bez nich ani rusz. To takie przyklady iz wcale calkowicie nie mozna polegac na elektronice i technologii.
Racja - odrecznie pisze okropnie, az wstyd. A takze idzie mi jak po grudzie, bez plynnosci i swobody.
Jeszcze dodam ze nieraz myle wlasne imie bo bywa ze musze podpisac sie polskim ktore niby to samo a tak odmiennie sie pisze - i myli mi sie :)
A kiedys gdy pan przyjmujacy zamowienie przy okienku chcial me imie i podalam to w wersji angielskiej, to wiesz co zrozumial? Madryt - bo tak pisalo na dostarczonym posilku. Nawet dosc mi sie spodobalo choc bardzo rozsmieszylo.
Spotkalas sie w mlodosci ( nie zes stara tylko dorzalsza ) z uzywaniem liczydel? Ja nie oprocz widywania w sklepach.
Szczesliwie ja mam imie jednakowo brzmiace we wszystkich jezykach, wiec nie musze sie zastanawiac, jak je pisac. :)))
UsuńMialam liczydla, ale podobnie jak Ty nie przypominam sobie, zebym ich uzywala, cos tam sie uczylismy liczyc na liczydlach, ale chyba krotko, potem juz nigdy ich nie uzywalam i chyba nie umialabym na tym policzyc najprostszych dzialan.
Moje tez jest dosc popularne w angielsko i hiszpansko mowiacych krajach chociaz roznie je pisza, dzieci tez maja zupelnie przystepne i zrozumiale ale maz to inna sprawa - jego imienia wogole nie lapia i ciezko zapamietuja.
UsuńMoja mama była księgową i potrafiła szybko liczyć na liczydłach, dla mnie to była tylko zabawa!
OdpowiedzUsuńStraszne musi być u was zużycie prądu przy tylu klimatyzatorach, chłodniach itp.
Rychłego ochłodzenia!
jotka
O nie, prad u nas ma bardzo rozsadna cene. Nie oszczedzamy go choc nie watpie ze sa rodziny ktore musza. My mamy gospodarstwo dwuosobowe czyli nie mamy duzego zuzycia. Z naszych miesiecznych rachunkow najwiecej placimy za telewizje - nie uwierzylabys ile maz ma dokupionych stacji, aplikacji, do tego wchodzi rowniez internet.
UsuńObecnie, w czasie podrozen, cena gazu podskoczyla moze o 1/3.
Gdy o tym pomysle to najwiekszym miesiecznym kosztem jest zywnosc.
Dziekuje jotko - podobno nadchodza ciut chlodniejsze dni ale zobaczymy.......
Liczydła to dostałam gdy szłam do szkoły, (49r.) ale nie przypominam sobie bym kiedykolwiek ich używała.Będąc w ub. wieku w Singapurze zakupiłam sobie tam przesłodki malutki kalkulator na baterie, które ładują się pod wpływem światła, np. słonecznego.Mam go do dziś i działa nadal. A jeśli idzie o inne obliczenia-zawsze mam przy sobie smartfon a gdybym nie miała to zawsze na piechotę na kartce sobie wszystko podzielę, pomnożę dodam lub odejmę.
OdpowiedzUsuńU mnie pogoda przyzwoita,21 stopni i słonko. Serdeczności posyłam;)
anabell
To tak jak ja - pamietam z widzenia ale nigdy nie uzywalam ani nie uzywano ich w szkolach.
UsuńTwoj kalkulator ma wiec tyle lat co moj. Moj tez nadal dziala.
Najczesciej te proste dzialania wykonuje w glowie ale widze ze dalabym rade na papierze tez, ze nie calkiem zapomnialam.
Mamy dostac "ochlodzenie" czyli temperatura spadnie o moze 5 stopni co wielkiej roznicy nie zrobi, haha.
Choc swieto dzisiaj to juz wczoraj jakis glupek puszczal petardy na osiedlu co bardzo Belle wystraszylo.
Coraz to przybywa stanow ktore zabraniaja prywatnie to robic i dobrze, moze kiedys i moj sie dolaczy. Uznaje oficjalne sztuczne ognie urzadzane przez miasto bo odbywa sie z dala od osiedli i trwa moze 15-20 min i to moim zdaniem wystarczy.
Zasylam moc pozdrowien.
Liczydla mialam, ale chyba nigdy nie uzywalam, chyba ze do zabawy. Jak mam cos podzielic czy pomnozyc to jak jest za trudne w glowie licze na kartce. Lubie tak staromodnie, dlugopis ciagle jest przy mnie i kartki tez, robie duzo krzyzowek, matematycznych zagadek, sudoku i rozne inne, wszystko papierowe, kupuje takie ksiazeczki. Wcale mi nie zalezy ze mam sudoku na Ipadzie, wole na papierze.
OdpowiedzUsuńJa tez nigdy nie uzywalam liczydla. Proste dzialania wyliczam w glowie, gdybym musiala to poradze sobie wykonywac je na papierze. Ogolnie mysle iz szkoly nie powinny zaniedbywac uczenia mlodziezy tego sposobu by nie robic z nich swego rodzaju "kalek' matematycznych ktore bez telefonu czy kalkulatora sa bezradne.
UsuńA wogole to wszystko sie pozmienialo , oczywiscie na gorsze. Dawniej ojcowie potrafili duzo naprawic kolo domu, lacznie ze samochodem, nieraz ojciec majsterkujac uczyl syna, teraz tego nie ma. Zepsute to idzie do naprawy albo zatrudnia sie fachowca, niejednokrotnie po prostu wyrzuca i kupuje nowe. Coraz mniej takich "zlotych raczek" ktorzy zdolnosc majsterkowania, zaradnosci, przejeli od ojca czy samonauka.
Eeeech, Tereso - ciezko nam to wszystko zaakceptowac bo jestesmy takim przechodnim pokoleniem, wrzuceni w nowe a pamietajacym stare.
Pamiętam, że w szkole uczyli nas używać liczydła, pamiętam również, że używali do w niektórych sklepach.
OdpowiedzUsuńJa lubię liczyć w pamięci i największą zabawę miałem podczas pobytu w Anglii, jeszcze przed decymalizacją funta.
A więc - 1 funt = 20 szylingów, 1 szyling = 12 pensów. Prócz tego jeszcze czasami ceny były w gwineach = 21 szylingów.
A więc kupiłem coś za 1 funt, 10 szylingów i 11 pensów plus coś za 2 funty 12 szylingów.
Dałem kasjerce banknot 5 funtów i od razu powiedziałem ile ma wydać reszty.
Patrzyła na mnie jak na czarodzieja.
Życzę miłego 4 lipca.
Ja nigdy nie widzialam by ktos sie poslugiwal liczydlem. Widzac je w sklepach uwazalam za zabawke.
OdpowiedzUsuńNo wlasnie - brytyjska monetarna metoda jest skomplikowana choc moze tylko dla nas, cudzoziemcow. Nigdy nie staralam sie ogarnac bo tylko odwiedzajac na pare dni nie widzialam potrzeby. Pokazywalam pieniadze a sprzedawca sam sobie wygrzebywal ile mu bylo potrzebne.
Dziekuje Lechu, za zyczenia. To swieto spedzimy w domu i bez zadnego szumu. U mnie juz wczoraj slyszalam petardy co mi wystraszylo kota. Dzisiaj pewnie bedzie ich wiecej. Nie rozumiem co ludzie w nich widza, w tym huku - chociaz glownie mlodziez je puszcza.
Ja skorzystałbym z faktu, że 796 to 800- 4. Zatem połowa to 400-2. I teraz rachunek robi się bardzo prosty ;)
OdpowiedzUsuńA na liczydle nauczyłem się liczyć sam, bo w szkole praktycznie go nie używaliśmy. Potem nauczyłem się liczyć na suwaku (choć przyznaję, że dziś niewiele z tego pamiętam). No a później nastała era kalkulatorów i człowiek w ogóle zapomniał, jak się liczy w głowie. Czasem, gdy sobie wieczorem biegam, próbuję sobie coś policzyć, żeby nie myśleć o zmęczeniu - ale w czasie biegu ciężko, oj ciężko!
Bardzo prosty i szybki sposob, Nitagerze - moze najprostszy z tych juz podanych. I kazdy pozwala podzielic w glowie!!!!!!
OdpowiedzUsuńZaloze sie iz kazdy zapytany wspolczesny nastolatek pierwsze co by zrobil to otworzyl kalkulator telefoniczny. Nic tragicznego dopoki ta mozliwosc jest alternatywa a nie jedyna droga, nie mozna sie sprowadzic do tego by mozg tylko odczytywal co widzi a sam nie myslal.