28 grudnia 2023

KALEJDOSKOP POSWIATECZNY

Moi swiateczni goscie, sztuk dwie, jeszcze sa, odlatuja w sobote ale jako ze nadeszla koncowka wizyty moge zrobic ocene obchodow Swieta.

 Ziec, John, niczego nie komentowal chyba ze chwalaco. On przywiozl ze soba cala kolekcje lekarstw majac problem z colon i zblizajaca sie operacje zaraz po N. Roku co nie przeszkadzalo mu jesc zdrowo i kazda potrwe. Natomiast jako ze jego jelita bzikuja nie za bardzo pisal sie na dlugie wypady z domu, na przyklad tradycyjna i lubiana wspinaczke na nasza najwyzsza gore, czujac sie bezpieczniej bliziutko toalet :)



  Corce, przyzwyczajonej od lat do pewnego szablonu wizyty nie podobalo sie kilka nowosci  jak : mala i skromna choinka pomimo iz uzasadnieniem na taka a nie inna jest obecnosc kota.



 Sam kot bardzo ja zasmucil i rozczarowal gdyz wcale mlodych nie pamieta, nie chcial sie z nimi glaskac czy przytulac, przesiedzial czesto przez caly dzien  pod lozkiem, w nocy gdy mlodzi spali wylazac by sie posilic i zmienic sobie miejsce lezenia.

 Ja wysnulam teorie ze pamieta ich ale na swoj sposob jako tych ktorzy ja do nas przywiezli z Florydy a teraz przyjechali zabrac ja spowrotem. Najpierw mnie wysmiano slyszac ta teorie ale szybko zaczeli w nia wierzyc.

  A gdy Bella szla na zewnatrz to nie podobalo sie jej ze drzwi musialy byc uchylone - a przez te dni akurat udala sie temperatura bliska zeru. Czyli mimo ogrzewania w domu bylo chlodno. Nie podobalo sie jej ze kicia nie zalatwia sie w kuwecie tylko gdzies w terenie gdy jest na swoich spacerach. Coz moglam powiedziec - tak sobie kicia umyslila i tak robi....

 Nastepnym zdegustowaniem corki byl kominek. Zapowiedzielismy ze nie uzywamy i znowu przez kota. Nasz kominek jest gazowy ale ulozony z imitacji drewna, popiolu i wegielkow, wszstko ulozone obok siebie ale osobno i jest powleczone sadza. Oczywiscie ze Bella nieraz zabierala sie grzebac w nim wiec szybko siatkowa oslone zalepilismy na stale srebrna tasma a srodkowe laczenie na stale zczepili drucikami  zanim by doszlo do katastrofy - bo nie tylko by wywlokla te wegle i popioly na dom ale jeszcze by sie sama ubrudzila i moje lozko tez. Chcac uzywac kominek co wczesniej bylo czescia swiatecznych wieczorow przy nim  z eggnog w rekach musielibysmy wciaz odklejac i pozniej zaklejac - a nie chce sie nam tego robic.



 Corce te wszystkie zmiany i ograniczenia bardzo zubozyly dawny program swiat co podsumowala ze naprawde dostalismy do glowy siupa przez kota i zwyczajnie nie umiemy zajmowac zwierzetami bo majac wczesniej psy tez dostawalismy podobnego siupa.  

 Jesli moja teoria jest prawdziwa to oznacza dwie rzeczy - ze kici tak u nas dobrze iz nie chce opuszczac naszego domu, drugie ze to moze byc kiedys problemem jako iz mamy miedzy soba umowe ze gdy zaczniemy wymierac to corka musi Belle wziac do siebie na stale a teraz wiemy ze to uczyniloby ja bardzo nieszczesliwa.

Nic duzego sie nie dzialo przez ten wizytowy tydzien - gotowanie, zjadanie, mycie garow, prawie codziennie male pranie i mycie toalet, jeden wypad w okolice - do kasyna gdzie nie wolno robic zdjec wiec tylko ukradkiem zrobilismy jedno choinkom :



 mlodzi jeden raz poszli do kina ale na komedie czym my starzy pogardzilsmy bo komedii nie lubimy, gra w karty i duuuuzo ogladania meczow w TV. Odlatuja w sobote a w piatek idziemy do restauracji na pozegnalny obiad, do miejsca z tarasem nad rzeka :  



Prezentow bylo duzo i glownie wedlug zyczen - chociaz np ja oprocz tych podpowiedzianych dostalam trzy sweterki ktorych pewnie nigdy nie ubiore. Oooo, przypomnialo mi sie - tuz przed swietami nadeszla moja suknia ale okazala sie niewypalem gdyz nie lezala na mnie dobrze wiszac jak nieforemny worek - wiec nie ubralam sie w nia tylko spakowalam do odwiezienia go uzywanego sklepu. Jakos wcale mnie to nie zasmucilo. 

Z takich drobnych i niespodziewanych spotkalo mnie kilka : wszystkie ugotowane potrawy udaly sie i byly pochwalone ale najwiekszym powodzeniem cieszyl sie pospolity ....bigos.  Jedlismy go wczoraj, w przerwie w czasie gry w karty i kazdy dobral sobie druga porcje - czyli z duzego gara bigosu ostalo sie niewiele.


 

Mnie urzekly najnowsze okulary komputerowe corki - ona nie potrzebuje okularow do czytania ale uzywa takich przeznaczonych do chrony oczu od szkodliwego blasku komputera. Ma ich multum  w roznych kolorach ale te sa troche inne ksztaltem, odmienne od takich w ksztalcie serc czy gwiazd,  i smieszne, a tak mi sie podobaly ze corka chciala mi kupic takie same online ale sie nie da - te ochronne maja zwykle szkla poza ochronna powloka a ja do czytania musze uzywac przepisanych przez okuliste wiec te smieszne nie dla mnie o co o malo nie plakalam.



 No i oczywiscie narazilam sie jeszcze czym innym - bo szczerze powiedzialam gdy mnie o to zapytano ze moim najbardziej ulubionym prezentem, mimo iz niektore sama wybralam - jest breloczek na klucze od Pea, kotki mlodych.



Znowu corka nie mogla sie nadziwic ze glupi breloczek tak mnie ujal az jej przypomnialam co sama pare dni zrobila w restauracji - zeby otrzymac darmowy SWETEREK BUTELKOWY zamowila cala butle wina zamiast jedna lampke jako ze my, pozostali troje, wina wogole nie lubimy. Czyli kazdy ma swego siupa.....



Sylwestra spedzimy juz we dwojke i w domu, ja rozpoczynajac Wielkie Porzadki po gosciach czyli tym rozpoczne nowy rok .

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku - oby nie byl takim tragicznym jak to przewiduje Nostradamus.    

27 komentarzy:

  1. Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma - jak mówi piosenka.
    Bardzo sympatyczne podsumowanie świąt, uśmiałam się:-)
    Czasami wychodzi przy takich okazjach różnica pokoleniowa.
    My przywieźliśmy od młodych jakąś paskudna infekcje, ale to nie covid, bo robiłam test 2razy.
    Siedzimy w domu i oglądamy filmy, czytamy, żal nam tylko spacerów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyke ze zlapaliscie to "cos" ale dobrze ze nie covid . Miejmy nadzieje ze do nastepnego weekendu Wam przejdzie i bedziecie mogli wznowic wycieczki. Poniekad pare dni domowego luzu tez sie przyda.
      Nie opisywalam swiat pod katem wigili czy potraw bo u kazdego odbywaja sie podobnie - a skoro nazbieralo mi sie materialu ubocznego uznalam ze warto opisac.
      Ciesze sie ze Ci sie podobalo a nawet sprowokowalo do smiechu - oby pomogl w wyzdrowieniu !

      Usuń
  2. Sweterek butelkowy jest rzeczywiscie bardzo fajny, sama bym sie poswiecila, choc winska nie lubie, zeby taki miec. Rownie uroczy gadzecik to brelok z kotkiem. Ja nie dosc, ze wigilie spedzilam w domu, zeby nie pozarazac innych, to nie dostalam na gwiazdke NIC, choc sama obdarowalam wszystkich, ze nie wspomne o potrawach, ktore chora gotowalam. Nie powiem, bylo mi bardzo przykro, bo do pomagania, wspierania, gotowania dla ekip przeprowadzkowych jestem pierwsza, do chocby symbolicznego wyrazenia wdziecznosci - ostatnia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Och - nie wiedzialam o tym! Tylko czytajac zrobilo mi sie przykro bo przeciez tez jestem zona, babcia i matka wiec sie latwo wczulam.
    Wiem ze corki byly zaabsorbowane przeprowadzkami i opieka nad dziecmi ale przeciez robily zakupy dla maluchow wiec mogly rownoczesnie znalesc cos dla Ciebie, chocby spontanicznego i symbolicznego.
    Nie bede wiecej komentowac i jeszcze bardziej Cie dobijac ale przyznaje ze mnie zawiodly.
    Oczywiscie kochaja Cie i z pewnoscia doceniaja Twe poswiecenia, w to nie watpie, ale......
    Dla pocieszenia dodam ze oba wnuki zmilczaly okazje nawet nie przysylajac "dziekuje" za czeki i gdybym nie widziala obciazenia w banku to nie bylabym pewna czy dostali. Nie dzwonili tez jak to dawniej bywalo ale mysle ze bedac teraz mlodziencami sa strasznie wciagnieci w inne sprawy .
    Zhardzialam na starosc, wcale mnie to nie ubodlo. Czasem sama siebie nie poznaje widzac jak moje reakcje zmienily sie z wiekiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie wlasnie ubodlo, czuje wielkie rozczarowanie.

      Usuń
    2. Ja, wiedzac ze wnuki sa na feryjno-swiatecznym wyjezdzie, wcale sie nie przejelam ich milczeniem, wiedzac ze wroca to sie odezwa.

      Usuń
  4. Bardzo fajne podsumowanie świąt i czekałam na niego. My oboje z mężem mamy covid , od niego się zaczęło , na pewno koncert Messiah się przyczynił , ale Wigilię uczciliśmy z jedzeniem i prezentami. Z prezentów zawsze się cieszę , bo córki starają się i wymyślają i to doceniam . Czy mi potrzebne ? Nie ale nigdy bym nie oddała do thrift store . Ale ubrań nie dostaje , głównie rzeczy kuchenne a tych nigdy nie za dużo .Bardzo lubię książki zdjęciowe z naszymi wspólnymi . Ale my się widzimy codziennie izdjec jest mnóstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje ze Wasz covid jest lekkim przypadkiem i wkrotce minie. Nastapilo nasilenie sie w zachorowaniach na niego i dzisiaj wyczytalam iz niektore stany wprowadzaja obowiazkowe noszenie maseczek.
      Ja tez doceniam pamiec rodziny o mnie, ich prezenty, choc zarazem zlosci mnie ze wogole je robia bo przeciez niczego nie potrzebuje i uwazam ze marnuja na mnie pieniadze. Tyle co ziec oferowal mi duzy bukiet zywych kwiatow jako podziekowanie ze codziennie gotuje potrawy ktore kocha a tylko u mnie moze je spozywac - ta forma podzieki mi sie spodobala nie mowiac ze ladnie ozdobila kuchenny stol.
      Ta suknia nie byla prezentem, sama sobie kupilam wiec nie czulam ze robie jakas gafe oddajac ja do Goodwill. Skoro nie moge nosic niech ktos inny ma z niej pozytek.
      Takie zdjeciowe ksiazki sa wspanialym prezentem i z pewnoscie wracasz do ich ogladania i wspomnien bardzo czest. To rodzinna kronika w formie zdjec.
      Wszelkiego dobra zycze w Nowym Roku.

      Usuń
  5. Sympatyczne Święta na luzie, tylko bardzo mi szkoda, że sukienka okazała się niewypałem gdyż ze zdjęcia wyglądała na idealną dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe - naiwnie myslalam ze suknia bedzie na mnie lezec tak udanie jak na modelce :)
      Ale to drobny drobiazg, nie zaklocil nam wizyty.
      Zdrowego, dobrego Nowego Roku Lechu.

      Usuń
  6. Szczęśliwego Nowego Roku! Szkoda, że świąteczna suknia nie udała się, naprawdę!
    Wszystko na co narzekała córcia, to nieważne. To Pani dom i Świeta u Pani. Pozdrawiam serdecznie i wszystkim życzę zdrowia!
    Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejelismy sie corki narzekaniami chocby dlatego ze co by nie mowila tak teraz w domu musi byc i tyle.
      Ja tez uwazam ze takimi drobnostkami nie nalezy sobie psuc nerwow, przejmowac sie . Dziekuje za mile zyczenia i wzajemnie przesylam podobne - szczesliwego Nowego Roku.

      Usuń
  7. Ubawiłam się - wg Córci masz "siupa" bo zapobiegasz niechcianym przypadkom - wg mnie większego "siupa" miała Ona sama, robiąc kiedyś ze swojej kici modelkę. A co do tego, że Bella nie chciała się z nimi czulić - rok w życiu każdego zwierzaka to tak jak trzy a nawet cztery lata ludzkiego życia a poza tym jest jej u Was bardzo dobrze, zapewne lepiej niż u nich i dlatego ich zapomniała. U nas też była nieduża choinka więc stała na taborecie okrytym "czymś" zielonym. Dobrego Nowego Roku dla Was!!!! Zdrowia i ZERO kłopotów!!!!!
    anabell

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tez nie lubilam pomyslu z modelowaniem Pea a na dodatek pozniej gdy przywiozla mi Belle to wszystkie kreacje tez i nie wiem po co. Leza na strychu w pudle.
    Wiem ze corka da Belli kiedys dobra opieke ale i dyscypline tez a glownie nie bedzie wypuszczac na zewnatrz czyli bidna kocina sie chyba sie wykonczy z zalosci.
    Ja nasza mala tez chcialam postawic na jakims podwyzszeniu ale W sie sprzeciwil bojac ze Bella ja straci. Tymczaem prawie sie nia nie interesowala. Jednak dla oszczedzenia sobie klopotu juz nigdy tej duzej nie bede robic zaslaniajac sie Bella bo zwyczajnie juz mi sie nie chce w to (i duzo innego) bawic.
    My tez myslimy ze u nas Bella ma raj na ziemi i dobrze o tym wie :)
    U nas kilka stanow wprowadza obowiazkowe maseczki, wyobraz sobie .
    Zdrowego i pomyslnego Roku Anabell.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja bym się z Twoja córka w kilku sprawach zgodziła. Na przykład co do wychodzenia Belli, rozumiem że wychodzi, ale że muszą być zostawione uchylone przez cały czas drzwi, to już za dużo, albo zimno robi się, albo za gorąco, mogą wejść nieproszone stworzenia, no Bella rządzi na całego. Ale rozumiem że Twój dom, Twoja Bella, Twoje decyzje. Ale i tak podoba mi sie że Ci córka wygarnęła, fajna dziewczyna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hehe - tak, corka nalezy do tych wygarniajacych co mysli, dziekuje Tereso. Jedynie dziwnym jest ze sama ma wychodzacego kota i w zwiazku z tym uchylone drzwi ! U niej jest zawsze cieplo o ile nie goraco wiec nie odczuwa tego faktu jak my, akurat majacy obecnie temperature ok 35 F wiec od tych uchylonych drzwi ciagnie syberyjskim powietrzem. Masz racje - jednego dnia wszedl mi do srodka chipmunk o czym pisalam.
    Jak Tobie minely Swieta? Zdrowo i spokojnie?
    Zycze udanego i zdrowego Nowego Roku.

    OdpowiedzUsuń
  11. Z tym sprzątaniem jednak uwiń się do Sylwestra, bo w Sylwestra nie wolno sprzątać, bo można wymieść szczęście na Nowy Rok. Przezornie więc życzę Szczęśliwego Nowego Roku i poświątecznego spokoju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram sie uwinac bo przyszla mi do glowy taka sama mysl :)
      Z drugiej strony i tak codziennie trzeba cos uprzatac, Sylwester czy nie.
      Samego dobra zycze w Nowym Roku - dziekuje Krolowo.

      Usuń
  12. Ja też nie lubię zmian w świątecznych zwyczajach, a że kobiety to kobiety więc przychrzaniamy się do szczegółów. I choć wiemy jak ta wigilia u rodziców będzie wyglądać w końcu co roku taka sama, to po ową tą samość do rodziców jedziemy.
    Czyli rozczarowałaś córkę, bo kot okazał się ważniejszy niż wasze przyzwyczajenia.
    Dla kota zrezygnowałaś z wielu własnych zwyczajów, z których nie zrezygnowałabyś być może dla dzieci 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielka prawda Aniu - narobilo sie wiele dostosowan dla kotki i rzeczywiscie ona moze wiecej niz pozwolilabym dzieciom.
      Najbardziej widzialna zmiana byl rozmiar choinki czyli nic zaklocajacego tradycyjnych obchodow, no i czesto uchylone drzwi.
      Masz racje z tymi oczekiwaniami - spodziewamy sie co Roku tego samego, zreszta widze ze dzieci oczekuja jeszcze czegos innego - iz my, rodzice ani sie starzejemy ani ze kiedys umrzemy. Wciaz z rozmow wynika iz mysla ze jestesmy tacy jak za mlodu i niesmiertelni.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Kiedy teściowa zaczęła chorować to ja, jako pierwsza, zaczęłam to widzieć i męża uświadamiać. Mąż uważał, że przesadzam, bo on żadnych zmian w matce nie widział. Dla niego mama była ciągle taka sama.
      Pogadałam o teściowej ze znajomą pielęgniarką. Ona zaś poszła po poradę do lekarzy, z którymi w szpitalu współpracowała.
      To, że ja widzę zmiany w teściowej a mąż, jej syn, nie widzi nie było niczym zaskakującym dla lekarzy, bo tak to ponoć właśnie jest, że szybciej zauważy problem ktoś z dalszej rodziny, bliższy sąsiad niż własne dzieci, które uważają rodziców za tych, którzy rządzili, nadawali rytm rodzinie, mówili dzieciom co słuszne a co nie. Dzieci nie potrafią spojrzeć na rodziców obiektywnie, że się posuneli w latach, że mogą być niedecyzyjni. Rodzic to rodzic.
      Ci lekarze poradzili mi, żebym poszła do lekarza rodzinnego mojej teściowej i z nim pogadała. I tak zrobiłam, choć tajemnic zawodowych związanych z teściową, ów lekarz mi nie zdradził. Ukierunkował mnie tylko co robić i zapowiedział, że będzie gorzej.

      Usuń
    4. Ja tez sie spotykam z tym co opisujesz - iz dzieci nie zauwazaja u rodzicow pewnych zmian zwiazanych ze starzeniem sie. Dzieciece oczy widza to co dyktuje serce. A takze latwiej zauwazyc zmiane w osobie rzadko widzianej, w takiej codziennej nie za bardzo.
      Bywa i na odwrot - ze matki nie dostrzegaja pewnych oznak u dzieci. Moj syn gdy ozenil sie drugi raz to z kobieta majacej swa dwojke z pierwszego malzenstwa. W chwili ich slubu, zreszta znali sie dosc dlugo jeszcze przed slubem co dalo synowi okazje zapoznac sie z synem przyszlej zony, ten chlopak mial cos ok. 8-9 lat. Moj syn rozpoznal iz cos nie tak z nim i podzielil sie obserwacja z ta matka. Ten chlopak majac tyle lat potrafil sikac w spodnie zapominajac ze nalezy pojsc do toalety a nie bylo jego jedyna dziwacznoscia niedostrzegnieta przez matke. Ona z poczatku byla niezwykle zdziwiona bo sama "niczego" nie zauwazyla, dla niej ten synek, tak jak corka, byli wszystkim NAJ na swiecie. Jednak zaczela obserwowac blizej i przedewszystkim obiektywnie, porownywac do chlopcow w wieku syna, porozmawiala z nauczycielami dowiadujac sie po raz pierwszy ze tak, ze owszem, jest inny, opozniony, nieobecny duchem w szkole i nauce, zatopiony w swym swiecie itp. Wziela go do psychologa i na przerozne testy - i zgadnij co? Ma Aspergera (bardzo podobne do autyzmu). Gdyby nie moj syn to moze do dzis nie zwrocila by uwagi ze z chopakiem jest nie w porzadku - czego ja sobie nie wyobrazam by nie zauwazyc u swego dziecka. Niestety po pierwszym zapale, testach skonczyla sie fachowa pomoc bo kobieta uznala ze synek jakos sobie poradzi, "wyrosnie z tego"......Obecnie ma 13 lat i nadal jest tym zagubionym, nieobecnym i nie chodzi do zadnej poradni, testy, lekarzy.
      My, dwa 75latki, przygotowywujemy dzieci do naszej smierci nie tylko w rozmowach ale takze legalnie - mamy skompletowane dokumenty tyczace domu, finansow itd - ale na sile bo nie chca slyszec! Tym bardziej ze oboje mamy dobre zdrowie, maz jeszcze pracuje, ja zajmuje sie domem i ogrode bez problemow wiec dla nich to wszystko znaczy ze jestesmy nizniszczalni i niesmiertelni :)

      Usuń
  13. No i oczywiście szczęśliwego nowego roku dla Was i dla księżniczki Belli. 😘

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziekuje, Tobie i Rodzinie zyczac wzajemnie zdrowego i udanego.

    OdpowiedzUsuń
  15. Serpentyno,
    fajna ta Twoja relacja z rodzinnego spotkania! Bardzo lubię czytać to, co piszesz o swym zwykłym, codziennym życiu. Do przeczytania w następnym roku 😁

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziekuje bardzo za komplement ktory mnie niezmiernie ucieszyl i zachecil do dalszego pisania, zwlaszcza iz pochodzi od Ciebie, osoby z tak wielkim talentem do opisow i latwosci wyrazania sie.
    Ja rowniez lubie Twoj blog pomimo iz wogole nie znam Twoich lektur i nie moge ich komentowac.
    O tak, bedziemy sie nadal spotykac i rozmawiac - byle w zdrowiu i pomyslnosci czego zycze.

    OdpowiedzUsuń