25 listopada 2024

PRZYPADKOWA CELEBRACJA

Wczoraj bedac z moimi czyli corka i zieciem na lunchu w restauracji o nazwie Big Bear (wielki niedzwiedz) o tyle innej od wszystkich ze ma swa wlasna browarnie, sami sobie robia kilka rodzajow piwa a ona przylega do sal jadalnych wiec przez szyby mozna obserwowac cale urzadzenie i poczytac o procesie wyrobu - natknelismy sie na dobrego znajomego ktory z rodzina celebrowal swe urodziny.

 Zlozylismy zyczenia ale nie przylaczylismy sie do nich biorac osobny stolik a M podeslal nam drinki i nawet pamietal ze dla mnie tylko mrozona herbata, ze nie pije alkoholu. 

Napojem ziecia byla Bloody Mary, Krwawa Mary. Ten drink ma bardzo wiele odmian i przydomkow a jednym ze wspolnych skladnikow jest to iz opiera sie na soku pomidorowym. Widze ze restauracje doslownie przesciguja sie w dodatkach, w wygladzie i nawet nazwach a ludzie chetnie je pija. Czyli co restauracja to inny sklad i wyglad tych Marys poza tym mozna sobie zazyczyc zrobionego wedlug wlasnego smaku. Widuje wiec przerozne i jak bez oporu przyjmuje wszystko warzywne czym ozdobione to jakos nie miesci mi sie w glowie - i chyba nigdy nie pomiesci skoro nie pomiescilo przez kilka dekad - zeby drink zawieral krewetki lub.... boczek.


Te dwie Marys sa wziete z internetu


 A taki wlasnie lubi moj ziec smiejac sie ze ma rownoczesnie zagryzke i drink.


Drink ziecia : oliwka, ogorek, 
lodyga celera, papryczka i 
boczek


 Te drinki wygladaja jak ogrod warzywny poza zwyczajowymi koktailowymi dodatkami zawierajac te inne jak krewetki albo podpieczony boczek - oliwki, lodyge celera, marchewke, marynowany ogorek, papryczke, brzeg szklanki jest w wypadku ziecia obtoczony kruszona papryka.

 Wieki temu skosztowalam lyk Bloody Mary z czystej ciekawosci gdy jeszcze nie byla napakowana roznosciami i stwierdzilam ze jest wstretna! 

 P. S. Dzisiaj mam trudny dzien bo z rana musze Belli zaaplikowac srodek usypiajacy by przetestowac jej reakcje na niego a to bedzie ciezka robota bo nielatwo bedzie jej wstrzyknac do pyszczka w dodatku tak by polknela cala dawke. Po trzech godzinach zawioze ja do kliniki gdzie zrobia badania serca, krwi, zdjecia uzebienia - to jest czesc przygotowan przedoperacyjnych - sama operacja za tydzien, przyszly poniedzialek.

 Doslownie trzese portkami na sama mysl - zyczcie mi powodzenia w tym wstrzyknieciu.

 Ziec sie smieje ze moim stanie wielkiego stresu pomoglaby mi Bloody Mary :)

16 komentarzy:

  1. Może Belli zrób Krwawą Mary:) trzymam kciuki.
    Ja akurat lubię tego drinka, co prawda już wieki nie piłam. Ale za młodu chętnie, bo i sok pomidorowy mi smakuje, i wódkę w miarę lubię. Tylko bez tych dodatków, może być seler naciowy ewentualnie.
    Renia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nienajgorszy pomysl, tylko zamiast wodki oliwe z puszki szprotek, a zamiast soku pomidorowego jakis inny koci przysmak, zamiast selera kocimietka. :)))
      Dla mnie to tez obrzydliwy drink.

      Usuń
    2. Renia - nigdy bym czegos takiego nie zrobila zwierzeciu!
      Ziec mi mowil ze smak Marys duzo jest zalezny od rodzaju dodanego alkoholu wiec moze mialam szczescie trafic na taki ktory mi nie odpowiadal i raz na zawsze odstreczyl od niego.

      Usuń
    3. Pantera - zaaplikowalam ale nie jestem ani pewna ani zadowolona bo troszke poszlo poza pyszczek, pozniej Bella zaczela sie bardzo slinic i pluc. Nie mam wiec pojecia ile przelknela a boje sie dawac drugiej dawki by kota nie uspic na dobre. Mija pol godziny po a kot nie spi......

      Usuń
    4. Serpentyno, miałam na myśli wersję w rodzaju tej, o której pisała Pantera oczywiście, nie namawiałabym do torturowania kici wódką.
      Renia

      Usuń
  2. Krwawą Marysię piłam dwa razy - pierwszy i ostatni za jednym zachodem. Dla mnie -obrzydliwość, chociaż sam sok pomidorowy to lubię. Tu z pozycji "alkoholowych" to piję piwo bezalkoholowe, które ponoć jest bardzo zdrowe. I znacznie smaczniejsze niż to, które piłam w Polsce. Co do wstrzykiwania leku do pyszczka- moja koleżanka smarowała końcówkę strzykawki (bez igły oczywiście) kawałeczkiem wędzonki, za którą jej zwierzak przepadał i wstrzykiwała zawartość strzykawki do łakomego pyszczka. Ja to ze swym psem nie miałam problemów - codzienną nasercową tabletką połykał w kulce mielonego mięsa. Pierwsza kulka była bez leku, druga z lekiem, trzecia bez leku. A narkozę to dostawał na podstawie swojej wagi- zawsze przed zastrzykiem był ważony i osłuchiwany. No ale może koty inaczej się szykuje do narkozy. Trzymaj się, na pewno będzie OK.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie ten jedyny raz podzialal na mnie.
      Anabell - Twoje rady sa raczej dla psow nie kotow - pies przelknie kuleczke nawet jej nie rozgryzajac, nie wiedzac ze naszpikowana. Koty , a przynajmniej moj, maja inaczej, musza gryzc chyba ze pija rosolek.
      Z poczatku asystentka dala mi srodek w postaci kapsulek, do otwarcia i posypania po jedzeniu czemu zaprotestowalam bo :
      - Bella by nie tknela jedzenia gdyby wyczula ze czyms obcym posypane,
      - jakbym ja zmusila jesc sniadanie dokladnie o 8mej rano?
      - gdyby tylko zjadla odrobine karmy czyli nie cala dawke proszku to calosc na nic, nigdy bym nie wiedziala ile zjadla proszku.
      Na moj protest odpowiedzieli dajac mi srodek plynny, do wstrzykniecia w pyszczek.
      Jest po 8mej, zrobione, ale bez mego zadowolenia i pewnosci bo odrobine mi poszlo poza pyszczek, nastepnie zaczela sie slinic i pluc - wiec nie mam pojecia ile przelknela a nie moge dawac drugiej dawki by nie przesadzic i uspic kota na dobre. Minelo 20 minut a kot lazi.......
      Bella tez dostanie narkoze wedlug wagi a test jest po to by zobaczyc jak reaguje, jaka bedzie miec prace serca i inne vitals a takze czy nie uczulona.

      Usuń
    2. No fakt, nigdy nie miałam kota w domu, ten w głowie się nie liczy;)))) Ale koleżanka w ten sposób podawała lek właśnie kotu- miała super rasowego długowłosego kota i narzekała, że musi go codziennie szczotkować. Jej kot był strasznym żarłokiem. I był większy od mojego psa. Ja swojego psa też szczotkowałam codziennie, odbierał to jako pieszczoty. A raz na 2 miesiące musiałam go trymować, co było męczącym zajęciem - 2 godziny stania przy stole na którym był pies. W swego weta to byłam cały czas przy każdym zabiegu który wymagał narkozy, nawet przy krwawym, gdy pies miał wycinaną "trzecią powiekę" i brodawki na łapce.

      Usuń
  3. Doczytalam w komentarzach ze juz dalas Belli ten srodek usypiajacy. Miejmy nadzieje ze zadziala nawet jak troche mniej przelknela. Biedna Bella. Niech wszystko bedzie dobrze, trzymam kciuki i za tydzien tez.

    OdpowiedzUsuń
  4. Drink zięcia imponujący!
    Faktycznie wszędzie inne przepisy, ja piłam mojito w dwóch różnych lokalach i za każdym razem był to inny drink.
    Ja napiłabym się po fakcie, na ukojenie nerwów!
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten rok mam tak fatalny ze faktycznie moze drinkowanie by uspokoilo moje nerwy. :)
      To samo u nas - w kazdej restauracji inny smak i ozdoby a takze ludzie czesto podaja barmanom swe wlasne zadania.

      Usuń
  5. Uplynela prawie godzina a Bella lazi i nawet wykancza sniadanie. O tyle zly znak ze swiadczy iz pewnie przelknela za mala dawke.
    Mowie Ci Tereso w tym naszym fatalnym roku jeszcze mi brakuje choroby kota........
    Dziekuje za trzymanie palcow.

    OdpowiedzUsuń
  6. *Kompletnie nie znam się na drinkach, ale muszę przyznać, że te, które sfotografowałaś, wyglądają osobliwie.
    *Biednaś Ty i biedna Bella. Nie zazdroszczę Wam emocji. Zwierzęta są bardzo sprytne i trudno je oszukać, a lekarstw nie znoszą.
    *Taki lokal, w którym produkują i sprzedają własne piwo, to browar restauracyjny. Od jakiegoś czasu są bardzo popularne w Europie. Instalacja jest droga i nie wydaje mi się, żeby jej koszt kiedykolwiek zwrócil się właścicielowi. Zarabiają na jedzeniu.

    Powodzenia z Bellą.🥰

    OdpowiedzUsuń
  7. Najgorsze ze nie mozna zwierzeciu wytlumaczyc o co chodzi, ze pomoc w chorobie nadchodzi, ze bedzie dobrze, ze to dla jego dobra.
    Nie wiedzialam ze restauracyjne browary sa popularne w Europie - no ale skad skoro nie bywam w niej.
    Nie wiem jak sie inne maja finansowo ale ta chyba prosperuje a w dodatku, jako ze ma swoj pietrowy budynek to na gorze miesci sie salon fryzjrsko-kosmetyczny dla kobiet i nalezy do tego samego wlasciciela. To byl jego dobry pomysl bo nie tylko ma dwa interesy pod jednym dachem ale paniusie przychodzac na swe zabiegi najpierw wstepuja na dol, na drinka albo po zabiegu umawiajac sie z mezem czy znajomymi na posilek u nich skoro juz tam jest. Tak robi corka - jedzie niby do fryzjera, gdy gotowa dzwoni do nas, mnie i meza, my dojezdzamy i razem obiadujemy.
    Mimo iz nie wygladalo ze Bella polknela cala porcje anestyku to nic na to nie powiedzieli, zbadali krew i serce a to mi daje do myslenia ze moze wcale nie bylo potrzebne tylko zadali by dodatkowo zarobic.
    Dziekuje za zyczenia maskokropko i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli dałaś radę ze wstępnymi badaniami Belli. Cieszę się.

      Usuń
  8. Też kiedyś spròbowałam tego drinka i był ochydny, ale z czasem mógł się rozwinąć. W dumie ten drink to jak gotowanie z dodatkiem alkoholu, czyli nie powinien dziwić ogórek, paprika, oliwka i boczek.
    Dałaś radę z Bellą?

    OdpowiedzUsuń