- mimo iz niespodziewana choroba i operacja ziecia skomplikowala rytm planu przeprowadzki syna.
Rekonwalescencja ziecia idzie lepiej niz sie spodziewalam tak pod wzgledem jego kondycji jak tego ze moja pomoc w dogladaniu go jest prawie zerowa - gdyz jest chodzacym chorym. Pomalu ale chodzi wiec nie ma problemu z uzywaniem toalety, sam sobie odgrzewa przygotowane przez corke posilki a ja gdy wpadam do ich domu to tylko czysto rozrywkowo. Ziec stara sie nie uzywac lekow przeciwbolowych ale sa dnie kiedy musi wiec wtedy moje wizyty sa krotkie gdyz bedac po leku nie jest rozmowny tylko spiacy. Ma za soba wizyte kontrolna ktora stwierdzila ze przekonstruowanie kregow wyglada i goi sie dobrze. Jednak uplynie troche czasu zanim stanie sie w pelni sil i aktywnosci z czego pozwolenie na prowadzenie samochodu jest wazne bo nie bedzie zalezny od nas a glownie corki ktora jest nieodzowna do pomocy w przeprowadzce.
Z ta przeprowadzka, mimo przeszkody w postaci opieki nad zieciem, tez idzie dobrze - syn zdecydowal ktory apartament wybiera i dzisiaj jedziemy zaklepac i oplacic. Wyglada ze zaplacimy za apartament ktory bedzie stal pusty prawie miesiac - bo wedlug przewidywan corki tyle zejdzie by ziec stal sie na tyle samodzielny by mozna go zostawic samego. Czyli przeprowadzka odbedzie sie za jakies 3 tygodnie. Z wyboru apartamentu jestem zadowolona a najbardziej z faktu ze syn sie w nim zakochal po ogladnieciu na video. To jest obszerny, 85 metrow kw mieszkanie z obszerna pralnia, kuchnia i pomieszczeniami. Do kuchni przylega mala jadalnia ktora nie bedzie mu potrzebna wiec planuje w niej urzadzic wlasna silownie by nie korzystac ze wspolnej. Cieszy sie wiec z przestrzeni ktora mu umozliwi miec pomieszczenia o scislym przeznaczeniu. Choc synowi wszystko sie w nim podoba to najbardziej sie cieszy ....pralnia bo gdzie teraz mieszka, w wysokim mrowkowcu, kazde pietro budynku ma wspolna a lokatow kazde pietro ma ze 20stu wiec mozecie sobie wyobrazic niewygode takiego systemu. Czego nie udalo sie dostac to garazu. Do domu corki bedzie mial bliziutenko a sam apartament jest umieszczony jak chcial - z dala od basenu, glownej bramy wjazdowej, co mu zapewni cisze i spokoj.
Corke czeka wiele zalatwien natury administracyjnej - najpierw tych zwiazanych ze starym miejscem pobytu, pozniej nowych gdy syn juz tu dotrze. Ona chce to robic sama bo nie tylko ma doswiadczenie ale da jej to pewnosc ze jest zrobione nalezycie.
Tam, w Bostonie beda miec duzo pakowania gdyz mimo iz meble bedzie przewozic firma to jednak jesli sami spakuja dobytek da to oszczednosc kosztu przewozu. Syn dotrze tu wczesniej niz meble wiec pare dni pomiedzy rozpakowaniem sie i umeblowaniem spedzi w domu corki.
W miedzyczasie te oplacone tygodnie, jako ze otrzymamy dzisiaj klucze, spedze na bardzo sumiennym wysprzataniu syna mieszkania. Ono bedzie czyste jednak ja wyszoruje lazienke po mojemu, tak samo polki kuchenne i podlogi, okna. Mozemy zrobic kilka innych rzeczy przed nadejsciem mebli - umocowac karnisze, zawiesic zaslony, wybrac dywany, wykladzine balkonowa, kupic balkonowe mebelki.... Nawet lepiej bedzie to robic robic gdy mieszkanie jeszcze puste a jesli sie pozniej zabalagani to powierzchownie. Zaopatrze rowniez lazienke w mydla i reczniki, papier toaletowy, lodowke w wode do picia na czas rozpakowywania sie bo na ostatecznym urzadzeniu sie zejdzie troche wiec by bylo jak umyc rece itp.
Moze pamietacie ze pisalam iz kwiaty syna bardzo komplikuja przeprowadzke jako ze nie mozna roslin przeprowadzac z jednego stanu do drugiego wiec wyszlo ze oboje powroca z Bostonu samochodem co zajeloby im wiele godzin jazdy i pewnie nocleg po drodze. Na to dowiedziala sie od wspolpracowniczki ze jest pociag ktory przewozi samochody tez i ze powrot pociagiem zaoszczedzilby im meki jazdy samochodem. Corka sprawdzila wiec ten pociag i okazalo sie ze nie jest calkiem idealnym wyjsciem bo odjezdza ze stanu Virginia do ktorego i tak by trzeba bylo z Bostonu dotrzec samochodem, a dojezdza tylko do Orlando czyli 4 godziny jazdy do naszej miejscowosci. Niemniej skraca trase o polowe, takze dochodzi pakowanie auta na pociag i odebranie go w Orlando. Oczywiscie robia to kolejarze.
Teraz pytanie czy kolej wezmie kwiaty skoro istnieje przepis zabraniajacy? Dzisiaj corka bedzie telefonowac do Amtrak by sie dopytac. Idzie wiec niezle - apartament bardzo udany, syn jest nim zachwycony, za 3-4 tygodnie tu bedzie a o tej przeprowadzce mowilismy z poltora roku czekajac na odpowiednia chwile i doczekalismy sie.
Nie majac odpowiedniegodo tematu zdjecia wpis osladzam moja miloscia :

Oj, to dobrze, że zięć dobrze zniósł operacje i idzie ku dobremu.
OdpowiedzUsuńTo dla wszystkich wielka ulga!
Z tymi roślinami, to niezła zagwozdka, szkoda zostawiać, ale jak przewieźć, skoro przepisy itd.
Syn ma w Tobie i córce wielką pomoc!
Najlepiej i bardzo upraszczajacym byloby gdyby syn kwiaty porozdawal znajomym a tutaj kupil sobie nowe. Nie chce bo wiekszosc hodowal od malenkosci i urosly mu pieknie wiec jest do nich przywiazany.
UsuńO tak, zwlaszcza z corki bo ona wykonuje cale prace administracyjne i fizyczne, pielegnacje pooperacyjne co tym trudniejsze ze za kazda potrzeba musi odstawiac swoje zycie na bok i jezdzic do Bostonu.
Mamy nadzieje ze po przeprowadzce ta strona pomagania mu odpadnie raz na zawsze.
Mała, szczęśliwa i niczym się nie obchodząca Bella.
OdpowiedzUsuńZ tymi roślinami faktycznie zagwozdka, ale rozumiem. Teoretycznie w Europie też było tak kiedyś między państwami, że nie wolno było przewozić "z ziemia", czyli sadzonki, drzewka, ale i ziemniaki, a co robiono? No właśnie.
Ciekawa jestem, co wyjdzie z tymi kwiatami.
Ja tez jestem ciekawa co kolej powie corce.
UsuńTroche mnie zlosci ze przez kwiaty doszlo do tak niewygodnej sytuacji.
Cieszę się, że udaje sie Wam skoordynować działania. Myślę, że syn zastanie mieszkanie sterylnie czyste, bo Ty jesteś mistrzynią porządków. Zazdroszczę Ci tych umiejętności i energii!
OdpowiedzUsuńPodróż pociągiem to dobry pomysł. Chyba ze 40 lat temu jechałam tak ze Szczecina do Warszawy. Syn był wtedy mały, samochód fiat125p, czyli niezbyt wygodny (choć na tamte czasy to i tak byl luksus), więc nocna podróż kuszetką z autem na pokładzie pociagu była idealnym rozwiązaniem. Tylko nie wiem, jak będzie z tymi roślinami. Ciekawe, czy można dostać jakiś certyfikat, że są zdrowe i niegroźne dla środowiska.
Patrzę na Bellę i przypomina mi sie ostatni tydzień, kiedy to mieszkała u nas kotka syna. Ale to był stres!
Pozdrawiam! I nie przemęcz sie prxy sprzątaniu! Zdrówka Wam wszystkim!❤️❤️❤️❤️
Nie wiem czy porzadki to zdolnosc, dla mnie to naturalna kolej rzeczy.
UsuńJeszcze nie wiemy co wyjdzie z tym pociagiem co byloby ogromna pomoca w dlugiej podrozy.
Wczoraj wpadlysmy do apartamentu poogladac go okiem wlasciciela i natknelysmy sie na pania sprzatajaca go, myla okna czyli ta czesc porzadkow mi odpadnie. Ona wysprzata calosc ale ja i tak wyczyszcze lazienke i kuchnie po mojemu.
Dziekuje maskokropko.
Uwazam ze zrobilyscie (Ty i Twoja corka) swietna robote, wynajdujac ten apartament, syn Twoj zadowolony a z opisu Twojego widac ze apartament jest doskonaly, no i spelnia wszystkie warunki jakie syn postawil. Mozecie byc dumne z siebie.
OdpowiedzUsuńFajnie ze masz taki zapal do urzadzania tego mieszkania. I masz racje dopoki nie ma mebli mozna latwiej zrobic pewne rzeczy. Jak czytalam co zrobisz w lazience, to widzialam to dokladnie, bo ja bym tez ukladala te mydelka i reczniki. Widze i czuje Twoja przyjemnosc w tym dzialaniu, bo mialabym tak samo. Jestes wspaniala mama.
Udany jest ten apartament ale ma wade bo nie przysluguje mu garaz.
UsuńWczoraj, po zalatwieniu pierwszej czesci administracyjnej (czyli jeszcze nie mamy kluczy) poszlysmy poogladac okiem wlasciciela a tam akurat byla pani sprzatajaca, myla okna co znaczy ze ja nie bede musiala. Ona wysprzata calosc ale i tak lazienke i kuchnie wyczyszcze po mojemu.
Mysle ze syn bedzie zadowolony z mieszkania bo jest obszerne i wygodne, posiada wszelkie "komforty" umilajace zycie. Bedzie mial kacik na silownie bez wciskania jej pomiedzy inne pomieszczenia jak w obecnym . Poza tym w jego klatce jest tylko on i jeden sasiad czyli powinien miec cisze i spokoj czego nie mial w Bostonie.
Tereso, choc mam w tym przeprowadzaniu jakis udzial to corka robi pewnie 90% zalatwien i roboty. Mowie Ci bez niej wszyscy troje - ja, syn i ziec - zginelibysmy.
Szkoda ze zlozylo sie tak iz przeprowadzka i ziecia operacja/rekonwalescencja wypadla na ten sam miesiac.
Damy rade jednak i wkrotce cale zamieszanie bedzie za nami.
Dziekuje Tereso i zycze samego zdrowia , milych dni.
Bardzo dobrze też wybrzmiewa Twoja ulga związana z zięciem — nie tylko dlatego, że rekonwalescencja przebiega pomyślnie, ale dlatego, że okazało się, iż jest znacznie bardziej samodzielny, niż się obawiałaś. I chyba jest w tym nawet trochę humoru: miałaś być opiekunką, a tymczasem Twoje wizyty są „czysto rozrywkowe”. 😊
OdpowiedzUsuńA najbardziej wzruszające jest chyba zakończenie: po półtora roku czekania syn za 3–4 tygodnie rzeczywiście będzie już tam, gdzie miał być. I jeszcze zakochał się w mieszkaniu na sam widok z ekranu. To naprawdę brzmi jak moment, w którym można wreszcie powiedzieć: no, teraz już idzie dobrz