10 sierpnia 2026

POST KARCIANY

Tak sie zlozylo ze chociaz kazdy czlonek rodziny ma swe hobby to wspolnym i ukochanym jest gra w karty, w remika.

 Ja gram w niego od dziecinstwa i wyglada ze przelalam to na swe blizniaki bo tez polubily i graja od wczesnej mlodosci. Zlozylo sie tak ze nigdy nie proponujemy znajomym by nie wyszlo ze narzucamy tym bardziej ze nie kazdy ta gre zna i zabraloby sporo czasu by wytlumaczyc i pokazac. Wyjatkiem byl ziec, jeszcze zanim zostal zieciem. Najpierw sie przygladal, wypytywal, pozniej zaczal uczestniczyc i nie odstraszalo go szlo mu z poczatku powoli i z pomylkami. Nie tylko doszedl do wprawy czyli zdarza mu sie wygrac ale jakos polubil ta zabawe. Samo sie tez ulozylo tak iz nikt z naszej rodziny lacznie z wnukami nie gra w gry elektroniczne nie widzac w nich atrakcji. Maz i starszy wnuk - ktory za dwa tygodnie bedzie mial 21sze urodziny - komputerowo grali ze soba w szachy ale przez krotki okres jako ze wnuk byl zbyt zajety szkola i poza szkolnymi zajeciami.  Innym dziwnym jest ze mamy pod nosem kasyno, czasem chodzimy do jego restauracji bo smacznie gotuja ale nikogo z nas gra na maszynach czy przy stolikach nie pociaga. Gdy sie przegra w domu, w remika to przynajmniej nie traci sie pieniedzy - takie to proste nie mowiac ze przyjemniej i weselej jest grac w rodzinnym gronie. Mamy ksiazke uczaca przeroznych gier w karty a takze sztuczek karcianych, mielismy sie nauczyc z niej innych gier ale nigdy do tego nie doszlo, trzymamy sie tego co znamy :




 Dopoki moj syn nie rozchorowal sie byl tym prawie zawsze wygrywajacym, ewenementem bylo zeby przegral. Jako ze mieszkal - i jeszcze przez miesiac bedzie mieszkal w Bostonie - okazje do gry z nami mial nieczeste wiec za kazda wizyta ino patrzyl bysmy mieli czas rozsiasc sie do kart. A gra to nie tylko byly karty bo zawsze szykowalismy sobie do partii jakies przegryzki, napoje a rozmowy przy nich byly super wesole i nawet czasem pelne bezsensu co nas tez smieszylo zarazem zadziwiajac jak mozna od jednego slowa dojsc do niezmiernie smiesznych absurdow.

 Choroba to zmienila jako ze problemy z kregami staly sie tak powazne iz stracil czucie i wyczucie w dloniach - rozlewa, upuszcza, kazdy wysilek powoduje bol i odretwienie palcow, nie moze dlugo prowadzic samochodu, klikac w klawiature laptopa inaczej niz dwoma palcami a i to przez krotki czas. Nawet nie bede pisac jak choroba zubozyla jego zycie i sprawnosc a 5 operacji nie pomoglo, dosc powiedziec ze w wieku 50 lat musial przejsc na rente.

 Oczywiscie jego kondycja odbila sie na kartach tez bo remik wymaga trzymania w dloni 14 a chwilami 15 rozlozonych w wachlarz kart czemu on nie daje rady, nie moze ich przekladac w odpowiedni uklad nie upuszczajac, takze sam uklad palcow i dloni zaraz mu powoduje bol i odretwienie a o ich tasowaniu nie ma mowy, zawsze ktores z nas tasowalo za niego - dopoki nie kupilsmy sobie bateryjnego tasowacza. Bardzo jest wiec biedny nawet jesli chodzi o same karty o reszcie codziennych zajec nie mowiac. Gdy nas odwiedza staramy sie nie grac by mu nie robic przykrosci ale on nas namawia mowiac ze bedzie sie przygladal i donosil z kuchni przysmaki.

TASOWACZ KART


 Gdy go nie ma na Florydzie gramy w trojke, choc czasem gdy corka jest zajeta to we dwoje, ja i ziec, przewaznie w soboty po poludniu. Czasem partia w trojke trwa 2 godziny ale bywa ze blisko 3 tez bo kazde z nas przeciez zrobil sie profesjonalista w tej grze i broni sie jak moze. Tu pochwale sie ze ja najczesciej wygrywam, powiedzialabym ze moze 60-70% gier - ale mam najdluzszy staz wiec moze dlatego.

 Dzisiaj dla moich zamowilam nowe pudelko na trzymanie kart bo to jakie mieli bylo fabryczne, kartonowe i zaczelo sie rozlatywac. Oni maja inne drewniane, ladne ale trzymaja w nim komplet pamiatkowych kart, takich ktorymi na codzien nie graja.

PUDELKO JAKIE MAJA


 Szukajac na Amazon podobnego pudelka patrze a tu istnieje urzadzenie do trzymania kart. Ale mnie ucieszylo! i zaraz dolozylam do zamowienia na Amazon. Bardzo proste i tanie a pozwoli synowi uporzadkowac karty i bez poslugiwania sie dlonia miec je przed oczami. Tasowanie zrobi maszyna, rozdawanie my, trzymadlo bedzie mu trzymalo karty i tym sposobem moze bedzie mogl brac udzial w grach.

TRZYMADLA KART, WYBRALAM DRUGIE OD LEWEJ





PUDELKO KTORE WYBRALAM






MOJE PUDELKO


Poza tym jak wczesniej na nas dwie zwalal wybor apartamentow tak pare dni temu jednak poogladal strony internetowe kazdego i zrobil wybor, w dodatku taki po mojej mysli.

 Mam wiec kilka powodow do zadowolenia -  syn sie organizuje do przeprowadzki, apartament wybrany i jeszcze znalazlam sposob na umozliwienie mu grania w karty. 

 Dzisiaj, poniedzialek, odbedzie sie operacja kregoslupa ziecia. Gdy wroci do domu co moze nastapic juz jutro ja mam brac udzial w opiece nad nim zwlaszcza w dnie kiedy corka nie bedzie mogla pracowac z domu tylko jechac do biura. Zrobie to chetnie choc oznacza zaniedbanie Belli i mojego mieszkania ale ciesze sie ze moge byc przydatna. Nie wiemy na czym pielegnacja bedzie polegac, szpital poda instrukcje "obslugi" ziecia a ja trzymam palce zeby byl zdolny samodzielnie chodzic do toalety. 

 

13 komentarzy:

  1. Bardzo mi przykro, że Twój syn ma takie poważne problemy ze zdrowiem. To musi być dla niego trudne, bo mężczyźni źle znoszą brak.sprawności. A teraz jeszcze zięć musi przejść operację kręgosłupa. Macie zmartwienie. Współczuję serdecznie.
    Podziwiam Waszą pasję do gry w remika i fajnie, że znalazłaś ten trzymacz. Ja nigdy nie nauczyłam się grać w karty, bo nie byłam w stanie zapamiętać reguł. W zasadzie to w nic nie umiem grać . Szachy, warcaby, kości to dla mnie czarna magia.
    Pozdrawiam serdecznie! i życzę zdrowia Twoim Panom.❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klopoty karciane to najmniej dokuczliwa strata jaka syn poniosl przez problem kregow - utracil zdolnosc do pracy ktora kochal, malzenstwo i wiele innych codziennych czynnosci. Ma to rowniez wplyw na jego psychike.
      Gdy bylam mloda brat nauczyl mnie gry w brydza bym czasem byla ta "czwarta" do gry ale jego grono graczy korzystalo ze mnie rzadko wiec nigdy nie osiagnelam dobrego poziomu w tej grze i pozniej zapomnialam regul.
      Warcaby to owszem bo sa latwe choc nudne ale szachy to dla mnie tez czarna magia.
      Dziekuje Maskokropko i mocno Cie pozdrawiam.

      Usuń
    2. Różne straty ponosimy, gdy sypie się zdrowie, ale najbardziej przykre jest, gdy z powodu choroby kończy się małżeństwo. Bardzo współczuję Twojemu synowi i Tobie jako mamie.
      Przytulam.❤️❤️

      Usuń
  2. Bardzo smutne informacje o problemach zdrowotnych syna, życzę mu poprawy zdrowia.
    Od dziecka grałem w karty, w wieku 11 lat spróbowałem brydża i tak zostało... aż do Covidu. Wtedy nasze kółko brydżowe rozpadło się i już nie zebrało się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Covid bardzo pomieszal na swiecie, nawet rozbil Wasze kolko brydzowe co szkoda.
      U nas teraz toczy sie sprawa Fauciego odkrywajaca jego klamstwa publiczne - niesamowite fakty!
      Dziekuje Lechu.

      Usuń
  3. Te podtrzymywacze kart, to świetne rozwiązanie, także dla dzieci, które sie uczą, a rączki jeszcze mniej sprawne.
    Tasowacz do kart pierwszy raz widzę z bliska, bo czasami na filmach widywałam.
    My czasami grywamy w gry planszowe, także z wnukiem, świetna zabawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gry planszowe byly fajna rozrywka i nie tylko dla mlodych. Teraz jotko sa niezbyt popularne bo gry elektroniczne zabily je.
      Ja, choc niby mam calkowita sprawnosc rak i palcow tez chetnie korzystam z tasowacza bo ulatwia tasowanie. Szkoda tylko ze robi duzo halasu.

      Usuń
  4. My też grywamy w remika- bo to jedyna gra karciana którą jeszcze jakoś ogarniam, nigdy przedtem przez całe życie nie grywałam w karty. Owszem- stawiałam różne pasjanse, ale w domu, w którym się wychowałam wszelakie gry w "prawdziwe" karty były na indeksie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajno ze gracie bo to taka zespolowa gra, pozwala calej rodzinie brac udzial, poza tym jesli sie zna reguly to jest bardzo prosta, nie to co brydz czy szachy.

      Usuń
  5. To może Twemu zięciowi robią to co mnie prawdopodobnie czeka, czyli wzmocnienie kręgów poprzez wpuszczenie do ich wnętrza specjalnego "cementu ortopedycznego", skoro jego pobyt w szpitalu będzie tak szalenie krótki. To zabieg który się robi pod kontrolą rtg. U mnie 2 kręgi nadają się właśnie do takiego zabiegu- jeden uszkodzony gdy miałam złamana kość krzyżową wiele lat temu no i drugi, ten świeżo uszkodzony, bo już się lekko zapadł. a razie trzeba złapać termin do tego neurochirurga u którego byłam i który zlecił ten rezonans magnetyczny,.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ziecia problem nazywa sie po angielsku lumbar a operacja laminectomy. Chodzi o kregi w dolnej czesci kregoslupa, u niego numer 4 i 5.
    Tego nie kleja, trzeba usunac czesci kregow ktore sie poprzesuwaly i uciskaja nerwy a takze ograniczaja ich funkcje.
    Tak zrobiono wczoraj - pousuwano mu uciskajace kosteczki, jakies chrzastki a takze przy okazji wykryto "mokra" cyste ktora tez usunieto. Poza tym pomiedzy te kregi wstawiono rozporniki - czyli calosc to kompletnie co innego niz Twoje. Operacja trwala prawie 5 godzin, do domu wroci albo sroda albo czwartek.
    Co mnie uradowalo to fakt ze pacjent moze zaczac chodzic zaraz nazajutrz bo gdy corka wroci do pracy to ja bede przy nim dyzurowac i balam sie ze gdyby nie byl zdolny chodzic do toalety to nie wyobrazam sobie co by mnie czekalo :(
    Dobrze ze ta operacja za nami choc dalsze leczenie, fizykoterapia jeszcze przed Johnem bo ani sie ogladniemy nastapi przeprowadzka syna do czego znowu obie bedziemy zaangazowane, tyle ze przeprowadzka i urzadzanie go to nie tylko sam trud, duzo przyjemnosci tez, obie lubimy urzadzanie mieszkan.
    Zasylam moc pozdrowien.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiedzialam ze Twoj syn ma takie powazne problemy zdrowotne, to znaczy nie wiedzialam o tej chorobie kregow, bardzo wspolczuje jemu. Oby operacja pomogla. Oczywiscie ze to zmienilo cale jego zycie. Dobrze ze jestescie, ze ma tak ogromne wsparcie od Was.
    To pudelko na karty jest przepieknie i mam nadzieje ze to urzadzenie do trzymania kart przyda sie, ze syn bedzie mogl grac z Wami.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uogolniajac syn i ziec maja bardzo podobny problem z kregami a rozni sie umiejscowieniem : syn z kregami szyjnymi, ziec dolna czesc kregoslupa. Nawet operacja u jednego i drugiego polegala na tej samej technice. U ziecia perspektywy poprawy sa duze , u syna zadne bo zbyt pozno zaczal sie leczyc u fachowcow, wczesniej polegajac na chiropraktorach . Za ten czas stan nerwow doznal zwyrodniena/obumarcia wiec operacja mu nie pomogla, jedynie zwolnila proces postepowania. Ziec, poniekad znajac historie choroby syna wzial sie za swoje leczenie od reki a i wtedy doznal zwloki bo insurance kazala mu najpierw stosowac inne zabiegi co opoznilo termin operacji.
    O tak, stan syna jest bardzo smutny i zmienil mu zycie odbierajac duzo z normalnego funkcjonowania.
    Dziekuje Tereso, trzymaj sie zdrowo.

    OdpowiedzUsuń