Pare dni temu napisany post poszedl na pozarcie przez Onet, nawet zapis nie ocalal. Troche mnie ten fakt zniechecil do pisania ale pewnie przyzwyczajenia nie latwo zmieniac bo probuje po raz drugi.
A chcialam doniesc ze przeprowadzke mam za soba, dom umeblowany, ulozony, ogrod doprowadzony bardziej do mego gustu, a co do jeszcze do zrobienia to zwykla kosmetyka, szczegoly w postaci obrazow czy firanek. Z tymi mam troche klopotu gdyz pokoje nadzwyczaj wysokie, tym samym i okna a wybor w dluuuugich firankach niezbyt duzy.
Przez caly czas przeprowadzki towarzyszyly nam niezmierne upaly, bywaly dni ze ustanawialismy nowe, stanowe rekordy. Moj syn nie dal sie odstraszyc - pracowal jako ogrodnik, wywozil to co niepotrzebne nie chcac czekac na sluzby miasta, kopal, sadzil nowe, wloczyl mnie po sklepach za nowymi roslinami, przycinal, wycinal, wysypywal kora i osiagnal piekne rezultaty a nawet komplementy od sasiadow. Pomagal tez w pracach wewnetrznych. Czyli wylalismy duzo potu ale rezultaty sa dobre.
Mieszkamy wiec, mamy czas na odsapniecie.... i bardzo tesknimy za jeziorem.
Tymczasem wczoraj otrzymalam od pracodawczyni wiadomosc iz szkola startuje juz za tydzien, 13tego, czyli koniec mych wakacji, czas na powrot do pracy a z przeprowadzka uporalam sie w sama pore. Jak to czasem okolicznosci dobrze sie ukladaja - pewnie planujac nie wyszloby tak zgrabnie.
Nowy dom, jego obszernosc i ogrod dodaly obowiazkow i prac gospodarczych ale pomalu nowa rutyna ulozyla sie, przyzwyczajamy sie do niej i choc jest w niej troche nowego to ogolnie niewiele sie zmienilo. Smialo moge powiedziec ze nowy dach nad glowa, wiecej codziennych zajec a jednak .... po staremu - cisza, spokoj, monotonia....
Skoro najgorsze za mna mam nadzieje wrocic do bardziej regularnego czytania Waszych blogow. Nigdy calkowicie nie przestalam ale nie zawsze mialam czas na komentarze. A i Onet czesto nie umieszczal mej pisaniny. Wiem ze i inni mieli z tym klopoty a Nitager napedzil mi strachu gdy jednego dnia byl gotowy zrezygnowac. Trzy razy probowalam napisac blagalny komentarz a Onet nie opublikowal ani jednego. To samo sie stalo gdy chcialam odpisac Anabell, Antoniemu, Shaak Ti i innym. Eeeech.....
Wszystkich znajomych i przyjaciol serdecznie pozdrawiam:)
ja bym sie tez chetnie przeniosla to nowego domu albo inaczej chetnie wybudowalabym nowy ;) no ale kto wie moze i potomstwo kiedys sie za to wezmie a mnie na stare lata do siebie przygarnie ;) i przyjdzie mi jeszcze mieszkac tak jakbym chciala :) a nie tak jak musze
OdpowiedzUsuńSerpentynko, z tego co wyczytalam gdzies na plotkarkich stronach, onet.pl juz was ( tz, cale blogowisko) sprzedal, moze sie myle. Zwroc jednak uwage na ikonke swoje bloga, to juz nie jest onet.pl.Na zadnym zaprzyjaznionym blogu ktory jest na onecie, nie moge zamiscic komentarza:(
OdpowiedzUsuńNo tak. Trudności sa ale pomimo wszystko pozdrawiam i życzę miłego dnia
OdpowiedzUsuńWspaniałe wieści, Serpentynko!!! to jesteś juz kompletnie urządzona, pani na włościach po prostu. :))) ja mam jeszcze dwa tygodnie urlopu, do 20, ale po cichutku mam nadzieję, że tak naprawde uda mi sie zacząc dopiero od 27. są szanse, bo na razie nikt nie dzwoni, ze mam się szykowac na cos w tym tygodniu między 20 a 27.08. za to od jutra zaczynam remont w przedpokoju. juz wszystko powynosiłam, łącznie z wykładziną, która mnie prawie pokonała, ale udało się. :) dzis jeszcze po południu zakupię folie ochronną, zeby zabezpieczyć reszte mieszkania przed kurzem, choć trochę. mam nadzieję,że szybko pójdzie, pan mówił coś o tygodniu. Monotonia nie jest zła, ja lubie powtarzalność. :) cieszę się, że bedziesz znów miec więcej czasu na blogowanie. może onet wreszcie uporządkuje ten bajzel... pozdrawiam serdecznie. :))) p.s. mam jeszcze do Ciebie niecodzienną prośbę. zawsze jak czytam Twoje posty, to zastanawiam się, jak one będą po angielsku wygladały. dzis zastanowiło mnie jak powiedzieć "wylalismy sporo potu". czy mogłabyś mi napisac, jak to zabrzmi w normalnym codziennym angielskim?
OdpowiedzUsuńZ nami wszystkimi jakos tak jest ze wciaz czegos szukamy i dazymy do lepszego. Wciaz wydaje sie nam ze inni maja lepiej i lzej. Nie zawsze jest prawda ale dowiadujemy sie pozniej. Wydaje mi sie ze mlodzi sa mniej przywiazani do miejsc, mniej sentymentalni, dla nich wygodne mieszkanie czy dom polega na zupelnie innych kryteriach. Mam nadzieje ze Twe marzenia spelnia sie:)
OdpowiedzUsuńWitaj Ataner. Zauwazylam ten znaczek ale poniewaz nie tyczy innych zaprzyjaznionych onetowcow nie przywiazalam do niego wagi, nie wiedzialam iz oznacza sprzedanie, myslalam ze tylko mnie spotkalo jakies wyroznienie, hihi. Poniekad nie robi mi roznicy, jedyne o co dbam to aby blogowanie przebiegalo sprawnie. Zaniedbalam moje blogowanie z powodu nawalu pracy przeprowadzkowej a teraz leniuchuje, me sily wyssane, upaly dokladaja do znuzenia. A za pare dni wracam do "pracy" czyli odbierania ze szkoly dziewczyn i przebywania z nimi. Czy widzisz jak to nie ma lekko na emeryturze? Zartuje oczywiscie - nie musze pracowac a robie to bardziej dla wypelnienia czyms monotonnych dni. Trzymaj sie dobrze:)
OdpowiedzUsuńNie rozumiem skad te trudnosci sie biora i dlaczego tak dlugo trwaja? Irytuja, utrudniaja a nawet odstraszaja. Miejmy nadzieje ze mina. A Ciebie czytam regularnie i jak zawsze podziwiam :)
OdpowiedzUsuńTo wypada tylko życzyc samych dobrych dni w nowym domu. I szczęśliwych pomysłów na życie i spokoju i zdrowia, rzecz jasna :))))))
OdpowiedzUsuńLubisz się chwalić albo narzekać ! Nikt tak się nie chwali na blogach jak ty.Dom poprostu pałac z ogromnym ogrodem ale bez jeziorka (be)?Trzeba nakazać wykopać jeziorko na posiadłości !No i oczywiście kaczki MUSZA być. Tyle pokoi, a królowa tylko z synkiem ? Agdzie król ?Praca dla przyjemności ? No, no, to jest życie !
OdpowiedzUsuńTo straszne Koalo, prawda? Jak to musi cie bolec, ze Serpentyna ma piekny i rozlegly dom i w dodatku jest na emeryturze? No nie do pomyslenia, prawda? Tak cie to zzera i gryzie , ze az tutaj dochodzi zgrzytanie zebow, i slychac ten syk zazdrosci. Bo skoro ty nie masz, to jakim prawem ma ktos inny, prawda?Tak cie to boli? To zajrzyj w siebie i spojrz na siebie z boku, zapewniam cie, ze nie jest to piekny widok.Ja mam akurat maly skromny domek, ktory pewnie caly zmiescilby sie w kuchni Serpentyny, co nie zmienia faktu, ze milo mi poczytac, ze Serpentyna przeniosla sie w tak piekne miejsce i ciesze sie razem z nia z tych zmian.Zapewniam cie, ze gdybys potrafila zrobic to samo, bylabys szczesliwsza osoba.Teraz pozostajesz jedynie osoba.
OdpowiedzUsuńSiostra blogowa, adwokat... Ja do ciebie nie pisze.Nie jestem zazdrosna i nie boli mnie jak sugerujesz. Mam charakter łagodniejszy niż ona i ty. Niczego mi nie brakuje w życiu.Analizuje tylko to co piszecie. Chyba wam jest to potrzebne ? To ubarwianie.Życzę wam miłej zabawy.
OdpowiedzUsuńPiszesz Koalo na blogu publicznym, wiec kazdy ma prawo komentowac. Ty wlasnie to zrobilas, skomentowalas czyjes wypowiedzi, ale sama nie dajesz takiego prawa ?Jesli chcesz napisac tylko do autorki, wyslij jej maila, w przeciwnym razie umieszczasz komentarz do dyskusji. Nie jestem rzecznikiem i obronca cudzych praw, raza mnie jedynie przejawy zazdrosci i zawisci ludzi , ktorzy zyja w innych realiach, ale maja za zle , ze inni zyja lepiej i inaczej od nich. Nie, nie inni - inni Polacy. Obcokrajowcom wybacza sie bowiem, ze maja wieksze domy, drozsze samochody, rozlegle rezydencje itp. itd...Polakom tego wybaczyc nie mozna.Twoja lagodnosc dziwnie sie przejawia - jesli to nie zazdrosc czy niechec, to coz to jest? Na kazdym blogu autor decyduje o czym pisze, jedni o sprawach osobistych , niektorzy pisza historie wymyslone, niektorzy zajmuja sie sprawami polityki czy jeszcze bardziej rozleglymi...Ten akurat blog jest blogiem, gdzie spotyka sie malutkie grono osob i wymienia uwagi na tematy czysto ludzkie, zyciowe i pisze sie tu o sprawach codziennych, czasami przyziemnych, ale czesto w sposob dowcipny i bardzo oryginalny. Polecam ci Ode do recznika....I za to lubie Serpentyne i jej bloga. Za oryginalnosc, niepretensjonalnosc, proste i jasne przekazy z jej zycia. Za humor i patrzenie z przymruzeniem oka na sprawy,bardzo nieraz nieromantycznej natury, za szczerosc i otwartosc. I za to, ze czasami jest tak prostolinijna, ze bierze za dobra monete to, czego zupelnie nie powinna.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńZapomnialas dodać AMEN.......
OdpowiedzUsuńCiszę się Serpentyno, że doszłaś do ładu z nowym domem. A z onetem się nie dojdzie do ładu, niestety. Ja tez czytam blogi, ale czasami dodanie komentarza jest niemożliwe. A jeszcze mają nas przenieść na blog.pl, gdzie blogowanie jest trudniejsze niż na onecie... Zobaczymy... Pozdrawiam Cię mocno i życzę tylko dobrego:)
OdpowiedzUsuńDziekuje, Gajo. Dom fajny, urzadzilam wg mnie gustownie a jeszcze cos zmieniam, poprawiam, w sklepach patrze za czyms niezwyklym. Sama wiesz ze osoby jak my dom traktuja jak dziecko lub ulubiona roslinke - pielegnujac. Czeka mnie jeszcze polozenie plytek pod glownymi drzwiami i na tylnej werandzie, kiedy to moj "zlota raczka " wroci z urlopu. Ale to robota zewnatrz, nie robiaca balaganu. Na wiosne jeszcze raz zmienie to i owo w ogrodzie gdyz narazie wiekszosc tego co rosnie jest odziedziczona. Sama nie wiem czy sie ciesze bo wiecej gospodarowania a na starosc nie jest mi ono potrzebne. Dziwna rzecz sie stala - i moj syn i ja jakos bardziej lubielismy apartament. Pozdrawiam Cie serdecznie.
OdpowiedzUsuńWyglada ze mam powod do jednego i drugiego. Narzekam gdym niezadowolona, opisuje jak mieszkam i co porabiam a ze nie w stodole, ze jestem na emeryturze wiec sila rzeczy pracowac nie musze - jakaz moja w tym wina? Kazda z nas opisuje jak ma, jak zyje wiec "chwalenie sie" moznaby zarzucic co drugiej osobie. Gdybys znala moje wszystkie wpisy to dowiedzialabys sie jak to nie wszystkie lata byly zyzne, a ostatnio zycie osobiste zawalilo sie. Czyli pisze o wszystkim a takze prawde. Wg Ciebie skoro mam lepiej niz inni to mam ten fakt ukrywac? Dziekuje za uwage i za rade, Koalo i serdecznie Cie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńAMEN
OdpowiedzUsuńJestem troche do tylu z wiadomosciami o Onecie i tym co dla nas planuje, wiec dziekuje za wyjasnienie. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Tak, z domem uporalam sie a za pospiech wszyscy mnie ganili. Tymczasem popatrz - czas wrocic do pracy wiec okazalo sie ze nieswiadomie pilnosc przyniosla korzysci. Dom jest wspanialy a my oboje, przyzwyczajeni do apartamentowych wymiarow, troche zagubieni. Nadal panuja upaly i nie pozwalaja korzystac z miejsc wypoczynkowych w ogrodzie. Serdecznie Cie pozdrawiam, Ello.
OdpowiedzUsuńDobrze, że trudy przeprowadzki i urządzania nowego domu masz za sobą. Teraz masz czas, zeby się cieszyć i domem, i ogrodem, i wspólnym mieszkaniem z synem. Serdecznie Cię pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńDobrze ze Twoj remont przebiega sprawnie, Shaak Ti. Nikt ich nie lubi bo robia balagan i dezorganizuja codzienne zycie. Moj nowy dom nie wymagal takowych, jedynie troche malowania. Z poczatku wygladalo iz przemalujemy glowna jadalnie i pokoj coreczki dawnych wlascicieli, robiac jedynie poprawki tu i owdzie. Tymczasem, po opuszczeniu domu przez poprzednia rodzine, gdy zabrali meble a sciany ogolocili z obrazow i zdjec, okazalo sie ze nie ma rady tylko przemalowac cztery pomieszczenia. A malarz, znajomy Polak, mial tylko trzy dni ktore mi mogl poswiecic gdyz wyjezdzal na wakacje w Polsce. Jednak rozumial sytuacje, zwlaszcza iz zalezalo mi pomalowac zanim firma mnie "wprowadzi" bo najlepiej malowac gdy mieszkanie puste i biedny, pracowal od rana do poznego wieczora by zdazyc. W miedzyczasie oboje z synem pucowalismy dom od "stop do glow". Same okna to byla duza robota bo sa wielkich rozmiarow - musielismy uzywac drabiny malarza by dosiegac gory. Kuchnia olbrzymia, z wieloma szafkami i szufladami, spizarka - zajela mi dwa dni czyszczenia. A syn nie zaniedbal i ogrodu co bylo tym bardziej mordercza praca iz na ponad 40sto st upale. Dlatego tez pot lal sie z nas, Shaak Ti. W doslownym tlumaczeniu byloby: "We shed a lot of sweat" ale tak sie nie mowi - jak wszedzie kazda czynnosc ma swe podreczne okreslenia, bardziej popularne. Wiec raczej uslyszalabys: we sweat like a pigs lub zwyczajne: sweating a lot. Najgorsze za nami i niepredko bede chetna nastepnej przeprowadzce, haha. A Tobie niech leci jak najsprawniej :)
OdpowiedzUsuńMyslalam o Tobie przez weekend, pamietajac o szczegolnym wydarzeniu. Zaraz odwiedze Twoj blog by sprawdzic czy sa nowe informacje? Jak bylo? Z pewnoscia wspaniale i jestes szczesliwa? Tego Ci serdecznie zycze:)Tak, mieszkamy wreszcie, majac za soba naprawde duuuuza robote. Z czuloscia wspominamy apartament i jezioro co budzi u ludzi drapanie sie w glowe, haha. Bylo nam tam "cieplej" choc ciasniej, to cala tajemnica. A za pare dni wracam do pracy i zycie potoczy sie dalej tylko nie wiadomo dokad zmierza. Calusy:)
OdpowiedzUsuńWitam. Zapraszam na nowego bloga, na którym znajdziesz mnóstwo recenzji książek, po które warto (lub nie) sięgnąć. Znajdziesz mnie na http://ksiazka-od-kuchni.blogspot.com/. Wpadnij, zostaw ślad i czytaj!
OdpowiedzUsuńDziekuje i odwiedze.
OdpowiedzUsuńPrzeprowadzka u Ciebie, a i przeprowadzka na nowy adres (choć już nie taki znów nowy) u mnie Serpentynko. Na tym nowszym moim drugim nowym mnie już odwiedziłaś, a na tym który podam adres chyba jeszcze nie. Oto mój nowy adres http://uleczka-takiesobiepogaduszki.blogspot.com/Ja już nic nowego na Onecie ostatnio nie piszę, bo się przyzwyczaiłam do pisania o wiele łatwiejszego na tych nowych blogach. Tylko Ty mi tam jeszcze jesteś do szczęścia potrzebna. Uściski serdeczne-;))
OdpowiedzUsuńAle ladnie napisalas Uleczko - przyjemnie slyszec ze ktos mnie potrzebuje do szczescia :) Pewnie ze odwiedze. Pomalu wracam do dawnego rytmu zwyczajow wiec powinno mi sie udac. Od poniedzialku wracam do pracy wiec znow cos nowego, znow musze zaczac ukladac dni pod tym katem. Serdecznie Cie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńSerpentyno, widzę, że u CIebie zmiany:) JEśli na dobre to dobrze. U mnie też zmiany, nie wiem czy na dobre, ale już się powoli przyzwyczajam, zmieniam nawyki, wcześniej wracam z pracy, więc i czas na pisanie mam nadzieję się znajdzie. Dzsiaj po raz pierwszy mam czas pospacerować po blogowisku i rzeczywiście Onet narobił tu trochę zamieszania. Pozdrawiam cieplutko:)
OdpowiedzUsuńWitam serdecznie, Caffe. Nie wiem jakiego rodzaju zmiany zaszly w Twym zyciu ale skoro m. in. masz wiecej czasu na zycie osobiste, spacery i blogowanie, wyglada ze sa na lepsze. A nic tak nie porawia samopoczucia jak mozliwosc odpoczynku i relaksu, zajmowania sie ulubionymi zajeciami. U mnie tylko zmiana dachu nad glowa, wszystko inne po staremu. Zycze zadowolenia z nowych ukladow i ciesze sie z Twej wizyty :)
OdpowiedzUsuńOdpowiedziałam i chyba wsysło.... szlag mnie trafi.... Na razie się nie powtarzam - może się jeszcze ukaże, ale podziekuję za odpowiedzi językowe. :)
OdpowiedzUsuńNie tylko Ty masz klopoty z Onetem, Shaak Ti. Bardzo denerwujace i nieraz psujace kontakty a konca nie widac. Przez to i ja nieraz po drugiej-trzeciej probie rezygnuje liczac ze znajomy blogowicz domysli sie powodu mego milczenia. Mocno sciskam:)
OdpowiedzUsuńa jak tam trzy brzozy Serpentyno? podcięłas im gałezie? dokładnie taki kacik mam na mojej działce - kilka pięknych gibkich brzóz jak gromadka przyjaciółek. Nie ma lepszego miejsca do rozmyślań:)
OdpowiedzUsuńTak, Rut - galezie podcielismy zaraz z poczatku wprowadzki a w najgorsze upaly solidnie ja podlewalam. Jest piekna i cieszy mnie tyle ze zasadzono w najgorszym mozliwym miejscu - waskim przejsciu z jednej czesci ogrodu do drugiej i na lekkim stoku. Pewnie moznaby na sile postawic krzeslo i usiasc, zapierajac sie nogami by nie zsunac, hihi, ale nie mialam okazji wyprobowac. Wyobrazam sobie tylko ta przyjemnosc. Moze zasadze nowa, w odpowiedniejszym miejscu? Dzieki za odwiedziny, co u Ciebie?
OdpowiedzUsuńPróbuję po raz piąty. Może się uda. Jesteś teraz panią na włościach. Gratulacje. Przy domu jest więcej pracy, ale i swoboda większa, nie mówiąc o wygodzie, a do tego ogród. Super. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńCiesze sie z Twej wytrwalosci, Azalio, bo dzieki niej mam od Ciebie pozdrowienia, zawsze mile widziane. Masz racje - dom i ogrod to wiecej obowiazkow a przeciez na dodatek pracuje. Potrzebne mi bylo wieksze miejsce ale tak naprawde to w apartamencie bylam bardziej "soba". Czy Twa pogoda poprawila sie poprawiajac zarazem ponury nastroj? Caluje mocno:)
OdpowiedzUsuńNo i się domyslamy. :) Jednak tamten komentarz już nie wrócił. a teraz już nie pamiętam co pisałam... :/
OdpowiedzUsuńMam podobnie - drugi albo trzeci komentarz nie "wychodzi" mi tak fajnie jak pierwszy, zaginiety. Kompletnie nie rozumiem dlaczego Onet robi klopoty z blogowaniem, nawet fakt ze podobno zostalismy sprzedani nie tlumaczy zawiklan. Widze ze bardzo negatywnie wplynelo na blogowanie, spowodowalo rozluznienie kontaktow, przeprowadzki a nawet rezygnacje. Smutne to bo uwazalam za fajna rozrywke a takze zrodlo do zrodzenia sie przyjazni i znajomosci. Duzo znaczylo dla ludzi samotnych albo z innych wzgledow majacych slabe zycie towarzyskie. Jak Ci idzie remont? Czy ukonczony a zamierzone efekty osiagniete? Serdecznie pozdrawiam, Shaak Ti.
OdpowiedzUsuńOch, ileż ja słów nieładnych z siebie wykrzesałam, gdy usiłowałam przez 4 miesiące napisać posta, a potem skontaktować się z działem technicznym...Ostatecznie poradzono zrobić mi to, co już dawno zrobiłam, a gdy napisałam, że to nie działa, dostałam odpowiedź "nie możemy nic poradzić". Od połowy września będzie można się przenosić na nową platformę blogową - blog.pl. Lepiej zrobić to samemu, to potem blogi będą sukcesywnie przenoszone przez miłościwie nam panujący Onet.Mnie się to bardzo nie podoba, lubiłam blog.onet.pl, ale skoro mają być takie problemy z prowadzeniem internetowego dziennika, to mogę się poświęcić.Pozdrawiam, Serpentynko :)
OdpowiedzUsuńChyba jednak nie jest tak monotonnie, skoro nie masz czasu na blog? ;)I jak Ci sie zyje w nowym miejscu? Wroslas juz w nie? Zapuszczasz korzenie?
OdpowiedzUsuńIgraszki Onetu dotknely nas wszystkich. Spowodowaly dobrowolne przeprowadzki albo przerwy w pisaniu. A Onet przez dlugi czas nawet nie raczyl zawiadomic co sie dzieje. Z poczty pantoflowej dowiedzialam sie ze bedzie nas przenosic do innego serwera i ze moge zrobic to sama. Nie zabieram sie bo ostatnio mam wielka blogowa apatie, brak checi do pisania. Ciesze sie ze dalas znak zycia i dzieki temu wiem dlaczego milczalas. Zycze by nowe miejsce spodobalo Ci sie i zachecilo do czestych postow :)
OdpowiedzUsuńNowy dom jest piekny i funkcjonalny a takze dawno urzadzony. Zapuscilam korzenie jesli chodzi o "logistyke" czyli przyzwyczailam sie do nowych potrzeb, obowiazkow. Stala sie dziwna rzecz, Nitager - oboje z synem bardzo tesknimy za apartamentem i jeziorem, ktory choc byl mniejszym pomieszczeniem a takze tylko wynajmowanym, dawal nam wieksze poczucie ciepla, bliskosci, domu a nie tylko dachu nad glowa. Tutaj tak sie nie czujemy, niestety. No i jezioro i widok z okien - w nowym domu tego nie mam. Nie pisze gdyz mam jakas apatie blogowa, moze zwiazana z ogolnym przygnebieniem i ciaglym byciem w dolku. Po wakacjach wrocilam do mej dawnej pracy i popoludnia, spedzone poza domem, sa wielkim urozmaiceniem. Z dobrych wiadomosci to tylko to iz upaly zelzaly a czasem nawet i deszcz sie przyplata ;)Jak Twoj palec, czy lepiej? Dziekuje za zainteresowanie i serdecznie Cie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń