7 czerwca 2022

JADLO AZ ZDECHLO

Mowa o naszym systemie grzewczo-klimatyzujacym, ktory nie pamietam bez zagladania do dokumentow jaki jest stary. W tym domu mieszkamy 10 lat a jesli to ten sam ktory jest od czasu wybudowania domu to moze miec ponad 20 - czyli mial prawo sie popsuc.

 A znaki jakiejs gnebiacej go choroby dawal juz wczesniej tyle ze naprawy byly oplacalne. By zaznaczyc jakim waznym jest by klimatyzacja dziala dodam ze nasze lato to bezustanne 36 - 40 st C dzien w dzien a ono trwa czasem od kwietnia i nierzadko do grudnia, bo nawet zmieniona przyroda z letniej na jesienna wcale nie oznacza ze mozna sie bez klimatyzacji obejsc. W zimie  jednym przesunieciem pstryczka zmienia sie na ogrzewanie. Jednym slowem urzadzenie bez ktorego nie da sie zyc, lato czy zima.

 Ostatnie pare dni maz jest w delegacji czyli Bella i ja zostalysmy same, co nam nie doskwieralo - az do poniedzialkowego poranka. Wstalam jak zawsze w srodku nocy i od razu po wejsciu do kuchni poczulam ze cos nie tak z temperatura w domu czego w czasie snu nie odczulam spiac z sufitowym wiatrakiem. Sprawdzam ustrojstwo, przelacznik ktory pokazuje temperatury i nastawy a ono mi mowi ze w domu mam 76 st F zamiast ustawionego 70 F - na celsjusze odpowiednio 24,5 i 21. Od razu poczulam roznice a przy tym bez klimatyzacji powietrze robi sie inne bo ciezkie i wilgotne. Nie mowiac ze gdy dziala to w pomieszczeniach jest prawie caly czas ruch powietrza do czego jestesmy przyzwyczajeni, bez klimatyzacji robi sie zastale.

 Oczywiscie ze bardzo mnie ten fakt zasmucil bo nielatwo zyc bez klimatyzacji gdy sie jest w srodku naszego upalnego lata. Nawet nie doczekalam bialego ranka tylko od reki zadzwonilam do meza budzac go i informujac o katastrofie. On oczywiscie zaraz podjal sie cos z tym zrobic czyli dzwonic po fachowcach i zlapac takiego ktory by najszybciej przyszedl na ratunek, chociaz najlepiej angazowac firme ktora juz miala z nami do czynienia, zna nasz unit i ma jego historie usterek i napraw. Do nich dzwonil najpierw ale jako ze letni sezon w pelni i niejednemu system wysiada tak jak nam, obiecali przyjsc gdy tylko beda mogli. A moglo to znaczyc ze nawet za 5 dni z powodu nawalu pracy bo tak bylo w przeszlosci i wtedy zatrudnilismy kogo innego, szybszego.

 Niemniej stal sie cud bo zaniedlugo firma dala znac ze przyjada do nas, starych klientow, jeszcze w tym samym dniu a to uwiazalo mnie w domu jako ze musialam siedziec na tylku zamiast jechac do biblioteki.

 Przyjechali nawet wczesniej niz zapowiedzieli ale zdalo sie na nic bo technik ktory poogladal i przetestowal stwierdzil ze unit chory na SMIERC!, ze mamy dwa wyjscia: naprawic ogromnym kosztem albo calosc wymienic na nowy co bedzie drozsze ale za to nowiutkie i z gwarancja.

 Ominelo mnie konferowanie z technikiem a pozniej inzynierem ktory robil oszacowanie bo o tych technicznych sprawach rozmawiali z mezem a on zdecydowal ze nie tylko wymienic na nowy ale zarazem wiekszy.

Nawet nie bede pisac ile musimy wybulic bo nie tyle koszt mnie dobil co fakt ze przyjada to robic dopiero w czwartek. Tu dobre miejsce podac ze ostatnio, glownie dziki zawierusze jaka spowodowala pandemia ( a takze oficjalnie mamy nastepne szczytowanie Covid i podobno wielu chorych to boosterowcy - my nadal nosimy maseczki i dobrze robimy), wszedzie brak ludzi do pracy i stad porobily sie kolejki w uslugach.

 Jezeli wiec w czwartek zainstaluja ten nowy unit to bedzie znaczylo ze czekaja mnie 4 DLUGIE, DUSZNE, GORACE dni w domu, z okazjami porozkoszowania sie klimatyzacja gdy bede w samochodzie albo sklepie albo restauracji. Nie jest tragicznie siedziec w tych prawie 25 st pod wiatrakiem ale czuje sie oblepiona wilgotnoscia i do spania wolalabym miec chlodniej. A co wysoka wilgotnosc powietrza zrobila mi z wlosami to tez ani wspomne...... Belli to nie przeszkadza, wrecz sie cieszy bo z rana i pod wieczor gdy nie ma slonca otwieram okna na przestrzal by choc troszke mi wialo jakims przeciagiem - wiec ona tylko biega od parapetu do parapetu i nasluchuje ptactwo. A takze usiluje zlowic wszystkie cmy jakie sie garna do swiatla a przeciez one sa po drugiej stronie siatek.

 Przetrzymam (mam nadzieje) do czwartku ale nie bede mile wspominac tego wydarzenia - a na konto bankowe ani spojrze ! - naprawde wolalabym wydac pieniadze na cos innego.

 Corka z tej okazji przyslala mi takie zdjecie mowiac ze po kazdej burzy przychodzi tecza i w czwartek przyjdzie do mnie. 


    
 

8 komentarzy:

  1. Ojej, to masz niefajnie! U mnie za oknem to jest 21 stopni. No popatrz, a w Polsce już ze 3 razy odtrąbili, że covid już "nie działa". Tu z kolei już zaczynają szykować się do jesiennej inwazji covidu, jakiejś bardziej paskudnej jego mutacji, która jest w Wlk.Brytanii. Już sobie rezerwują odpowiednie szczepionki, centra szczepień nadal czynne podobnie jak i punkty testowania. No i obawiają się tej małpiej ospy. U mnie nadal w komunikacji miejskiej "maseczkowo", ja do sklepu też chodzę zamaseczkowana. Twoja córka ma rację - dobry pomysł z tą fotką.
    Serdeczności;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyglada ze covid dziala podobnie do oceanow - sa przyplywy i odplywy. Ogolna opinia jest taka iz zostanie miedzy nami na zawsze i tylko zmienia sie jego odmiany.
      U nas wsrod chorych jest duzo boosterowcow co wszystkich zastanawia i coraz glosniej o 4tym szczepieniu. Jednak sa to lekkie zachorowania a o duzej czesci departament zdrowia nawet nie wie bo ludzie stosuja domowe testy, lecza sie siedzac w domu - czyli sam fakt nie jest oficjalnie zarejestrowany.
      Stal sie maly cud bo pogoda sprzyja bym przezyla katastrofe klimatyzatora - jest chlodniej niz wczesniej, codziennie burze i deszcz czyli mniej slonca. Przetrzymuje wiec niezle a takze dzisiaj juz sroda wiec zostalo mi doczekac jutra. Dzisiaj w nocy wraca maz wiec on bedzie dogladal naprawy. Niemniej zlosci mnie duzy koszt calej afery, wolalabym stracic na co innego.
      Czy dosprzatalas sie lazienki, masz juz lad i porzadek?
      Mocno pozdrawiam.

      Usuń
  2. To gorączki macie, jak my na Krecie w czasie urlopu, ale powiem szczerze, że źle znoszę klimatyzację, wole bez, może tylko z wiatrakiem.
    Takie wydatki miłe nie są, ale lepiej nowe urządzenie, niż naprawa starego!
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klimatyzacja wiaze sie z klimatem - gdybys mieszkala w poltropiku jak ja szybko Twoj organizm nauczylby sie pokochac ja. Nie da sie inaczej gdy lato to dni o 40 st C i wysokiej wilgotnosci.
      Z urzadzeniami jest tak ze naprawy sa oplacalne do pewnego czasu, np jak ze samochodami - nie odrzuca sie ich z powodu naprawialnej usterki - az do czasu gdy sie musi, gdy koszt naprawy rowna sie cenie nowego. Tak sie stalo u nas. Przy okazji bedziemy miec silniejszy unit. Ale koszt nie podoba mi sie :(

      Usuń
  3. Bella zadowolona... to daje trochę do myślenia.
    Życzę żeby te kilka dni nie było zbyt uciążliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koty lubia cieplo, Lechu, wiec brak klimatyzacji wcale Belli nie zasmucil.
      Stalo sie jak mi zyczysz za co dziekuje - mamy chlodniejsze dni niz zazwyczaj i to oczywiscie pomaga mi przetrzymac ta katastrofe. Niemniej nie moge sie doczekac jutra i powrotu do normalnosci.

      Usuń
  4. No jutro juz czwartek. Przy takich dlugich upalach nie da rady zyc bez klimatyzacji, wiec niech zrobia jak najszybciej. A Bella lubi upaly, czyzby za zimno jej bylo z klimatyzacja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, jutro czwartek, jutro powinni zainstalowac nowy unit.
    Nawet niezle przelecialy te dni gdyz , o dziwo, mielismy chlodniejsza pogode, burzliwa i deszczowna czyli malo slonca. W domu jest 76 F, za cieplo ( i lepko) by czuc sie komfortowo ale myslalam ze bedzie gorzej.
    Bella lubi cieplo bo koty tak maja. Faktycznie przestala spac ze mna bo nie odpowiada jej klimatyzacja + wiatrak, sypia teraz sama w sunroom gdzie jest najcieplej.
    Poza tym ciesze sie ze w nocy wraca maz wiec jutro on bedzie dogladal instalacji, ze nie spadnie to na mnie.

    OdpowiedzUsuń