19 czerwca 2022

MALO SIE DZIEJE . . . . .

......w osobistym zyciu poza codziennym pchaniem taczek zyciowych i spogladaniem na swiat bedacy w chaosie i niepewnosci. We wczesniejszym wpisie napomknelam ze pracuje nad nowymi tekstami, takimi mowiacymi o czyms konkretnym a tymczasem od paru dni ani ich tknelam, jak zaczelam tak sobie leza w laptopie rozbabrane i jeden z nich pomalu staje sie nieaktualnym wydarzeniem - niemniej ktoregos dnia opisze choc bedzie przeszloscia .

 Tymczasem wczoraj wpadly mi w rece dwa malutkie zdarzenia ktore wpisuje dla ogolnej rozrywki, takiego niedzielnego czytania , moze jako przerywnik w tych niedobrych swiatowych wiadomosciach.

W sobote wieczorem, gdy bylismy w OUTBACK na stekach i niemal gotowi do wyjscia, nagle od innego stolika odlaczyla sie kobieta i doszla do nas zaczynajac rozmowe od pytania : poznajecie mnie? A my oboje gapimy sie na nia wyraznie dajac do zrozumienia ze nie. Wtedy dokladniej sie przedstawila budzac w mezu mgliste wspomnienie kto i co a we mnie nadal ani najslabszego pojecia. Wtedy sie na dobre do nas przysiadla dodajac ze ostatni raz widzielismy sie jeszcze przed pandemia co moze znaczyc dwa i pol roku temu albo i trzy.

 Dobrze wyczuwala ze choc mezowi zaczelo cos switac to mnie nadal ani troche, nadal nie wiedzialam kim jest i skad sie znamy. Siadla wiec i by mi sie przypomniec z dawniejszych czasow jako ze powiedziala iz obecnie ma inny kolor wlosow i nosi okulary to pokaze mi dawne zdjecia by obudzic moja pamiec. Otworzyla wiec telefon i zaczela szukac a my patrzylismy na to jak na zjawisko z Marsa czy innych zaswiatow - bo gdy zaczela zdjecia przewijac, skakac po roznych okresach i tematykach w ktorych szukala odpowiednich - to dostalismy oczoplasu, w dodatku to szukanie trwalo i trwalo.

 Widziala nasza niecierpliwosc wiec przeprosila za zwloke mowiac ze ma w telefonie PONAD 20 TYSIECY zdjec wiec nic dziwnego ze poszukiwanie trwa. Mnie niby zatkalo ale nie na tyle by mi sie nie wyrwalo : Co, 20 tys zdjec, o rany koguta!

 By troche zatuszowac moja reakcje, by bron boze jej nie urazic, dodalam szybko : az mi wstyd majac w swoim moze 100 co i tak wydaje mi sie zbyt duza iloscia. Bo faktem jest ze mam zdjecia czlonkow rodziny, ich zwierzat, swego zwierzaka, jakies bardzo specjalne zwiazane ze spotkaniami rodzinnymi, taki przeglad wylacznie osobistych zdjec - i to wszystkio. Nadmiar przekladam do komputera , do odpowiednich albumow starajac sie telefon trzymac w miare niczym nie zasmiecony. Czasem mi sie nazbiera wiecej bo robie zdjecia z mysla o opublikowaniu ich na blogu ale gdy uzyje to zaraz z telefonu usuwam. Tutaj wkladam selfie telefoniczne pokazujace ile czego mam  - 80 zdjec, 9 videos, troche wiecej w albumie iCloud a to pokazalam tej kobiecie niby sie zalac jakam uboga w zdjecia, tyle ze w duchu bylam z tego zadowolona. 



 Tak czy siak w koncu znalazla te dawne przedpandemiczne zdjecia i troche mi sie przypomniala choc mgliscie. Ale nadal nie wiem jak to sie stalo ze sie znamy, maz tez nie pamieta. Opisuje to bo naprawde mi sie w glowie nie miesci ze istnieja ludzie z taka iloscia zdjec - tym bardziej ze gdy widzialam te przez nia przewijane to masa byla zupelnie podobnych do siebie i duza czesc zlej jakosci - takich jakich ja bym nie trzymala. Nie moja sprawa ani moj telefon ale powiedzcie mi co myslicie o trzymaniu w nim  20 tys zdjec? Czyste szalenstwo i przesada moim zdaniem. 

Innym wydarzeniem bylo to ze wczoraj wdepnelam do sklepu ktory jest nie dla mnie tylko dla mlodych, glownie zawierajac ciuszki i inne duperele z gadzetami na czele. Nawet mialam stamtad wyjsc widzac ze nic dla siebie nie znajde chocby z powodu rozmiaru tych ubran - wyraznie stworzonych z mysla o anexoryktyczkach.

 Ale w gablotach z gadzetami elektronicznymi troche grzebalam ogladajac fajne cases telefoniczne i inne dla nich cuda ktore nawet nie wiedzialam ze istnieja. Nagle patrze a tu polki pelne ADAPTEROW! Wiedzialam ze sa w sprzedazy, np Amazon ma ich duzy wybor ale po sklepach nie spotkalam co znaczy ze ostatni raz na wlasne oczy widzialam adapter jeszcze mieszkajac w Polsce i majac mlody wiek.

 Ten sklep mial kilka modeli w kilku kolorach, w tym jeden model wygladajacy tradycyjnie ale napchany elektronika i przeznaczony do wspolpracy z BLUETOOTH co zapewnia dobry odbior.


Ten adapter wspolpracuje
z Bluetooth


 Poogladalam z nostalgia jako relikt mlodosci, zrobilam im zdjecie, i pomyslalam : no dobra, adapter jest a co z plytami? A tu zaraz obok jakby odpowiadajac na me pytanie regaly z plytami. W dodatku patrzac na nie odkrylam ze oferuja je w kolorach, nie tylko czarne jak to bylo dawniej. Krolowal rozowy. Miedzy nimi napotkalam plyte zespolu Aerosmith i Guns N' Roses co mnie ucieszylo bo GN'R jest moim najbardziej ulubionym. Nie wybieram sie kupowac adapteru ani plyt, jednak jakos mnie ucieszylo ze nadal sa produkowane, co swiadczy ze jest na nie popyt i ludzie ktorzy lubia ta forme odtwarzania muzyki.




 Takie wiec wydarzenia mi sie przytrafily przez weekend ktory sie u mnie jeszcze nie skonczyl (teraz gdy pisze jest u mnie niedzielny blady swit) wiec mam szanse znowu sie natknac na kogos lub na cos. 

Wczoraj maz mial czas skrecic nowa wieze dla Belli, potocznie zwanej Dudunia co nie mamy pojecia skad sie wzielo ale jest i czesto ja tak wolamy. Moze pamietacie ze w poprzedniej miejsce do spania zrobilo sie dla niej zbyt ciasne, ciagle jej zwisala jakas czesc ciala, musiala w nim lezec zwinieta w klebek a jednego razu wypadla z niego. Stara postanowilismy trzymac dopoki Bella nie zaadoptuje sie do nowej ale nas zaskoczyla bo zaraz zwiedzila i zaczela z niej korzystac. Zal nam starej bo miala weselszy kolor, poza tym nowa jest masywniejsza, zajmuje w pokoju slonecznym wiecej miejsca. Stara moge wiec juz albo wystawic na ulice zeby sobie ktos zabral albo zawiesc do sklepu z uzywanymi rzeczami.

Bella i jej nowe obszerne lozko


Wszystkich Was serdecznie pozdrawiam i zycze bardzo milego nowego tygodnia.       

22 komentarze:

  1. Ale że tyle zdjęć mieści jej telefon? musi mieć mnóstwo pamięci i w ogóle po co aż tyle, skoro nic nie może znaleźć!
    Mój brat wrócił do starego adapteru, jednak dawne płyty mają klimat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zainteresowalam sie rodzajem telefonu tej znajomej.
      Mysle ze adaptery nie stana sie popularnymi ze wzgledu na pewne niewygody jakie tworza - chocby ilosc plyt z ulubiona muzyka, trudnosc zabierania go ze soba gdy wyjezdzasz. Ludzie przeciez maja muzyke jaka chca w kieszeni co wygodne. Sa rowniez radia ktorym mowisz czego chcesz sluchac - Alexa - wiec to wszystko mowi ze adaptery i plyty stana sie czyms dla koneserow i kolekcjonerow.

      Usuń
    2. Jotko - historie 20 tys zdjec opowiedzialam corce by i jej dostarczyc szoku a ona na to ze w swoim telefonie ma ich 15 tysiecy i nie ona jedna . Jej telefon ma 64 GB pamieci, tak samo jak moj.

      Usuń
    3. Ja nawet nie wiem, ile ma mój, sprawdzę:-)

      Usuń
    4. Okazało się, że mój ma 128 GB, a wykorzystuję nawet nie połowę jego możliwości...

      Usuń
  2. 20,000 zdjęć, rzeczywiście jakiś supertelefon.
    Zajrzałem na nasz laptop. Zdjęcia cyfrowe zaczęliśmy robić w roku 2003 i w archiwum zebrało się ich 25.5 GB. To przełoży się pewnie na około 20 tys. zdjęć bo większość zajmuje około 1 MB. No, ale ja pewnie mam charakter cenzora z PRL.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie sprawdzalam ilosci zdjec w laptopie, wiem jedynie ile mam w telefonie. Poza tym my mamy jeszcze stary stacjonarny komputer trzymany w pudle bo poslugujemy sie laptopami a maz od lat zapowiada ze musi go uruchomic chocby wlasnie po to by zdjecia przeladowac na laptopy. To zapowiadanie slysze od lat.
      Oczywiscie fotografujemy to i owo ale i tak widze ze nie mamy na tym punkcie hysia. Po tym co uslyszalam od tej znajomej to chyba jeszcze bardziej sie ogranicze ze zdjeciami by nie stac sie opetana mania fotograficzna.

      Usuń
    2. Lechu - historie opowiedzialam corce a ona na to ze w swoim ma 15 tys zdjec i ze masa ludzi tak ma. Jej telefon posiada 64 GB , zreszta moj tez, a to nic wielkiego bo najnowsze modele iPhonow maja jeszcze wiecej pojemnosci.
      Ja w moim mam jeszcze 38 GB wolnego miejsca choc posiadam go pare lat.

      Usuń
  3. Jak przeczytałam 'adapter' to pomyślałam, że chodzi o te takie zybcyki do wkładania do gniazdka elektrycznego 🤣 Choć pamiętam, że za moich młodych lat owszem, używało się tego właśnie słowa na oznaczenie gramofonu. Potem się nauczyłam, że adapter to słowo niefachowe i już nie używałam 😂 A ja nie tak dawno kupiłam jakiś stary gramofon używany, z myślą, że odsłucham te wszystkie płyty, które mi jeszcze zostały z dawnych lat. Doszłam do połowy i przerwałam, bo szwankuje cosik to dziadostwo.
    To są moje interesy: sprzedałam swój poprzedni za 20 zł, kupiłam cudzy za 100 zł... i stoi, jak stał tamten. No, tyle, że tamten nie nadawał się do użytku, bo nie miał ani głośników ani wzmacniacza, a ten wzmacniacz ma wbudowany, a głośniki są. Ale cóż, jak jeden z nich odmawia współpracy co chwilę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te zybcyki o ktorych mowisz tak sie wlasnie nazywaja po angielsku - adaptery - wiec okreslalas je wlasciwie. Nie jestem pewna ale wydaje mi sie ze slowo gramofon tyczylo dawny adapter z tuba.
      Oj, i ja robilam nieraz takie interesy :(
      Dawno temu mialam zamiar skolekcjonowac je i opisac na blogu ale jakos ten zamiar sie rozplynal. Tyle ze nie mialam na mysli zarobku tylko raczej pozbycia sie czegos niepotrzebnego chocby bylo tyle co kupione.
      Nie mysla ze adaptery stana sie popularne bo ktozby kupowal i trzymal w domu ogromna kolekcje plyt skoro kazdy ma dostep do muzyki jaka lubi doslownie w kieszeni, moze ja nosic ze soba gdziekolwiek sie znajdzie. Dodatkowo istnieja przeciez radia ktorym mowisz co ma grac (Alexa).

      Usuń
  4. Nie mam pamieci do imiom. Dlugo sie ich ucze . I nie mam pamieci do twarzy ludzkich. Niby kogos znam... ktos sie usmiecha, czyli mnie zna, a ja za czorta nie wiem kto to. Jezeli widzialam- rozmawialam z kims raz lub dwa to szans nie ma abym rozpoznala go ponownie, ale... kiedy probowalam wejsc na rynek pracy ( dawno to juz bylo) , wtedy rozpoczelam prace na 1/3 etatu. Czesto na sobote i niedziele potrzebowali ludzi do pracy, aby odciazyc stalych pracownikow. W jednej firmie od czasu , do czasu spedzalam przerwy z pacownicami podobnie pracujacymi jak ja i ciagle narzekajacymi, ze wychodzi im pracowac w sobote i niedziele i ze one pracodawce juz poinformowaly, iz nie beda w te dni przychodzily. Niech je wstawia w grafik w normalny dzien tygodnia. Kazdy chce miec weekend wolny. Tak wiercily dziure w brzuchu owemu pracodawcy, ze w koncu zrezygnowal on z pracownikow na 1/3 etatu ( z reguly byly to matki od malych dzieci). Po czasie wrocilam do firmy, ale na caly etat.
    Kiedys w piekarni zobaczylam dwie panie , ktore jakos tak bardziej osobiscie mnie obslugiwaly i nie rozumialam dlaczego. Zachodzilam w glowe w czym rzecz... dluuuuugo trwalo zanim sie skapowalam, ze to te , ktore w dawnej firmie narzekaly na niedzielne zmiany.
    Narzekaly a wyladowaly w piekarni, ktora obsluguje klientow non stop. I co z tego, ze nie chcialy w niedziele. Teraz musza - chca czy nie w niedziele przychodzic- wstawac bardzo wczesnie, juz okolo 3 nad ranem, aby piekarnia od piatej funkcjonowala. Wielu pracownikow jadacych do pracy, czy tez konczacych nocne zmiany wybiera sie do piekarn na sniadanie, wiec od bladego swiatu maja tam pelno klientow.... no i panie pracuja w tych miejscach za mniejsze pieniadze. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz jak sie te Twoje znajome wpakowaly z deszczu pod rynne!
      Bywa ze ludzie czasem zle wychodza gdy probuja przechytrzyc to co maja. Z tego co piszesz wynika maja teraz bardzo niewygodna prace.
      Dosc dobrze pamietam imiona i okolicznosci w jakich dana osobe poznalam ale w opisanym wypadku mam kompletna pustke, do dzisiaj nie przypominam sobie tej kobiety. Stwierdzilam ze widocznie nic w niej nie bylo by pamietac. Brzmi nieladnie ale czyz nie tak bywa w zyciu? jednych pamietamy bez wysilania sie, innych wogole.

      Usuń
    2. Moze to i gorzko brzmi, ale widocznienie nie bylo co zapamietywac w przypadku pani z Twojego zdarzenia:)
      U mnie zas jest taki problem , ze ja faktycznie- chocby to i fajne pierwsze zetkniecie bylo- twarzy nie kojarze. Musze pobyc z czlowiekiem. A w pracy w Polsce, bylam najdluzej uczaca sie imion uczniow, nauczycielka.

      Natomiast owe narzekajace panie. Jakos tak mi sie wydaje, ze chyba sobie nie poprawily. Jedno co maja na plus to jednostajne , sprzyjajace zdrowiu zniamy. Tylko poranne- bodajze do 16.00- zas te poranki sa dosc wczesne. Bo juz o 5.00 , pomimo, ze oficjalnie piekarnie sa otwarte od 6.00 , maja drzwi szeroko otwarte i ludzie wchodza i wychodza. Kupuja kawe na wynos lub w srodku konsumuja. Biora bulki... jedza sniadanie. Akurat koniec zmiany, czy tez przed zmiana. Druga tura kawoszy nachodzi ich okolo 8.00- emeryci, ci idacy do pracy na 9.00, matki z malymi dziecmi na spacerach... Jesli piekarnia jest przy przystanku autbusowym ( a ta akurat byla), albo niedaleko od szkoly, to i kupa mlodziezy po sniadanie zachodzi...
      No i do tego sobota to u nich normalny dzien pracy, a niedziela - moze jedna w miesiacu wolna zalapia, szef postawi mniej pracownikow i ktoras moze zejsc na wolne... Ogolnie to te panie dziela sie na wolne dni w srodku tygodnia. No i zarobki tam nie sa powalajace. Kobiece, czyli nienajwyzsze:)

      Usuń
    3. Mozna by ksiazke napisac o ludzkich zachowaniach gdy chodzi o podejmowanie decyzji w jasnych sytuacjach, gdzie to z gory wiadomo w co sie pakujesz. W sytuacji tych dwoch pan wiedzialy jakie godziny pracy beda obowiazywac, zakres obowiazkow i place - a jednak podjely porzucajac co mialy wczesniej.
      Wielu innych nie chcialoby takiej pracy.
      Z kolei skoro piekarnia to cos koniecznego do istnienia i dobrze ze ma obsluge.
      U nas stworzyla sie sytuacja ze wiele miejsc prosi o podjecie pracy a chetnych brak, wiele punktow obslugowych ma kolejki bo im brakuje pracownikow.
      Swiat dziwaczeje Aniu a z nim ludzie tez.

      Usuń
  5. Czasem trafiają się takie dziwne sytuacje, w których człowiek nie umie się odnaleźć.Też tego czasem doświadczałam- zapominania nazwisk, imion, w ogóle osób, które trudno mi było skojarzyć...Człowiek czuje się wtedy bardzo niezręcznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otoz to wlasnie: poniewaz oboje nie rozpoznalismy jej bylo nam trudno zagaic rozmowe co kobieta wyczula i dlatego zaczela szukac zdjec.
      Gdy sie osobe pamieta wiadomo od razu o czym rozmawiac .
      Ja nawet dobrze pamietam imiona i okolicznosci ale tym razem mialam kompletna pustke w glowie , w domu, w prywatnosci mowiac ze pewnie niczym sie nie przysluzyla by ja pamietac - bo do dzisiaj nie pamietam.
      Pozdrowienia nie tylko dla Ciebie ale Babelka tez.

      Usuń
  6. U mnie to się tylko dzieje olbrzymi pożar w okolicach Berlina i to w pobliżu miasteczka Beelitz, w którym byliśmy niedawno. Jest kiepsko, bo w niedzielę był silny wiatr, co przerzucał ogień, poza tym są to tereny po dawnych wojskach NRD, które przechowywały szalenie dużo amunicji zakopując ją płytko pod ziemią i nie zabrały jej ze sobą wojska radzieckie opuszczające te tereny. Weekend, czyli 33 i 30 stopni w cieniu spędziłam w domu i było mi bardzo dobrze. Nie zaśmiecam sobie smartfona zdjęciami, przerzucam je na komputer. Nowe lokum Belli bardzo eleganckie!
    Serdeczności;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zycze by pozary wygaszono i obeszlo sie bez utraty zycia. Czytalam Twoj wpis o tych pozarach i niewypalach - faktycznie nieciekawa sytuacja.
    U nas z kolei tez dzieje cos czego nigdy wczesniej w historii nie bylo - nastapilo zamieszanie w lotach a przeciez przeloty sa u nas czyms codziennym i nieodzownym nie mowiac iz mamy sezon turystyczny - czesc przez pogode ale to sie zdarza i jest chwilowe, natomiast setki lotow zostalo odwolanych bo..... brakuje pilotow. Tysiace ludzi zostalo uwiezionych na lotniskach. Czysta masakra. Doprawdy nie wiem co sie na swiecie wyrabia.
    U mnie tez niezwykle sucho, nie zdziwie sie jesli wybuchna pozary. Najgorsze ze ta nadzwyczaj goraca pogoda ma nadal trwac i trwac.
    Ze zdjeciami robie podobnie - trzymam mala ilosc, reszte przekladam do komputera.
    Serdecznie Cie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem czy znasz skecz Ani Mru Mru na temat nie poznawania kogoś. Przez cały skecz panowie Wójcikowie i pan Wilkołek rozmawiają w miarę na luzie o swoich rodzinach, domach, życiu, jednak na koniec pada pytanie (gdy jeden z panów Wójcików wychodzi), kto to jest? Tak mi się skojarzyło. 20 tysięcy zdjęć to ja mam na dysku zewnętrznym, z ponad 15 lat jak sądzę.

    Podobno kasety magnetofonowe znów wracają do łask. Adaptery to jak dla mnie droga zabawka, trzeba dokupić masę rzeczy, całość jak sądzę zaczyna się od ok. 2-3 tysięcy złotych w górę. Niżej nie ma co szukać. Nie mniej jest to jakaś pozytywna wiadomość, bo niektórzy wieszczyli już upadek płyt z muzyką (CD, winyli).

    Ja mam stary klimatyzator, zmniejsza o 1-2 stopnie temperaturę, jednak wystarcza mi to.

    No racja. W USA radio to zupełnie inna sprawa niż w Polsce.

    Ozzy faktycznie zniszczone ma wszystko niemal. Do tego jeszcze miał parę poważnych wypadków (na quadzie, niedawno uszkodził sobie w drzwiach rękę, stracił kawałek palca), aż dziwne, że się trzyma jakoś. Cóż, ja tam lubię Black Sabbath z nim. Może nie jest najlepszym wokalistą na świecie, jednak dla mnie ma coś w sobie. :)

    Pozdrawiam!
    https://mozaikarzeczywistosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Adaptery pokazane na zdjeciach nie sa drogie, 110 $ a tyle niektorzy u nas zarabiaja na godzine. Pewnie inne marki, bardziej wyszukanych modeli , sa drozsze.
    Czyli adaptery sa ale widze problem z plytami - pomysl sam jaka ilosc utworow mlodzi starzy sluchaja? Tysiace - i maja ja doslownie w kieszeni, caly czas dostepna gdzie by byli. I jak napisalam - sa radia ktorym mowisz co ma grac. Gdyby ktos to samo chcial miec na plytach to by musial miec kolekcje tysiecy plyt a to bylby i koszt i problem ze skladowaniem.
    Wiec chyba adaptery beda tylko przystawka i kuriozum, niczym nagminnym.
    U mnie upaly czesto przekraczaja 40 st C ale klimatyzacja pozwala trzymac w domu temperature jaka chcesz - my trzymamy 20 st - i jakz ulga i rozkosz gdy sie wchodzi do domu czy wszelkich innych pomieszczen lacznie ze samochodami, gdzie jest chlodne powietrze i wolne od wilgotnosci. Ogolna opinia znawcow mowi ze predzej zabija upal niz chlod, zreszta gdy zimno latwiej znalezc sposob na ogrzanie niz na ochlodzenie jesli sie nie ma klimatyzacji.
    Wzajemnie pozdrawiam serdecznie .
    Ze i ja lubie Black Sabbath to Ci napisalam ale Ozzy nie jest wybitnym wokalista i tutaj tylko bardzo mlodzi go holduja, on sam jest taka troche zalosna figura i kims do obserwowania w sensie co nastepnego mu sie przydarzy?

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłem, widziałem, słyszałem (trudno było nie słyszeć), oklaskiwałem i cieszyłem się z tej chwili jak głupi. Mówię oczywiście, o koncercie Gn'R w Warszawie. Możesz mi zazdrościć - Axl szalał na scenie przez bite 3,5 godziny!

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo Ci zazdroszcze rownoczesnie cieszac sie ze byles i slyszales na wlasne oczy i uszy. Dobrze przypuszczasz ze mnie ta wiadomosc poruszy jako ze jestem ogromna wielbicielka GN'R.
    Na ich koncertach bylam trzy razy ale nigdy mi nie grali 3,5 godziny :(, jedynie moze po dwie. Jestem tak nienasycona nimi ze moglabym sluchac i patrzec dzien i noc.
    Dawno nie bylam na zadnym koncercie, zreszta najpierw sie nie dalo jako ze pandemia skancelowala wszystkie a teraz gdy sie od nowa rozpoczely, nie czuje sie na silach by jezdzic po okolicy i przechodzic przez caly mlyn zwiazany z uczestnictwem. Zrobilabym to tylko wlasnie dla GN'R, nikogo wiecej.
    Mysle ze gdyby mnie zmuszono do wyboru NAJlepszego ze wszystkich, oni byliby moimi championami. W gitare Slasha za kazdym razem wsluchuje sie cala moca, jakbym slyszala pierwszy raz a przeciez sam grajac na gitarze mozesz ocenic jego umiejetnosci za niezwykle. I tak latwo mu przychodzi, jakby od niechcenia.
    Powtorze wiec ze bardzo zazdroszcze i jesli beda koncertowac gdzies w poblizu to pojade jeszcze raz chocbym miala przyplacic zyciem.
    Ciesze sie Twoja przyjemnoscia, Nitagerze i tym ze zawiadomiles mnie o tym.
    mocno Cie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń