29 lipca 2022

PRZYJADLO MI SIE . . . . .

Temat zupelnie odpowiedni na sezon ogorkowy -

Od wczesnej mlodosci wykonuje te czynnosci regularnie i sumiennie czyli nazbieralo sie ze 60 lat w kolko Macieju jak nie jedno to drugie a czasem kilka naraz - i widze ze zaczyna mnie to przynudzac. Nie ciezka i nie brudna robota a jednak mnie zlosci ze nie ma tak by zrobic i miec spokoj na przynajmniej pol roku - nie, nalezy zachowac systematycznosc bo wystarczy jeden raz sie zaniedbac, jeden raz sobie darowac i dorobic sie katastrofy - a kosztuje duzo czasu - i wlasciwie nikt nie dostrzega efektow oprocz mnie samej.

 Swoja droga ciekawe ile dni czy tygodni a nawet miesiecy by dalo zliczenie tego czasu poswieconego na kosmetyczne zabiegi. W dodatku ja nawet nie korzystam z maseczek, masazy - co robie to bardzo podstawowe zabiegi ktore wykonuje sama bez lazenia po salonach. Z nich korzystam bardzo rzadko, gdy szykuje sie na jakas duuuuza impreze.

 Tu dodam ze nigdy nie bylam zachwycona profesjonalnym makijazem czy fryzura - lepiej sie czulam wykonanymi przez siebie, w tych fachowych czulam sie kims innym, nie soba. Skoro gdyby mnie podliczyl (szybkie zliczenie dalo mi ponad 3000 manicure)i wyszlaby duza czesc zycia poswiecona na upiekszanie to ani nie chce myslec o tych paniach majacych regularne wizyty w spa, w salonach a takze sklepach wyszukujac coraz to nowych kosmetykow. Gdy czasem odwiedzajac kolezanki widze w ich lazienkach skladnice kosmetykow i przyrzadow pomocniczych to mi wlosy deba staja.

 Nie chodze bez makijazu, nie jestem zaniedbana ale zwyczajnie nie przesadzam. Niemniej rowniez te podstawowe zabiegi wymagaja czasu i systematycznosci - i w tym pies pogrzebany gdyz , jak glosi tytul , przyjadly mi sie .  A gdybym korzystala z tak wielu profesjonalnych zabiegow jak niektore panie to dopiero by mi dokuczylo! Pomocnym jest rowniez to ze kazdy robie sobie sama i po swojemu przewaznie poswiecajac na to czesc weekendow.

 Jesli rozbije te zabiegi na rodzaj, czestotliwosc , to wyglada to tak :

CO TYDZIEN - manicure : od dawna nie lakieruje paznokci poza wyjatkowymi okazjami. Moje rece pracuja lacznie z myciem garow wiec lepiej nie miec niz chodzic z obdlupanym lakierem. Ale skorki mi odrastaja w rekordowym tempie niestety. Dwa razy w zyciu zdarzyly mi sie uroczystosci trwajace po trzy dni z rzedu na ktore nalezalo ubierac inne kreacje, w innych kolorach co wiazalo sie z coraz innym kolorem makijazu i lakieru na paznokciach - czyli codziennie jeden zmywac a nakladac nowy - i myslam ze zwariuje! Po tym doswiadczeniu, gdy nadeszla nastepna taka okazja polakierowalam paznokcie przezroczystym kolorem i mialam swiety spokoj bo pasowal do kazdej sukni i makijazu.


 

CO DWA TYGODNIE - pedicure : im jestem starsza tym dluzej mi nad nim schodzi jako ze wiaze sie z podciaganiem nog, wyginaniem ich w te i wew te co sprawia bol w biodrach, kolanach, zmuszajac do czestego rozprostowywania, przejscia sie, przedluzajac caly zabieg. Najlepsza strona pedicure jest fakt ze przy nim slucham muzyki klasycznej bo to mi umila cala meke.


 

WAXOWANIE TWARZY - kiedy ona tego wymaga, z tym ze depiluje gorna warge moze co piaty dzien - to najgorszy rodzaj zarostu jaki natura dala kobiecie



CO 3 TYGODNIE - strzyzenie, farbowanie wlosow. Moim najlepszym fryzjerem (i darmowym ) jest maz. On sie strzyze co drugi tydzien ale pomiedzy strzyzeniami podgalam mu szyje - nie ma u mezczyzn nic gorszego jak szyja z odrostem !




GOLENIE NOG I PACH - przewaznie co trzeci dzien. I ciesze sie ze juz moge sobie darowac golenie "bikini" . Nawet nie pamietam kiedy ostatnio mialam na sobie stroj kapielowy.



INNE ZABIEGI - co pare dni usuwam twarda skore z piet. Czy na dzien, czy na noc uzywam trzech roznych kremow




MASECZKI, MASAZE - nie stosuje. Jedyny moj masaz to wylegowanie sie w wannie z zalaczonym jacuzzi ale ten rodzaj masazu jest bardzo lekkim, raczej tylko nastrojowym. Jak zyje 74 lata nie mialam robionej maseczki - i dobrze bo tylko doszloby jeszcze jedno cos pozerajace czas.






ZMYWANIE MAKIJAZU - nigdy z nim nie przesadzalam wiec duzo do zmycia nie miewam. Wrecz wscieka mnie ze wyskakujac tylko do pobliskiego sklepu wypada cos miec na oczach, na twarzy - a pozniej zmywac . Wywnioskowalam dawno temu ze najprosciej jest robic to tradycyjnie - woda i mydlem zamiast zmywaczami - jako ze najzdrowsze dla skory. Nastepne czemu nalezy poswiecic czas jako ze skromny makijaz, nie ten imprezowy, zajmuje mi 5 minut a zmywanie go pewnie dwa razy dluzej.



Mowiac o makijazu przypomniala mi sie historia sprzed lat gdy to idac na Sylwestrowe przyjecia owczesnej Polonii a temat imprezy byl "wspaniale lata 70te", zachcialo mi sie sztucznych rzes. Kupilam sobie najkrotsze jakie znalazlam a i tak byly dwa razy dluzsze niz moje naturalne a takze mialy dlugi pasek do przyklejenia a ja, niedoswiadczona nie wiedzialam ze powinnam go przyciac, dopasowac do dlugosci powieki. W trakcie cudownej zabawy, sto razy lepszej niz sie miewa na oficjalnych balach, takich w dlugich sukniach, poczulam ze w jedno oko mnie cos uwiera, zawadza, przeszkadza. Poszlam do toalety sprawdzic a tu jedne rzesy mi sie czesciowo odkleily i stercza. Kompletna kompromitacja i wstyd!. Oba odkleilam co zostawilo czesciowo niepotuszowane powieki - katastrofa! Musialam wiec oczy umyc i na szybcika i dosc byle jak zalozyc zwykly tusz do rzes co od razu dalo mi uczucie ze jestem soba. I juz nigdy wiecej nie naklejalam sztucznych rzes.  To byl jeden z najbardziej udanych Sylwestrow, nawet mimo tej rzesowej przygody. Pelny luz i swoboda, dobry polski bufet. Byly na nim konkursy tez - na najpiekniejsze kreacje  damskie i meskie, na najlepiej tanczace pary - w tych nie otrzymalismy nawet nagrody pocieszenia. Za to gdy nadeszly turnieje par w grach polegajacych na ogolnej sprawnosci, szybkosci, podobnego myslenia i upodoban - zdobylismy zloty medal zrobiony z zoltego kartonu. W tym Sylwestrze bralo udzial wielu autentycznych amerykanow i orzekli ze nigdy wczesniej nie byli na tak fajnym i smacznym przyjeciu. Polonia rozleciala sie bardzo szybko niestety, kazdej rodzinie zachcialo sie zyc indywidualnie a nie grupowo - a mnie to rowniez odpowiada.

  Dodam ze nie interesuje sie nowosciami w kosmetykach - jak sie wieki temu uczepilam pewnych wyprobowanych firm tak do dzisiaj sie ich trzymam. Gdy slysze od kolezanek jakie w tym zorientowane, jakie i ile zabiegow sobie stosuja, ile czasu na to poswiecajac nie mowiec pieniedzy, to sie ciesze ze mnie ta przesada nie dopadla.

 Nikomu nie odradzam czy obrzydzam bo te zabiegi sa koniecznoscia, dodaja nie tylko schludnosci wygladu ale urody tez - mowie tylko ze mi sie PRZYJADLO ! ale nie da sie ich nie robic bo bardzo szybko czlowiek wygladalby tak :

  





24 komentarze:

  1. Mnie to prawdę mówiąc już życie jako takie przejadło się kompletnie. Jeśli idzie o depilację- nie mam już tego problemu - w tym przypadku to zasługa mojej choroby Hashimoto. Nogi mam gładziutkie niczym pupa niemowlaka, pod pachami również. Gorzej bo bardzo mi się przerzedziły brwi a i włosy już nie takie jak kiedyś. No cóż, podobno jak na swoje lata to wyglądam rewelacyjnie. Tylko pewnie wzrok mam kiepski, bo tego nie widzę. Ucieszyłam się dziś jak głupia, bo rano było tylko 18 stopni, a teraz mamy 28. W piątek, za tydzień mam IV szczepienie- czyli już kolejne przypominające. Na szczęście bliziutko, 300 m od domu.
    Paznokcie rosną mi nazbyt szybko, ale traktuję je obcinakiem, potem szklanym pilnikiem. Nie lakieruję wcale.
    Serdeczności, moja przejedzona przyjaciólko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza sie - wygladasz rewelacyjnie chociaz tak zupelnie aktualnego Twojego zdjecia nie mam. Z kolei nie, nie chcialabym depilacji okupic choroba Hashimoto, z dwojga zlego depilowanie lepsze.
      Moje zmarszczki usiedlily sie na twarzy - mam cialo zupelnie znosne a twarz nie. To nic, trafilo na taka ktora sie tym nie przejmuje. Moj maz ma tak jak Ty - ani jednej zmarszczki.
      Z paznokciami u rak mam jak Ty, zreszta z brwiami tez jako ze mi wyrzedly.
      Ja, jak nigdy wczesniej, nie poszlam na czwarte szczepienie i nie umiem wytlumaczyc dlaczego. Cos sie we mnie zaparlo.....
      USA kupilo od Moderny szczepionke skierowana na Omicron i na ta pojde. Wejdzie w zycie w zimie, moze doczekam a mowie tak bo bardzo pogorszyly sie moje kosci i stawy, ten lokiec z kaletka niby lepszy ale nigdy nie doszedl calkiem do siebie , od przesunietego dysku wciaz mnie boli pomiedzy lopatkami i powoduje odretwienia tez. Zakupili 66 milionow wiec niewystarczajaco dla kazdego ale moze ze wzgledu na wiek zalapie sie zaraz na poczatku.
      I u mnie stal sie cud bo mamy chlodniejsze dni - juz drugi pod rzad "tylko" 30 st i przelotne deszcze ale te duze upaly maja wrocic z poczatkiem tygodnia.
      Wzajemnie Anabell - mocno sciskam.

      Usuń
    2. U mnie dziś pochmurnie, za oknem 18 stopni, ponoć od 4 VIII mają wrócić upały. Pójdę na to szczepienie, bo mam kontakt z wnukami, a oni mogą mi coś przywlec ze szkoły i córka mnie na to szczepienie zapisała. Jak się dowiedziałam, to pomimo tej IV dawki mogę się zaszczepić gdy będzie ta szczepionka anty omikronowa. No niestety, po latach odzywają się nam wszystkie poprzednie kontuzje- u mnie kłopoty z kręgosłupem lędźwiowym po złamaniu kości krzyżowej w końcówce lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Nie da się ukryć, że prowadzący mnie wtedy chirurg i fizjoterapeuta prorokowali, że na starość będę miała problemy z chodzeniem i siedzeniem- no i mam.
      Na twarz polecam codzienne aplikowanie żelu z aloesu.Najlepiej hodować własny
      aloes , ale ja kupuję takowy żel firmy CLINIQUE, sadzę, że u Ciebie też do kupienia,bo na buteleczce wyczytałam adres NY10022. Diablo wydajny, 115 ml mam już z rok. Tak, lepiej nie mieć Hashimoto, bo to mało fajne choróbsko, oprócz pozbawiania nas włosów daje nadciśnienie i wysoki cholesterol i suchą skórę.A do tego firmy farmaceutyczne jej nie lubią, bo jedyny lek to hormon tarczycy, a to niestety tani lek, nie zarobią na nim milionów.
      Serdeczności Kochana.
      P.S.
      Skóra twarzy nie lubi papierosów.

      Usuń
  2. A wiesz, że mam podobne refleksje, a tez robię niezbędne rzeczy.
    Gdy obserwuje, ile jest kosmetyków do każdej części ciała, to musiałabym wydawać majątek na to wszystko, nie mówiąc o czasie - a gdzie czytanie, spacery itd.
    My już mężem po czwartym szczepieniu, szybko, sprawnie, samopoczucie dobre!
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy wiec podobnie - ja tez czas "zmarnowany" na kosmetologie przeliczam na ten ktory moglam zuzyc na co innego, w tym ksiazki, moja milosc.
      Nie poszlam na czwarte szczepienie i jak napisalam powyzej, dla Anabell, nawet nie wiem dlaczego.
      USA zakupilo od Moderny 66 milionow szczepionek skierowanych na Omicron i na te pojde chociaz ta ilosc jest zbyt mala dla calego USA i licze ze stary wiek pchnie mnie w pierwsza kolejke.
      Powiem Ci jotko ze to mi sie tez przyjadlo - ta ciagla ostroznosc, maseczki, szczepienia - robie bo rozsadne ale bez dawnego ducha i nadziei.
      Swietnie ze Wy macie za soba i zniesliscie dobrze, cieszy mnie to.

      Usuń
    2. Mój mąż nalegał, bo jeszcze pracować musi i ma ciągły kontakt ze sporą liczba ludzi...
      jotka

      Usuń
  3. Ja w zasadzie nie mam zadnych kosmetycznych zabiegow. Moje dbanie o cialo a tym samym o urode, no i dobre samopoczucie to codzienna higiena, czyli codzienny przysznic, w zimie bardzo goracy, w lecie roznie, no i wiecej tych prysznicow w gorace dni. A po prysznicu krem na gebe i nawilzajacy krem na cialo, duzo tego bo jestem bardzo sucha, siedze wtedy przed telewizorem i mam wesolo ogladajac glupoty dziennika ABC. Paznokcie szybko sie obcina a na pedicure chodze do lekarza i to jest cudowny czas, bo mamy fajne rozmowy.
    Zadny makijaz, zadne maseczki, no nie licze ubieranej wyjsciowo-covidowej maseczki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja robie chociaz nie tak wiele jak inne panie.Wielu rodzajow zabiegow nie mialam nigdy w zyciu, takze nikt by mnie nie namowil na operacje plastyczna. Podobnie jak Ty najbardziej wierze w nature a przy tym udalo mie miec dobre zdrowie, cere itd.
    Jednak paznokcie i skorki rosna, tego sie nie da zmienic i musi sie robic manicure/pedicure.
    Tutaj mnie zaskoczylas piszac ze Tobie robi lekarz - nie wiedzialam ze doktorzy sie tym zajmuja, poza np wrosnietym paznokciu.
    Ja jestem "wannowa", lubie sobie rano polezec w wannie, czasem wlaczam jetty. Prysznic biore gdy w ciagu dnia wyjdzie potrzeba na szybkie odswiezenie sie. Takze latwiej mi jest sie we wannie golic.
    Przy okazji informuje ze dzieki mej interwencji cos zaczeli robic z tym rozwalonym murkiem kwietnika - usuneli ruiny zostawiajac po nim row i wykopalisko. Co dalej , czy beda odbudowywac czy tylko uporzadkuja to nie wiem ale bede obserwowac. Czyli interwencje, zwlaszcza publiczne, przynosza skutek.
    Zasylam moc pozdrowien Tereso.

    OdpowiedzUsuń
  5. Po angielsku ten lekarz od stop to podiatrist, sprawdza stopy, oglada czy cos zlego sie nie dzieje, no i robi pedicure. Wcale nie jest to drogie a komform pelny, nie musze sie wyginac, natezac. On Ci powie jak czesto chce Cie widziec. Od ilus tam lat tak robie i mam stopy zadbane fachowo. A jeszcze do tego trafilam na takiego fajnego lekarza, ze moge sobie pogadac z nim.
    No popatrz jak ruszylas dobrze prace przy murku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdzilam - u nas tez sa tacy o czym nie wiedzialam.
      Czasem korzystam z manicure/pedicure robione w salonie wiec wiem jakie jest relaksujace i bez wyginania nog. Zawsze rowniez zadziwiam ich tym iz nie wymagam lakierowania, podobnie u fryzjerki - co chce to tylko strzyzenie bez nasycania wlosow przeroznymi produktami.
      W salonach, ktore u mnie sa zazwyczaj bardzo higieniczne i eleganckie, strasznie przeszkadza mi zapach lakierow choc kazda ma dobra wentylacje. Wychodze od nich z bolem glowy a to oprocz lzejszej kieszeni :)

      Usuń
    2. Zdecydowanie lepiej jest pojsc ze stopami do lekarza specjalisty od stop. Mysle ze nawet jest to taniej niz taki salon. Poza tym w salonie sa inne klientki (domyslam sie ze nie jest to sam na sam) u lekarza w gabinecie masz zupelna prywatnosc i zadnych zapachow lakierow.

      Usuń
    3. Nie watpie ze podiatrist jest dobrym fachowcem od pedicure i zachowam sobie ta informacje w pamieci - dziekuje za nia. Moze kiedys bedzie mi potrzebny.
      Korzystam z salonu niezmiernie rzadko jako ze robie sobie sama a do nich chodze tylko wtedy gdy niespodziewanie mi wypadnie specjalna potrzeba a czas nie pozwala mi tego zrobic - w salonie robia szybciej niz ja. Mam tyle salonow dookola lacznie z takimi typu salon-bar ( nigdy w takim nie bylam, nie wiem co tam serwuja) ze do nich moge pojsc i byc zaraz przyjeta bo nie ma kolejek, a wydaje mi sie ze do lekarza trzeba by bylo sie umawiac. Masz racje ze u lekarza jest lepsza prywatnosc i nie ma zapachow , to by mi sie podobalo.

      Usuń
  6. Ponieważ nigdy nie stosowałam kosmetyków (poza tymi najbardziej podstawowymi) zawsze się zastanawiam, gdy widzę na przykład rano w tramwaju niektóre kobiety (a częściej młode dziewczyny), ile czasu musiały poświęcić przed wyjściem z domu na te wszystkie tapety. I czy naprawdę warto. Dla mnie twarz ewidentnie wymalowana jest... po prostu dziwna. Wolę naturalność, dobrze oczywiście, jeśli delikatnie podkreślona. Kiedyś używałam szminek, potem zaczęły mnie uczulać i zrezygnowałam, tego mi czasem szkoda. Poza tym, tylko kredka do oczu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tez. Toz one musza wstawac duzo wczesniej by miec czas sie upiekszyc. Maz ktory jezdzi co rano do pracy, mowil mi ze nie jeden raz widzial ze czas czekania na swiatlach panie wykorzystuja na tuszowanie rzes.
    Uwazam ze makijazem nalezy umiec rzadzic - robic nieprzesadny do pracy, wieczorowy troche mocniejszy a taki naprawde mocny to tylko na imprezy.
    Chociaz to inny temat dodam iz nie podoba mi sie tolerowanie makijazu w szkolach a takze wyzywajacego stroju. Tak jest w szkolach powszechnych bo w prywatnych mlodzi nosza stroje zaprojektowane dla danej szkoly i jednakowe a makijaz jest zabroniony.
    Pewna znajoma opowiadala mi o swej siostrze ktora wychodzac za maz zarzekla iz maz nigdy nie zobaczy jej bez makijazu. Spala wiec wymalowana, rano wstawala wczesnie by zmyc stary i zalozyc nowy - i faktycznie maz jej nigdy nie widzial w naturze. Pozniej wyprowadzilam sie z tego miasta wiec nie znam dalszego ciagu historii . Czyli mozna miec kompletnego chysia na punkcie makijazu.......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest przecież mnóstwo dowcipów o tym, że mąż przypadkiem zobaczył żonę bez makijażu i jej nie poznał 😂 Swoją drogą cerę musi mieć ta siostra znajomej kompletnie zrujnowaną po latach spania z makijażem...

      Usuń
    2. Ja tez nie wyobrazam sobie spania z makijazem na twarzy. Slyszalam o kobietach spiacych z wymalowanymi oczami - spia zakladajac maseczki na oczy.
      Nieraz widze zdjecia aktorek czy piosenkarek bez makijazu - co za kontrast! Ale nie zazdroszcze im faktu ze zawsze musza byc wymalowane i zadbane by utrzymac swoj image pieknej kobiety. Nie potrafilabym zyc w takiej dyscyplinie i pol zycia poswiecac na kosmetologie.

      Usuń
  8. Dzień dobry! Pamiętam czasy, kiedy wstawałam wcześniej rano i robiłam sobie "malunek" na twarzy. Dzisiaj śmieję się z tego. Ale przyznam, lubię mieć pomalowane usta, nawet jak idę tylko do sklepu. Tego sobie nie odmawiam. Kwestię moich włosów załatwia co jakiś czas pani fryzjerka. Reszta należy do mnie. Miałam kiedyś koleżankę, która wieczorem robiła sobie makijaż na następny dzień i szła w nim do pracy. Dla niej akurat makijaż był częścią garderoby. No cóż... można było i tak. Co do kosmetyków wszelkiej maści mam podobnie, od lat mam swoje i sprawdzone, ale... dobre jakościowo. Ponieważ jestem tutaj pierwszy raz, więc kulturalnie się witając wspomnę, że będę tu wpadać za przyzwoleniem, rzecz jasna. Pozdrawiam serdecznie... Polonka54.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazdy gosc jest mile widziany przeze mnie - dziekuje za wizyte .
      Pamietam ze w mlodosci moj makijaz tez byl mocniejszy chociaz niepotrzebnie jako ze mlodosc dawala naturalna urode i swiezosc. Jednak wszystkie dziewczyny sie malowaly wiec ja tez. Obecnie nosze minimalny makijaz na codzien, troche mocniejszy na uroczystosci. Kilka razy mialam robiony przez kosmetyczke chociaz moimi produktami - i wcale nie bylam zadowolona bo wydawal mi sie przesadny. Uwazam ze dobry makijaz to taki wywazony, dyskretny, jest a nie rzuca sie w oczy.
      Przy tym niestety prawda jest ze co ujdzie mlodej kobiecie na starszej wyglada zalosnie, nawet smiesznie.
      Przesylam serdeczne pozdrowienia.

      Usuń
  9. Lubie kosmetyki miec, czasami zapomne, że mam i co niektore sie przeterminuja ale... no coz kupowac je lubie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Oooo - i ja mam duzo przeterminowanych. Kupie kilka odcieni by byc przygotowana na kazda mozliwosc a nie majac czestych okazji do uzycia ich leza sobie i starzeja sie.
    Prawde mowiac to juz nie kupuje, mysle ze te co mam starcza mi do konca zycia. A przy tym jest ich taki duzy wybor ze mialabym problem wybrac ten naprawde dobry. Najwiecej mam wyrobow firmy Revlon.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przypomniałam sobie jeszcze coś - kiedyś robienie makijażu zajmowało mi ok. 15-20 min. zależy na jaką okazję był robiony. Dzisiaj 2-3 min. Pzdr...

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam podobnie - za mlodu gdy to nie potrzebowalam wiele poswiecalam wiecej czasu, teraz gdy moze wiecej kamuflazu by sie przydalo schodzi mi moze 5 min, wiekszosc na rzesy. Kresek nie maluje juz od dawna i to tez pozwala mi skrocic czas malowania sie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Niewiele tu dodam, bo nie używam żadnych kosmetyków, poza kremem do rąk i odżywką regeneracyjną do pięt. Serdeczności!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie do Ciebie stosuje tylko to co nieodzowne.
      Ponawiam zyczenia szybkiego dojscia do zdrowia.

      Usuń