17 października 2022

NIEDUZY A NAROBIL MI STRACHU !!!

W nocy ze soboty na niedziele mielismy mala burze i DESZCZ! Tak - po dlugim okresie absolutnej suszy wreszcie nam polalo chociaz nic wielkiego.

 Gdy pozniej poszlam wyczyscic frontowe grzadki z nawianych lisci to jak zwykle zabralam sie za to z rozmachem a tu jakims cudem pierwsze spojrzenie padlo mi na taki widok :




 Na szczescie bylam od weza w odleglosci paru krokow, nie bylo tak ze zaczelam grzebac w roslinach i wtedy sie na niego natknac i moze zostac ukaszona. Niemniej narobil mi wielkiego strachu.

 Taka trzesaca sie wrocilam do domu wzywac ratownika by cos poradzil. Maz tez zdebial widzac weza chociaz on nie byl bardzo dlugi czy grubasny i spokojnie sobie lezal na juniperze wygrzewajac sie w sloncu. Wzial grabie by go z krzaczka wygrzebac i sklonic do pojscia sami nie wiemy dokad ale daleko od naszych trawnikow, jednak gdy sie zupelnie do niego zblizyl to waz sam sobie poszedl na trawnik sasiada. Tego sasiada zawiadomilismy o gosciu jakiego ma, by uwazal, a skoro mialam zdjecie to pokazalam - sasiad ocenil ze to nie grozny, nie jadowity waz.

 Mnie to nie uspokoilo - zostalo we mnie troche bojazni, wiem ze teraz bede z wielka ostroznoscia grzebac na grzadkach. Gdy patrze na fotografie weza to nie powiem - zupelnie ladny - ale i tak nie chce go u siebie.   

21 komentarzy:

  1. Bardzo przystojne zwierzątko, tyle tylko, że nie przepadam za tym gatunkiem zwierząt. Nie pogłaskasz, nie przytulisz, na spacer z tym nie pójdziesz. A co do spacerów- spieszę Ci donieść, że na FB komentując któryś wpis Jarka napisałaś, że wiele byś dała za to, by spacerować z Bellą po ogrodzie, który masz wszak ładny i spory, więc pomyślałam, że może (jako że nigdy nie hodowałaś kotów) nie wiesz, że można je bez problemu wyprowadzać na smyczy. Bo gdybyś o tym wiedziała napisałabyś, czemu z Bellą na smyczy nie spacerujesz. Po "moim" warszawskim osiedlu kilka osób spacerowało namiętnie z kotami na smyczy, co czasami powodowało śmieszne a czasem niezbyt miłe sytuacje, bo sporo psów biegało bez smyczy i kot spacerujący na smyczy budził ich "niezdrowe zaciekawienie" i zawsze dochodziło do słownego starcia właścicieli obu gatunków. Jednego z właścicieli kota omal nie pobito, bo prowadzał swego pupila tak, by ten się wysikiwał pod loggiami - w naszych blokach partery też miały loggie.
    Serdeczności posyłam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bella wpada w panike, chowa sie pod lozko, gdy tylko zobaczy swoja smycz i torbe (mlodzi tak ja przywiezli do nas i pewnie sobie pamieta ten okropny dzien podrozy spedzony w torbie), kiedy bierzemy ja do weterynarza. Zlapac ja i zapakowac to wielki wysilek, podrapania a takze placz bo wtedy Bella naprawde placze jakby ja obdzierali ze skory.
      Wiem ze ewentualnie przyzwyczailaby sie do smyczy, zrozumiala ze biore ja na spacer i pogodzilaby sie z tym ale nie chce ja uczyc bo po prostu wiem ze wtedy moje dni musialabym spedzac od rana do nocy na spacerch, albo na tylnym ogrodzie. Ja i tak poswiecam jej tyle czasu ze moze niektore dzieci nie maja tego od matek - lacznie z sesjami siedzenia na dywanach i bawienia sie z nia zabawkami, noszeniem po domu na rekach bo Bella ma momenty ze chce byc na rekach i calowana i glaskana. Nie moge az tyle czasu jej poswiecac wiec zdecydowalam nie nauczac wychodzenia. Przy tym u nas tyle roznosci w trawie, nie tylko mrowek, po co ma sobie zanieczyscic siersc i skore?
      Za pare dni lece do B ktory nie mogl nas odwiedzic jak bylo planowane - az sie boje pomyslec co Bella zrobi beze mnie, swej mamusi i nianki - chociaz ma nieobecnosc spadnie glownie na weekend ( tylko 4 dni o ktorych mysle ze AZ 4 dni) i zostanie z mezem ktoremu bede musiala zrobic Kurs Opieki Nad Kotem. To bedzie ciekawe........
      Tak, ten waz byl zupelnie ladny ale wystraszyl mnie na smierc i juz nigdy nie pozbede sie bojazni gdy mi wypadnie grzebac w grzadkach.
      Zasylam moc pozdrowien i zyczen nie chorowania.

      Usuń
  2. Tez bym się wystraszyła, bo nie znam się na wężach!
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaz uslyszalam ze nie jadowity co moze jest prawda a moze nie, tak mnie wystraszyl ze juz nigdy do grzadek nie bede zagladac bez leku. Brrrr.....

      Usuń
  3. Tez bym chyba zareagowala tak, jak Ty . Nie znam sie na tych zwierzetach, wiec kazdy z nich jest, wedlug mnie jadowity. Lepiej zakladac, ze ma sie do czynienia z jadowitym stworzeniem i byc ostrozna, niz na odwrot i spotkac takiego trucicela ze ho, ho...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie samo zdanie i kazdego weza sie boje, w imie zasady ze lepiej na zimne dmuchac.
      Mialam znajoma ktorej synowie mieli weza w domu, w akwarium i nigdy nie rozumialam jej zachwytow ani tego ze sie zgodzila go trzymac. Musiala mu kupowac zywe myszy jako potrawe chociaz nie codzienna. Wyobrazasz sobie - dla mnie istny koszmar!

      Usuń
    2. Moja kuzynka a właściwie jej mąż tez ma węża. Podobno zamieszkuje w osobnym pokoju. Czasami widuje hej zdjęcia z tym wężem okręcony na szyi. Ciarki mnie przechodzą.
      Niestety zapowiedziałam , ze nigdy ich nie odwiedzę , bo to by się wiązało z zostaniem na noc. Mieszkają w innym stanie.

      Usuń
    3. Absolutnie nie trzymalabym weza w domu!!!!!!
      Zolwia tez - mieli moje wnuki, miala corka i po pierwsze nie dalo sie z nimi nic zrobic jak poglaskac czy przytulic a po drugie to strasznie brudzace zwierzeta - wciaz trzeba bylo czyscic akwarium, myc jego wyposazenie.
      Jak Ty niedobrze czulabym sie odwiedzic dom z wezem i nocowac w nim.
      Z domowych zwierzat uznaje jedynie psa albo kota. Gdy jestem u corki na Florydzie i widze ze ludzie trzymaja papugi, malpki to mi tych zwierzat bardzo zal, takie odebranie im wolnosci. Pies albo kot to co innego, one potrzebuja opieki ludzkiej.

      Usuń
  4. Mieszkam w Colorado i mamy sporo węży , nie tylko ogrodowe ale i grzechotniki. W przydomowym ogródku spotykam tylko ogrodowe ale chodząc na spacery z psem zdarzały się i grzechotniki. Mam wezofobie czy jak to się nazywa i w ogródku zawsze jestem ostrożna a i przeszła mi ochota na grzebanie w ziemi właśnie z tego powodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwie sie ze tak sie stalo - bo mnie podobnie chociaz natknelam sie na weza pierwszy raz. Teraz zagladam na grzadki bardzo niechetnie i z bojaznia.
      Colorado - piekny stan tym bardziej ze kochajac gory lubie jego krajobrazy. Nigdy nie bylam w nim, niestety.
      Tak, grzechotniki sa zabojcze a tak nagminne w poludniowych stanach. Z kolei wiem ze Floryda ma wielki problem z boa ktore wylapuja, ze nie wspomne o aligatorach. Polnoc ma niedzwiedzie wiec wyglada ze kazdy zakatek USA ma jakis grozne zwierzeta.
      Czy masz swoj blog? Chetnie bym odwiedzila a za wpis dziekuje i zasylam moc serdecznosci.

      Usuń
    2. Nie mam bloga, bo nie mam łatwości pisania.
      Tak jak Ty zanim postawie nogę w ogródku to patrzę.
      I jeszcze mi się przypomniało , ze kiedyś mielismy dwa koty wychodzące.
      Któregoś patrzę i widzę , ze jeden radośnie się bawi podrzucając coś czterema lapkami do góry. Waż!
      Później się bałam , ze przyniesie mi taki prezent do domu . Na”szczęście” przynosiły tylko myszy.

      Usuń
    3. Sadzac po Twich wpisach nie zgadzam sie ze masz trudnosci z pisaniem!
      Ja tez mam - najpierw "w glowie" ukladam sobie tresc wpisu a pozniej on wychodzi mi zupelnie inaczej - czyli mam problem przelania mysli na komputer. Ale pisze i pisze, co najwyzej jesli komus sie nie podoba niech nie czyta.
      Tak , wychodzace koty poluja, lapia, przynosza do domu swoje zdobycze.
      Bella jest kotem znalezionym weterynarz ocenil ja na trzy miesiace gdy corka ja znalazla wiec mozliwe ze przez ten czas wychowywala sie polujac na co sie da. Widze ze zostalo w niej troche natury mysliwego i to jest jedna z przyczyn ze nie pozwalam wyjsc na zewnatrz bojac sie ze powedruje nie wiadomo gdzie i zagubi sie.

      Usuń
    4. Śledzę historie Belli i wtedy się nie wtracalam ale miałam przeczucie , ze trafi do Was.

      Usuń
    5. Przeczucie nie zawiodlo Cie :)
      Z kolei pamietam ze gdy corka szukala dla Belli domu i nie za bardzo mogla to pol zartem powiedzialam - przywiez ja do nas ! - a ona mnie wrecz wysmiala. I popatrz, w grudniu bedzie rok jak jednak przywiezli i sa zadowoleni z wyboru.

      Usuń
  5. Nie powiem, co bym zrobiła ze strachu 😉 O rany!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Roztrzeslo mna gdy go zobaczylam ale mialam jakas resztke rozsadku by najpierw, przed zawolaniem meza na ratunek, zrobic mu zdjecie.
      Teraz boje sie wlasnych grzadek - juz nigdy nie wezme sie za nie bez przygladniecia sie co w nich siedzi.

      Usuń
  6. I tak jestes odwazna bo zrobilas zdjecie. Ja ogolnie boje sie swobodnie zyjacych stworzen, wiec nawet jak mi motyl przeleci nagle przed nosem to tez sie boje. Chyba najbardziej boje sie pajakow, ale jak czasami wieczorem cma przedostanie sie przez siatke w oknie i leci w moim kierunku jak szalona, to tylko pozostaje mi krzyczec i chowac gdzie sie da. Kilka dni temu kupilam sobie kwiatka w doniczce ladnie okreconej papierem ozdobnym i w domu zobaczylam slimaka na listku, nie balam sie zlapac za muszelkowy domek i wyniesc do ogrodu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj - ja tez sie boje roznorakich zwierzat i zyjatek ale motyli czy cmy nie.
    Mam ptakofobie, odwrotnie do wszystkich ludzi, a z nich najbardziej odrazajacymi sa dla mnie nietoperze.
    Ten waz bardzo mnie wystraszyl i wcale nie pomogla informacja ze byl niejadowity. Teraz boje sie wlasnych grzadek bo gdzie byl jeden moze byc wiecej.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj przypomnialas mi nietoperze, panicznie boje sie. Mam okropne wspomnienie z nietoperzem, lata szkoly sredniej, lubilam spac przy otwartym balkonie i w nocy wlecial nietoperz i wplatal mi sie we wlosy, to bylo straszne, tato mnie uratowal.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Dla mnie nietoperze sa najbardziej przerazajacymi i odrazajacymi ptakami. Boje sie ich panicznie, nawet na zdjecia nietoperzy nie patrze bo mi sie wtedy "cos" dzieje.
      Gdyby mi sie zaplatal we wlosy to chyba bym umarla na atak serca. A pozniej cale zycie miala koszmarne sny.
      Nie zazdroszcze tej niemilej przygody z nietoperzem, o nie.

      Usuń