4 października 2022

U OGRODNIKA

Zanim sie zbiore i napisze czesc II i III o Sanibel publikuje kilka zdjec, taki pogodniejszy tematycznie przerywnik,  bo bylam dzisiaj u ogrodnika po bratki ktore u nas sa zimowymi kwiatkami.

 A tam kolorowo, pieknie, wesolo - kwiaty, dynie i inne dekoracyjne wyroby. Co za kontrast z obrazami okolic ktore opisuje z okazji huraganu.






 Zreszta niech zdjecia same pokaza moja okolice, moje blekitne, czyste, niebo bez jednej chmurki, drzewa i krzewy nadal zieleniutkie czego nie rozumiem bo przeciez mamy susze.





 Tak - mozna nosic nadal krotkie rekawy i spodenki bo dnie mamy pomiedzy 28-32 St C. Noce chlodne ale gdy sie rano pokaze slonce to od razu goraco. Czyli nadal uzywamy klimatyzacje, nadal podlewamy spryskiwaczami.



 Dla kontrastu, o czym juz pisalam, sklepy pelne choinek i dekoracji swiatecznych.

 Poza tym odbilo mi - zobaczylam i kupilam takie fikusne szklanki bo .....fikusne. Do dna sa doczepione muchomorki ktore powiekszaja sie troszke gdy szklanka zawiera wode.



 Zawioze je corce bo juz raz zrobilam podobnie z tym ze wczesniejsze szklanki mialy na dnach malutkie dynie i listek. Tez byly fikusne a razem z tymi bedzie miala mala kolekcje smiesznych szklanek.  O tych dyniowych szklankach musze jej przypomniec bo przeciez zbliza sie Thanksgiving czyli sezon na nie. 

Jutro sadzenie bratkow !

10 komentarzy:

  1. Jaka fajna odskocznia od ponurych myśli. U nas podobny klimat mają Ogrody Kapias w Goczałkowicach, najpierw oglądasz wystawy tematyczne, a później przechodzisz do sklepu lub restauracji na obiad i lody:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokazany ogrodnik ma ogromny teren, kupisz u niego co tylko sie wiaze z ogrodami ale nawet gdy nie potrzebujesz to jest co ogladac, zwlaszcza iz nasz klimat pozwala by nawet w sezonie jesienno-zimowym mial roznorodnosc roslin.
      Przyjemnie po nim pochodzic ale wczoraj troche gryzla mnie pamiec iz nie wszyscy tak maja, ze zostali bez dachu nad glowa.

      Usuń
  2. Takich fikuśnych szklanek nie widziałam, ale też nigdzie nie chodzę po sklepach, więc 😉
    Ja mam jeden kubek ceramiczny, a właściwie to taka duża filiżanka, gdzie na dnie z kolei jest myszka - ale tę widzisz tylko, gdy dopijesz mleko, pewnie to taka zachęta dla dziecka 😀

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas tez sa takie z chrakterami ksiazkowymi lub filmowymi - dla dzieci wlasnie by wypijaly mleko czy kakao do dna. Tez kubki a nie szklanki.
    Szklanki sa dla doroslych i pewnie na Amazon jest ich wybor ale nie szukam, kupuje gdy spotkam w sklepie.
    Jednego razu spotkalam kubek w ksztalcie lodzi a lyzeczke mial w ksztalcie wiosla - kupilam dla ziecia bo on jest oceaniczny i lodziowy. Traktowalam jak osmy cud swiata a on mi pozniej wyznal ze nie uzywa bo bardzo niewygodny i tylko sluzy jako dekoracja :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie będę oryginalna i powtórzę po Was, że to dobra odskocznia od przykrych tematów. Zastosowałaś nam coś w rodzaju terapii u psychologa. Jakby odwrócenie uwagi chociaż na chwile, od brzydszej strony życia. Sprytne.
    Pozdrawiam serdecznie Serpentyno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tutaj jestesmy zalani historyjkami tych rodzin zdewastowanych huraganem, takimi indywidualnymi przypadkami. Najgorzej maja ci ktorych domy nie byly ubezpieczone. Niby zawsze tak jest z okazji wszystkich kataklizmow ale przykro sluchac i ogladac.
      Zasylam duzo serdecznosci.

      Usuń
  5. Tez sie wybieram po niedzieli kupić coś jesiennego w doniczkach na balkon.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na FB widzialam fragment Twoich zakupow - balkon bedzie ladnie i zielono wygladal. Ja mam inaczej bo musze grzadki i sadzonki obrabiac, zmieniac, grabic - przyjemna robota ale kosci ja odczuwaja. Ty z doniczkami masz duzo prosciej.
    Serdecznie Cie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. To masz wielka robote, sadzenie bratkow i chyba duzo tego jest, znaczy tego miejsca do sadzenia bratkow. A to male kwiatki, wiec nie jest to lekka praca. Masz kondycje, a jak jeszcze goraco to tym bardziej podziwiam, ale bedzie pieknie.
    Serdecznosci !

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz racje Tereso - to przyjemna praca ale zmudna i zajmujaca czas. Co roku sadze ok 80 bo mam dlugi dom, dligie grzadki od frontu. W tym roku postanowilam ograniczyc na ile sie da ale i tak wyszlo 50. Mowi sie ogolnie "sadzic ' a kazda sadzonka wymaga kilku czynnosci, poza tym grabilam dookola i podlewalam. Wszystko w sloncu i goracu i to mi najbardziej dalo w kosc. Najgorsze ze rano zastalam kilka doszczetnie obgryzionych przez zajaca i musialam powtornie jechac do ogrodnika i dokupic 8, od nowa je sadzic. Kupilam tez srodek odstraszajacy i posypalam - mam nadzieje ze poskutkowal.
    Jutro opublikuje nastepny odcinek o wyspie, ostatni, ale widze ze malo kogo to interesuje. Troche rozumiem, nie ich kraj przeciez.
    Dziekuje, zycze zdrowia i milego weekendu.

    OdpowiedzUsuń