6 października 2022

WYSPA SANIBEL I INNE REMINISCENCJE - CZ. II

Gwoli dokladnego przyblizenia wyspy Sanibel, musze zaczac od przedstawienia jej charakteru ktory jest zarazem wspolnym dla innych wysp a takze nadbrzeznych miast - i tyczy obu naszych oceanow, cale wschodnie i zachodnie wybrzeze USA. Oczywiscie wspolnym i zasadniczym czynnikiem sa oceany, plaze i wszystko co sie z nimi wiaze, one dyktuja zajeciami, hobby, przyjemnosciami, temu co sie je i pije albo w co ubiera. Nawet dekracjami domow, hoteli, kasyn, restauracji,  bo wszedzie dominuje oceaniczny akcent.

 Floryda ma wysp i wysepek od licha, ze wszystkich swoich trzech stron - istnieja tak male ze mieszcza tylko jedna rezydencje, albo jak Sanibel tylko kilka tysiecy stalych mieszkancow. Te wyspy nie posiadaja zaplecza do zakupow, nie maja szkol, szpitali poza malymi klinikami, z reguly posterunek policji to tylko kilku policjantow.

 By korzystac z tego czego nie ma wyspa jedzie sie na lad, zreszta stali mieszkancy przeciez pracuja na ladzie. A na ten lad wiedzie jeden most-autostrada. Poza stalymi mieszkancami wyspy sa zalane tysiacami turystow dla ktorych istnieja hotele, spa, mariny, restauracje.

 Turystow mozna podzielic na dwie grupy : jednorazowych i stalych, powracajacych z roku na rok a w nich jest ogromna ilosc kanadyjczykow. Cala Floryda ich ma jako ze oni nie chcac byc nekani swymi dlugimi i srogimi zimami, spedzaja je na Florydzie. Ci ktorzy moga sobie pozwolic na to maja na Florydzie drugi dom ktory gdy nie potrzebny przez czesc roku, wynajmuja turystom.

 Przez Sanibel majacy 6,500 stalej  ludnosci a rozmiary wynosza 19 X 5 km, potrafi sie w sezonie przewinac 30 tys. albo wiecej. Trzeba ich wyzywic i zabawic choc glownie rozrywkowe wieczory spedzaja na ladzie. Czesc stalych mieszkancow pracuje na wyspie - w marinach, sklepikach, restauracjach, hotelach, spa, sa przewodnikami oceanicznymi, przewodnikami wypraw wedkarskich. To jest ich glownym zajeciem i zupelnie intratnym.

 Tam mozna zlowic taaaakie ryby bo w tropikach wszystko jakos wieksze i dorodniejsze - a zdarzylo sie mojemu Mlodszemu Wnukowi tez :



 Oprocz tych turystycznych polowow istnieja komercjalne gdyz przeciez restauracje codziennie potrzebuja swiezych ryb - tam sie lubuja nawet w osmiornicach i rekinowych pletwach, pfuj!

 Wiec na tych wyspach pracuje duza ilosc ludzi ktorzy wykonujac prace do ktorych dyplomy magisterskie niepotrzebne a zarabiaja spore pieniadze przy okazji pracujac na lodzi, oceanie, plazy czyli w przyjemnych warunkach. I kochaja to jako ze ich zycie jest zupelnie beztroskie i malo skomplikowane.

 Poza tymi dwoma grupami istnieje trzecia zwana "drifters" czyli takich bez celu i planu, czesto sponiewieranych zyciem czy nalogami, nie wiedzacymi co ze soba zrobic. Przybywaja na wyspe z calego USA, przyciagnieci klimatem, swoboda zycia i zwyczajow, latwoscia przetrwania - i.... zostaja na niej na stale. Raz ze znajduja sporo podobnych do siebie, dwa ze wyspa oferuje zajecia zapewniajace im dach nad glowa, posilki a takze zaplate. Oni czesto mieszkaja na lodziach twierdzac ze nic wiecej im do szczescia nie potrzebne. Z uplywem czasu asymiluja sie w ta wyspiarska brac stajac sie jej czescia, jakby czlonkiem rodziny. To jest dobre dla ich psychiki i niejednemu pomoglo jako tako odbudowac swoje zycie.

Ci ludzie, na codzien wykonujacy swa prace, maja zwyczaj wieczorami sie spotykac na wspolne grillowanie ryb, tance i muzyke ale najwieksze party urzadzaja w piatkowe wieczory, co czesto trwa do bialego ranka. Czesto bowiem jak, wspomnialam, sa to osoby samotne i ich rodzina i przyjaciolmi sa ci bedacy w podobnej sytuacji. Obecnie zmienilo sie podejscie do osob nieheteroseksualnych ale dawniej bylo inaczej, nie mieli miejsca w dawnym swiecie wiec takie komuny ktore opisalam byly dla nich bezpieczne i przyjazne, przyjmujace ich z otwartymi ramionami. 

Na zakonczenie tej czesci wpisu zalaczam zdjecie dewastacji innego miasta, Fort Myers by uzmyslowic Wam ogrom zniszczen.  

FORT MYERS


CDN - i bedzie ostatnim z serii.  

 

8 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe szczegóły!
    My zachwycamy się z reguły takimi miejscami, ich kolorytem i możliwościami, zapominając, że jest tez druga, ciemna strona medalu...

    OdpowiedzUsuń
  2. No wlasnie - tropiki, zwlaszcza wyspy - zachwycaja turystow i sa na pierwszym miejscu upragnionych pobytow a przeciez ze wzgledu na bliskosc oceanow, zmiennych i podstepnych wiatrow, starc temperatury, sa terenami najbardziej poodatnymi na huragany. One tez maja trzesienia ziemi i wybuchy wulkaniczne.
    Jednak na Florydzie, nad oceanem ceny domow sa najdrozsze, kazdy chce mieszkac z widokiem na ocean a na plaze miec pare krokow. Wielu przezylo kilka huraganow a wcale ich nie wystraszylo i nie sklonilo do zmiany miejsca zamieszkania.
    Obecnie przynajmniej technologia pozwala przewidziec i ostrzec w pore a jesli odwazni zostaja na miejscu to na swa odpowiedzialnosc.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z racji tej, że nie byłam w USA, zawsze chętnie słucham ciekawostki nie tylko te turystyczne, ale też z życia. Przyznam, że przerażają mnie te huragany, pożary i inne tragizmy. Najgorsze, że powtarzają się co roku. Jakby się uwzięły akurat na ten region świata. A mimo to, ludziska pchają się drzwiami i oknami. Z drugiej strony, któż by nie chciał żyć jak w raju (cokolwiek to dla kogokolwiek znaczy). Dzięki za Twoje opisy, wiem coraz więcej.
    Pozdrawiam serdecznie z wieczora...

    OdpowiedzUsuń
  4. Huragany nekajace pewne czesci swiata to taki "znany diabel" - istnieja od zarania dziejow i ludzie przyzwyczaili sie do nich. Dosc powiedziec ze wielu przeszlo w swym zyciu kilka., z kolei mojej corki nigdy nie dotknely, odpukac - wiec to przyklad ze nie ma w niej bojazni. Technologia pozwala przewidziec gdzie i kiedy, sa nakazy ewakuacji a glownie domy buduje sie huraganowo odporne. Oczywiscie bardzo silny i takim daje rady a ze starszych, budowanych tradycyjnie, zostaje kupka drzazg.
    Ciebie przeraza bo to jest nieznana sytuacja a tutaj ludzie sie przyzwyczaili i nie panikuja. Poniekad wiem po wlasnej skorze bo moj stan miewa tornada - na codzien sie o tym wcale nie mysli a gdy zaistnieje zagrozenie to wiemy jak sie zachowac. One maja zwyczaj grasowac po rowninach, bardziej otwartej przestrzeni, do miast nie przychodzac.
    Wracajac do huraganow - tak, mieszkancy Florydy uwazaja ze mieszkaja w Raju bo ona jest rzeczywiscie pieknym stanem i pozwala na styl zycia w wiecznie pieknej pogodzie, przyrodzie, z oceanem pod reka i wieloma rozrywkami gdzie indziej nie mozliwymi. Masz racje, pchaja sie do niej, tysiace emerytow na starosc sie do niej sprowadza i chwala sobie, w okresie zimowym przybywa na nia tysiace kanadyjczykow ktorzy swa zime chca przetrwac w raju.
    Polonko - mozna sie oswoic z mysla i ryzykiem.
    Dziekuje za pozdrowienia i wzajemnie serdecznie sciskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, mój strach związany jest chyba z faktem, że akurat ja nie miałam do czynienia z tego typu kataklizmem. No i ta moja wyobraźnia. Jakoś tak mam, że martwię się za wszystkich. Ale... oglądam program na HTGV pt. Kupujemy domy na plaży. Naoglądam się w nim pięknych miejsc, stwarzających wspaniałe warunki do życia. A takich miejsc jest bardzo dużo, to nie tylko Floryda. Normalnie raj. I wiesz co, tak czy siak, podziwiam ludzi za odwagę. W końcu przecież wiedzą w co się pakują. A domy drogie że ho ho... ale te widoki chyba rekompensują cenę...
      Pozdrawiam serdecznie...

      Usuń
    2. Niewiele moge dodac - faktycznie domy w takich miejscach sa bardzo drogie, te nad oceanem najbardziej.
      Garna sie bardzo chetnie na zamieszkanie na okolicznych wyspach chociaz wiedza ze moga byc dotknieci huraganem wczesniej czy pozniej .
      Zasylam moc serdecznosci.

      Usuń
  5. Straszne jest to, co tam się wydarzyło. Jak w jednej chwili raj może zamienić się w piekło. Straszne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo straszne, masa ludzi/rodzin zostala bez dachu nad glowa. Sama pomysl - w jednej chwili stracili wszystko, lacznie z rzeczami nie do odkupienia jak dokumenty, zdjecia.

    OdpowiedzUsuń