Znowu pisze, jakos nie dane mi jest trzymac przyrzeczenia niepisania.
Tym razem przynajmniej temat lekki i przyjemny:
kicia corki ktorej oficjalne imie jest Penelopea a skrotowo nazywana Pea, obchodzi 8me urodziny a te sa oszacowane "na oko" jako ze jest ulicznym znaleziskiem - zupelnie jak moja Bella, obecnie 5cio letnia. Z tej okazji w piatek otrzymala prezencik od syna, z Bostonu.
Gdy tylko paczke z pod drzwi corka przyniosla do srodka Pea, jak kazdy kot bo maja opinie ciekawskich, zaraz sie zainteresowala a jeszcze nawet przed otwarciem, przed zobaczeniem co w pudelku jest wpadla w stan euforii czy czegos blizej nieokreslonego a charakteryzujacego sie nadmierna aktywnoscia, ruchliwoscia. Corka miala problem paczuszke odwinac bo Pea wyrywala ja z reki, corke drapala i probowala odebrac. Po otworzeniu okazalo sie ze to ptak. Pea momentalnie przejela go pod swa opieke zawlekajac do pudelka-drapaka, przytulajac, lizac, obejmujac lapami, kladac sie przy nim i nie dajac corce nawet ogladnac.
Nastepnie corka sprawdzila instrukcje obslugi ptaka bo po pierwsze myslala ze wypchany jest catnip a on tak dziala na koty dajac im stan euforii zamiast uspokojenia - catnip, a nie wiem jak sie nazywa po polsku to mieszanka roznych aromatycznych ziol i wiele kocich zabawek jest nimi wypchane - a takiej zabawki nie chciala dla kota wiedzac ze ino koty "oglupia" - drugie to ten ptak jest bateryjny i przed uzyciem trzeba zaladowac podobnie jak telefon czy inne gadzety. Okazalo sie ze nie jest wypchany tym catnip co dobrze.
Na sile kotu odebrala zabawke dostajac jeszcze wiecej zadrapan i podlaczyla do ladowania a kot wskoczyl na kontuar i ptaka wyszarpal z gniazdka zanoszac spowrotem do drapaka. Ten drapak juz jest troche sfatygowany a takze dosc ciasny bo Pea to duzy i gruby kot, ale to drapak nie lozko wiec nadal sluzyl. Bidna corka znowu na sile musiala odebrac ptaka tym razem zanoszac do ladowania do innego pokoju i zamykajac drzwi. Pea oczywiscie siadla pod drzwiami glosno placzac i drzwi drapiac, w koncu wrzeszczec jakby ja zywcem skorowano. Trwalo to dosc dlugo no bo dopoki zabawka sie nie naladowala. Wtedy przyniosla go do pokoju, wlaczyla a ptak zaczal machac skrzydlami, podskakiwac i cwierkac - na co Pea dostala jeszcze wiekszego obledu. Lapala go gdy podskakiwal, zanosila do pudla a on stamtad wyskakiwal wiec wciaz go lowila i wkladala az sie bateria wyladowala. Corka postanowila juz nigdy nie ladowac, mowiac ze wystarczy taki jak jest, nieruchomy bo szalony kot, cwierkajacy ptak w domu to za duzo na jej nerwy !!!!!
Trwalo to cale popoludnie i wieczor a Pea tak sie ptakiem zajela ze ani nie poszla na patio, ani nie jadla ani nie uzyla kuwety. Ciagle tylko lezala z tym ptakiem w drapaku przytulajac go, lizac, gdy drzemala ze zmeczenia to trzymala na nim glowe albo obejmowala go i tak bylo caly weekend.
Gdy wczoraj wrocili z pracy jedzenie bylo ledwie ruszone i tylko jedne siki a Pea w pudle przytulona do swego ptaka ktory dostal imie Sam. Na noc corka przelozyla go na lozko w goscinnym pokoju na ktorym kot czesto spi by sobie spala wygodnie zamiast w ciasnym pudelku w ktorym tak sie gniezdzila ze oddarla mu jeden bok ale nie, Pea wziala go w zeby i przeniosla do pudelka. Gdy patrze na zdjecia bo dostalam ich ze 30 + kilka video to zupelnie kojarzy mi sie z kwoka - albo ptakiem - wysiadujace jajka 😄
To zaczelo sie w piatek, dzis gdy pisze jest wtorek rano a Pea nadal ze swoim ptakiem w pudle.
Syn nie tylko jest niezmiernie zaskoczony radoscia jaka stworzyl kotu ale nawet dumny z tego trafnego urodzinowego prezentu - i to mnie niepokoi bo wcale nie chce by mu strzelilo do glowy przyslac podobny dla Belli.






Może być , że syn obdaruje Bellę czymś podobnym. 🤣
OdpowiedzUsuńPrezent trafiony w dziesiątkę. Może Pea potrzebuje kocich dzieci?
Ma syndrom założenia gniazda.
Bardzo milo znowu zobaczyc Cie na blogowni Aniu.
UsuńNie mam pojecia co w tym ptaku jest ze Pea go bardzo pokochala. Ona juz nie jest mloda i wcale nie bawi sie zabawkami a w nich ma inne ptaki, myszy i nie zwraca na nie uwagi.
Nie mysle ze obudzil sie w niej instynkt macierzynski bo jest "wykastrowana" co powinno zmienic jej gospodarke hormonalna.
Fantastyczna historia. Swietny prezent!. Teraz nie mamy kotów ale kupiłabym od razu
OdpowiedzUsuńHanna z Kolorado
Pea nadal piastuje swego ptaka a co w nim jest specjalnego ze tak go polubila to nie wiemy tym bardziej ze bedac dorosla juz sie nie bawi innymi zabawkami , ma inne ptaki i myszy na ktore nie zwraca uwagi.
UsuńHistoria rozeszla sie po miescie, po kolezankach corki i teraz kazda majaca kota kupuje takiego ptaka.
Zasylam Ci moc pozdrowien Hanno.
Czyli solenizantka zadowolona z prezentu :D
OdpowiedzUsuńO tak, prezent okazal sie bardzo trafnym. Kolezanki corki majace koty kupuja takiego wiec przy okazji wzmacnia sie producentowi interes.
UsuńNiesamowite, Pea wyglada na szalenie zakochana. Nigdy nic takiego nie slyszalam, nie widzialam, zeby kot tak oszalal z milosci do zabawki. I to taka milosc od pierwszej chwili, jeszcze nawet nie zobaczyl a juz kochal. Penelopea jest wyjatkowym kotem.
OdpowiedzUsuńMy tez nie rozumiemy tego opetania. Pea ma inne zabawki, w tym ptaki i myszy a bedac dorosla juz sie nimi nie bawi a tu masz, cos ja napadlo. Wczoraj corka przeniosla ptaka na lozko bo przeciez niewygodnie bylo Pea w tym pudle a ono zaczelo sie calkiem rozlatywac - i tym razem laskawie kicia zgodzila sie lezec na lozku razem z ptakiem.
OdpowiedzUsuńW piatek jedziemy do West Palm Beach na rockowy koncert co znaczy ze zostawie Bella sama na pol nocy co bedzie dla niej pierwszym takim wydarzeniem i zastanawiam sie jak to zniesie, to ze noc a mamy nie ma w domu.
Mocno Cie pozdrawiam.
Na pewno Bella odczuje Twoja nieobecnosc i bedzie cieszyc sie jak wrocisz. No ale to tylko pol nocy, a koncert rockowy fajna rzecz, wiec baw sie dobrze. Pozdrawiam !
UsuńDzieki Pea i Belli blisko zapoznalam sie z kotami wczesniej majac psy - i widze ze ludzie kotow nie doceniaja a one sa rownie madrymi zwierzetami, potrafia sie porozumiewac z wlascicielami podobnie jak psy , dawac oznaki milosci i przywiazania nie mowiac ze daja tyle samo radosci. W mym wypadku lepiej mi miec kota bo psa nie dalabym rady wyprowadzac na spacery i sikanie po moich schodach.
OdpowiedzUsuńZasylam usciski.
Koty naprawdę potrafią zaskoczyć i czasem mam wrażenie, że same najlepiej wiedzą, czego im do szczęścia potrzeba. Pea najwyraźniej nie dostała zwykłej zabawki, tylko nowego najlepszego przyjaciela, skoro nawet jedzenie i kuweta zeszły na dalszy plan. Najbardziej rozbawiło mnie to przenoszenie ptaka z powrotem do pudełka — kocia logika jest czasami absolutnie nie do ogarnięcia
OdpowiedzUsuńO tak, dobrze wiedza co dobre i w jaki sposob sie domagac.
UsuńMy tez nie rozumiemy dlaczego Pea czula sie dobrze w twardym i ciasnym pudle ale zdecydowalismy ze wie lepiej od nas........
Teraz takie cudeńdka można spotkać! Kiedyś takich nie było. Mój Gałgan dostał od cioci 😉 takie pudełko z drzwiczkami do stymulacji i wkładam mu tam przysmaczki, żeby mógł sobie je poszukać. Ostatnio znalazłam też zabawkę z drapakiem do pedicure. Mam nadzieję, że też będzie lubił! To prawdziwy myśliwy. Żadne tam pieszczoty, dla niego polowanie najważniejsze! ☺️😉
OdpowiedzUsuńMimo "cysarskiego" zycia przy mnie Bella nie jest calkiem szczesliwa bo sprzedajac dom, przeprowadzajac sie stracila ogrod i moznosc hasania po nim doslownie caly dzien i pol nocy. Ilez razy ktores z nas musialo siedziec i czekac trzymajac drzwi uchylone az sie zdecyduje wrocic do domu. Znosila upolowane myszy i ptaki bedac dumna z tego a takze wyraznie byla wybiegana, dawala upust swemu instynktowi , z oczu tryskala radosc i zadowolenie. Teraz ma tylko balkon, na przyrode i wolnosc moze patrzec jedynie z daleka. Naprawde widze po niej przygaszenie nastroju., smutek w oczach. Z kolei corka zadowolona bo zawsze sie bala by jej sie cos zlego nie stalo lub nie zarazila sie czym od dzikich zwierzat. Ona byla szczepiona , ma chip identyfikacyjny ale to nie zapewnialo 100% bezpieczenstwa.
UsuńBella ma cala fure zabawek ale juz nie kupuje nowych bo robiac sie coraz starsza nie interesuje sie nimi. Woli lezec przy mnie i byc glaskana. Nie widzialam wiec takich zabawek o ktorych mowisz ale mysle ze Galgan polubi i podziekuje. Skoro mysliwy to wiesz o czym mowie , o tej okropnej stracie jaka Bella poniosla. Jej zycie/dziecinstwo chwilami bylo ciezkie dopoki nie zamieszkala u mnie, swoistym raju az nadeszla utrata ogrodu, dla niej tragedia, a co bedzie gdy umre to nie wiem bo ona nikogo nie uznaje tylko mnie i wiem ze nie bedzie u corki szczesliwa mimo dobrej opieki. A wiesz co najgorsze ? - ze nie bedzie wiedziala co sie ze mna stalo, moze pomysli ze ja porzucilam.