Niemal codziennie wieksze czy drobniejsze zajecia, styl zycia pokazuja mi jak po smierci meza moje zycie zmienilo sie - poczynajac od likwidacji dawnego domu i zmiany miejsca zamieszkania. A to mala ilosc prania, utrzymywanie porzadku w mieszkaniu ktore stalo sie pikusiem w porownaniu do obszernego domu, ogrodu, posilki dla jednej osoby czego mi sie nie chce robic wiec najczesciej jadam na miescie.......
Przez ostatnie dni naszedl mnie smak na salatke jarzynowa w polskim stylu. Wczesniej czesto robilam chocby po to by sie nia dzielic z corka i zieciem a takze gdy przyjezdzal w odwiedziny syn, tak wielki smakosz salatki jak ja. Od jakiegos czasu wiele polskich potraw moi odrzucili wiec juz nie gotuje ich a szkoda bo dawalo mi okazje skosztowac polskiej kuchni - miedzy innymi wlasnie salatke gdyz nagle umyslili sobie ze nie beda jadac majonezu. To mi odebralo przyjemnosc jej kosztowania bo nie chcialo mi sie robic dla samej siebie a takze na ogol robi sie spora porcje ktorej bym nie wyjadla kiedy swieza.
Oprocz spozywania jej jako dodatek do kanapek lubilam robic sobie roladki w dwoch rodzajach. Jednym byl lisc salaty w ksztalcie lodeczki a towarzyszyla im jakas wedlina - plastry szynki lub swojskiej kielbasy, drugim byly plastry szynki wypelnione salatka i zwiniete w rulonik. Na szczescie taka salatka moze byc uzyta na przerozne sposoby a wyprobowalam kilka zwlaszcza gdy corka podejmowala gosci ktorzy doslownie zazerali sie chrupkami udekorowanymi ta salatka i szynka.
"Chodzila " wiec za mna ta salatka az w koncu dotarlo do mnie ze moge sobie zrobic mala ilosc sposobem na skroty - mialam cztery juz ugotowane jajka, mialam groszek, marynowane ogorki, czego mi brakowalo to marchewki. Tu dodam ze nie dodaje do salatki ani ziemniakow ani cebuli. Wedlug mnie cebula tylko psuje smak bo zabija wszystkie inne a takze zasmradza nie mowiac ze powoduje u mnie zoladkowe sensacje. Odkad przestalam ja dodawac do salatki to nawet to odrzucenie cebuli zyskalo aprobate rodziny.
Tak czy siak wyszlo ze brakuje mi tylko marchewki ktorej wiele mi nie potrzeba na ta mala ilosc salatki ale musze jechac po nia do sklepu i ugotowac. Tak zrobilam a na szczescie zagladnelam do delikatesowego bufetu gdzie mieli juz ugotowana marchewke w plastrach. Kupilam wiec maly pojemnik tej marchewki choc z doswiadczenia wiedzialam ze bedzie troche zbyt miekka - ja gdy gotuje to tak na 3/4 . Pogodzilam sie z tym faktem bo przeciez jaka by nie byla to ujmie mi gotowania i siekania.
Gdy wszystkie skladniki mialam przygotowane wzielam sie za siekanie i doprawianie - i przykro mi sie zrobilo ze z kompletu misek z ktorego dawniej do salaty musialam uzywac najwiekszy, tym razem wystarczy mi najmniejszy i nawet nie bedzie czubaty. Nawet uzycie tylko czterech jajek juz bylo przykre bo dawniej, gdy rodzina byla w komplecie gotowalam ze 12 a nieraz nim minelo 3 dni musialam robic nastepna salatke.
Mam wiec zupelnie przyzwoita salatke bo marchewka mimo miekkosci nie jest najgorsza co mi mowi ze na przyszlosc moge ja uzywac. Kupilam rowniez inna marchewke, w puszce ale nie wyprobowalam.
Jakos przybil mnie ten fakt - robienie salatki w tak malej ilosci i tylko dla siebie - nawet nie jestem pewna czy mi przez to smakuje jak powinna.
A Bella ma swoja "salate" - kocia trawe ktora wciaz hoduje na balkonie a ze nie majac wszystkich zebow nie moze jej skubac to siekam po trochu do kazdego jedzonka ktore tez musze siekac na drobniutko.
Coz, zycie sie zmienia, dyktuje inne warunki , inne potrzeby, inna codziennosc.......


Nie tylko w pojedynkę wszystko się minimalizuje.
OdpowiedzUsuńMy tez jadamy coraz mniej, no i lubię ułatwiać sobie pracę, więc gdy mąż prosi i sałatkę, to kupuję mieszankę w puszce( groszek, kukurydza, marchew), dodaję jajka i ogórki, siekany koperek lub natkę pietruszki, nawet odkryłam majonez vege, w smaku całkiem dobry i mniej kalorii ma.