3 września 2024

PRZYNUDZONA JESTEM.......

Rzadko ostatnio pisze bo niewiele ciekawego sie u mnie dzieje. Moge powiedziec ze bedac emerytka od 14 tu lat dopiero teraz odczuwam nieaktywnosc, brak zajec, wrecz nude, to co tradycyjnie spotyka kazdego emeryta. 

 Pisalam o tym, o tej nudnej Florydzie, jeszcze przed przeprowadzka a okazalo sie ze mialam racje. Dbam o czystosc apartamentu, pielegnuje Belle, zapoznaje sie z miastem w sensie ze nauczylam sie po jego czesci jezdzic bez zagubienia sie, co pare dni dodajac sobie nowych tras, duzo czytam odwiedzajac biblioteke co pare dni, czasem znajduje film wydajacy mi sie godnym ogladniecia, natomiast mniej patrze/slucham polityki bo po prostu nie moge zniesc durnej Kamali i jej agendy, wrecz jestem przerazona mozliwoscia ze.....tutaj odpukuje w niemalowane drzewo by sie przypadkiem nie stalo, kiedy moga odwiedzaja mnie corka i ziec, corka czesciej jako ze czesto pracujac z domu stwierdzila ze rownie dobrze moze pracowac z mojego a to daje nam zarazem szanse na wspolny lunch, rozmowy, wygladzanie spraw administracyjnych.

 Niedawno zrobilam sobie florydzkie prawo jazdy co polegalo na sprawdzeniu mego wzroku, zarazem przerejestrowujac samochod a to wymagalo glowkowania by zdecydowac jaka chce miec tablice, z jakim wzorem i kolorami? Wybralam taka troche "slodka" bo z motylkiem i kwiotkiem odrzucajac wzory z delfinami, rekinami, pomaranczami i oceanem. A nad oceanem jeszcze nie bylam !

 Wyszukalam sobie lekarzy z ktorych przyjdzie mi korzystac, wybierajac z listy podanej przez ubezpieczenie a oni zawsze podaja zaczynajac od najblizszego mego miejsca zamieszkania wiec trzech mam na mojej ulicy, czwarty, dermatolog, miesci sie 8 mil ode mnie czyli 8 minut jazdy co tez blisko.

 W weekendy spedzam wiecej czasu z mlodymi choc staram sie byc nienarzucajaca sie osoba, nie wpadam do nich kiedy mi sie chce jedynie na wyrazne zaproszenie a ono jest otwarte - wtedy oprocz wspolnego lunchu duzo gramy w karty, ogladamy filmy.

 Bella jest tez wynudzona, przeciez utracila obszerny dom i bieganie po ogrodzie w ktorym przebywala wiekszosc dnia. Teraz ma tylko dostep do balkonu co bardzo malo jej daje. Nie bawi sie zabawkami wiec nie majac nic do roboty przesypia cale dni.

 Ze spraw do zalatwienia zostalo mi kupic 3 laptopy bo nie tylko ja potrzebuje nowy, mlodzi tez. Z tym musimy czekac az corka bedzie miec czas by wybrac kazdemu z nas odpowiedni a pozniej uruchomic je. Gdy to sie wreszcie stanie bede mogla umieszczac zdjecia.

 Moim nastepnym projektem jest zajecie sie samochodem - bo potrzebuje wymiany dwoch opon a takze pomalowaznia zadrapan. Teraz nie mam garazu, parkuje pod chmurka a poniewaz tutaj jest ogromna wilgotnosc powietrza, w dodatku lekko slonego, deszcze mamy niemal codziennie a czesto kilka  razy dziennie wiec zadrapania musze pomalowac zanim pokaze sie rdza.

 Nie jestem wiec kompletnie bezczynna ale te zajecia jakie mam to drobne i okazyjne sprawy, zostawiajace mi wiekszosc dnia na bezczynnosc . Spacerowac sie nie da bo upaly i wilgotnosc, codziennie temperatura kreci sie pomiedzy 36-38 st C a wilgotnosc, taka 80-90 % jest bardzo meczaca. Chyba ona jest sprawca tego ze choc jestem tu DWA miesiace (jutro bede obchodzic dwumiesiecznice przenosin) moje kosci/stawy bardzo protestuja tutejszemu klimatowi.

 Doszlo jeszcze co innego - przytylo mi sie! Nic dziwnego skoro moj styl zycia stal sie inny, malo aktywny. Mam pod reka silownie ale doszlam do wniosku ze ona nie dla mnie, kazdy sprzet bylby dla mnie zbyt meczacy. Wymyslilam wiec ze poczynajac od dzisiaj bede robic jakies cwiczenia, rozciagania i wyginania w domu.

 Czego nie moge sie nachwalic to sam apartament - jest obszerny, bardzo wygodny, z wlasna pralnia, garderobami w ktorych sie mieszcze, teren bardzo zadbany, przyciety, wydmuchany, gdy na poczatku pobytu zglosilam usterki (lazienka ma dwie umywalki bo apartament jest obliczony na dwie osoby i jedna z nich przeciekala) to naprawiacz przychodzil bardzo szybko. Od poczatku okazalo sie ze przywiozlam idealna ilosc mebli i rzeczy, ani jednego mebla za duzo czy za malo.

 Mamy rowniez kogos do zbierania workow ze smieciami bysmy nie musieli wynosic czy wywozic na glowny smietnik. Nalezy przed 7 ma wieczor szczelnie zawiazac i wystawic pod drzwi do zabrania. Bardzo mi sie podoba ta usluga, naprawde ulatwia zycie a koszt jest 30 $ na miesiac, jeden dolar na dzien, czyli bardzo opacalna. Zdarzylo sie ze jako iz sasiadujemy z trzech stron z lasem przylazly tu na klatke schodowa ktora jest otwarta, nie posiada drzwi, racoony, worki porozrywaly by wylowic z nich resztki jedzenia. Jeden raz zrobily tak mnie przez co mialam duze i niemile sprzatanie ale nauczylo mnie zeby worek wystawiac doslownie tuz przed przyjsciem smieciarza. W tygodniu zrobily tak dwom sasiadkom - nie kazdy ma czas jak ja pilnowac, wystawiac o 7mej, pracujacy lub wyjezdzajacy robia to wczesniej. Nic sie nie da zrobic z tymi racoonami bo co mozna skoro w okolicznych lasach zyje ich mnostwo, nie da sie wszystkich wylapac.

 Odwiedzil nas moj syn przebywajac tu dwa tygodnie. On, mieszkaniec Bostonu ktory to ma kompletnie inny klimat (obecnie jego noce to 10st C, a nasze 30 albo wiecej), wciaz mi mowil jak tu moge mieszkac, jakbym miala wybor. Przeciez chodzilo o to zebym mieszkala blisko corki wiec mieszkam, lubiac klimat czy nie.

 Tutaj jest dobre miejsce by jeszcze raz pochwalic corke - bardzo solidnie sie mna opiekuje, pomaga, dopytuje, zalatwia czego ja nie potrafie a to przeciez od momentu smierci ojca, od pol roku - zreszta chyba pamietacie jak wiele razy pisalam ze bez jej pomocy zginelabym.

 Podsumowujac - mieszkam w dobrych warunkach, w dobrym miejscu, mam spokoj glowy wiedzac ze ktos pomocny i kochajacy jest w poblizu w razie czego, z kolei mieszkajac osobno nie komplikuje corce zycia malzenskiego a takze mam prywatnosc co jest dla mnie wazne - lubie byc sama, rzadzic sie swoim czasem i zajeciami.

 Chociaz wypelniam czyms dnie to jednak jest duza roznica w porownaniu do dni i zajec w starym miejscu, nie mowiac ze bylo nas dwoje, chodzilismy do kina, Filharmonii, czasem spotykali z przyjaciolmi no a duzy dom i ogrod dawal mi okazje do gimnastyki, do ruchu i  dni spedzanych z jakims pozytkiem. 

Chociaz tak malo teraz pisze to wciaz Was czytam cieszac sie nie tylko jestescie ale takze zdrowi i cali.   

31 komentarzy:

  1. Kto zdrowy, ten zdrowy :)))))
    Ale fajnie, ze wrocilas do blogowania. Nie wiem, jak tam dalej bedzie z tym florydzkim klimatem, moze kiedy nadejdzie jesien i zima, bedzie mozna polazic po okolicy, pospacerowac bez ryzyka zapocenia sie na smierc, wiec bedziesz miala czym wypelnic dni i poruszac sie troche. Rzeczywiscie takie zycie jest nieco dolujace, nie rozumiem zatem, dlaczego ludzie zlatuja na te Floryde jak muchy do miodu, szczegolnie starsi, i tam osiadaja na emeryturach. Kiedys Stardust wspominala, ze tam podatki sa bardzo kuszace, prawda to?
    A jak Ci sie zasteskni za zima, ze juz nie bedziesz mogla wytrzymac, to wpadniesz do syna na kilka dni i ponapawasz sie sniegiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda - na Florydzie placi sie jedynie podatek federalny, stanowy nie.
      Sa ludzie i ludziska, Pantero - moj ziec jest taki tropikalny i oceaniczny. Floryda ma ogrom emerytow ale nie jedynie z powodu braku podatkow. Lubia ta zawsze ciepla i sloneczna pogode, plywanie lodziami, a osrodki dla emerytow sa bardzo wypasione w programy rozrywkowe - mozna by ksiazke o tym napisac. Nawet ubozszy emeryt znajduje sobie swoj wlasny maly raj na ziemi. Jest tu rowniez ogrom emigrantow a skoro pochodza z Kuby, Jamajki , poludniowej Ameryki to znajduja tutaj warunki podobne do rodzimych lacznie z jezykiem - hiszpanski slyszy sie na kazdym kroku.
      Istnieje jeszcze inna grupa , zwana snieznymi ptakami - kanadyjczycy, tysiace ich tu jest w okresie kanadyjskiej zimy. Oni , ci ktorych na to stac, nie tylko spedzaja tu swa zime uciekajac przed nia ale maja kupione drugie domy, lodzie, samochody w okresie gdy siedza u siebie w Kanadzie wynajmujac innym co powoduje ze zarobek z wynajmu splaca ten drugi dom i jeszcze daje extra zarobek.
      Motywacja jest wiec rozna, czasem moze polegac na tym ze praca zmusza na zamieszkanie na Florydzie - albo koniecznosc zycia blisko rodziny jak w mym wypadku.
      Moj ziec mowi ze bylby zupelnie szczesliwy mogac mieszkac na oceanie, na lodzi - i sa tacy ktorzy mieszkaja na lodzi choc mowa raczej o singlach.

      Usuń
  2. Mimo wszystko masz co załatwiać i o czym myśleć. Najgorsze chyba te upały, ale czy cały rok tam jest podobnie? Może te ćwiczenia to dobry pomysł, by nie zardzewieć, ale uważaj , bo o kontuzje nietrudno. W siłowni może jakiś instruktor podpowie cos sensownego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co nazywamy zima jest tutaj duzo lzejszym okresem majac przewaznie ok + 16 st C. Czyli tutejsza zime znosi sie w swetrach lub wiatrowkach a trwa krotko. Jednak ta lzejsza temperatura nie ma wplywu na przyrode, ona jest taka samiutka okragly rok.

      Usuń
  3. Jeśli jest siłownia, to może są też jakieś grupowe zajęcia dla pań w naszym wieku? Jakieś wzmacnianie, pilates, może aerobic w wodzie? Samodzielne wygibasy mogą grozić kontuzją i raczej bym nie polecała tego typu prób rozruszania się. Nawet zwykłą rotacją można sobie zaszkodzić. Jeśli już, to rób ćwiczenia oddechowe w pozycji leżącej. Są bardzo pożyteczne dla organizmu.
    Fajnie, że możesz spędzać więcej czasu z córką. Myślę, że ona też jest zadowolona.
    Miłego tygodnia!❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Silownia jaka mamy nie prowadzi takich programow, kazdy cwiczy co chce, jak chce . Jednak nie biore jej pod uwage bo kazdy tamtejszy sprzet jest zbyt uciazliwy dla mnie. Zostane przy swym pomysle, bede robic jakas gimnastyke w domu.
      O tak - corka bardzo sie cieszzy ze tu jestem, ze moze trzymac na mnie oko, osobiscie zweryfikowac ze jestem zdrowa i sprawna. Przy okazji, majac mnie tutaj, troche jej zelzylo z tesknota za ojcem.

      Usuń
  4. Jeszcze do niedawna sami demokraci nie byli zadowoleni z Kamali, prezydent Biden był ‘the best’ a Kamala jako vice-prezydent kompletnie nie sprawdzała się, miała zajmować się granicą, co tam dzieje się a ani razu tam nie była i nic nie robiła żeby chociaż trochę zaniepokoić się nadmiarem nielegalnej migracji. Miała też kilka wyjazdów w świat, służbowych, a nawet nie wiedziała że była w Korei Południowej, przemawiając mówiła ze to Korea Północna.
    No i nagle debata Bidena z Trumpem zmienila wszystko. Debata poszła w świat, za trudno było już dla demokratów ukrywać problemy Bidena jako prezydenta, wiec szybko zmienili zdanie, nagle Biden przestał się nadawać na prezydenta, a jeszcze szybciej zrobili z Kamali Harris ‘gwiazdę’.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troche napisalam o tym u Pantery - Kamala zostala demokratom narzucona przez Konstytucje a wiedzac dobrze kim i czym ona jest musieli ja wybielic, wylansowac bo zdawali sobie sprawe ze bez tego absolutnie z Trumpem nie wygra.
      Robia wiec gwiazde bo musza, czyszcza jej historie kariery, dodaja pozytywy, trzymaja ja z dala od mediow, wywiadow by przypadkiem nie ujawnila swej ogolnej ignorancji. Jesli wygra to zrobia to co zrobili z Bidenem, od poczatku bedacego nijakim prezydentem - beda nia kierowac zadowoleni ze nadal utrzymali sie przy sterze bo tylko to sie dla nich liczy, nie jakosc prezydenta.
      Mowie Ci Tereso az mnie mdli myslac o tej mozliwosci a takze nie moge sie nadziwic naiwnosci czesci spoleczenstwa popierajacej ja.
      Demokraci zawsze w jakis sposob "kupowali" glosy obiecujac gruszki na wierzbie bez wzgledu jakie to szkody robilo panstwu.

      Usuń
    2. Przekaz medialny jest kompletnie opanowany przez demokratów, u mnie przez lewicowa partie i ludzie głównie z tych źródeł maja informacje i nie ważne że tam są kłamstwa na temat opozycji, a same dobroci o partiach demokratycznym, ludziom to pasuje, wiec jest jak jest.

      Usuń
    3. Przeciez wiadomo - kto ma w rekach srodki przekazu ten jest krolem.......

      Usuń
  5. Gratuluję doskonałego kontaktu z córką.
    Pozbywanie się śmieci również dobrze zorganizowane, a czy jest jakaś segregacja na "recycling"?
    Jeśli chodzi o pogody na Florydzie, to o ile mi wiadomo sezon turystyczny rozpoczyna się tam w styczniu i trwa do końca kwietnia czyli niedługo będzie kilka miesięcy oddechu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziekuje - faktycznie jestesmy bardzo blisko ze soba a smierc ojca i koniecznosc mego zamieszkania tutaj tylko nas jeszcze bardziej zwiazala.
    Ja bym powiedziala ze sezon turystyczny trwa tu okragly rok, majac jedynie slabsze lub mocniejsze okresy. Ten o ktorym wspominasz to taki "studencki" sezon. Najwiecej turystow jest tu w lecie no bo wakacje. W ciagu florydzkiej zimy istnieje nalot "snieznych ptakow", snow birds - kanadyjczykow. Uciekajac od swych ciezkich zim przybywaja tutaj tysiacami, wielu z nich utrzymuje tu drugie domy, lodzie, samochody. Zawsze wiec jest nalot kogos, najwiecej w lecie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś, tak z 60 lat wcześniej marzyłam by zamieszkać w tak zwanie "ciepłym kraju" bo żadna temperatura dodatnia nie była mi straszna, ale...przyszła starość i wszystko się zmieniło - zdycham gdy jest upał. Aktualnie mam za oknem +34 i usychające z braku wody drzewa. W domu jest w porządku, dziś po prostu nie wyjdę,a jutro "wyskoczę" najpóźniej o 9 rano, zrobię szybko zakupy i powrócę do przyjaznej dla mnie temperatury w domu, czyli 23-24 stopnie. Moi w niedzielę wrócili późnym wieczorem z Madrytu , a "obskoczyli" kilka krajów, w sumie siedem. No cóż- są młodzi- ja bym zapewne wróciła w charakterze zwłok. Starszy od razu wpadł w szkolny kołowrót, bo jako zawzięty czytelnik pomaga szkolnej bibliotekarce, więc wczoraj wrócił do domu prawie wieczorem. No a w maju- matura. Poza tym - dzień jak co dzień. Miłych dni Ci życzę,
    anabell

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach, czego sie nie znosilo za mlodu, ilez mozna bylo robic bez wysilku....
    Czesto plackiem lezalam na sloncu by sie opalic, no ale to bylo polskie slonce, slabsze niz przyrownikowe. Jednak i wtedy gorzej upaly znosilam niz inni, do spania wolalam chlodny pokoj niz goracy, mieszkajac w bloku przykrecalam kaloryfery.
    Jesli chodzi o strefy klimatyczne zawsze wolalam umiarkowane a przyrode cztero sezonowa i gorska.
    Gdybym miala wybor miejsca zamieszkania to wolalabym zostac w moim poprzednim albo przeniesc sie do Polnocnej Karoliny. Podobaja mi sie rowniez niektore polnocne stany ale maja zbyt ostre i dlugie zimy.
    Mam o tyle dobrze ze nie musze chodzic po sloncu jezdzac samochodem i dzielnie znoszac krotkie przejscie parkingiem wiec zakupy czy zalatwienia robie kiedy mi wygodnie. Jednak lubie zalatwic z rana by pozniej o tym nie myslec, to praktyczny nawyk.
    Zasylam usciski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale ja kiedyś rewelacyjnie znosiłam upały- śmiali się ze mnie, że powinnam pracować w jakimś korpusie afrykańskim. Ja do sklepu to mam raptem do przejścia 350 metrów, więc jeszcze ani razu nie jechałam do niego samochodem. A ostatnio pozbyłam się go i teraz jeżdżą nim młodzi i oni ( a nie ja) dostają świra gdy muszą znaleźć jakieś miejsce do zaparkowania. Tu jest tragedia z brakiem miejsc do parkowania, bo ta część miasta była budowana "grubo przed wojną", to stara dzielnica i samochody nie były wtedy na porządku dziennym. Co prawda na jednej z ulic niedaleko mnie jest jeden z pierwszych berlińskich parkingów podziemnych pod budynkiem mieszkalnym, no ale tam parkują tylko mieszkańcy tego budynku. Gdy wlokę się do sklepu rano to jeszcze mam szansę przewlec się w cieniu drzew i to mnie głównie mobilizuje do rannych zakupów. Wolałam robić je trochę później, gdy już obsługa wystawi cały towar, a gdy idę rano to jeszcze część towaru jest dopiero wstawiana na półki. Już dochodzi u mnie 19,00 a na termometrze nadal prawie 34 stopnie i tak będzie pewnie do północy, bo gdy zajdzie słońce to budynki będą "oddawały" ulicy swoją temperaturę. Serdeczności;)
      anabell

      Usuń
  9. Serpentyno, fajnie, że piszesz, choć twierdzisz, że nie masz o czym - a jednak było o czym 😁
    Tak mi przyszło do głowy - może jakiś wolontariat, który by Cię zajął choćby przez kilka godzin w tygodniu?

    OdpowiedzUsuń
  10. Ty masz ten rodzaj nudy, który w mojej opinii bywa nawet całkiem fajny :) W związku z czym życzę Ci takiej fajniości jak najdłużej i najczęściej. A jeżeli chcesz się naładować czymś w opór pozytywnym - zapraszam na moją wielką radość którą między innymi z Tobą pragnę się podzielić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celcie - poczytalam o Twoim nowym i cudnym pojezdzie i ciesze sie nim razem z Toba. Dziekuje za powiadomienie.
      Poza wiekszymi i wygodniejszymi mozliwosciami poruszania sie otrzymales jeszcze inny podarunek - wspanialych i kochajacych przyjaciol.
      Nie, niezbyt dobrze dziala na mnie ta obecna nuda a dodatkowo tutejszy klimat bardzo mnie meczy choc tak malo chodze w upale. Wysoka wilgotnosc powietrza powoduje iz juz calkiem wysiadaja mi stawy i kazda kosteczka. Jednym slowem los zmusil mnie zamieszkac w klimacie nie dla mnie.
      Zycze Ci wspanialych podrozy nowym wehikulem.

      Usuń
  11. Pewnie potrzeba trochę czasu, żeby urządzić się w nowym życiu, zwłaszcza, że zmiana jest dość poważna. Życzę Ci zdrowia, znalezienia przyjaciół w nowym miejscu i czekamy na zdjęcia i kolejne relacje z Florydy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mimo wielu pozytywow w moim nowym zyciu - bliskosc corki, apartament ktory bardzo polubilam - tesknie za dawnym miastem i klimatem gdyz tutejszy bardzo mnie meczy .
    nadal pracuje na starym laptopie wiec nie moge umieszczec do wpisow zdjec. W zakupie nowego i uruchomienia go potrzebuje pomocy corki a ona jest bardzo zajeta osoba wiec cierpliwie czekam......
    Dziekuje za zyczenie i odwiedziny Krolowo.

    OdpowiedzUsuń
  13. Szczerze powiedziawszy z opisu Twojego wysnułam obraz sielskiego życia. Chciałabym ponapawać siè jeszcze zdjęciami, ale poczekamy aż wymienisz sprzęt. Mój Laptop też padł. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo milo uslyszec od Ciebie Aniu - dziekuje.
    Moj niby jeszcze calkiem nie padniety ale niemoznosc zamieszczania zdjec to bardzo duzy minus. No i ciagle dostaje upomnienia aby wymienic, ze okres wspierania mego obecnego Windows konczy sie. Nie problem kupic jedynie problem w tym ze ziec ktory ma podobna historie ze swym laptopem i ja potrzebujemy ekspertyzy corki - by wybrac kazdemu odpowiedni i pozniej uruchomic. Dawniej maz sie zajmowal takimi sprawami, teraz musze zawracac glowe corce a oboje z zieciem cieszymy sie ze oblatana w tym temacie jako ze my oboje jestesmy tylko uzytkownikami bez najmniejszego talentu do elektroniki.
    Owszem, zyje tu sielankowo i jak typowy emeryt, jest mi wygodnie i mile, mam poczucie bezpieczenstwa majac rodzine przy sobie ale tutejszy klimat mi nie odpowiada bardzo meczac, zwlaszcza wilgotnosc powietrza. Prawie koniec wrzesnia a nadal upalnie i wilgotno. Nadchodzi jesien a ja nie zobacze jednego zzolknietego listka :) Sklepy zawalone bozenarodzeniowymi dekoracjami a na zewnatrz gorac, palmy i kwitnace kwiaty ktore nadal bede w rozkwicie. Za tym tesknie, za czterema porami roku i chlodem. A takze za grzebaniem na grzadkach. grzebie troche w ogrodzie u corki ale oni oboje dbaja na biezaco wiec dla mnie jest malo tego grzebania. Nic, nadszedl inny okres w mym zyciu i musze sie zastosowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi trudno jest zaadaptować się do nowych miejsc. U mnie zawsze trwa zanim przyzwyczaję się do nowego miejsca, więc trochę Cię rozumiem.
      Naromiast te inne sprawy, no cóż, zawsze jest coś za coś. Masz blisko kochających Cię ludzi, ale za to musisz przyzwyczaić się do nowego klimatu i brak ruchu przy pracach ogródkowych. Na klimata nie da się chyba nic poradzić a grządki- może byłoby można coś w zamian?

      Usuń
    2. W mej nowej sytuacji najbardziej - i jedynie - dokucza mi tutejszy klimat a to akurat jest czyms czego nie da sie zmienic. Wszystko inne znosze dobrze i nawet nie tesknie za dawnym.

      Usuń
    3. Jak tam w Ciebie na Florydzie ze sprawami powodzi? Mam nadzieję, że jesteś bezpieczna.

      Usuń
  15. Polityka dla mnie jest coraz mniej strawna. Zwłaszcza jak patrzę i czytam pewne, skrajnie różne od moich poglądów rzeczy. I właściwie polityka na całym świecie jest tak samo niestrawna.

    Przeraża mnie natomiast jak nieskuteczne i właściwie martwe jest prawo międzynarodowe. Jak patrzę na sytuację w Strefie Gazy i na Ukrainie to nie wiem co ze sobą robić potem. Oczywiście współczuję rodzinom z Izraela, które straciły bliskich (bo można założyć wstępnie, że jest coraz mniej żywych zakładników). Jednak doszukiwanie się w każdym budynku w Strefie Gazy siedliska terrorystów uważam za barbarzyństwo. Jak armia Izraela jest odważna, powinna wejść tam i zwalczać wrogów, bombardowanie cywilnych siedlisk uważam za zbrodnię. Tak samo jest w kwestii Ukrainy w części dotyczącej cywilnych miejsc. Czemu armia rosyjska nie ma odwagi walczyć jak kiedyś na ubitej ziemi? Głowa mała jak się na to wszystko patrzy. A najgorsze jest jak politycy spotykają się ze sobą i właściwie chwilę pogwarzą, powściekają się na siebie wzajemnie i idą dalej.

    Wiem jak to jest przenieść się w nowe miejsce. Po 30 latach mieszkania w jednej części Warszawy przeniosłem się z Rodzicielką w inną jej część. Muszę powiedzieć, że zmiana jest na lepsze. Zieleni wokół jest masa, jak patrzę na wcześniejsze miejsce zamieszkania to nawet nie mam za bardzo ochoty odwiedzać go nawet.

    Pozdrawiam!
    https://mozaikarzeczywistosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. O tak - polityka, tak wewnetrzna jak zewnetrzna staje sie ciezka do zrozumienia. Majac 76 lat mam porownanie. najgorsze ze mowi sie o powszechnym pokoju, wspolnocie, tolerancji a czyni sie odwrotnie.
    Masz racje - dawne wojny byly prowadzone w sposob bardziej fair dla cywilow - dwie armie stawaly naprzeciw siebie i walczyly. Oczywiscie nie braklo pozogi i dewastacji miast i wiosek, jednak istnialy inne zasady.
    Izraelczycy maja dowody, zreszta nie od dzisiaj, iz palestynscy terrorysci i Hamas ukrywa sie w domach prywatnych, tunelach, szpitalach wiec czuja uzasadnienie swych akcji.
    Wedlug mnie palestynczycy powinni wiedziec ze tej wojny nie wygraja i ze cywile beda bardzo nia dotknieci wiec nie powinni zaczynac. Gdyby moj dom i rodzine ktos napadl tez bym sie bronila zebami i pazurami nie baczac ze uszkodze napastnika.
    Moja przeprowadzka wynikla z koniecznosci, smierci meza. Mieszkam w bardzo dobrych warunkach choc tak odmiennych od dawnych a bliskosc corki i jej meza daje mi poczucie bezpieczenstwa. Co mi zawadza, dokucza i moze skroci moje zycie to klimat a tego nie da sie zmienic.
    mocno Cie pozdrawiam Piotrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie to w relacjach USA-Rosja zbliżamy się do kolejnej ,,zimnej wojny". Przynajmniej tak to wygląda. Jak dołączą się do tego np. Chiny czy Iran może nie być ciekawie.

      Jednak wtedy ludność cywilna miała jakieś szanse na ukrycie się, ucieczkę. Dziś przy tej broni i tej dopiero wymyślanej szanse maleją znacząco.

      Sytuacja w tamtym rejonie świata przypomina od zawsze (od momentu powstania Izraela współczesnego jeszcze mocniej) beczkę z prochem. Wystarczy czasem mała iskra, aby znów rozpoczął się konflikt. Niestety ale politykę wspierają tam jeszcze religijne względy i żadna ze stron nie myśli już logicznie.

      Dobrze przeczytałem, że mieszkasz na Florydzie teraz? Bo huragan ma być chyba w tej okolicy świata jakiś okropny.

      Klimat w Polsce też zaczyna się zauważalnie zmieniać. Chociaż tegoroczne lato nie było jeszcze najgorsze. Przynajmniej w Warszawie.

      Pozdrawiam równie serdecznie. :)

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że wszystko gra. Bo w mediach już pokazywali, że straty po huraganie są bardzo poważne już.

      Usuń
  17. Masz racje - na swiecie sie burzy i kotluje co nie przyniesie nic dobrego . Istnienie Izraela od poczatku nie podobalo sie Arabom ktorym ogolnie nie podoba sie zachodnia kultura. Rosja wiadomo -probuje odzyzskac co utracila a o Chinach ani nie mow by nie wywolywac wilka z lasu. Nie tylko jest dobrze uzbrojona ale sama wielkosc armii jest przerazajaca.
    Tak Piotrze, od trzech miesiecy mieszkam na Florydzie, pol godziny jazdy na polnoc od Fort Lauderdale, po atlantycznej jej stronie.
    Helena bedac huraganem 4tej kategorii uczynila niesamowita dewastacje i nie tylko na Florydzie. Pobila wiele rekordow - iloscia deszczu, sila wiatru, obszarem terenu jaki objela, falami oceanu ktore sie wdarly na lad. Przesuwajac sie na polnocny wschod dotknela inne stany tez. Ruina jest niesamowita, bez elektrycznosci miliony ludzi nie mowiac o utraconym dobytku a przeciez u nas, w stanie Georgia, obu Karolinach, panuja upaly wiec brak pradu oznacza rowniez niemoznosc korzystania z klimatyzacji. W tej chwili nawet nie da sie obliczyc strat, takze okreslic jak dlugo potrwaja reperacje i odbudowa.
    Tu gdzie mieszkam dzien wczesniej mielismy bardzo silny wiatr, odrobine deszczu i to wszystko. Ale od naszej strony, wschodniej, jest nieciekawie bo na Atlantyku sie kotluje, istnieja co najmniej 4 huraganowe zalazki wiec z bojaznia obserwujemy.
    Floryda i nie tylko ona, jest czesto dotykana przez huragany wiec mamy doswiadczenie jesli chodzi o zabezpieczenie sie, budynki i prywatne domy sa budowane wedlug kodow bezpieczenstwa majac wzmocnione szyby, drzwi, ochronne okiennice - to jest nie tylko wymagane ale rzeczywiscie pomocne choc jak widac do pewnego stopnia .
    O tak, jako ze klimat sie zmienia kataklizmy beda czestsze a takze w okolicach dawniej ich nie znajacych.
    Dziekuje za troske Piotrze .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tamten region przypomina mi nieco Bałkany. Niby w dalekiej przeszłości jako tako współistniały ze sobą te ludy, a potem coś się zepsuło na tyle, że bez walki nie mogą istnieć.

      Tak myślałem, że władze tworzą przepisy dostosowane do takich zjawisk pogodowych. W Polsce niestety przy okazji niedawnej powodzi wyszło, że nie wszystko działa jak należy. W USA podziwiam od wielu lat jak chyba przy każdej ważniejszej lokalnej i federalnej konferencji w sprawie np. huraganu jest sporo ułatwień dla osób niepełnosprawnych, chociażby tłumacz języka migowego obok urzędnika. W Polsce osoby niesłyszące narzekały na brak pełnej informacji dla nich.

      To dobrze, że całość jakoś przeszła obok z tego huraganu. Ale wszystko się zgadza, w przyszłości może być mocniej, dłużej itp.

      Usuń